-
Postów
3 010 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
32
Treść opublikowana przez Viper
-
Czy złamanie czy porządne stłuczenie to potrafi boleć tak samo i tak samo długo, pocieszające jest, że za jakieś dwa trzy miesiące minie Ja w zeszłym roku obiłem klatkę na wingu, nie diagnozowałem się, bo to w sumie nie miało sensu i nie zmieniłoby postępowania, ale nawet znalezienie pozycji do spania było czasem uciążliwe, ale oczywiście jak wiało, nie było mnie to w stanie zniechęcić od wingowania. Więc wariat jesteś, bo jakbyś spadł z tego roweru to mogłoby być jeszcze gorzej , ale w sumie Cię rozumiem
-
TS-11 Iskra - RC Builder - 1650mm rozpiętości, edf 100
Viper odpowiedział(a) na Viper temat w Skrzydełka, kaczki i "odrzutowce"
UUuu trochę nie zaglądałem, a Patryk już "świeci" Brawo, ja mam przerwę, w mrozy nie chciało mi się siedzieć w modelarni, bo mam tam po prostu zimno, więc zabrałem się za modele papierowe, ale odwilż się zaczęła, więc niedługo wrócę do Iskry. -
Ooo jakoś przegapiłem ten wątek, a po latach też zabrałem się za papier w przerwie pomiędzy innymi. Ja ostatnio kleję Musashi ze starego już antycznego prawie GPM w skali 1:300 (obecnie jesli chodzi o okręty prym wiedzie 1:200, niby modele bardziej okazałe, więcej szczegółów można oddać, ale wymiary... dlatego wolę mniejsze w 1:300, których obecnie jest jak na lekarstwo). Poprzedni okręt z Małego Modelarza zbudowałem pewnie z 40 albo i 40 kilka lat temu (ale czas leci ) Jeśli chodzi o kleje to ja polecam nieśmiertelny butapren, zwłaszcza do klejenia dużych powierzchni, a do mniejszych klej poliuretanowy (jak poniżej): https://allegro.pl/oferta/klej-do-pcv-skory-gumy-obuwia-pu-falco-100ml-tuba-18040653681?utm_feed=aa34192d-eee2-4419-9a9a-de66b9dfae24&utm_content=bpg&utm_source=google&utm_medium=cpc&utm_campaign=_dio_przemysl-biuro_pla_ss_ps&ev_adgr=_dio_przemysl-biuro_ps&ev_campaign_id=22382720792&gad_source=1&gad_campaignid=22382720792&gbraid=0AAAAAD24kbMU7gSE7a6c7SJR3AVpeU7gq&gclid=EAIaIQobChMI5qvh5pTykgMVnFmRBR3P4zwhEAQYASABEgJe4vD_BwE albo też ten (taki trochę wikolopodobny, trzeba uważać jak w przypadku wszystkich klejów na bazie wody by nie nasączyć za mocno i by nie zmienić wymiarów części, ale klei dobrze i daje przezroczystą spoinę): No i oczywiście współczesne modelarstwo papierowe nie może się obyć bez szpachli i farb Ja używam podobnie jak w modelach plastikowych Mr Surfacer 1200, albo nawet lepiej 1500 i farb akrylowych Tamiya lub Gunze (bo takie mam). A to mój Musashi, a w zasadzie jak to się kiedyś mówiło o czekoladzie - wyrób Musashipodobny Te zacieki to szpachla, malowanie jeszcze przede mną.
-
Zasiadam i będę z zainteresowaniem śledził. Firma znana i zaufana, kupiłem u nich wycinankę i plany Zero Zirollego (niestety jeszcze czeka na budowę, ale się doczeka )
-
Na szczęście aktywności jest sporo i można dobrać coś dla siebie. Ja staram się biegac po lesie i słucham odgłosów lasu, więc zdecydowanie mi się nie nudzi. Na rowerze jazda w jednym kierunku i z powrotem po tej samej trasie też jest nudna, tylko że zwykle trwa dłużej, dlatego trzeba zmieniać trasy i to jest klucz w walce z nudą, a nie rodzaj aktywności
-
Też kiedyś tak miałem, aż odkryłem metodę interwałową Gallowaya. Wymagane dobre buty (bo stawy już starsze , dlatego też tak lubię bieganie po lesie lub śniegu- dodatkowa warstwa amortyzująca), licznik tętna (to tętno decyduje o tempie), dobry plan teningowy i systematyczność, a z tym na początku, dopóki się nie wejdzie w rytm jest najgorzej. Biegam co drugi, trzeci dzień tak by był czas na regenerację i można powiedzieć że wyniki się pojawiają w miarę niewiele wysiłkowo i bezkontuzyjnie (tfu, tfu by nie zapeszyć ) Plan na ten rok jest taki by kontynuować bieganie, może wreszcie uda mi się przebiec 20 km, swego czasu 14 km kilka lat temu zrobiłem i był czas gdy dyszkę 3xtygodniowo biegałem w miarę relaksacyjnie i oczywiście dołączyć rower gdy warunki na drogach poprawią się, no i oczywiście wingfoil w każdej wolnej, wietrznej chwili
-
A ja przebiegłem w styczniu po lesie 75 km (oczywiście nie na raz, a w ciągu 10 aktywności ). Ślisko, a ponieważ pracuję łapami, więc nieco może nawet nazbyt ostrożnie podchodzę do jazdy na rowerze w takich warunkach. Ale z takiego mojego prywatnego przelicznika (jakoś zdecydowanie mniej się męczę na rowerze niż biegając) wychodzi że dałoby to około odpowiednik 500 km na rowerze (plus minus), więc będę gotowy, a nie bezkondycyjny jak już warunki się poprawią Ale podziwiam Panowie waszą determinację i wyniki.
