Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Jakakolwiek próba wytłumaczenia komukolwiek z grona pasjonatów lotnictwa błędnego interpretowania słów Winstona Churchilla  „Nigdy tak wielu nie zawdzięczało tak wiele tak nielicznym” zawsze spotykała się z ogniem krytyki. Nawet po projekcji filmu „Dywizjon 303” gdzie padły te słowa oponenci uważali, że dotyczą te słowa polskich pilotów.

 A tu Zong

„Nigdy tak wielu nie zawdzięczało tak wiele tak nielicznym”

Najsłynniejsze słowa Churchilla wcale nie dotyczyły Polaków

Cały artykuł https://wielkahistoria.pl/nigdy-tak-wielu-nie-zawdzieczalo-tak-wiele-tak-nielicznym-najslynniejsze-slowa-churchilla-wcale-nie-dotyczyly-polakow/

 

Opublikowano
11 godzin temu, dziobak napisał:

Niestety, ale nasza historia miedzywojenna nie zawsze mówi prawdę. W czasach wojennych i powojennych ,historię pisano na zamówienie,to były czasy propagandy ,które nie oddawały często prawdziwych wydażeń tamtych lat. Zawsze musiano coś dodać ,coś ująć. My mamy całą swoją historię bardzo zagmatwaną, od niedawna dopiero wychodzą rzeczy o których nawet nikt nie miał pojęcia , wystarczy przykład Westerplatte , gdzie po prawie 70 latach ,dowiadujemy się o obrońcach czegoś ,czego oficjalna historia z dawnych lat nie wspomina. Takich przykładów jest mnustwo,bo dostęp do archiwów jest  i chętni do badań też są, ALE- nie wszystko można opublikować, każda władza czymś się zasłania i tak to z naszą historią jest. A jak władzunia zezwoli na publikację, to książki do histori i tak pozostają stare, lub wzmianka o poprawieniu historii jest tak mała ,że mało kto ją zauważa. I na koniec - nie wszystkim pasuje prawda historyczna, wolą niech pozostanie taka jaką oficjalnie przyjęto

 

4 godziny temu, samolocik napisał:

Tego, że należy się trzymać wygodnych, oficjalnych prawd uczy się w szkołach karząc zbiorowo za odstępstwa jednostki; niezależnie, czy popełniła prawdziwe wykroczenie, czy śmiała mieć własne zdanie i go bronić. Potem z przyzwyczajenia i odruchu strachu przed karą ludzie wolą się nie wychylać a co gorsze ściągają w dół myślące i samodzielne jednostki.

 

Wszystko co piszecie bardzo ladne i prawdziwe ale tez bardzo smutne.  Od prawie 45 lat mieszkam w krajach angielsko jezycznych i zauwazylem, ze nikt sie az tak w piersi nie bije jak w Polsce.  Oczywiscie jest dostepna literatura historyczna, ktora  czesto opisuje jak naprawde bylo ale ogolnie nie wyciaga sie brudow znanych bohaterow.  Moj ulubiony autor historyczny Antony Beevor, opisuje rozne ciemne strony IIWS ale nie z taka pasja i wrecz nienawiscia do wlasnego narodu jak to sie dzieje w Polsce.  Kazdy wie, ze nikt nie jest aniolem, a wazne jest to, ze wygrali bitwe.  A jesli nie wygrali to tez mozna zrobic z nich bohaterow jak np w filmie "Dunkirk", gdzie np pilot Spitfire'a z niepracujacym silnikiem, w locie szybowym straca pol tuzina Ju87 Stukas!  Glupie?; byc moze i niektorzy sie zastanowia ale czy potrzeba wszystko roztrzasac i dzielic wlos na cztery? A Polskim przypadku na osiem a i byc moze na szesnascie.

 

Jest Angielskie powiedzenie "You should never meet your heroes"  - "Nie powinno sie nigdy spotkac swoich bohaterow".

 

Czyli z mojej strony, jeszcze raz:  BRAVO BOHATEROWIE DYWIZJONU 303

  • Lubię to 2
Opublikowano
9 godzin temu, Andrzej68IX napisał:

Jakakolwiek próba wytłumaczenia komukolwiek z grona pasjonatów lotnictwa błędnego interpretowania słów Winstona Churchilla  „Nigdy tak wielu nie zawdzięczało tak wiele tak nielicznym” zawsze spotykała się z ogniem krytyki. Nawet po projekcji filmu „Dywizjon 303” gdzie padły te słowa oponenci uważali, że dotyczą te słowa polskich pilotów.

 A tu Zong

„Nigdy tak wielu nie zawdzięczało tak wiele tak nielicznym”

Najsłynniejsze słowa Churchilla wcale nie dotyczyły Polaków

Cały artykuł https://wielkahistoria.pl/nigdy-tak-wielu-nie-zawdzieczalo-tak-wiele-tak-nielicznym-najslynniejsze-slowa-churchilla-wcale-nie-dotyczyly-polakow/

 

Zawsze wiedziałem, że to było ogólnie o wszystkich pilotach walczących w bitwie. Nie wiem dlaczego Kolega zakłada, że pasjonaci lotnictwa o tym nie wiedzieli?

9 godzin temu, robertus napisał:

Podobnie jak powiedzenie, że polski pilot poleci i na drzwiach od stodoły. Wcale to nie jest pochwała a obelga.

