Skocz do zawartości

Viper

Modelarz
  • Postów

    2 861
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    28

Treść opublikowana przez Viper

  1. ŚP nieodżałowany Marek Szufa zginął na moich oczach. Ostatnie zdjęcie, które zrobiłem to na milisekundy przed uderzeniem w wodę (notabene nigdy tych zdjęć nawet nie obejrzałem, o obróbce nie wpominając). Pamiętam, a widziałem Pana Szufę kilkukrotnie, że latał z niezwykłą pasją, radością, bardzo dynamicznie i pięknie. Wtedy poza nim latali pozostali po katastrofie "Żelaźni", ale to właśnie loty Pana Szufy wzbudzały największy entuzjazm i aplauz i nie ma znaczenia, czy publika rozróżniała co to bęczka, a co pętla, liczyło się to, że nawet wymalowane pańcie wpatrywały się z zachwytem w niebo gdy latał. Tak jak każda aktywność artystyczna, a latanie na najwyższym poziomie to zdecydowanie sztuka i rodzaj podniebnego baletu, ma zdolność oddziaływania na patrzących i nie trzeba być zawodowym muzykiem i grać i wiedzieć co to gamy, by poczuć, że dane dźwięki poruszają gdzieś w środku odpowiednie struny. Tak samo jest z lataniem, patrzysz i albo Cię rusza, zachwyca, albo nie, a wiedza na temat tego jak samolot lata, jakie ma możliwości, jakie figury wykonuje jest bez znaczenia, bo ten podniebny balet jest po prostu piękny. Więc dyskusja o zasadności czy nie pokazów i czy robienie dla "ciemnej masy, która nic nie wie" ma sens jest po pierwsze bez sensu, po drugie jest naznaczona typowym dla całej debaty w Polsce poczuciem wyższości, że tylko ja wtajemniczony mam prawo do właściwego odbioru czegoś, a po trzecie a`propos całej sytuacji i jakby tematu przewodniego wątku jest po prostu nie na miejscu. A niestety latanie, a zwłaszcza latanie myśliwcami to pewnie jeden z najfajniejszych zawodów, ale jednocześnie pewnie jeden z najbardziej niebezpiecznych. Od zarania lotnictwa katastrofy się zdarzały i pewnie zdarzać będą, ale jak chociażby doświadczenia z przeszłości pokazują (vide szkoła Top Gun - mam na myśli nie bajeczkę filmową, tylko publikację Pedersena, czy Wilcoxa) tylko latanie na krawędzi zapewnia sukces w walce, więc mam nadzieję, że tak analiza, wyciąganie wniosków, procedury poprawiające bezpieczeństwo tak, ale nie ograniczanie latania, czy ograniczanie szkolenia w manewrowej walce powietrznej i akrobacji.
  2. Na stronie FB organizatora zapostowałem z propozycją by pieniądze ze zwrotu za bilety przekazać na ręce Rodziny tragicznie zmarłego pilota. Jeżeli ktoś z wybierających się do Radomia uczestników tego forum chciałby taką inicjatywę poprzeć, by uzyskała większy odzew i udało się ją przeprowadzić, to uprzejmie proszę o wpisywanie się pod tym moim postem na stronie FB organizatora (nie tutaj). Aby była jasność, ja nie prowadzę i nie zamierzam prowadzić żadnej zbiórki, uważam że taką zbiórkę powinien prowadzić organizator imprezy. https://www.facebook.com/events/1346652829337741/?post_id=1659124078090613&view=permalink&notif_id=1756409239224870&notif_t=feedback_reaction_generic&ref=notif
  3. Tragedia, szkoda Człowieka. To chyba był ten sam pilot, który zachwycił na RIAT 2025 i dostał nagrodę, doświadczony pilot, makabra
  4. Gratuluję A czemu przy malowaniu nie popuscić wodzy fantazji, zwłaszcza iż to bardzo oryginalna konstrukcja więc i malowanie może być odlotowe. Ja proponuję wariację na temat malowania F5 sundowners, oczywiście niekoniecznie jakiś kamuflaż, ale ten rekinek i statecznik, a nawet skrzydła w jakies wariacje zachodzącego słońca, byłoby mega odlotowo i ładnie widoczne w powietrzu
  5. Viper

