Jump to content

Przygotowanie do przesiadki na bydle ;)


wicherek899
 Share

Recommended Posts

Hej

Uczę się latać skysurferem 1.4. Uczę się, ponieważ buduje się mój wymarzony model - 2-metrowy spalinowy PZL 11.

Sprawa wyglada następująco:

- nabieram nawyków - wiem kiedy skręcić w lewo a kiedy w prawo

- wiem do czego służą drążki i wiem, kiedy z nich korzystać

- potrafię lecieć w kierunku, w którym chcę

- potrafię wykonać proste skręty za pomocą steru kierunku, lotek, czasem nawet sterem wysokości :D

- potrafię startować z ręki i lądować w wybranym przeze mnie miejscu

 

Ale to wszystko samowolka.

Ktoś kiedyś napisał, że brak planu lotu = lot chaotyczny

 

Podobno najlepiej wyznaczyć sobie zadania i latać według wytycznych

 

Moje zadania, które robię:

- start --> 1 kółko w prawo --> lądowanie w miejscu startu

- start --> 1 kółko w lewo --> lądowanie w miejscu startu

- start --> 2 kółka w prawo --> lądowanie w miejscu startu

- start --> 2 kółka w lewo --> lądowanie w miejscu startu

- start --> ósemka w powietrzu --> lądowanie w miejscu startu

- start --> 2 x ósemka w powietrzu --> lądowanie w miejscu startu

- start --> lot po prostej, nabranie wysokości ---> pętla --> lot po prostej --> zawrót --> lądowanie w miejscu startu

 

Moje pytanie:

Jakie zadania znacie? Jakie realizować, aby moje umiejętności były gotowe do przesiadki na 2-metrowe spalinowe bydle?

Nie spieszę się, nawet wydaje mi się, że w tym roku jeszcze się nie przesiądę, chociaż kto wie :P

 

Tak latam skysurferem:

 

Pzdr!

Link to comment
Share on other sites

Czymś, tak wielkim nie było mi dane (i pewnie nie będzie) latać, ale jeśli mogę coś powiedzieć to chyba nie ma jakiegoś zestawu gotowych umiejętności, które pozwolą ci opanować tego potwora. Najważniejsze żeby nie mylił ci się kierunki w locie na siebie. Druga sprawa : Teraz będziesz miał podwozie, więc lądowania, będzie musiało być bardziej precyzyjne. Po trzecie : pzłka będzie dużo szybsza i będzie dużo żwawiej reagować na stery, dlatego przydałby by ci się jakiś model przejściowy np. myśliwiec esa, jakiś akrobat albo parkiet.

Podsumowując: trzeba latać jak najwięcej, a doświadczenie przyjdzie... :)

 

Wysyłane z mojego MT11i za pomocą Tapatalk 2

 

 

Link to comment
Share on other sites

Moim zdaniem, nie chcąc absolutnie zniechęcać, latanie skysurferem nie nauczy Cię prawie niczego.

Mnie latanie pioneerem a później innymi motoszybowcami nauczyło złych nawyków, które zwalczam do dzisiaj.

Dlatego cieszę się bardzo, że przed planowaną spaliną udało mi się trafić na małego piankowca - dość szybkiego, mało stabilnego i latającego tylko dlatego, że ma silnik.

Link to comment
Share on other sites

Latanie piankowym motoszybowcem a takim dużym i ciężkim tartakiem ma się nijak do siebie.

Pomysł Karola z ESA jest dobry, aczkolwiek po ESA, czy też zamiast powinieneś polatać tartakiem, cięższym niż skysfrer. Z większym obciążeniem skrzydła. Będzie wtedy szybszy i mnie wybaczający niż motoszybowiec.

Link to comment
Share on other sites

No, nie ukrywam, że skysurfer wybacza wiele. Jego zaletą jest przede wszystkim waga, bo nawet w razie upadku nic się nie dzieje. Do tego ma silnik pchający, więc do nauki jako tako jest ok.

Domyślam się, ze między tym, a spalinową 2metrówką jest przepaść.

Co proponujecie zatem? Przesiadka na co?

Link to comment
Share on other sites

Przemek mogl bys to rozwinac?

...a później innymi motoszybowcami nauczyło złych nawyków, które zwalczam do dzisiaj.

 

Szczegolnie w kontekscie tego

Dlatego cieszę się bardzo, że przed planowaną spaliną udało mi się trafić na małego piankowca - dość szybkiego, mało stabilnego i latającego tylko dlatego, że ma silnik.

 

Jesli mozna wrzuci pare groszy do stylu latania Andrzeja to moim zdaniem stosunek czasu pracy silnika do calkowitego czasu lotu jest zbyt duzy. Andrzej zacznij nim ladowac do nogi i postaraj sie nim troche poszybowac. Wtedy mozan zobaczyc/nauczyc sie robic tak zakrety zeby stracic jak najmniej energii - przydaje sie to pozniej.

Przed P11 dobrze bylo by polatac jakas parasolka na spaline i jak najszybciej zapomniec o piankolotach

Link to comment
Share on other sites

Kolega jak widzę z Krakowa ....

Nie ma problemu aby spotkać się na Czyżynach i podglądnąć Twoje umiejętności.

"Spalinowe bydle" nie jest takie groźne jak się to wydaje i wcale nie musi latać szybciej niż "piankowce".

 

Nie polecałbym jednak zamieniać piankowego szybowca na konstrukcyjną spalinową PZL-kę. Modele z polskim płatem latają bardzo dobrze ale mają swoje wymagania względem pilota. Możesz spotkać się przy skręcie z gwałtownym wejściem w korek co będzie równoznaczne z zakończeniem kariery Twojego modelu.

Podpisze się pod radą kolegi z Wrocławia, polecającego modele klasy trener.

Znam model Excell 2000 i mogę go również polecić. Jest dość ciężki i przysadzisty ale ma gruby profil i sporej wielkości płat co czyni go bardzo spokojnym w locie. Takim modelem można sobie wyrobić wrażenie odległości konieczne przy podejściu do lądowania a nawet poćwiczyć podstawowe akrobacje co pozwala łatwo orientować model w przestrzeni.

Lepiej rób mniejsze kroki, będzie przyjemniej i spotka Cię mniej rozczarowań.

 

ms

Link to comment
Share on other sites

Zaczynając jako pierwszy model chciałem dużego spalinowego warbirda :) Na szczęście znajomy modelarz mnie od tego odwiódł. Zacząłem więc od Funcuba który jest bardziej wymagający od motoszybowca ale dalej bardzo łatwy w pilotażu, prosty w naprawach i potrafiący zrobić podstawowe akrobacje. Piankowy bf 109 był sporo trudniejszy jak dla amatora. Teraz uczę się latać Piperem spalinowym o rozpiętości 2m i wciąż nie jestem pewien czy nie za szybko aby zbudować tego warbirda :) jak nie musisz to nie śpiesz się a przyjemność z latania PZL 11 będzie jeszcze większa

Link to comment
Share on other sites

 Share

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.