-
Kartonowa Syrenka, Warszawa 31.01-1.02.2026
Viper odpowiedział(a) na Viper temat w Imprezy modelarskie
Cywilnych kilka było, ale ta relacja jest mocno subiektywna i ograniczona, co ja poradzę, że bardziej podobają mi się militaria (głównie okręty i samoloty, co pewnie widać ) Ale następnym razem, obiecuję, zwrócę uwagę i pofocę również cywilne. A co do kolei to tak się zastanawiam, że chyba rzeczywiście nie zauważyłem. -
Kartonowa Syrenka, Warszawa 31.01-1.02.2026
Viper odpowiedział(a) na Viper temat w Imprezy modelarskie
Byłem, w innym miejscu niż poprzednie edycje i pod tym względem dramat, dojazd pokomplikowany, a dodatkowo totalny brak miejsc do parkowania, więc jeśli ktoś z organizatorów przypadkiem czyta, to podziękowanie za organizację, ale lokację możnaby było zmienić. A sama wystawa bardzo ciekawa, modeli może jakby z roku na rok ciut mniej, ale poziom wysoki. Gratulacje dla wszystkich wystawców, po kazdej takiej imprezie nabieram zapału na dłubanie. Czasem aż trudno uwierzyć jakie cudeńka mogą powstać z kartonu A oto fotki -
Kartonowa Syrenka, Warszawa 31.01-1.02.2026
Viper odpowiedział(a) na Viper temat w Imprezy modelarskie
Skoro jest zapotrzebowanie to postaram się ciekawsze modele pstryknąć -
Jutro (sobota 31.01.2026) i pojutrze (niedziela 1.02.2026) odbędzie się w Warszawie kolejna edycja wystawy i konkursu modeli papierowych - Kartonowa Syrenka 2026. Szczegóły w linku: https://modelezkartonu.pl/event/kartonowa-syrenka-2026/ Zdecydowanie rekomenduję, byłem już kilka razy i teraz też się wybieram.
-
Uuuu nieźle, to ja może pomyślę o tej lajtowej wzdłuż wybrzeża. Podobno to fajna traska, a i w sierpniu mam zawsze więcej luzu. Dzięki za linka
-
Gratuluję, ja dziś odespałem kilka poprzednich dni i pobiegałem po lesie po jeszcze większym śniegu, na szczęście już trochę ubitym.
-
Z tym bezpieczeństwem rowerów i hulajnóg (zmora w miastach), że to niby nie za duża prędkość to bym jednak polemizował. Może inaczej, przy każdej aktywności można sobie zrobić kuku, zwłaszcza jak zabiera się za nią osoba o słabej kondycji i koordynacji bez żadnego treningu poprzedzającego, a nawet i doświadczonym potrafi się coś przydażyć. Każda aktywność ma swoje specyficzne rodzaje, czy lokalizacje urazów, więc nie do końca porównania z punktu widzenia mniejszego, czy większego zagrożenia są adekwatne. Aktywności wszelkie są zdecydowanie prozdrowotne, ale jak ze wszystkim, bez względu na poziom zaawansowania zdrowy rozsądek trzeba wykazać i tam gdzie jakieś środki ochrony są dostępne, to je stosować. Ale motocykl w warunkach śnieżnej zimy to jednak brak i rozsądku i instynktu samozachowawczego.
