Skocz do zawartości

Jerzy Markiton

Modelarz
  • Postów

    669
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    10

Treść opublikowana przez Jerzy Markiton

  1. Coś tam posunęło się do przodu.... Kabinka (wstępnie obrobiona przez Marka) wymagała jednak dopasowania. Może w czasie sklejania kadłuba coś się powichrowało ? Jest to kawał pianki i zastanawiam się czy ma sens to wozić ? Może trochę wydłubię ? Zobaczymy. Co by nie powiedzieć - zaczyna wyglądać to coraz lepiej ? Zmobilizowałem się do zrobienia dźwigni steru wysokości. Trochę trwało, nim znalazłem zakamuflowany kawałek laminatu obustronnie pokrytego miedzią. Nim nagrzała się lutownica powyginałem drut stalowy 1,5mm. A jak już się rozkręciłem, to było żal wracać do domu i wpasowałem to do statecznika poziomego. Prośba do posiadaczy wiedzy i dokumentacji Orlika. Myślałem o malowaniu jak egzemplarz 05. czyli srebrny, biały pas i dół zielony. Znalazłem 2 zdjęcia tego egzemplarza, na jednym "zielony" pas jest praktycznie czarny ? grafitowy ? granatowy ? Na drugim (to nie jest zdjęcie, tylko plansza poglądowa)- jasno-zielony, w odcieniu młodej trawki... Które jest właściwe ? Ta kolorystyka zmusza jednak do zmiany kształtu statecznika pionowego. To był egzemplarz przekazany wojsku do prób i już miał powiększony statecznik pionowy. Drugi wariant, pozwalający na wykorzystanie zawartości zestawu bez zmian to egzemplarz 02 - ten, który był wystawiany w Paryżu. Granatowy, z białym paskiem wzdłuż. W/g wspomnień konstruktora - był to kolor wzorowany na amerykańskim Korsarzu, czyli navy-blue ? Będę wdzięczny za informacje na temat kolorów egz. nr 05. Może nie jest tak wyraźny (ze 100m wszystko jest szarą plamą) ale wprowadza odrobinę komfortu psychicznego, dół i góra - różnią się ? Mam nadzieję, że zdjęcia przydadzą się innym budowniczym ?
  2. Jeszcze 1 ! Już w trakcie roboty z TC (1400mm) doszedłem do wniosku, że obrys skrzydła prototypu bardziej mnie rajcuje.... Wstępne porównanie planów prototypu i TC-2 oraz efekty mierzenia i ważenia TC 1400mm wskazywało, że obawy Marka co do kłopotów w locie nie muszą się spełnić. Nastąpiły wielogodzinne pogaduszki, uzgodnienia, wymiana uwag i obaw... Nie chciałem wchodzić w koszty typu składane podwozie, stosunkowo duży silnik, 4 serwa w skrzydle, dodatkowe wzmocnienia itp, itd. Model miał być prosty jak ESA czy EPA wykorzystujący te same komponenty, które w większości chłopcy w modelarni już posiadają z innych modeli. Zacząłem już nawet robić szablony do wycinania w modelarni. Jeszcze jedna rozmowa z Markiem - i zostało przesądzone. Miała być ESA z trochę poszerzonym kadłubem. Wyszła: praktycznie EPA.... o rozpiętości 900mm. Pianki prezentują się imponująco ! Truizmów o jakości - nie ma sensu powtarzać ? Masa elementów - na górnej podziałce wagi daje sporo nadziei. Skrzydła wykonane są z innej jakości EPP niż jesteśmy przyzwyczajeni - są sztywniejsze. Całość skrzydeł to 5 elementów. Zacząłem od sklejenia połówek skrzydła. Elementy posiadają już skosy do ustalenia wzniosu skrzydeł. 2 płaskowniki węglowe 4x1mm robią za dźwigar skrzydła. Przy okazji chciałem sprawdzić, jak sprawdzi się amerykański poliuretan Gorrilla.
