-
Postów
1 894 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
24
Treść opublikowana przez Czaro
-
Mistrzostwa Świata F3F 2026
Czaro odpowiedział(a) na Jerzzy temat w Imprezy szybowcowe - miejsca do latania
Organizator MŚ zorganizował Wam przejazd 200km bez wcześniejszego uzyskania pozwolenia na korzystanie ze zbocza? -
Na lotnisku Sanpetru, pod miastem Brasov w Rumunii rozegrano Mistrzostwa Europy w kategorii F3K. Podrzucam więc tu zebrane i lekko przeredagowane codzienne relacje z Facebooka F3K Polska. Do walki o tytuły Mistrzów Europy Seniorów stanęło 39 reprezentantów 14 krajów. Juniorów było 19-tu z 10 nacji. Polskę w Seniorach reprezentowali: Sebastian "Karp" Florek modelami Albatros i Precios Cezary Janas - Vortex 5 i Flitz 3 Piotr Stasiulewicz - Cx5 i Cx6 Mateusz Ptaszek (obrońca tytułu Mistrza Europy Juniorów) - Cx5 i Cx6, oraz Juniorzy: Hubert Barański - Albatros Filip Pietras - Albatros i Snipe2 Krzysztof Pomykała - Albatros Helperował Bartosz Wojtkiewicz Połowa pierwszego dnia lotnego ME przebiegła spokojnie. Seniorzy latali w czterech grupach, juniorzy tylko w dwóch, więc oczywiście dla nich nie było team protection. Lataliśmy w kolejności seniorzy - juniorzy - seniorzy - 2 x juniorzy - lunch - 2 x seniorzy - juniorzy - seniorzy - juniorzy. Względem poprzednich imprez był to porządek trochę pokręcony. Jak się okazało nawet organizator się w nim gubił i zmieniał go praktycznie każdego dnia. Poranek był bezwietrzny i słoneczny, idealny do rozegrania 5 x 2 min. Pierwszy lot Polaka na mistrzostwach wziął na klatę Piotrek i zrobił dobry wynik bez 8 sekund. Karp w jednym z lotów lądował 20 sekund za wcześnie, ja bez 6 sekund, Mati bez 14 sekund. Drugim zadaniem było 1, 2, 3, 4 - krótko mówiąc: wszystkim siadło i nikt nie zrobił wyniku poniżej 990 pkt. Trzecim zadaniem był All Up. Ze względu na złamanie rytmu kolejności rund w okolicach przerwy obiadowej najpierw polecieli młodsi zawodnicy. Juniorzy musieli jeszcze trochę oswoić się z rangą zawodów, ale szło im bardzo przyzwoicie - po trzech rundach Filip nie schodził poniżej 930 pkt za zadanie, a reszta chłopaków miała po dwie dziewięćsetki i trzeci wynik powyżej 840 pkt. Po przerwie na obiad i w dostawie prądu seniorzy odlatali "Wszyscy w górę" - wszyscy złapali tysiaki, Piotrek trafił na trochę gorszy warun i zarobił 843 pkt. Następnie przyszła jednak kolej na juniorów i zadanie 4. - 2 x 5 min. Niestety stres i trochę zbyt mocne szarżowanie przyniosły nam dwa razy niecałe 500 pkt (Filip i Krzysiek) oraz niedoloty u Huberta za 0 pkt. Pogoda była słoneczna, z niewielkim wiatrem, więc bardzo aktywne powietrze kusiło do bardziej ryzykownych lotów. Niestety Juniorom zabrakło doświadczenia, żeby lepiej rozegrać to zadanie. Termika na koniec dnia zaczęła bardzo szybko wygasać. W 4. rundzie seniorów pierwsze grupy miały jeszcze w miarę pewne noszenia, o ile ktoś balastował z wyczuciem. Ostatnia grupa oraz Reflight (błąd pomiaru oficjalnego timekeepera) wymagały już dość lekkich modeli. Ja niestety nie odnalazłem się w takiej pogodzie nowym modelem i zarobiłem 648 pkt. Początkowo wydawało mi się, że może poleciałem za ciężko. Jednak