    Opony letnie Imperial

    Panowie, jeszcze lato, warunki na modelarstwo, a nie takie zajadłe dyskusje Z tego co się wczytałem, jeżeli latem, nawet jak pada i samochód wpada w poślizg przy 40 km/h (jak rozumiem samochód to nie rzęch, a kierowca ma doświadczenie i nie uczy się dopiero) to te opony są nic nie warte i bezwględnie do wyrzucenia. Tak jak każda rzecz związana z wydatkami wszystko zależy od zasobości portfela, ale każdorazowo kupując opony po pierwsze bazuję na opinii zaufanego właściciela warsztatu oponiarskiego (firma rodzinna, certyfikowana z wieloletnią tradycją, korzystam z ich usług od ponad dekady, pracownicy Ci sami od wielu lat, co też świadczy o kulturze pracy firmy), a dodatkowo weryfikuję na kilku zagranicznych portalach branżowych, nie na zasadzie jedna pani powiedziała drugiej pani. I tak niestety dobre opony kosztują, ale jeżdżę samochodem dużo i nie mogę i nie chcę ryzykować, że z powodu kilku złotych oszczędności wpadnę na kogoś lub rozbiję auto, a akurat nogę mam ciężką i samochód szybki i w ogromne zdumienie wprawiła mnie przeczytana informacja, że współczesnym samochodem, na współczesnych oponach można latem wpaść w poślizg przy 40 km/h, to jakiś absurd i powtarzam, opony jak dla mnie do wywalenia. Druga kwestia opony wielosezonowe czy zimowe i letnie. Ja preferuję zimowe i letnie, mam same opony, nie pełne koła (zmiana to nie jest w profesjonalnym warsztacie żaden problem), w myśl zasady, że jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego, cudów nie ma jakieś kompromisy w wielosezonowych są i nikt mi nie wmówi że tak nie jest, a dodatkowo kwestia zużycia. Zmieniając komplet zimowe/letnie de facto wydłużam o 2x cykl życia opon, bo w danej jednostce czasu używam co pół roku raz jednych, raz drugich, a wielosezonowych używałbym stale, czyli w tym samym przedziale czasowym musiałbym kupić dwa komplety. Nie widzę więc tu żadnej przewagi, a podkreślam jeszcze raz wielosezonowe to jakiś kompromis i OK pewnie w jakiejś tam większości przypadków się sprawdzą przez cały rok, ale w tych kilku, kilkunastu procentach gdy warunki będą bardziej ekstremalne zimowe, czy też letnie będą lepsze i to zresztą pokazują testy, cudów nie ma. Trzecia sprawa, jeśli ktoś się zastanawia czy będzie zastanawiać nad kupnem samochodu z napędem na cztery koła, czy warto, co to daje. Otóz w większości przypadków nic nie daje, ale jak warunki na drodze stają się naprawdę słabe, to napęd na cztery koła robi ogromną róznicę, w warunkach gdzy inni się ślizgają, samochód z napędem na cztery koła jeździ i się prowadzi, żadne opony nie dają takiej pewności jak napęd na cztery koła.
  6. Co prawda bez chowanego podwozia, ale też piankowy z wektorowanie ciągu - model Sebarta, pilotowany przez Silvestriego A był też jeszcze kiedyś Fun Jet Multiplexa z wektorowaniem silnika ze śmigłem i też zawis robił i kilka innych fajnych rzeczy, acz to nie edf
  7. Viper

    Nasze Pedałowanie ...

    Bo z ruchem to jest tak, jest to już udowodnione, że brak ruchu to najbardziej negatywny czynnik wpływający na zdrowie. Rozpatrywany pojedynczo to nawet palenie, choroby typu cukrzyca nie oddziaływują aż tak negatywnie na zdrowie jak brak ruchu. I w sumie nie ma znaczenia jaki rower, ważne aby z niego korzystać, mieć przyjemność i się ruszać
  8. Viper

    Nasze Pedałowanie ...

    Jak zapowiedziałem tak zrobiłem. Mimo upału, wsiadłem na rower, uzbrojony w plecak z lustrzanką z tele i pojechałem na moją górkę focić jety. Przy poprzedniej imprezie dwa czy trzy lata temu latały mi tuż nad głową, a heliki i jakieś śmigłowe przelatywały nieco na lewo. Ponieważ wtedy się wyczekałem solidnie, a niestety górka odkryta, słońce pali, to tym razem postanowiłem pojechać nieco później i jak jeszcze jechałem zobaczyłem słownie dwa heliki i jakiś transportowiec, żadnych jetów, za to niewiele później transporty samochodowe przemieszczających się na drugą stronę Wisły kolumn wojskowych, czyli po imprezie. Pytanie czy ta impreza pomimo szumnych zapowiedzi była taka błyskawicznie mała (ostatnim razem było kilka fal samolotów), czy zmieniono program i samoloty przeleciały na początku imprezy? Fakt faktem, że słonko trochę mnie skruszyło, na szczęście miałem spory zapas picia, ale i tak jak wróciłem to koszulkę można było wyżymać. Ale rower fajny jest, nawet w upały
  9. Viper

    Nasze Pedałowanie ...