Przekształcony cytat, tyczący się silników lotniczych do samolotów z czasów sklejki i drutu. Jest ono kompletnie bezsensowne ( to powiedzenie ) w odniesieniu do pilotów. Ale niestety dość szybko przyjęło się w tej głupiej zmienionej formie. Coś jak z awionetkami 😀 zamiast UL, ULM czy innych małych samolotów.

W oryginale miało ono brzmieć jakoś tak: Z dobrym silnikiem polecą nawet drzwi od hangaru. Autorem miał być francuski bodajże generał czy inny oficer. Stwierdzenie w tej formie miało głęboki sens bo dobrych silników nigdy za wiele, a w dobie sklejki, płótna i drutu ich szczególnie brakowało.

Opublikowano
11 godzin temu, Andrzej68IX napisał:

Jakakolwiek próba wytłumaczenia komukolwiek z grona pasjonatów lotnictwa błędnego interpretowania słów Winstona Churchilla  „Nigdy tak wielu nie zawdzięczało tak wiele tak nielicznym” zawsze spotykała się z ogniem krytyki. Nawet po projekcji filmu „Dywizjon 303” gdzie padły te słowa oponenci uważali, że dotyczą te słowa polskich pilotów.

 A tu Zong

„Nigdy tak wielu nie zawdzięczało tak wiele tak nielicznym”

Najsłynniejsze słowa Churchilla wcale nie dotyczyły Polaków

Cały artykuł https://wielkahistoria.pl/nigdy-tak-wielu-nie-zawdzieczalo-tak-wiele-tak-nielicznym-najslynniejsze-slowa-churchilla-wcale-nie-dotyczyly-polakow/

 

 O!!!! To prawda!!! Bardzo długo propaganda polska powtarzała jakoby było to zdanie dotyczące wyłącznie Polaków. Doskonałym niemal źródłem wyjaśniającym, że tak nie było jest 12-tomowe dzieło Winstona Churchilla "The Second World War", za które autor otrzymał literacką nagrodę Nobla a w Polsce było wydane tylko raz. Co ciekawe nie ma opinii negatywnych bo autor to przecież współtwórca historii a wszystko opisał na podstawie dokumentów. Znamienne jest też, że pierwsze wydanie miało we wstępie taką opinię Winstona  o Polakach (popartą udokumentowanymi faktami ), że interweniował z protestem hr. Raczyński i niektóre fragmenty zostały przerobione. Co się tyczy propagandy Dywizjonu 303 to ma ona początek od książki Arkadego Fiedlera wydanej jeszcze w czasie IIW, która była lekturą obowiązkową w siódmej klasie SP. Po przeczytaniu jej myśleliśmy z kolegami, że D.303 sam  pokonał całą Luftwaffe...I ten mit trwa u niektórych do dzisiaj. Ja pamiętam uroczysty obiad z polskimi weteranami  w Dęblinie z okazji okrągłej rocznicy Szkoły. Przyjechali z całego świata, żyjący jeszcze piloci i mechanicy (800 osób),  niejednokrotnie na wózkach inwalidzkich (my przywieźliśmy ich specjalnymi samolotami). Jakie były tam opowieści i jakże różne od bohaterszczyzny. Okazało się, że we wrześniu 1939r. Polacy mieli znikomy nalot bojowy bo eskadry zostały rozczłonkowane z pułków i pojedynczo przekazane do dowództw armii ("Kraków", "Łódź", "Modlin"...), których dowódcy nie wiedzieli co mają z nimi zrobić. Latali więc na rozpoznanie, z którego raczej nie wracali. Jeden pilot opowiadał jak przez trzy dni latał Czaplą na rozpoznanie niemieckich kolumn pancernych i latał tą Czaplą na wysokości 3000m (sic! - tak mu rozkazał obserwator bo to on był d-cą załogi), niżej - ogień własnej artylerii.  W opowieściach dominowało Wielkie Rozgoryczenie i żal do IIRP za doprowadzenie do klęski, gdy prezydent, premier i naczelny wódz uciekli z walczącej Polski. Przez to Anglicy traktowali polskich pilotów jako zdemoralizowanych żołnierzy porzuconych przez swoich dowódców. Mitem jest też wielki nalot bojowy w czasie walk we Francji. Jak powiedział jeden z mechaników w Polsce lotnictwo padło po trzech dniach a we Francji po pięciu...O pobycie Polaków w Anglii po dwóch przegranych bataliach  nie napiszę, żeby nie drażnić partyzantów polskiego bohaterstwa. Zadziwiające jest jak niektórzy zamknęli się na oczywiste fakty i mówią, że lepiej nie mówić głośno o polskich słabościach i ułomnościach wojennych bo samo mówienie przynosi większe straty niż one przynosiły w czasie działań wojennych. Zwłaszcza zatwardziali w tej materii są Polacy żyjący długo na Emigracji, którzy albo nie mają dostępu do polskich dokumentów albo mają utrwalone polskie kompleksy do tego stopnia, że nie dopuszczają nawet myśli, że polski pilot mógł nie być bohaterem. Dziwne jest to, że nie zauważyli oni iż czy to w USA czy w  Anglii pisanie o klęsce wojennej angielskiej czy amerykańskiej (np. walka o przełęcz  Kasserine w Afryce czasie IIWW) służy tam do kreowania takiego postępowania by takie klęski już się nie zdarzały. W obecnej sytuacji politycznej nie ma innej drogi jak poznanie wszystkich polskich słabości po to by one się nie powtórzyły w decydującym momencie naszego bytu.