po rozmowie z innymi zawodnikami okazało się, że problem raczej tkwił w strategii lotu. Trzeba było bardziej odważnie, gdyż jeszcze można było znaleźć przyzwoite noszenia. To jeszcze nie była pora na powolne snucie się po niebie. Reszta Polaków nie zeszła poniżej 960 pkt. Środę zaczęliśmy seniorską rundą piątą - Best flight. Od rana szalał bardzo mocny wiatr, więc głównym zadaniem na dziś było ocalić modele. Już podczas rozgrzewki o 7:00 trzeba było mieć minimum 300 g, żeby latać w miarę swobodnie. Zadanie w tej pogodzie było typowym „zero or hero”. Noszenia pozwalały na zrobienie 10 minut, ale były rzadkie i dalekie. Niektórym udało się znaleźć właściwe miejsce i wykręcić wystarczająco długi lot (Piotrek, Ptaszek i Karpiu powyżej 7:40 min), ja niestety zdobyłem za tę rundę 396 pkt za 3:57 min, mając w grupie Włocha, który wykręcił maksymalne 9:59. Podobne dramaty zadziały się u juniorów, ale świetnie poleciał Hubert, który lądował mając na stoperze 9:54 (991 pkt). W Pokerze termiki było już więcej, więc więcej zawodników było w stanie zrobić dobre czasy. Wiatr utrzymywał się jednak do końca dnia i co chwila mocno przetasowywał tabelę. W środku dnia noszenia były naprawdę dobre, ale przy tak silnym wietrze samo ich znalezienie nie wystarczało. Jak to ujął Karp: “uważaj - balast, uważaj - balast!”. Ja i Mati lecieliśmy w jednej grupie, ale ja musiałem mieć reflight, ponieważ timekeeper włączył pandorę na gong, a nie na moment mojego rzutu. Dobrze na tym wyszedłem i w drugim podejściu zdobyłem 969 pkt (Ptaszek zdobył w swojej grupie 1000 pkt). Niestety reszta seniorów i juniorów nie zdobyła więcej niż 600 pkt, wiatr mocno dawał się nam we znaki. W Best 3 max tylko Karpiowi udało się zrobić trzy trójki, reszta seniorów ma w tabelce po dwa maksy i coś krótszego. Druga grupa juniorska była na tyle trudna, że nikomu nie udało się wylatać maksymalnego czasu. Gdyby relację z tego dnia pisała młodsza część teamu, brzmiałaby mniej więcej tak: Standardowe balasty szybko się skończyły, więc chłopaki zaczęli używać uranu. Mosiądz przestał dawać radę, a Karpiu zaczął nawet klepać z niego nowego Albatrosa. Pod wieczór został już tylko wiatr. Dużo wiatru. Po zmroku nasze namioty sypialne prawie podrywało razem z nami w środku. W czwartek latanie w nieco mniejszym wietrze niż poprzedniego dnia, ale za to z rana w zdecydowanie większym zachmurzeniu (słońce wyszło dopiero w okolicach lunchu) Pierwsze grupy, które wystartowały około 9:00, leciały na 310 g, a czasem nawet więcej. Warunki od początku nie należały do łatwych - mnie pierwsze zadanie (2 x 4 min) zacząłem dość chaotycznie, zwiększając z każdym lotem balast, aby poczuć się w końcu komfortowo. Rezultatem było 656 pkt. Niestety nikt z nas nie poleciał lepiej niż 731 pkt (Piotrek). Z juniorów najlepiej poleciał Hubert (688 pkt). Najwięcej zyskiwali ci, którzy decydowali się zaryzykować i odchodzić daleko w delikatnych noszeniach. Sztuką było jednak nie tylko je znaleźć, ale też wrócić na lotnisko mimo silnego wiatru. Z kolejnymi zadaniami zrobiło się trochę łatwiej. Słońce zaczęło przebijać się przez chmury, termika się wzmocniła, a wiatr lekko przycichł. 