A moim zdaniem właśnie chodzi między innymi o wygląd. Moda.
Jest to jedna z koncepcji aerodynamicznych, popularna i miła dla oka. Bajerancka. Ale wystarczy popatrzeć na projekty innych wybitnych aerodynamików np. Krzysztofa Kubryńskiego, czy Marka Drelli żeby zobaczyć, że klasyczne zakończenie skrzydła jest równie skuteczne. Tylko mniej bajeranckie z wyglądu.
Większość modeli f3x jest budowania nie pod względem osiągów, a sprzedaży. Naturalnie, że osiągi są jednym z kryteriów, ale nie aż tak krytycznym. Te modele doszły w większości już do kresu optymalizacji i większości latają podobnie. Różnią się głównie wyglądem, modnym designem, kolorystyką i dbałością o szczegóły konstrukcji. Na polu aerodynamiki jest jeszcze trochę miejsca do poprawienia w temacie sterowania i zachowania w locie. Tutaj zrodziły się dwa obozy, oba równie skuteczne. Mark Drella projektujący klasyczne skrzydła i bracia Herrig wierni trendowi wygiętych końcówek.
Podobna sprawa jak z motylkiem. Najpopularniejszy jest układ, który wygrał ostatnie MŚ.