  • Lubię to 1
  • Zmieszany 1
Opublikowano

Czytając książki historyczne i materiały źródłowe dochodzę do wniosku, że zawsze byliśmy tacy. W sensie niezbyt trzymający ze sobą, dający się robić w konia przez innych i to głównie z wygody, czy lenistwa albo dla korzyści osobistych. Ludzi, którzy sięgali myślami i działaniem w przyszłość, często biorąc co najlepsze (pomysły) od innych ludzi, czy krajów było niewielu. Pozytywne jest to że tych niewielu potrafiło się odnaleźć, wspierać i ciągnąć i siebie i innych do przodu pomimo podkładanych kłód pod nogi.

 

Mieliśmy wielu bohaterów i mądrych ludzi. Z poniesionych klęsk trzeba wyciągać wnioski na przyszłość a nie obchodzić ich rocznice i opłakiwać. Świętować należy sukcesy, a ludzi za nimi stojących stawiać za wzór i ich naśladować.

  • Lubię to 2
Opublikowano

Zachęcam Modelarzy do zgłębiania historii wojskowości polskiej a zwłaszcza dziejów IIWW bo to nie tylko szczegóły techniki lotniczej ale kontekst historyczny.  Dzięki digitalizacji archiwaliów i publikacji wspomnień dostępnych jest  wiele materiałów weryfikujących powszechnie panujące opinie o bataliach ( w 90 procentach sprzeczne z faktami) np. Bitwa nad Bzurą, Obrona Wizny i mit Kapitana i wiele innych. Ale są też przypadki bezdyskusyjnego polskiego męstwa, dobrego dowodzenia i polskiej racji stanu.  Polecam mój artykuł: Pułkownik Edward Gardy-Godlewski i jego ułani. Ostatnia szarża polskiego pułku kawalerii [FOTO].

  • Lubię to 2
  • Dzięki 1
Opublikowano
10 godzin temu, pietrku napisał:

Przekształcony cytat, tyczący się silników lotniczych do samolotów z czasów sklejki i drutu. Jest ono kompletnie bezsensowne ( to powiedzenie ) w odniesieniu do pilotów. Ale niestety dość szybko przyjęło się w tej głupiej zmienionej formie. Coś jak z awionetkami 😀 zamiast UL, ULM czy innych małych samolotów.

W oryginale miało ono brzmieć jakoś tak: Z dobrym silnikiem polecą nawet drzwi od hangaru. Autorem miał być francuski bodajże generał czy inny oficer. Stwierdzenie w tej formie miało głęboki sens bo dobrych silników nigdy za wiele, a w dobie sklejki, płótna i drutu ich szczególnie brakowało.

 

"Polski pilot to i na drzwiach od stodoły poleci" - takiego ma zajebistego skila. Prawda? - Nie prawda!!!
Początek tej legendy ma miejsce w 1942 roku na lotnisku Exeter w Anglii, a samo zdanie nie ma nic wspólnego z pochwałą umiejętności pilotów a bardziej z obrażeniem ich.

Fragment wspomnień Jana Malińskiego :
W książce Andrzeja Jańczaka pod tytułem "Przez ciemnię nocy" , jest fragment mówiący o ściągnięciu pana Jan Malińskiego z dowództwa eskadry w 307 Dywizjonie Myśliwskim, za 16-krotne podchodzenie do lądowania na Beaufighterze. A co na to pan Jan Maliński ?   
Jan Maliński
Nie przypominam sobie takiego faktu. Powodem pozbawienia mnie dowództwa eskadry było pewne zdarzenie. Anglicy przydzielali z każdej eskadry 4 maszyny do nocnej kontroli radarów, zmieniłem tę liczbę na dwa samoloty, mając na celu dobro eskadry. Chciałem mieć do dyspozycji zawsze maksymalną ilość maszyn zdolną do alarmowego startu .O czym poinformowałem kontrolera lotów. Ten obrażony, wysłał meldunek do dowództwa Fighter Command, z wiadomością, że Maliński zmienia rozkazy. Na drugi dzień pojawił się pułkownik Pawlikowski i wyskoczył na mnie z pretensjami. Broniąc się argumentowałem, że wolę mieć więcej maszyn do lotu bojowego gotowych w każdej chwili, na to pułkownik Pawlikowski stwierdził :
- Dobry pilot i na drzwiach od stodoły poleci.
    Niewiele się namyślając poprosiłem jednego z mechaników by wziął mój samochód i pojechał do farmera, u którego kupowaliśmy jajka, i przywiózł jego żelazną bramę dla pułkownika. Bo ten będzie demonstrował lot na bramie. Pawlikowski się wściekł i stwierdził, iż jestem już przemęczony i zapytał, gdzie mam ochotę być przeniesiony, do OTU czy kontroli lotów. Opowiedziałem mu :
- Instruktorem to jestem i tutaj, wolę do Operations, bo tam jest dużo pięknych kobiet.

 

TBU też o tym jest napisane.
Dowódca polskiego lotnictwa myśliwskiego w Wielkiej Brytanii płk Stefan Pawlikowski, u którego interweniowano w tej sprawie, miał oświadczyć, że 'dobry pilot to i na drzwiach od stodoły poleci'... Miało to znaczyć, że powodów kraks należy upatrywać w niedostatecznym opanowaniu samolotów przez pilotów, a nie w wadach konstrukcyjnych maszyn."

okładka strona 14

  • Lubię to 1
Opublikowano

Tak coś mi się obiło, ale zapomniałem. Swoją drogą Beaufightery łatwe nie były podobno. To co pisałem o silnikach to pochodzi z okresu I wojny albo zaraz po. Być może powiedzenia nie mają ze sobą związku i każde powstało samoistnie, choć kontakty Polski z Francją były w międzywojniu mocne. Tak czy tak powiedzenie o pilotach pochwałą nie jest. Choć może się tak na pierwszy rzut ucha wydawać 🙂.