  3. Hmmm: ten większy: 3,5m rozpiętości, cięciwa przy kadłubie 210mm, profile: BC-70-50-30, żeberka balsa 1,5mm, kesony, klapy lotki i inne tam takie - sklejka 0,4mm, stateczniki balsa 4mm olaminowana szkłem 48g/qm, dźwigary - bambus 7x1,5mm- 3x1mm (ze starego wietnamskiego chodnika), masa do lotu z 3s 2200mAh - 1300g..... Nic nie stało na przeszkodzie zrobić go 4m ale źle by mi się go woziło ! ten mniejszy - 2,5m, konstrukcja zbliżona, cięciwa przy kadłubie 190mm, profile: AG-36-37, masa do lotu 1000g z 3s 1300 mAh. Ale...... Trzeba mieć dużo odwagi żeby z takiego tematu, mając dość skromną wiedzę z zakresu aerodynamiki, nowoczesnych metod konstrukcji zrobić pracę inżynierską. Chyba, że "va banque" + tupet i liczyć, że komisja egzaminacyjna nie chcąc się skompromitować - przepuści ? W dzisiejszej pracy inżynierskiej posiłkować się statystycznymi metodami konstrukcji ?? No, mam wątpliwości. Życzę powodzenia Piotrze..... - Jurek
  4. Chyba Patryk chciał (podejrzewam) napisać odwrotnie: miks SW do klap ? Ważny, bo pozwala zmniejszyć wychylenia SW i zmniejszyć opór po jego zaciągnięciu i utrzymać profil w korzystniejszym obszarze pracy... Na temat miksu klapy- SW dyskusja toczy się po sąsiedzku... - Jurek
  5. Masz albo kiepski regulator albo źle zaprogramowany hamulec. Śmigło obracając się w locie bez napędu będzie działać jak parasol. Otwarty i wleczony ! Twoje problemy ze startem wskazywałyby na niewłaściwe położenie kółka podwozia wzgl. Ś.C. Kółko chciałoby bardziej do przodu ? Lub Ś.C. bardziej w tył... 2-ga opcja jest uzależniona od zachowania w locie i kątów skrzydło - statecznik. Co do łopatek (rozmiarów śmigła) - albo wydłużyć gondolę silnika o 1-1,5cm, albo wydrukować sobie dłuższy kołpak, odciąć tył i do tej części wprowadzić mocowanie silnika. Ale tylko Ty wiesz jakie tam masz wymiary i czy to jest realne. Inne wyjście: silnik o większym kv, dobrze dopasowany do mniejszego śmigiełka i guma dodatkowo do startu ? Ale co ja będę wróbla uczył ćwierkać ? Powodzenia - Jurek
  6. Dzięki Czarek ! Zabiłeś mi klina... Jutro popytam. Myślałem, że sekcja - to sekcja ? Aeroklub - to stowarzyszenie (wyższej użyteczności...) - do dziś takie miałem przekonanie. Ale zasiałeś wątpliwości - to sprawdzę. Czyli w tym wypadku Drone radar nie byłby konieczny ?? Pozdrawiam - Jurek
  7. Dzięki Czarku. Nie, nie latamy na lotnisku Aeroklubowym. W strefie lotniska Gotartowice (A ROW) mamy swoje lotnisko modelarskie. W zw. z tym - możemy latać tylko do 120m czy jak dotychczas - 500m ? Jeżeli nie dostaniemy zgody z ULC na używanie naszego lotniska (w porozumieniu z Aeroklubem oczywiście) to Drone Radar da mi czerwone światełko.... - Jurek