5 min w 10 min wszystkie grupy zrobiły w większości na maksy. Niestety Mateuszowi w tym locie dość nagle zgasło noszenie nad gospodarstwem pół kilometra od lotniska i spadł do kogoś do ogródka. Szczęście w nieszczęściu - grupa, w której leciał, była ostatnią seniorską przed dwoma rundami juniorskimi i przerwą lunchową. Przed wznowieniem zawodów wrócił z niestety uszkodzonym modelem (ucierpiała strona kółkowa i natarcie skrzydła). Po obiedzie pogoda zaczęła się stabilizować. Z każdą kolejną grupą można było odejmować balast - masa modeli schodziła stopniowo z ponad 310 g do około 280 g. Ostatnie zadania z długimi lotami większość wykonywała już na 260 g komfortowo w mocnych noszeniach, na powrocie korzystając ze zbudowanej dużej wysokości. I tak 5 min w 7 min trzy pierwsze grupy prawie całe poleciały na maksy, w czwartej trochę zgasło i poza czterema osobami z 1000 pkt, reszta zarobiła 300-500 pkt. Oddając głos młodzieży: nie ma to tamto, to nie są rurki z kremem. Pojawiły się jedne z pierwszych tysiaków u juniorów oraz sukces sprzętowy: Krzysiu nie zepsuł żadnego modelu A jak podsumował warunki Karpiu, niczym Coelho polskiego F3K: „Wiatr zmiennym jest” Piątek zaczął się od wiatru i umiarkowanego zachmurzenia. 5 x 2 min wymagało lekkiego balastowania, aby model wisiał bez ruchu na klapach, korzystając z lekkiego noszenia ułożonego w kanał, wzmacniany efektem żagla od aeroklubowych budynków. Każdy z polskich seniorów zdobył po ok. 990 pkt. Juniorzy podobnie, poza Krzysiem, który strzelił jednego niedolota. Filip z kolei zarobił w którejś kolejce 100 pkt kary - D1 lądowało tuż przed nim, niemalże krzyżując się z jego Albatrosem, w stresie pomyliły mu się modele i wleciał swoim w sędziego. W ciągu dnia wyszło słońce, co wzmocniło aktywność powietrza. Pojawiły się mocne duszenia sprowadzające modele do parteru w ciągu 30 sekund po rzucie i mocne noszenia pozwalające z niskiej wysokości zrobić pełne czasy. Niektórzy z naszego teamu popełniali kosztowne błędy przy tak zdradliwych warunkach. W Last 3 Piotrkowi i Matiemu zdarzyły niedoloty. Zarówno seniorzy, jak i juniorzy wylatali 18 rund. Ostatni Best flight okazał się pechowy dla Karpia, który wyzerował sobie wynik za to zadanie lądując na dachu domu za aeroklubem. Długie loty w bezchmurny wieczór rozgrywane przy wschodnim wietrze oznaczały jedno - modele odchodziły centralnie w słońce. Sztyką było nie tylko wycentrować noszenie, ale jeszcze znaleźć takie, które nie kieruje modelu prosto w tarczę zachodzącego słońca. Ja straciłem model z oczu na dobre 15-20sek. Na szczęście odzyskałem nad nim kontrolę i udało mi się znaleźć dobre powietrze. To przecież nie był przypadek, bo najlepiej nosi NAD Słońcem Dalej oddaję głos Karpio Coehlo, który mógłby tak podsumować ostatni dzień przed Fly offami: Jeżeli nie zbalastujesz, to żeś przepodł. Jeżli włożysz balast, masz dwa wyjścia. Jeżeli polecisz w duszenie, to żeś przepodł, a jeżeli nie, to masz dwa wyjścia. Jeżeli nie dolecisz do noszenia, to żeś przepodł, a jeżeli dolecisz, to masz dwa wyjścia. Jeżeli nie zbudujesz wysokości na powrót, to żeś przepodł, a jeżeli będziesz wysoko, to masz dwa wyjścia. Jeżeli