  • Lubię to 1
Opublikowano

Kazdy kto chociaz troche interesuje sie lotnictwem IIWW wie, ze Churchill mowil o wszystkich lotnikach a nie o tylko lotnikach Polskich.  Poza tym, nie nalezy przejmowac sie zbyt mocno tym co mowil Churchill.  Byl on typowym politykiem i np bedac korespondentem wojennym w czasie Boer War w RPA nie udzieli pomocy medycznej rannym zolnierzom Angielskim bo chcial zrobic lepsze fotografie.  Nie byl tez zbyt lubiany przez swoich kolegow w partii, mowili o nim, ze: “Sprzedal by skore wlasnej babci na beben jesli cena bylaby odpowiednia”.  Wystarczy Ci brudu na Churchill’a Stasiu?

 

Nalezy jednak pamietac ze o lotnikach Polskich tak powiedzial Air Marshal Dowding po Bitwie o Anglie:

 

Had it not been for the magnificent material contributed by the Polish Squadrons and their unsurpassed gallantry, I hesitate to say the outcome of the Battle of Britain would have been the same.

 

Gdyby nie wspaniały personel dostarczony przez polskie dywizjony i ich niezrównane męstwo, waham się twierdzić, że wynik Bitwy o Anglię byłby taki sam.

 

https://www.rafmuseum.org.uk/research/online-exhibitions/history-of-the-battle-of-britain/battle-of-the-nations/#:~:text=%E2%80%9CHad%20it%20not%20been%20for,would%20have%20been%20the%20same.%E2%80%9D

 

Polacy przyczynili sie w znacznym stopniu do wygrania Bitwy o Anglie, a Ty wyciagasz jakies banaly, ze nie mogli szybko opanowac systemu miar z epoki dinozaurow.

 

Ale jak chcesz brudu na Downing to prosze bardzo: Po odejsciu od RAF Dowding zaiteresowal sie spirytualizmem i zyciem pozagrobowym.  Pomimo, ze wszyscy zaczeli uwazac, ze zbzikowal, on nadal to ciagna do konca zycia.  Wystarczy Stasiu?

 

Ksiazka Arkady Fidler „Dywizjon 303” byla lektura w 7 kl SP i byc moze niektorzy ludzie widzieli 303 jako jedyny dywizjon walczacy z Luftwaffe.  Dziwie sie, ze Ty tez do nich nalezales.  Inni, juz w tym wieku, czytali wiecej ksiazek i sluchali uwaznie lekcji historii w szkole.

 

Angielscy dowodcy lotnictwa uwazali, ze Polacy i Czesi nie beda sie nadawac do walki z powodu dwoch poprzednich klesk, bo byli tylko domoroslymi psychologami.  To zapewne ci sami, ktorzy nie chcieli dawac spadochronow swoim pilotow w czasie 1WW bo uwazali, ze nie bede chcieli walczyc i wyskocza przed walka.  Pewnie mieli na mysli samych siebie!

 

Nie musisz sie tez martwic drogi Stasiu o Polakow mieszkajacych dlugo na emigracji.  Duzo czytamy, zarowno po Polsku jak i w innych jezykach.  Czesto w ksiazkach o konfliktach poruszany jest nielatwy czynik ludzki, ale nikt nie robi tego wrecz z nienawiscia do wlasnego narodu i to w postaci dziwnej satysfakcji!  Popatrz co robili Belgowie w Congo, Anglicy w Indiach, RPA (pierwsze obozy koncentracyjne) etc etc

Poza tym drogi Stasiu, zycie na emigracji uczy pogody ducha, radosci, optymizmu i ukochania kraju w ktorym mieszkasz.  Brak tych atrybutow zostal juz zauwazony przez coraz tlumniej odwiedzajacych Polske turystow:

 

https://www.instagram.com/datingbeyondborders/reel/Cu19h8apwvM/?hl=en

 

Polishsmile.jpg.189bf1b04fd509cd22a040c0571ee549.jpg

 

A jesli chodzi o Polskie slabosci to proponuje raczej zajmij sie brakiem zdolnosci Polakow do polityki i rzadzenia.  Przytaczam fragmenty z ksiazki ‘Ostatni pilot mysliwca. Wspomnienia”  Jerzy Glowczewski:

 

Ostanipilot1.thumb.jpg.0e2ffcdaea107f69ac85fe7e846c59f2.jpg

 

Ostanipilot2.thumb.jpg.cbecf8dadc4a96f0d098c38522350b5f.jpg

 

 

 

Bo juz dawno jest wiadome, ze potrafimy walczyc ale nie potrafimy rzadzic.  Wyglada na to, ze na CPK jest juz za pozno i ciagle bedzieci tylko skladac Niemieckie  pralki i odkurzacze.  No bo przeciez w Polsce nic sie nie oplaca ani CPK, ani Krab, ani Borsuk etc, etc   

 

Ale jesli lubisz krzyzowac samego siebie to moze rob to samotnie lub w scislym gronie rownie zainteresowanych samokaleczeniem kolegow i/lub kolezanek.