    Niby się mówi o znieczulicy ludzi i nie reagowaniu na otoczenie, ale jak widać na Twoim przykładzie nie ma co uogólniać. Chwała Ci za to. Niedawno jechałem samochodem i zauważyłem człowieka leżącego na chodniku, poszukałem miejsca do parkowania, poszedłem zobaczyć czy nie pomóc i byłem zbudowany postawą młodych ludzi (a się czasem uogólnia, że poza ekranem telefonu świata nie widzą, co czasem jest prawdą ), nie dośc że się przejęli, przystanęli, sprawdzili czy wykazuje oznaki życia, to jeszcze ktoś pobiegł do ośrodka zdrowia dosłownie rzut beretem i w momencie gdy doszedłem był na miejsce lekarz z przychodni, mierzył ciśnienie i tętno. Pan jak się okazało przesadził ze swoimi zdolnościami w przyjmowaniui napojów wyskokowych, co w upale może zakończyć się właśnie tak jak się zakończyło, ale nawodniony wodą szybko wracał do formy. A wracając do roweru, kilka dni temu odebrałem rowerek z serwisu i pomimo upału postanowiłem go potestować, szybkie 41 km częściowo po asfalcie, ale również po szutrze, ziemi, piachu, nierównościach, korzeniach, kamieniach, częściowo w terenie odkrytym, ale też w cudownym cieniu lasu, sporo podjazdów i zjazdów. Rowerek chodzi jak nówka, upał nie ukrywam dał mi trochę w kość, ale i tak było fajnie. A dziś mimo jeszcze większego upału, zamierzam wyskoczyć na górkę, którą odkryłem dwa lata temu, gdzie samoloty z defilady w W-wie lecą i przelatywały mi w zasadzie tuż nad głową. Mam nadzieję, że nie zmienią trasy, to się może pochwalę fotkami
  10. Gratuluję. Bardzo, ale to bardzo oryginalny model i fajnie lata. Zabierz go następnym razem jak będziesz w W-wie, postaram się pofilmować z tele, bo trochę niknie i go nie widać
  11. Gratuluję, piękne przemalowanie i bardzo fajnie prezentujący się w powietrzu. Może ten film przekłamuje a`propos odległości, ale sporo tych przeszkód masz, latarnie, drzewa. Przypomniało mi się jak kiedyś latałem na łące, na której przeciwległym końcu stał słup, pozostałość latarni. Niby pełno miejsca było, poza nim żadnych przeszkód, niby był daleko, a dziwnym trafem co i rusz jakiś model na nim lądował. Kiedyś sam centralnie przywaliłem decholotem nomen omen też Mustangiem i uderzenie było na tyle niezłe, że aż się skompresował kołpak, ale centralnie więc nie spowodowało to skrzywienia ośki, model odbił się od słupa, spadł na glebę, nic mu się nie stało i za chwilę znowu był w powietrzu A gdzie ten śnieg, bo podobno w Australii pada?
  12. To prawie jak w filmie Hitchocka, zaczyna się od trzęsienia ziemi, a potem napięcie rośnie To skoro już tak zanęciłeś to napisz co to za "inna historia" Gratuluję utrzymania nerwów na wodzy i awaryjnego lądowania.
  13. Viper

    Symulotnictwo

    Dziś ćwiczyłem tankowanie w powietrzu. Nie robiłem tego Viperem od pewnie kilku lat i zrobiłem za drugim razem, choć jeszcze nie perfekcyjnie i tylko po prostej. Ale zabawa przednia
  14. Viper

    Symulotnictwo

    W XPlane zero też jest i to za free i z tego co pamiętam to chodzi w XP12. Ja ostatnio wieczorkami o ile mam czas ćwiczę Vipera w Falconie BMS. Zainstalowałem tego OBS-a, muszę potestować, to może też nagram jakiś filmik
  15. Viper