na powrocie trafisz w duszenie, to żeś przepodł, a jeżeli uda ci się przeskoczyć przez hangary, to masz dwa wyjścia. Jeżeli spadniesz nisko przed namiotami objętymi strefą bezpieczeństwa, to żeś przepodł, a jeżeli przejdziesz nad nimi, to możesz już myśleć o lądowaniu. Na indywidualne trofea przyjdzie jeszcze czas, a tymczasem podczas tegorocznych Mistrzostw Europy F3K w Rumunii nasza drużyna juniorów (Hubert Barański, Filip Pietras, Krzysztof Pomykała) w klasyfikacji drużynowej zdobyła trzecie miejsce 💪 Do Finałów nikt z nas się nie dostał, więc ostatniego dnia byliśmy już tylko kibicami. To była wielka przyjemność i dobra lekcja obserwować z boku loty najlepszych, którzy mocno ryzykowali dla zdobycia najwyższych miejsc. Mnie dodatkowo przypadła rola pomocnika dla Austriackiego juniora, który poprosił mnie o wsparcie. Troszkę na pocieszenie po swoim słabszym występie, a troszkę udowadniając sobie, że jednak coś tam potrafię, udało mi się poprowadzić Lucę Brudermanna na 2. miejsce podium Ostatecznie nasze wyniki wyglądają następująco: Juniorzy: 9. miejsce Hubert Barański 13. miejsce Filip Pietras 14. miejsce Krzysztof Pomykała 3. miejsce drużynowo!!! Seniorzy: 19. miejsce Czarek Janas 21. miejsce Sebastian Florek 26. miejsce Piotr Stasiulewicz 27. miejsce Mateusz Ptaszek 8. miejsce drużynowo Wyniki indywidualne Seniorów: Drużynowo: Juniorzy indywidualnie: Juniorzy drużynowo: Wyniki szczegółowe: https://gliderscore.com/OnLineScores.aspx Wyjazd sponsorowała firma MSP Inntech, oraz Ministerstwo Sportu i Turystyki. Chciałbym też podziękować firmom KST, CarbonBird i DS Composites za wsparcie sprzętowe Reprezentacji. Bez tej pomocy nie byłoby możliwe skompletowanie pełnej floty modeli dla naszej drużyny.
-
- 9
-
-
-
Pomysł oceniania stanu klasy modeli zawodniczych przez pryzmat aktywności na forum jest mocno nietrafiony. Są klasy, w których modelarze-zawodnicy bardzo prężnie działają, a na forum się prawie nic nie dzieje. Podobnie prawie nic się nie dzieje na forum, w tematach klas, które od lat mają minimalną frekwencję i aktywność zawodniczą. Raczej to wygląda, jak kryzys forum
-
Koledzy z Poznania, gdzie można bezpiecznie polatać szybowcem DLG w okolicach Poznania, ale poza Kobylnicą?
-
Powolutku, ale do przodu!
- 5 180 odpowiedzi
-
- motoszybowce
- f5j
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Kadencja aktualnej Komisji Modelarskiej kończy się 01.10.2026. Kandydaci na nowego Przewodniczącego mogą od 27.07 składać swoje kandydatury. Więcej pod linkiem: https://www.aeroklub-polski.pl/aktualnosci/nabor-kandydatow-na-przewodniczacych-komisji-i-podkomisji-specjalnosciowych-aeroklubu-polskiego/
-
Polecam kontakt z kolegą, modelarzem. Jeszcze do niedawna zawodnikiem w szybowcach DLG. Janek nie wciska towaru, który aktualnie mu zalega, tylko potrafi realnie dobrać sprzęt do potrzeb i warunków w ogrodzie. Jeżdżąc wspólnie na zawody, nasłuchałem się od niego opowieści o kontaktach z klientami https://samosiekosi.pl/kontakt/
-
Nie mów tak, bo będzie na Ciebie
-
Ale ja mikser kierunek do lotek też stosuję i każdemu polecam! Tyle, że z rewersem I co? Model mi jeszcze od tego nie spadł.