Troche (duzo!) wiecej usmiechu i optymizmu Stasiu! 😁 

 

 

 

 

 

W dniu 3.04.2025 o 07:57, robertus napisał:

Podobnie jak powiedzenie, że polski pilot poleci i na drzwiach od stodoły. Wcale to nie jest pochwała a obelga.

 

Dlaczego?

 

9 godzin temu, robertus napisał:

 

"Polski pilot to i na drzwiach od stodoły poleci" - takiego ma zajebistego skila. Prawda? - Nie prawda!!!
Początek tej legendy ma miejsce w 1942 roku na lotnisku Exeter w Anglii, a samo zdanie nie ma nic wspólnego z pochwałą umiejętności pilotów a bardziej z obrażeniem ich.

Fragment wspomnień Jana Malińskiego :
W książce Andrzeja Jańczaka pod tytułem "Przez ciemnię nocy" , jest fragment mówiący o ściągnięciu pana Jan Malińskiego z dowództwa eskadry w 307 Dywizjonie Myśliwskim, za 16-krotne podchodzenie do lądowania na Beaufighterze. A co na to pan Jan Maliński ?   
Jan Maliński
Nie przypominam sobie takiego faktu. Powodem pozbawienia mnie dowództwa eskadry było pewne zdarzenie. Anglicy przydzielali z każdej eskadry 4 maszyny do nocnej kontroli radarów, zmieniłem tę liczbę na dwa samoloty, mając na celu dobro eskadry. Chciałem mieć do dyspozycji zawsze maksymalną ilość maszyn zdolną do alarmowego startu .O czym poinformowałem kontrolera lotów. Ten obrażony, wysłał meldunek do dowództwa Fighter Command, z wiadomością, że Maliński zmienia rozkazy. Na drugi dzień pojawił się pułkownik Pawlikowski i wyskoczył na mnie z pretensjami. Broniąc się argumentowałem, że wolę mieć więcej maszyn do lotu bojowego gotowych w każdej chwili, na to pułkownik Pawlikowski stwierdził :
- Dobry pilot i na drzwiach od stodoły poleci.
    Niewiele się namyślając poprosiłem jednego z mechaników by wziął mój samochód i pojechał do farmera, u którego kupowaliśmy jajka, i przywiózł jego żelazną bramę dla pułkownika. Bo ten będzie demonstrował lot na bramie. Pawlikowski się wściekł i stwierdził, iż jestem już przemęczony i zapytał, gdzie mam ochotę być przeniesiony, do OTU czy kontroli lotów. Opowiedziałem mu :
- Instruktorem to jestem i tutaj, wolę do Operations, bo tam jest dużo pięknych kobiet.

 

TBU też o tym jest napisane.
Dowódca polskiego lotnictwa myśliwskiego w Wielkiej Brytanii płk Stefan Pawlikowski, u którego interweniowano w tej sprawie, miał oświadczyć, że 'dobry pilot to i na drzwiach od stodoły poleci'... Miało to znaczyć, że powodów kraks należy upatrywać w niedostatecznym opanowaniu samolotów przez pilotów, a nie w wadach konstrukcyjnych maszyn."

 

 

Chyba kazdy kto chociaz troche interesuje sie historia lotnictwa wie, ze pierwsze wersje Bristol Beaufighter byly trudne w pilotazu.  Szegolnie trudne byly wersje z silnikiem R-R Merlin; na 337 zbudowanych, 102 zostaly starcone w wypadkach.  Aby poprawic statecznosc miedzy innymi powiekszono powierzchnie statecznka poziomego o ~20% i wprowadzono jego lekki wznios. Nawiasem mowiec, lekki wznios powinien byl tez byc wprowadzony w Westland Whirlwind zamiast statecznika T-owego. 😁

 

Wg mnie, Pawlikowski po prostu powiedzial co mu slina na jezyk przyniosla a Wy to roztrzasacie! 🙃   

  • Lubię to 1
Opublikowano
W dniu 31.03.2025 o 19:45, stan_m napisał:

 

Bardzo rzeczowy komentarz.

Ja zaś zapomniałem na koniec dopisać, że nie roszczę sobie prawa do ostatecznych rozstrzygnięć. Jednakoż mając szerszy niż inni dostęp do dokumentów mam obowiązek chociaż w komentarzach wykorzystać ich treść (bo do oryginałów nie mam praw) i zapoznać publicznie po to, by nie powtórzył się wrzesień 1939r. co dzisiaj jest bliskie jak nigdy dotąd. Polska megalomania jest naszym grzechem pierworodnym zaś mylenie jej wytykania z brakiem patriotyzmu świadczy o zakorzenionych polskich kompleksach. Dlatego jesteśmy obecnie państwem wielkości jednej rosyjskiej guberni, położonym w 30 procentach na ziemiach niemieckich, którego granice rysowali nam nasi alianci wraz z naszymi wrogami. Jeszcze raz: poglądy moje należą tylko do mnie, niczego  ostatecznie nie rozstrzygają i są ogólnodostępne do dyskusji z nimi.

 

Jesli chodzi o te niby ziemie Niemieckie to roznie to bylo.  Wlasnosc tych ziemi zmieniala sie wielokrotnie w historii, raz byly nasze a raz Niemieckie.  Narody zdobywaja ziemie w poprzez napasci, zagrabienie a takze jako zadoscuczynienie.  Nie sadza aby Niemcy mieli jakies skrupuly w grabierzy jakiejkolwiek ziemi w czasie IIWW.  Wywolali wojne, popelnili okrutne przesteptwa to musza poniesc konswekwencje.  Ziemie Slowianskie przed Xw siegaly az poza Berlin.