  8. Czarek - prowadzę modelarnię w Młodzieżowym Domu Kultury. Nie jesteśmy Stowarzyszeniem (w rozumieniu przepisów, nie jesteśmy zarejestrowani). Pracujemy jako sekcja modelarska A ROW. Mamy własne lotnisko modelarskie, które niestety jest w strefie lotniska Gotartowice. Korzystamy z niego w porozumieniu z władzami Aeroklubu ROW. Lotnisko jest oddalone > 150m od zabudowań i ok. 100m od drogi. Latamy szybowcami RC - czyli wysokość 500m już nas ogranicza, ale jest do połknięcia. Co mamy zrobić, wypełnić, jakie wymagania spełnić, żebyśmy mogli latać i szkolić młodych bez uczucia popełnianego przestępstwa ! Nie ukrywam, że od lektury powyższego i poniższego wątku oraz przepisów ULC - zaczyna mi się robić woda z mózgu...... Będziesz miał możliwość - zapytaj wprost: Jest taki jeden "ciołek", z takim pytaniem........ co mam mu odpowiedzieć ? ----------------------------------- Też by mnie interesowało - jadę na zbocze. Spełniam wymogi formalne dot. odległości od zabudowań. Co muszę zrobić, żeby nie czuć się przestępcą chcąc polatać szybowcem ? -------------------------------------------- Jest Dzień Dziecka. Jesteśmy proszeni o zrobienie pokazów. Jasne, że wybieramy "deproniaki". Najcięższe - ESA czy EPA. W życiu nie spełnimy norm odległości ani od zabudowań ani od skupisk dzieci. 120m wysokości - do spełnienia, ale masy - raczej nie ! Nikt nie zainwestuje w wysoką siatkę na 15min. pokazów. Co wtedy ?? Pozdrawiam - Jurek
  9. Bardzo dobre te Blue Birdy. Ale to "HV" - to trochę na wyrost. Mam ich aktualnie z 10 w modelach... + 4 spalone... Na 5V - spoko, ale znacznie wolniejsze. Na 8V - 2 padły na stole podczas doregulowywania popychaczy klap a 2 padły w modelu podczas lądowania. Wylądowałem w wysokiej trawie i zeschnięte badyle dostały się pomiędzy klapy i lotki tak, że klapy nie potrafiły się zamknąć. Nim doszedłem i spostrzegłem co się stało - były spalone.... Ale kupiłem kolejne i latam na BEC-u 5,5V. - Jurek
  10. Wydaje mi się, że pod Twoje potrzeby będą O.K. Nie wiem czy prędkości wystarczy - latacie dość szybko to i reakcja musi być trochę szybsza niż w moich najszybszych szybowcach. Spokojnie możesz wziąć na 1 model i przetestować. Nie powinieneś żałować wydanych pieniędzy. - Jurek.
  11. To jest praktycznie to samo, co EMAX 3352. Były jeszcze kiedyś z nalepkami - Turnigy, nie pamiętam symbolu. Mam ich kilka, w skrzydłach szybowców. Jakość - nie poraża. Dryft temperaturowy - jak we wszystkich Coronach...... Do wyczynu - słabo przydatne. Żeby nie napisać - nieprzydatne ! Te 4 kGcm też możesz między bajki włożyć. Ale w 2,5m szybowcu, do polatania sobie - zupełnie O.K. Porównywalne ze starymi Futaba 133 (2,5 kGcm). Ale w powietrzu - jeszcze nigdy nie nawaliły ! A do regulacji po każdym locie lub przed każdym - już się przyzwyczaiłem. Nawet przestałem "psioczyć".... Generalnie: jakość odpowiada cenie. Ale jeśli myślisz, że kupując serwa za 200 kilka- kilkadziesiąt zł kupujesz 5 krotnie lepszą jakość, to jesteś w dużym błędzie ! - Jurek
  12. Chyba użyłem niewłaściwego określenia. Może nie wnioski, ale raczej - przemyślenia ? Orlik bez podwozia ? Odpada, dla mnie przynajmniej ! Ze stałym podwoziem ? Źle by wyglądał, odwykliśmy już od takich widoków z lat 70-tych ? Podwozie jakie zrobił Jędrek w moim wykonaniu - nie nadaje się do codziennego użytku. 