-
Gratuluję pięknych zawodów. Ukłony dla finalistów i zwycięzców. Tutaj więcej zdjęć od Arka: https://photos.google.com/share/AF1QipMt69Zb4oG3lx4sg-Va_LxFJoJZN5CVoKmQHbLpgEOaLEYE0fsv873Ojl9k8qI63Q?key=YzRNX2hBZUpKSXRzcl92THNqLTNjejhVSWdQdTZn Ze zdjęć wnioskuję, że nie tylko Karol miał model ptakom podobny, czyli lądujący na drzewie Już tak sobie myślałem, czy Brzeziny nie byłyby dobre na zawody F3L, ale tam drzewa też są blisko...
-
Masz racje, tak się robi w kontrolerach lotu. Rozwiązanie dobrze działa dla poprawy zakrętu skoordynowanego. Dla kompensacji momentów oporowych przy wychyleniu lotek taki regulator jest za wolny. Dlatego stosuje się mikser lotki-kierunek.
-
Temat dotyczy miksu lotki-kierunek. A kiedy on działa? Wtedy, kiedy wychylamy lotki, czyli przy wejściu do zakrętu, żeby przechylić model. W trakcie zakrętu lotki pracują w bardzo niewielkim zakresie i nie tego dotyczy temat. Więc kiedy chcemy wejść w zakręt, lub zrobić beczkę to lotkami zaczynamy przechylać model. Ten ma jakąś prędkość postępową, a do tego jakąś prędkość kątową w osi podłużnej kadłuba, więc składowa tych prędkości powoduje, że skrzydła pracują na różnych kątach natarcia. Ten kąt dodatkowo się zmienia z rozpiętością modelu, bo przecież im w dalszym punkcie na rozpiętości skrzydła od osi obrotu jesteśmy, tym prędkość liniowa jest większa. Ares, nie bierz wszystkiego bezkrytycznie Ani "doświadczony modelarz z pikniku", ani " inż. po elitarnym MEiLu" nie muszą mieć przecież absolutnej racji. Ja nie jestem ani jednym, ani drugim i też mogę się mylić. Śmieszy mnie jednak tak spłycanie tematu i sprowadzanie wszystkiego do "bo da się tak latać". Da się latać na wiele sposobów, bo to już nie jest sztuką, odkąd ludzkość to opanowała. W szczególności szybowcem, bo one nawet źle ustawione, wciąż latają całkiem nieźle. Zasadniczą kwestią jest jak latać lepiej. Na rekreacyjnym lotnisku, każdy w środku słonecznego dnia jest ekspertem od termiki. Ale kiedy pod koniec dnia warunki siadają, niektórzy wylatają regularnie np. po 2 min, a inni po 4. Może wtedy się okazać, że jedne teorie regulacji modeli działają lepiej od innych. Zawody również potrafią być dobrym wyznacznikiem, choć tam trzeba się wykazać też innymi zdolnościami prócz umiejętnością wyciśnięcia z szybowca maksimum osiągów poprzez jego prawidłową regulację. Na forum miks lotki-kierunek był opisywany wiele razy. Bardzo ciekawe materiały, jako tłumaczenia zagranicznych opracowań, wrzucał Jerzy Markiton. Tam dużo o tym było. Dlaczego ludzikowe szybowce nie mają mikserów i mimo to nie spadają? Bo pilot siedząc w kabinie, czuje całym sobą ruchy szybowca i może relatywnie szybko reagować sterami. Modelarz stojący na ziemi tylko obserwuje ruchy modelu, a im dalej jest model, tym gorzej go widać i trudniej mieć "mikser w ręce". Więc modelarskie sterowanie względem pilota na pokładzie jest z zasady ułomne. Choćby z tego powodu warto korzystać z mikserów, kompensacji, trymów itd.