 

https://freewalkingtour.com/history-of-berlin-11-chapters-of-the-citys-past-and-present/

 

W tym czasie (9?? rok) Niemieccy wodzowie zaprosili Polskich Slowian na rozmowy pokojowe,w czasie uczty wszystkich otruli (och jakie to Niemieckie!) a ziemie zajeli. Uwazam, ze w ramach reparacji Polska powinna zglosic roszczenia do ziem az za Berlin. Ale rozumiem, ze takie negocjacje moga zabrac duzo czasu 😁.        

Powinienes pozbyc sie kompleksow, drogi Stasiu:

 

 

Opublikowano

Drogi i Kochany Andrzeju,

A o historii Polski i Polaków to możemy dyskutować jak w przybliżeniu (dużym) równy z różnym. Natomiast jeszcze raz proszę Ciebie o zaniechanie zwracania się do mnie w temacie CPK bowiem nie masz kompetencji ku temu (nie znasz dokumentacji, projektów, zasad działalności portów lotniczych w Polsce, danych finansowo-projektowych i organizacji komunikacji lotniczej w Polsce). Ja to wszystko znam ale ze zrozumiałych względów nie mogę o tym mówić publicznie. Dziękuję na zapas. A teraz do historii…

 

Wystarczy Ci brudu na Churchill’a Stasiu?

 

- Co ty Andrzeju masz, że każdą opinię negatywną o faktach historycznych czy postaciach nazywasz brudem? To jak ty chodzisz na wybory? Przecież musisz poznawać cechy negatywne kandydatów, czyli chodzisz głosować ubrudzony wg swojego systemu ocen. A może ty nie chodzisz na wybory i płacisz mandat bo tam gdzie mieszkasz w ramach wielowiekowej demokracji płaci się mandat za niepójście do głosowania. Płacisz czy ubrudzony głosujesz?

 

Polacy przyczynili sie w znacznym stopniu do wygrania Bitwy o Anglie, a Ty wyciagasz jakies banaly, ze nie mogli szybko opanowac systemu miar z epoki dinozaurow.

 

- Tak przyczynili się (hihihihi). Dwa dywizjony, razem 32 pilotów, którzy weszli do walki na dwa tygodnie przed końcem bitwy. Szkoda, że nie weszli o dwa tygodnie wcześniej to bitwa by się zakończyła wcześniej. Masz rację, banałem jest pomylenie metrów ze stopami, centymetrów z calami, kilometrów na godzinę z milami na godzinę w lotniczych przyrządach pokładowych (zwłaszcza podczas lądowania). Niestety nie możemy o to zapytać pilotów, którzy tak sadzili bo oni wszyscy już nie żyją…

 

Ale jak chcesz brudu na Downing to prosze bardzo: Po odejsciu od RAF Dowding zaiteresowal sie spirytualizmem i zyciem pozagrobowym.  Pomimo, ze wszyscy zaczeli uwazac, ze zbzikowal, on nadal to ciagna do konca zycia.  Wystarczy Stasiu?

 

- Znowu o brudzie!!! A po co mi wiedza o marszałku z RAF skoro D.303 należał do Polskich Sił Powietrznych a nie do RAF? Za to dedykuję ci brud Douglas’a Bader’a , który ćwiczył formację myśliwską „Skrzydło” i nie chciał widzieć w nich Polaków  bo ci nie znali języka angielskiego i nie rozumieli co się do nich mówi.

 

Ksiazka Arkady Fidler „Dywizjon 303” byla lektura w 7 kl SP i byc moze niektorzy ludzie widzieli 303 jako jedyny dywizjon walczacy z Luftwaffe.  Dziwie sie, ze Ty tez do nich nalezales.  Inni, juz w tym wieku, czytali wiecej ksiazek i sluchali uwaznie lekcji historii w szkole.

 

- No gdzież mi tam do innych, ja po prostu czytałem wyłącznie „Dywizjon 303”. Będę wdzięczny jeżeli przypomnisz mi tytuły książek wydanych w Polsce w roku 1970 traktujących dokumentarnie o bitwie o Anglię. Zaznaczam, że nie chodzi mi o wspomnienia pilotów tylko o książki zawierające przypisy o dokumentach.

 

Angielscy dowodcy lotnictwa uwazali, ze Polacy i Czesi nie beda sie nadawac do walki z powodu dwoch poprzednich klesk, bo byli tylko domoroslymi psychologami.  To zapewne ci sami, ktorzy nie chcieli dawac spadochronow swoim pilotow w czasie 1WW bo uwazali, ze nie bede chcieli walczyc i wyskocza przed walka.  Pewnie mieli na mysli samych siebie!

 

- Czy byli owi dowódcy domorosłymi psychologami to  nie ma znaczenia! Oni decydowali i już. Co, chcesz dyskutować z angielskimi dowódcami o psychologii? Jest wiele brytyjskich negatywnych ocen tzw. materiału żołnierskiego wyrażonych w secretnych raportach. Rozumiem, że wg ciebie Anglicy się mylili i dlatego wygrali wojnę. A Polacy? Wygrali wg punktu siedzenia na emigracji czy przegrali?