2 razy podchodziłem do tematu i więcej naprawiałem niż latałem. Orlik od święta ? Dla mnie - bez sensu. Wydawało mi się najlepszym rozwiązaniem podwozie typu "servoless". Z najmniejszymi, czarnymi, zalecanymi do modeli 2,5kg mam fatalne doświadczenia - ze 3 kpl. padły w Wilku i BF-109. Po wymianie na większe w BF-109 - od 1,5 roku spokój. Wymagały rozwiercenia o przystosowania do goleni 5mm. Takie same zamówiłem do Orlika. Okazało się, że nie mieszczą się na wysokość w skrzydle. Znalazłem te co na zdjęciach, całometalowe, są o 3 czy 4mm niższe i z trudem ale zmieściłem w skrzydle. Po kilku użyciach na stole pojawił się luz powodujący, że 1 goleń albo się nie domykała, albo opadała po zamknięciu pod własnym ciężarem. Trudno ! Tak zostanie. Sprowadziłem amortyzowane golenie żeby zmniejszyć ew. udary na przekładni. Golenie solidne ale trzpień, który wchodzi do mechanizmy składania jest duralowy i ma tylko 3mm. Oba trzpienie i przekładnie padły podczas 1 podskoku przy rozbiegu. Przednia goleń ze stali 5mm - wygięła się. Przekładnia wytrzymała. Czyli ten typ może być brany pod uwagę w przyszłych modelach. 110mm goleni 5mm to za dużo na 1,6-1,7kg model. Stal - nie wiem jaka (jakiego gatunku). Kupiłem na Allegro, stosowałem na bagnety w skrzydłach 2-2,5m szybowców. Wygiąć, ukształtować przednią goleń było bardzo trudno. Z uwagi na małe łuki - 1 pękła podczas gięcia. Czyli twarda stal ? Po podskoku była odkształcona o dobre 2 cm do tyłu... Mimo niskiej masy modelu ramię 110mm widocznie zrobiło swoje ? Kłopoty z opanowaniem modelu ? LENISTWO !!! Nie chciało mi się rozrysować kształtu skrzydła i znaleźć średnią cięciwę aerodynamiczną i z niej 1/4..... Jak to zwykle robię. Wydawało mi się, że 100mm jest O.K. - i tak bardziej przednie, ale do oblotu może być ? Potwierdziło się stare powiedzenie, że "na oko to chłop umarł w szpitalu..." Model w pierwszych emocjach miał powędrować do kosza. Jak ochłonąłem i za podpowiedzią Marka zabrałem się do naprawy. Wieczorkiem był gotowy do lotu bez podwozia. Odchudził się o prawie 200g. Zrobiłem próby (raczej dla spokoju ducha) silnika z innym śmigłem. 11,5x 5,5 - największe stałe jakie miałem pod ręką. Wiedziałem, że to nie ma sensu przy tym kv silnika i 4s. To był napęd do 5 łopatowe śmigło (11") i 4s. Przy okazji założyłem pod łoże z lewej strony 2 podkładki 2mm, żeby zwiększyć skłon silnika w prawo. Zgodnie z przewidywaniami - silnik na maxa brał 13A i te obroty.... jak w halówce ? Ale ciąg prawie się równoważył. Żeby mieć czyste sumienie postanowiłem zrobić jeszcze 1 próbę w powietrzu. Przebudowałem również półkę pod akumulator bardziej do przodu wzmacniając nią jednocześnie miejsce złamania 2 sklejkowych (topolowych) bocznic. Środek ciężkości przesunąłem na 80mm od natarcia przy kadłubie. Wczoraj niezła pogoda i wybrałem się na naszą trawkę do Chwałowic. Mimo obaw - poszedł ślicznie z ręki. Nie wyrwało mi go z ręki ale też nie był to rzut oszczepem. Bez rozbiegu, spokojnie pchnąłem. Na 3m obniżył wysokość do 1m a potem spokojnie poszedł w górę. Z pomocą lekko zaciągniętej wysokości. 