-
To ja do tego miksa co można robić ze śniegiem dodam jeszcze bieganie Wczoraj mimo mrozu i śniegu, a gdzieniegdzie wyłażącego spod śniegu lodu trening zaliczony. Bardzo lubię biegać po ubitym sniegu zwłaszcza w lesie, dodatkowa warstwa amortyzująca dla stawów, ale po świeżo spadłym też biegam, co prawda przypomina to trochę bieganie po piasku. Rafał zazdroszczę nartek, przez większość życia wyznawałem zasadę, że sezon zimowy bez nart i snowboardu to sezon stracony, acz w tym zobaczymy czy mi się uda gdzieś wyskoczyć, może marzec/kwiecień dzień dłuższy, słonko, a na lodowcu śnieg przynajmniej teoretycznie powinien być
-
Piękna robota, bardzo dziękuję za filmik z nitowania. Co to za glut, jakiś wikol?
-
Widać że Szanowny Pan nie słyszał o górce szczęśliwickiej Stok pokryty igielitem, zimą zdarzało mi się tam jeździć po śniegu, a latem po igielicie Fajna relacja, jak zwykle
-
Może to i dobry pomysł, jakoś śnieg to mi się zawsze kojarzył jednak z nartami i snowboardem, nie rowerem, ale czemu nie, spróbuję
-
Gratuluję, piękny wynik Ja poprzedni rok słabiej, trochę usprawiedliwia mnie, że w każdą wolną wietrzną chwilę pędziłem na wingfoila. Ostani raz pływałem/latałem 28.12, przy temperaturze powietrza około 2 stopni i lodzie przy brzegu. Od kilku dni W-wa zasypana śniegiem, co prawda dziś trochę topnieje, więc biegam po śniegu po lesie by przygotować kondycję między innymi pod kątem rowerku. Fajne fotki, jakby koniec zimy/początek wiosny
-
Tak czytam i coraz ciekawszych rzeczy się dowiaduję . Jeżdżę na automatycznej klimie cały rok (tylko temperaturę reguluję), nie mam problemu ani z upałami, ani z mrozami i owszem rusza tuż po starcie, praktycznie zapomniałem co to są zaparowane szyby, prawie mi się nie zdarza bym miał szyby zalodzone od wewnątrz i tak mam porównanie z manualną i .... nie ma co porównywać
-
Patryk musi się wypowiedzieć, bo ja nie wiem, acz jakby post powyżej, stwierdził, że robił jak w instrukcji
-
No i dziś przyszedł ten dzień, na szybach lód z gatunku takiego, którego ciężko ruszyć nawet solidną skrobaczką. Aż trzy razy spryskałem szyby rozmrażaczem, odpaliłem samochód, zgarnąłem wycieraczkami tę oleistą zawiesinę pozostałą po rozmrażaczu na szybie i pojechałem
-
Rzeczywiście widać ostatnimi czasy takie zjawisko (np. w elektronice - ja mam akurat przykłady z sony), że jakoś ten tak zwany obecny sprzęt psuje się krótko po skończeniu gwarancji, w przeciwieństwie do sprzętu kupionego 40 lat temu, który wciąż działa (moja pierwsza przenośna wieża panasonica, kupiona w liceum). Może to i przykład dremela, mój w każdym razie kupiony te 10, a może i więcej lat temu działa bezproblemowo, ale skoro widzimy takie zjawisko, to obawiam się, że żadna firma nie jest od niego wolna, wobec czego najlepiej kupić taniego chińczyka, jakąś podróbę obu powyższych
-
Ja mam dremela, używanego z różną częstotliwością od plus minus może i 10 lat. Głównie używany do wiercenia, cięcia tarczami tnącymi i frezowania, mniej do szlifowania. Głównie używam do różnych rodzajów drewna, ale i do węgla, laminatów, czy produktów drukowanych 3d, czy też laminowanych tkaniną lub węglem, a i różnego rodzaju druty stalowe czy rurki aluminio podobne też przecinałem. Trudno mi określić ile maksymalnie pracy ciągłej, ale jak to w modelarni gdy był/jest potrzebny to go używam, a i kiedyś do szlifowania jakiejś ścianki w łazience używałem i to było raczej długo. Jedyna wada, jesli to jest wada, to do wiercenia jakimiś cienkimi wiertłami trzeba dokupić zestaw kilku koszulek/osłonek (nie wiem jak to się nazywa) , w które wkłada się wiertło, a to do ryjka zaciskowego dremela.
-
Przecież napisałem odpowiedź na tę zagadkę w poprzednim poście, więc po co powtarzać. A te w sumie rzadkie sytuacje gdy mi szyba zamrozi się od środka, to tak, zdarzało mi się, że małą skrobaczką zdrapywałem od środka (to inna jakość lodu niż na zewnątrz i relatywnie łatwo usunąć), na zewnątrz odmrażaczem i generalnie nie uruchamiam samochodu z dmuchawą na full i czekam aż się odmrozi. A spaliny czy zgodne z normami, czy co gorsza nie, są spalinami i śmierdzą i ich wdychanie sympatyczne nie jest