 

Nie musisz sie tez martwic drogi Stasiu o Polakow mieszkajacych dlugo na emigracji.  Duzo czytamy, zarowno po Polsku jak i w innych jezykach.  Czesto w ksiazkach o konfliktach poruszany jest nielatwy czynik ludzki, ale nikt nie robi tego wrecz z nienawiscia do wlasnego narodu i to w postaci dziwnej satysfakcji!  Popatrz co robili Belgowie w Congo, Anglicy w Indiach, RPA (pierwsze obozy koncentracyjne) etc etc

Poza tym drogi Stasiu, zycie na emigracji uczy pogody ducha, radosci, optymizmu i ukochania kraju w ktorym mieszkasz.  Brak tych atrybutow zostal juz zauwazony przez coraz tlumniej odwiedzajacych Polske turystow:

 

- Martwię się bo szczególnie ta stara emigracja jest skostniała , pogrążona w kompleksach gastarbeiterów albo uciekinierów politycznych przepoczwarzonych w licencjonowanych emigrantów. Ich ocena Polskiej historii jest jednoznacznie bohaterska, bez skazy i zmazy. Są zachwyceni polskimi klęskami, które traktują jak zwycięstwa. Co ciekawe, uciekli w tej Polski, wybrali obce państwa, tam płacili podatki i budowali obcą materię. Jednak grzmią na Polaków w kraju, pouczają ich jak mają oceniać własną historię, co maja mówić i jak powinni myśleć. Zachowują się jak partyzanci z wyciętego lasu. Dla mnie osobiście są nieszkodliwymi dziwakami, bez znaczenia. No i ten stereotyp krzewiony przez tych Polaków kochających Polskę na odległość: „brak pogody ducha, radości i optymizmu”. Przyjedź Kochany Andrzeju do Polski pomieszkaj rok a zobaczysz jak się pomyliłeś bo Polska to dzisiaj nie mały kraj tylko obszar bez granic należący do terytorium, gdzie mieszka pół miliarda Europejczyków. Już sam ten fakt powoduje uśmiech na twarzy, pogodę ducha i codzienny nieznikający optymizm.

 

A jesli chodzi o Polskie slabosci to proponuje raczej zajmij sie brakiem zdolnosci Polakow do polityki i rzadzenia.  Przytaczam fragmenty z ksiazki ‘Ostatni pilot mysliwca. Wspomnienia”  Jerzy Glowczewski:

 

- Ależ zajmujemy się tym w Polsce sumiennie! Bowiem wybieramy w wyborach to jednych do drugich i w końcu uzyskamy efekt dobrego rządzenia. Nie mamy za to nad sobą króla lub królowej, którzy wiedzą lepiej.

 

Bo juz dawno jest wiadome, ze potrafimy walczyc ale nie potrafimy rzadzic.  Wyglada na to, ze na CPK jest juz za pozno i ciagle bedzieci tylko skladac Niemieckie  pralki i odkurzacze.  No bo przeciez w Polsce nic sie nie oplaca ani CPK, ani Krab, ani Borsuk etc, etc   

 

- Ponawiam prośbę: „poniechaj waćpan”.

 

Ale jesli lubisz krzyzowac samego siebie to moze rob to samotnie lub w scislym gronie rownie zainteresowanych samokaleczeniem kolegow i/lub kolezanek.

Troche (duzo!) wiecej usmiechu i optymizmu Stasiu! 😁 

 

Ale o mnie nie było do tej pory! Dlaczego przechodzisz na personalia? I jeszcze suponujesz mi i moim koleżankom i kolegom samozabiegi chirurgiczne. A że uśmiecham się mimo to i optymistycznie patrzę również na ciebie to dedykuję ci wiersz  Wojciecha Młynarskiego:

 

„Drogi rodaku z kolczykiem w uchu,
Z łańcuchem dokoła szyjki,
Niech ci choć trochę pójdzie do słuchu
Treść mojej historyjki.
Bo przyznać musisz, słodki łobuzie,
Z gadżetów pełną chatą,
Że ładne wszystko masz - oprócz buzi!
Buzię masz ryjowatą...
Jak ją odmienić - zachodzisz w głowę,
Tę twarz, co w lustrze skrzeczy,
A ja wyjaśnić chcę w paru słowach
Przyczynę stanu rzeczy:

Jeśli za mało książek znasz
- to ci wychodzi na twarz.
Gdy nie wiesz, kim był J.S. Bach
- to spłaszcza ci czółka dach.
Nieznany ci Edypa los
- to deformuje ci nos.
Gdy nie wiesz, co to savoir-vivre
- żuchwę masz grubą, aż dziw!

Owe przykłady można by mnożyć,
Proszę szanownych pań, panów,
I całkiem długą listę utworzyć
Zdeformowanych organów.
Niech więc rodakom sprawa ma służy,
Tu się nie trzeba lenić:
Znam dwóch chirurgów plastycznych, którzy
Mogą ten stan odmienić!

Dwójka chirurgów jest w stanie
Zmienić wam twarz, bez wątpienia:
Myślenie i Oczytanie...
I tak przez trzy pokolenia!”

 

Jesli chodzi o te niby ziemie Niemieckie to roznie to bylo.  Wlasnosc tych ziemi zmieniala sie wielokrotnie w historii, raz byly nasze a raz Niemieckie.  Narody zdobywaja ziemie w poprzez napasci, zagrabienie a takze jako zadoscuczynienie.  Nie sadza aby Niemcy mieli jakies skrupuly w grabierzy jakiejkolwiek ziemi w czasie IIWW.  Wywolali wojne, popelnili okrutne przesteptwa to musza poniesc konswekwencje.  Ziemie Slowianskie przed Xw siegaly az poza Berlin.