3 czy 4 kliki trymera i było O.K. ! Leci spokojnie, jak trenerek z lekką tendencją w prawo, czyli - za dużo podłożyłem pod łoże silnika. CD nastąpi. Wzywają mnie do innych obowiązków ! ----------------- Różnica w momencie reakcyjnym śmigieł - znaczna ! Spodziewałem się, że może być większa ale nie aż taka. Reakcja na lotki - bardzo fajna. Beczki trochę rozciągnięte - prosi się pobawić z dyferencjałem. Reakcja na wysokość - słaba. Przyczyny mogą być 2: mała prędkość lub zbyt przedni Ś.C. Albo i jedno i drugie ! Puszczony prawie pionowo w dół - przyspieszył, ale spodziewałem się większej prędkości. Po 2-3 min. lotu wznoszenie wyraźnie osłabło.... Trochę się pokręciłem po niebie i stwierdziłem, że kamuflaż jest bardzo skuteczny. Kilkukrotnie na lekko szarawym niebie nie byłem w stanie rozpoznać pozycji modelu. Nawet elementy czerwonego odblasku zlały się w 1 plamę na niebie o nieokreślonym kształcie. Jakakolwiek korekta sterami - wykluczona. Trochę lepiej gdy "słońce" miałem za plecami. Ale tylko trochę lepiej. Wniosek: inne malowanie. Ale Orliki turbo występują tylko w jednym. Fabryczne malowanie w takim świetle zdaje się być jeszcze skuteczniejszym kamuflażem. Skuteczność kierunku - wyjątkowa ! Jeszcze nie miałem modelu, który by tak ostro reagował na kierunek. Czyli zmniejszyć wychylenia ! Zastanawiałem się, co z fantem zrobić.... Lata bardzo fajnie ale to nie Orlik, który powinien iść jak przecinak na pełnym gazie. Wczorajszy oblot potwierdził bardzo dobre własności na prędkości minimalnej, bliskiej przeciągnięcia. Po 11 min. lotu zacząłem mieć kłopoty z utrzymaniem lotu po prostej, akumulator wyraźnie się kończył. Lądowanie ładne, delikatne, nawet nie dotknął śmigłem trawy. Aaaa - świetny lot szybowy z wyłączonym silnikiem i zaprogramowanym hamulcem. Praktycznie nie różnił się od piankowego szybowca. Po wylądowaniu silnik i akumulator nawet nie były letnie. W modelarni naładowałem akumulator do pełna. Ładowarka pokazała 1960 mAh. Akumulator 2700 ! 1,5 roczny, ze 20 cykli ? No więc tak - śmigło 12x8, 12x10 mogłoby trochę poprawić (przyspieszyć) lot. Ale jakoś nie jestem przekonany, że zrobi z niego chociaż namiastkę Orlika. Akumulator 5-6s mógłby rozwiązać problem. Można jeszcze wymienić silnik na 35mm z większym kv, 1000 - 1100. Ani jednego, ani drugiego, ani trzeciego nie mam w szufladzie, więc nie sprawdzę czy moje przypuszczenia są słuszne. Inwestować nie za bardzo mam ochotę, bo Orlik bez podwozia mnie nie interesuje. Instalacja innego podwozia w tym skrzydle nie ma sensu. Przeróbka nieopłacalna. Szybciej byłoby zrobić nowe skrzydło. Przy masie 1400g model pokazał wyjątkowo dobre własności na małej prędkości. Wskazywałoby to, że obawy związane z mniejszą powierzchnią skrzydła prototypu Orlika nie powinny się sprawdzić. Krótszy nos powinien tylko poprawić rozkład mas elementów modelu. Ładniejszy obrys skrzydła i większy wybór kolorystyki to też dla mnie "wartości dodane". Szkoda, że nie można adoptować oszklenia kabiny. Świątecznie pozdrawiam - Jurek P.S. Wiem, że się nie liczy... Ale wnuk miał lekcje on line a koledzy dysponujący jakimś sprzętem - w pracy. Ani Orlik, ani ja - nie jesteśmy przygotowani do lotów nocnych, czyli po 16-17.