    Symulotnictwo

    A mnie Korsarz kompletnie nie kręci, może jak będzie Zero i jakiś lotniskowiec, podobno robią ale jak zwykle wolno, to wtedy się skuszę. Dzięki za nazwę programu, przyjrzę się. Falcon BMS rulez, nawet coś takiego jak skalowanie piksela (celu) z odległości tam jest, a w dcs-ie to problem. Graficznie znacznie poprawili (trzeba ściągnąć i zainstalować dodatkowe tekstury 16K), woda i niebo według mnie nawet lepsze niż w dc-ie a przynajmniej nie gorsze, co do ziemi, to z wysokości jest super, im niżej tym wychodzą pewne braki tych tekstur, ale ogólnie nie razi, a Viper, to Viper, symulacja dobrze zrobiona, dodatkowo jest też Orzełek. W VR-erze to nawet nie chodzi o widok zewnętrznego świata, tylko rzeczywiście wrażenie jakbyś siedział w trójwymiarowym prawdziwym kokpicie (niesamowite jak mózg da się oszukać ) i wrażenie lotu, wszystkie manewry wywołują reakcję błędnika, jakbyś siedział w prawdziwym symulatorze na poruszającej się platformie.
  16. Gratuluję Poproszę o filmik, ciekaw jestem ja to lata
  17. Viper

    Symulotnictwo

    A już myślałem że nie używasz TrackIra, ale jednak nie, głowa chodzi Gratulacje, Tomcat to podobno jeden z najtrudniejszych samolotów do posadzenia na lotniskowcu. Muszę kiedyś tego modułu spróbować, ja na lotniskowcu latałem Hornetem, polecam, fajny ptaszek. Ostatnio wróciłem do Vipera, zwłaszcza iż ukazał się długo zapowiadany patch 4.38 do Falcona BMS. Nie ma to jednak jak nowoczesne HUD-y, bez tego czuję się trochę jak bez ręki Pytanie, jak Ty to nagrywasz, widok gry? A i jeszcze jedno, myślałeś o goglach VR? Moje pierwsze wrażenia u Kolegi były mieszane, z jednej strony wow, a zdrugiej potężny ból głowy i szaleństwo błędnika. Niedawno miałem okazję znowu spróbować, nadal efekt wow, nie da się tego z niczym porównać, za to reakcja błędnikowo- głowowa zdecydowanie mniejsza. Da się podobno do tego przyzwyczaić, więc poważnie się zastanawiam nad kupnem swojego zestawu. Naprawdę wrażenie jakbyś siedział w kokpicie
  18. Viper

    Nasze Pedałowanie ...

    Dziś z rana szaro stalowe niebo, ale niby miało padać od 14, więc koło 9 szybciutko wyskoczyłem na rowerek, chciałem zobaczyć jak dojechać do lasu w Góraszce gdzie czasem spaceruję z psinką. W tamtą stronę jechało się całkiem szybko, mimo iż poznawałem drogę, za to jak już byłem w lesie spadły pierwsze krople deszczu, a ubrany byłem letnio, więc postanowiłem zawrócić i praktycznie całą drogę z powrotem jechałem w deszczu. I tyle w temacie prognoz Miało być więcej, a tak tylko 37 km, ale i tak było fajnie
  19. Ale z Ciebie Patryk błyskawica Fajne dziwadełko, trzymam kciuki za oblot. Czyli zaraz bierzemy się za Iskry?
  20. Viper

    Nasze Pedałowanie ...

    W ostatni weekend było strasznie gorąco i parno, wróciłem ze spaceru z pieskiem i głowa mi opadała. Szybka decyzja, albo drzemka, albo spróbuję senność rozjeździć i wyskoczę na rowerek. Rowerek wygrał, ale że parówa była straszna, godziny popołudniowe, szczyt upału, to dojechałem w te pędy do Lasu Kabackiego i kręcąc po lesie zygzaki od prawej do lewej i z powrotem, ani razu nie powtarzając ścieżek, rozbudziłem się i przetrwałem upał
  21. Viper

    Lakierowanie ramy roweru.

    Jest różnica między PRL-em, a czasami współczesnymi. I nie ma co idealizowac tej patologii ustrojowej i dziadostwa jakie wtedy produkowano.
  22. Viper

    Lakierowanie ramy roweru.

