Jak widzicie, od ostatniego postu minęło osiem lat. Ja przez ten czas nie zdołałem się przemóc i odbudować tego modelu. Kolega jednak przyszedł z pomocą i model w ostatnich dniach poleciał. Raz nawet dość wysoko, ale po zmniejszeniu obrotów silnika wykręcił "korasa" i przyp... w matkę Ziemię. Dał się jeszcze posklejać, ale drugi lot zakończył się totalną destrukcją. To są cytaty z kolegi. I to jest ostateczne zamknięcie tematu Cessny, o czym informuje pogrążony w smutku autor tematu. THE END.