  13. Pilot "oblatywacz" - dał....ciała ! Zaskoczył mnie moment od śmigła. Nigdy się jeszcze z czymś takim nie spotkałem. 5 łopatowe śmigło ? 1,5 st. w prawo - było mu mało !. Po dodaniu gazu zatoczył koło o promieniu ze 3m ? Oczywiście w lewo. Skompensowałem trymerem kierunku na maxa - i szedł w miarę prosto. Kilka prób.. - O.K. - lecimy ! Pięknie przyspieszył, poskoczył (oderwał się) ale zaczął gwałtownie skręcać w prawo. Zdjąłem gaz. Zrobił tylko taki mały podskok. opadł na beton i z rozpędu wjechał na trawę. Podwozie pogięte (przednie), zębatki w przekładniach zmielone (główne)....... Udało mi się to poupychać. Dobra - wystartuję z ręki a przy lądowaniu delikatnie podciągnę na trawie - jakoś będzie ? Poszedł z ręki ślicznie, jak 109 czy inne moje szybowce. W powietrzu okazało się, że każde przydanie gazu skutkuje ostrym wznoszeniem, w prawo - nie da się zakręcić, bo 3/4 stery już jest wychylone a w lewo - gwałtownie pogłębia. Reakcja na wysokość - to huśtawka, góra dół... Odleciałem zbyt daleko i usiłowałem zmusić go do zawrotu. 2-3 pompki, w panice zdjąłem gaz - 2 zwitki ciasnej spirali - i efekt na zdjęciach.... Jakieś tam wnioski wyciągnięte - ale może innym razem ? Aktualnie, tzn - dziś rano, model przygotowany do kolejnego lotu. Ale dmuchało trochę i -1 - odpuściłem. Pozdrawiam - Jurek
  14. Czekał, czekał.... i się doczekał ! Wczoraj, korzystając z okna w pogodzie - nie mogłem sobie odmówić i pojechałem na lotnisko w Gotartowicach. Żeby mieć trochę pasa do pokołowania... - Jurek
  15. Witku - przepraszam !!! Przyspałem... Korzystałem z tych planów: Pozdrawiam - Jurek PZL_130_Orlik.pdf PZL_130_Orlik - kadlub.pdf PZL_130_Orlik - wzniosy.pdf
  16. Z sieci.... Udało mi się znaleźć planik w PDF-ie i powiększyłem ( z grubsza) do posiadanego zestawu. Generalnie - jest w moim odczuciu straszny bałagan w tym temacie. Nawet Wikipedia opisując samolot zamieszcza planik TC II a wymiary chyba prototypu ? Szereg innych planików w JPG-u o marnej rozdzielczości, praktycznie - bezużytecznych. Nie mam go w domu. Sprawdzę jutro modelarni. Pozdrawiam - Jurek
  17. Z tym filmikiem to może być problem.... Ani nie dysponuję sprzętem, ani nie potrafię tego zrobić. Kilka razy próbowaliśmy z wnukiem komórką (Galaxy) - ale to była totalna porażka! Gubił ostrość w słabszym oświetleniu. W ostrym słońcu jakiś punkcik ganiał po niebie.... Kto by to chciał oglądać ? Koła, jak i reszta upodabniania do samolotu - po oblocie ! Aktualnie na stole - Phase 6. Trochę nostalgiczna konstrukcja ale ciągle jeszcze sprzedawana. Tzn: na podstawie małego planiku z sieci robię szybowczyk "Phase-podobny". Ale to nie ten dział i podejrzewam, że mało kogo interesuje. Zlin -50 i P-11 od Marka jeszcze muszą trochę poczekać. Pozdrawiam - Jurek
  18. No - i nie zdążyłem przed zmianą pogody... Model przygotowany do oblotu. Masa do lotu z akumulatorem Tattu 4s- 2300 mAh wyszła 1700g. To czekam na poprawę pogody i zabieram się za kolejny model. Pozdrawiam - Jurek
  19. Jakieś tam drobiazgi przybyły. Wiadomo - drobiazgi pochłaniają większość czasu ? Jakaś tam atrapa tablicy przyrządów... i prowizoryczne zamknięcie kabiny... Prowizorki najdłużej się trzymają ? Docelowo planowane jest drukowane wnętrze kabiny i ramki osłony. Ale podczas oblotu zgubić kabinę w powietrzu - głupio by było ? Nic prostszego nie zdołałem wymyślić... Pozdrawiam - Jurek.