    A w Romecie czy innych to osprzęt jest polski?? W tej chwili osprzęt produkuje Sram i Shimano i chyba większość producentów na świecie z tego korzysta. Z tym imponowaniem to Szanowny Przedmówca pojechał, proponuję nie uogólniać. Każdy jest Panem własnego portfela i jeśli kogoś stać, a jeszcze na dodatek to wykorzystuje to czemu nie. To co kazdy jeżdżący samochodem lepszym od średniej to niby też kupuje by imponować? A może po doświadczeniach młodości i jazdy w dziadostwach serwowanych przez prlowski przemysł chce jeździć wygodnie i bezpiecznie.
  23. Viper

    Lakierowanie ramy roweru.

    A o polskiej firmie Rondo, którego ambasadorką jest nasza utytułowana cyklistka Maja Włoszczowska to Szanowni Dyskutanci słyszeli? Więc to nie tak, że nic, a dodatkowo dobrego się teraz nie wytwarza. I wytwarza i dobre https://rondo.cc/polski
  24. Viper

    Lakierowanie ramy roweru.

    Trochę się ubawiłem czytając o chińskiej tandecie Czas tanich i słabej jakości wyróbów made in PRC to już w zasadzie minął. To jeden może z dwóch, trzech krajów najbardziej zaawansowanych technologicznie na świecie i z kazdym rokiem jeszcze bardziej odsadzają się od reszty stawki. Nie rozumiem więc takiego poczucia wyższości, zwłaszcza iż my jako Europejczycy nie mamy na razie żadnych szans i mozliwości by zacząć ich gonić, o dogonieniu nie wspomnę. Trochę też mnie bawi sentyment do PRL-u i "cudownych " rzeczy wtedy wytwarzanych. To chyba tylko brakiem otwartości na świat i możliwości porównywania można tłumaczyć. Ustrój który był patologią, ograniczał mozliwości twórcze i pomysłowość jednostki i zdecydowanie nie wytwarzał produktów na najwyższym światowym poziomie. Ale ponieważ nic innego nie było dostępne, a dwa byłem młody, a młodość zawsze fajna jest to mam do tych moich wigier 2 sentyment, ale już kolejny składak na większych kółkach, chyba jubilat to się nazywało był totalnym ciężkim klocem i mimo iz na większych kółkach to jeździło mi się na nim makabrycznie. Ale młodość, młodością, a fakty są takie, że postęp w produkcji rowerów nastąpił przegromny i na tym tle ten sentyment jest miły, ale już teraz nie przesiadłbym się na składaka, nawet gdyby mi dużo dopłacano. To tak jak z samochodami, maluchem, tą zemstą przemysłu motoryzacyjnego PRL-u na obywatelach też mi się udało dojechać do Szwajcarii i wrócić, ale nie było to ani przyjemne, ani bezpieczne i nie ma co prównywać tego złomu do współczesnych samochodów i tego co oferują. Zgodzę się natomiast, że i w rowerach jest wyścig zbrojeń i trzeba dopasować rower do swoich potrzeb i zasobności portfela, więc jeśli ktoś jeździ po mieście kilka kilometrów po asfaltowych ścieżkach rowerowych, to tak, nawet odrestaurowanym składakiem można i pewnie będzie to miało nawet swój koloryt, a jeśli jeździ się po różnych nawierzchniach, tych kilometrów nabija zdecydowanie więcej, a jeszcze dodatkowo zależy na jakichś osiągach to trzeba inwestować w nowoczesne konstrukcje. Ale grunt aby jeździć i mieć z tego frajdę, bo rower fajny jest
  25. Viper

    Nasze Pedałowanie ...

    Po kilku ostatnich miesiącach gdzie różne obowiązki i kontuzja kciuka jakoś nie zachęcały do jeżdżenia na rowerze, a dodatkowo w pierwszej połowie roku było wyjątkowo dużo wietrznych dni, więc wykorzystywałem je do wingfoila, wczoraj wreszcie wsiadłem na rower i zrobiłem swoje standardowe szybkie kółeczko. Siedzenie mi się trochę odzwyczaiło, ale to kwestia dwóch, trzech jazd i będzie OK. Ostatnio wróciłem też trochę do biegania, co w połączeniu z dość regularnym lataniem na foilu spowodowało, że z kondycją nie jest najgorzej i pomimo przerwy to na zakończenie trasy stały podjazd na skarpę zrobiłem w wyjątkowo dobrym tempie, a to taki mój prosty wskaźnik wydolności po przerwie. Jednym słowem rower fajny jest i znowu się nim cieszę
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.