-
Różnicowe wychylenie zmniejsza efekt momentu oporowego, ale nie musi eliminować go zupełnie choćby dlatego, że skrzydła w trakcie przechylania pracują pod różnymi kątami natarcia. Ster kierunku bywa tu bardzo pomocny i najlepiej działa kombinacja mixu i różnicowości.
-
Wysokich lotów!
-
Wszystkie tak mają. FIzyka. Czy jest jakikolwiek argument merytoryczny z którym możemy podyskutować, czy tylko prymitywne tak/nie?
-
Skoro urządzenie nadaje na 2,4GHz, czyli w paśmie, w którym pracuje odbiornik RC, zapewne zmniejsza jego zasięg. Czyli bezpieczeństwo lotów spada.
-
Czy masz na myśli fpv-ałowców, którzy nawet na tym forum wrzucali filmy z latania dużo za daleko i za wysoko?
-
Nie znam się na RES więc się wypowiem Niezaprzeczalną zaletą RESów, jest to, że model w technologii drewnianej można zbudować samemu w domowym zaciszu. Nie potrzeba do tego profesjonalnego warsztatu, ani inwestycji w formy i opanowywania technologii kompozytowych. Oczywiście, że zestawy modeli zawodniczych są wyjątkowo drogie. Ale jeżeli na rynku ludzie chcą tyle płacić za nazwę modelu, który nie przeszkadza wyjątkowo dobremu zawodnikowi wygrywać zawody, to tak będzie. Natomiast RESa, można sobie samemu zaprojektować i zbudować za ułamek ceny rynkowej zawodniczego zestawu. Ceny materiałów się nie zredukuje, ale elementy można nawet ciąć samemu, oszczędzając na usłudze lasera. Niemniej, żeby szybowiec dobrze latał, konstrukcja musi być dobrze przemyślana. A to zawsze jest bezcenne.
-
Oczywiście, że loty w ramach klubu modelarskiego to kat. Szczególna. W DT ustawiasz odpowiednią kategorię i tam masz do wyboru "klub modelarski"
-
Przepisy są tak skomplikowane i pełne wyjątków, warunków i wyłączeń, że nawet Państwo się w tym gubi. W notatce jest mowa o nr uprawnień pilota A1/A3. A przecież są sytuacje, że nie są potrzebne. Np. kiedy się lata poniżej 250g, lub w klubie modelarskim z odpowiednim pozwoleniem. Podobnie z samym dokumentem "Pozwolenie prezesa ULC". Czy na pewno jest obowiązek posiadać go przy sobie? W klubie modelarskim na pewno nie. W związku z czym mogę się domyślać, że notatka została stworzona na potrzeby "grubych" akcji, z ciężkimi, dużymi dronami, latającymi w przestrzeni powietrznej z ograniczeniami. Czyli zupełnie nie tak, jak zdecydowana większość modelarzy.
-
Gratulacje dla nieprzemakalnych Poważnie się obawiałem, czy rozegracie zawody. Michał z jakiegoś specjalnego powodu stracił imię?
- 5 180 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- motoszybowce
- f5j
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Linki do wspomnianych biuletynów: https://modelarstwo.aeroklub-polski.pl/wp-content/uploads/2026/05/20260613_biuletyn_ZO_F3G_Aer-Gdanski.pdf https://modelarstwo.aeroklub-polski.pl/wp-content/uploads/2026/05/20260613-14_biuletyn_MP-F3G_Aer-Gdanski.pdf
-
Ubezpieczenie OC staje się obowiązkowe.
Czaro odpowiedział(a) na Swift temat w Przepisy dla modelarstwa RC
Sztuczna głupota