 W tym czasie (9?? rok) Niemieccy wodzowie zaprosili Polskich Slowian na rozmowy pokojowe,w czasie uczty wszystkich otruli (och jakie to Niemieckie!) a ziemie zajeli. Uwazam, ze w ramach reparacji Polska powinna zglos roszczenia do ziem az za Berlin. Ale rozumiem, ze takie negocjacje moga zabrac duzo czasu 😁.        

Powinienes pozbyc sie kompleksow, drogi Stasiu:

 

- A dlaczego sięgasz tylko do roku 9?? a nie wcześniej? I to ma być dowód na polskość tych ziem? Wtedy nie było jeszcze „Polski” było co najwyżej Księstwo Polskie, państwo prywatne bez obywateli za to o ustroju mocno feudalnym w niczym nie przypominające państwo narodowe. Istniał wtedy naród szlachecki a nie taki jak teraz. Chłopi byli przedmiotami. Istotą niemieckości czy polskość jest KULTUROWOŚĆ tych ziem a była ona w mocno niemieckiej przewadze. W X wieku  nie było jeszcze Berlina, gdyż powstał ok ok. 1260 roku. Rozumiem, że truli tylko Niemcy zaś Polacy/Polanie miodem nietrującym raczyli…Reparacje ziemiami aż za Berlin? Jestem za. Niemcy na pewno się zgodzą tak samo Amerykanie i Rosjanie. Bo jak nie to wyślemy na nich Dywizjon 303 v.2.0. Polecisz jako dowódca.

 

Opublikowano

Zdaje sie, ze mamy kolejnego narcyza, ktory wie wszystko lepiej, nawet lepiej od najbardziej renomowanych firm na swiecie.  No dobrze Stasiu, zobaczymy za kilka, kilkadziesiat lat jak zbudujesz to swoje CPK. 

 

 

 

- Tak przyczynili się (hihihihi). Dwa dywizjony, razem 32 pilotów, którzy weszli do walki na dwa tygodnie przed końcem bitwy. Szkoda, że nie weszli o dwa tygodnie wcześniej to bitwa by się zakończyła wcześniej. Masz rację, banałem jest pomylenie metrów ze stopami, centymetrów z calami, kilometrów na godzinę z milami na godzinę w lotniczych przyrządach pokładowych (zwłaszcza podczas lądowania). Niestety nie możemy o to zapytać pilotów, którzy tak sadzili bo oni wszyscy już nie żyją…

 

Czy Ty naprawde jestes Polakiem?

Opublikowano
10 minut temu, Andrzej Klos napisał:

(...)

 

Czy Ty naprawde jestes Polakiem?

 

Tak. Urodziłem się, mieszkam i pracuję w Polsce. A Ty?

Opublikowano
36 minut temu, stan_m napisał:

 

Tak. Urodziłem się, mieszkam i pracuję w Polsce. A Ty?

A nie wyglada na to.  Jakbys tak szkalowal imie bohaterow kraju, to na jakimkolwiek spotkaniu towarzyskim dostalbys bys w pysk, zarowno w Australii jaki w RPA.

Opublikowano
16 minut temu, Andrzej Klos napisał:

A nie wyglada na to.  Jakbys tak szkalowal imie bohaterow kraju, to na jakimkolwiek spotkaniu towarzyskim dostalbys bys w pysk, zarowno w Australii jaki w RPA.

 

NIGDY nie szkaluję polskich bohaterów natomiast ZAWSZE krytykuję polskie tchórzostwo, bohaterszczyznę, brak odpowiedzialności i lekkomyślność.  W Australii byłem i się nie wybieram ponownie ale i tak nie zamierzam krytykowac ich bohaterów. A na okoliczność polskich bohaterów napisałem kilka artykułów, m.in.

Sławni dowódcy Wojska Polskiego walczyli na Sokólszczyźnie podczas Operacji Nadniemeńskiej. Gen. bryg. Bernard Stanisław Mond [FOTO]

 

Wybitni dowódcy Wojska Polskiego walczyli na Sokólszczyźnie w wojnie polsko-bolszewickiej w 1920 roku. Gen. bryg. Andrzej Galica

  • Dzięki 1
Opublikowano
13 godzin temu, Andrzej Klos napisał:

Wg mnie, Pawlikowski po prostu powiedzial co mu slina na jezyk przyniosla a Wy to roztrzasacie! 🙃   

Jakby mi tak ktoś przyszedł i też tak mówił jak mam pracować i mój zespół, to równie uprzejmie bym mu zaproponował żeby się oddalił pospiesznie 😉 (Pawlikowski na Bullfighterach nie latał)

Opublikowano (edytowane)
10 godzin temu, robertus napisał:

Jakby mi tak ktoś przyszedł i też tak mówił jak mam pracować i mój zespół, to równie uprzejmie bym mu zaproponował żeby się oddalił pospiesznie 😉 (Pawlikowski na Bullfighterach nie latał)

 

No i tak mu powiedzial!  Ale nadal nie rozumiem dlaczego miala to byc obelga.

Edytowane przez Andrzej Klos
Dodalem drugie zdanie.
  • Ostatnio przeglądający   1 użytkownik

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.