  20. Tak to powinno być ! - Jurek
  21. Tu właśnie jest pies pogrzebany - porowata powierzchnia ! Nawet przygładzona żelazkiem to nie to samo, co modele z formy. Ale - udało się. Właśnie wpadłem na pomysł, że skoro Wyborcza nawet do tego się nie nadaje to może ją zastąpić ręcznikiem papierowym ? I poszło, jak po maśle. Nawet zdecydowanie lepiej niż z Trybuną Robotniczą ! Cyfry numeru bocznego wydrukowałem, wyciąłem, prysnąłem klejem w sprayu (odpowiednik 3M, ale kupiony u Havla ). Trzymają, Szachownice już sobie podarowałem - poszły tradycyjnie. Pozdrawiam - Jurek P.S. Cały JA - nie odmówiłem sobie przyjemności poskładania tego do kupy.... Jak zwykle - plama ! Dopiero teraz zauważyłem, że statecznik pionowy włożyłem w złe otwory. Dobrze, że nie jest jeszcze wklejony !
  22. Dziękuję dobrzy ludzie !!! Z tym primerem jeszcze kiedyś spróbuję zabawy. Oracal - zupełnie nie trzyma. Może kupiłem jakiś stary, z wyschniętym klejem ?Ale taśma malarska potraktowana żelazkiem zaczyna się podwijać jakieś 5 min. później... Wystarczyło na pola pod szachownice. Bawię się aerozolami, czyli natryskowo. Ale szachownice będę już robił ręcznie jeżeli uda mi się dostać gdzieś w pobliżu truskawkową czerwień. Jak zasłoniłem biały kolor żeby zrobić czerwone pole to biały zszedł razem z maską potraktowaną żelazkiem.... No, może nie cały ale piękne wyrwy się porobiły. Więc decyzja że pędzelek. Ostatni element z pudełka znalazł dziś swoje miejsce w modelu - jak zwykle nie dotrzymałem słowa o zrobieniu przerwy. Tył kadłuba dostał też wzmocnienie z węgla. 2 pręty 1,5mm i 2 płaskowniki 3x0,7mm - bo takie akurat znalazłem. Czyli pozostała wykończeniówka. Z tymi detalami - jestem takiego samego zdania. Stanowią o uroku modelu - do pierwszego wyciągnięcia z auta lub 1 lotu (lądowania). Wilka, jak wyciągałem z auta do obloty - urwałem działko. Poleciało mięso ! Lądując koła zahaczyły w trawie i urwałem karabiny. Naprawiałem do nocy. Za 2 dni - "apiać". Ale pusty model to też taki - nijaki ? Ale - może uda się zrobić coś ciekawego. Chłopaki już tworzą projekt ramki kabiny i wnętrza wraz z pilotami - na drukarkę. Zobaczymy, co z tego wyjdzie. Prognozy obiecują poprawę pogody więc Orlik będzie musiał trochę poczekać. Pozdrawiam - Jurek
  23. No, i ugrzęznąłem na drobiazgach... Jak to zwykle bywa ? Klapy i lotki dostały wzmocnienia węglowe (3x1) na cyjanoakrylu, bo się wyginały ciągnąc za dźwignie. Poprawa znaczna ! Niestety obluzowała się dźwignia steru wysokości w trakcie dopasowywania popychacza. Całe szczęście, że na stole a nie w powietrzu! Trzeba było przyciąć ogonek (bo statecznik już wklejony) żeby naprawić. Teraz powinno być O.K. 5 raz poprawiam białym odblaskiem paski na kadłubie - a to cały czas jest sine zamiast białe! Przynajmniej tak to widzę. Kierownice strug i atrapy prowadnic klap jak widać - już na miejscu. Miały być jeszcze zawiasy lotek ale chwilowo zrezygnowałem. Ponieważ nie potrafiłem wyregulować klap i lotek - nastąpiła głębsza inspekcja. Ileż "mięsa" dziś poleciało ! Węgiel w lotkach i klapach spowodował zmianę profilu na samostateczny (środkowa profilu w kształcie "S"). Drugi węgiel, tym razem z góry, żeby to wyprostować ! Stwierdziłem, że na dziś dość ! A propos - kolejny temat, który spędza mi sen z powiek to maski do malowania. Taśma malarska papierowa - nie trzyma. Sprawdziłem kilka odmian, w tym 3M. Taśma poliwinylowa od lakiernika złazi jeszcze szybciej. Stara metoda: Trybuna Robotnicza na mokro nie przylega do porowatej powierzchni. Specjalna folia do masek w rolkach (chyba 60cm szerokości) - w ogóle się nie łapie.... Co stosujecie ? Muszę kilka dni zająć się innym tematem. Pozdrowienia - Jurek
  24. Sorry Tomku ! Nie rozpoznaję tej przekładni... Wygląda dość żałośnie ! Sprawia wrażenie, jakby użyto dość dużo inwencji własnej w dopasowaniu do swoich potrzeb ? Jeżeli satelity mają luz na ośkach - to odpuść temat. W warunkach domowych (i moich w modelarni) - nie do zrobienia. Satelity można rozwiercić i wyrównać średnice. Ale osi z gwoździa o właściwym fi nie zrobisz, bo nie przeżyją 1 lotu. Użycie smaru do takiej przekładni to typowy błąd. Nigdy nie wejdzie na oś satelity. Nawet po rozgrzaniu do 100 st. Pytaniem pozostaje czy poprzedni właściciel właśnie tak ją zajechał, czy użył smaru, żeby satelity nie grzechotały podczas sprzedaży ? U Horejsiho są dostępne przekładnie Kontronik. Warto zainwestować. Albo wziąć kompletny napęd złożony z Typhona z Kontronikiem 1/5 lub 1/6,7. Ale to zależy ile chcesz stracić... Napęd, który na pewno Cię przeżyje to Phasor z przekładnią. Ale 1500 PLN może nie wystarczyć. Myślę, że właśnie zdobyłeś doświadczenie, że napędu z modelu F5B nie należy kupować ? Są wyjątki - ale to jak 6 w totka... Pozdrawiam - Jurek
  25. Tomku - daj zdjęcie tej przekładni. Megi bardzo często były sprzedawane z przekładnią Hendrycha. To nie jest zła przekładnia, ale bardzo czuła na regulację docisku talerzyka. Od czoła przekładni są otwory: 4 do przykręcenia do wręgi i 4 w których znajdują się robaczki imbusowe. One pozycjonują talerzyk wewnątrz przekładni, który utrzymuje satelity we właściwej pozycji względem wieńca i zębatki na wale. Regulacja jest więcej niż "zegarmistrzowska". Robiłem to tak, że podłączałem amperomierz regulowałem "mad-ami" na najmniejszy prąd. Oczywiście - bez śmigła. Ale 1 była tak "uparta", że zdesperowany wysłałem do Pragi, do producenta. Wyregulował za free - ale z odpowiednim komentarzem.... Co do pakietu, to Twoje podejście jest bardzo prawidłowe. Im większe "C" akumulatora - tym większa "sztywność", lub w inny sposób: mniejsza oporność wewnętrzna akumulatora (to, co Witek określa mianem "dziwne" opisując SLS-y) ale niestety, mniejsza żywotność pakietu. Wracając do tematu: Zjawisko grzania się przekładni i silnika (dla Megi z przekładnią Hendrych) zazwyczaj ma przyczynę w złej regulacji tego talerzyka, lub innym uszkodzeniu przekładni (wytarte, zniszczone uzębienie). Silnik będzie gorący bo przenosi ciepło z zacierającej się przekładni. Zły, niewłaściwy "timing" też będzie mocno grzał silnik i powodował większy pobór prądu. Zdażało mi się, że bardzo "markowe" (czyt: drogie) regulatory miały coś pokopane w programie i ustawiały timing niezgodnie z tym, co same sygnalizowały. Podejrzewałbym w 1 kolejności przekładnię, zwłaszcza jeśli pochodzi z modelu F5B - regulamin rozgrywania tych zawodów wymusza bardzo brutalne traktowanie zespołu napędowego. Wszystko to - czego przekładnia bardzo nie lubi. Niewykluczone, że poprzedni właściciel przed sprzedażą dokonał przeglądu przekładni i zmontował ją nie zwracając uwagi na ten szczegół. Pozdrawiam - Jurek
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.