Jump to content

bjacek

Modelarz
  • Content Count

    310
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by bjacek

  1. Historię zacznę od tego, że w ubiegłym roku mój Albatros z firmy Modelot dosłownie spadł z nieba. Przypuszczalnie śmigło otworzyło kabinkę, ta spadła, bateria nie była zabezpieczona rzepem lub obejmą, więc przy zejściu do ziemi coś tam się "zadziało" i poleciała w ślad za kabinką. Albatros bez zasilania i niewyważony spadał z nieba z wysokości około 100 metrów. Co ciekawe, robił pętle na plecach. Patrząc na koła zataczane w pionie zacząłem mieć nadzieję (chociaż szansa była marna), że jakoś uda mu się wylądować bez większych szkód. Niestety, któreś koło wypadło za nisko i model rąbnął w notabene miękką ziemię. Złamał się kadłub, trochę pękło poszycie na skrzydłach, połamało usterzenie, ogólnie - rozpacz. Postanowiłem zamówić nowy zestaw z zamiarem przełożenia silnika, serw itd. To było jakoś pod koniec ubiegłego roku, więc święta i te sprawy - wiedziałem, że będę czekał dosyć długo. Tylko jakoś tak smętnie mi było bez ulubionej "moto-zboczówki", więc mimo wspomnianego zamówienia postanowiłem naprawić stary model. Skrzydła trzeba było "nastrzykać" żywicą, kadłub połatać tkaniną i szpachlą. Naprawa trochę zajęła, ale ogólnie rzecz biorąc nie było aż tak źle. Po jakichś 2-3 tygodniach odbudowany Albatros znowu wzbił się do lotu. Pomalowałem go oczożerną, pomarańczową farbą i dalej cieszyłem się swoją ulubioną zabawką. Po jakimś czasie zacząłem zastanawiać się, co zrobię z zamówionym modelem, bo przecież stary lata, a wyposażenia nie chce mi się przekładać i trzymać w kącie pustego modelu. Zacząłem już nawet rozpytywać się, czy ktoś nie kupiłby nowego Albatrosa, ale problemu pozbawił mnie kurier DPD. Jak zapewne wiecie, teraz kurierzy działają na jakichś wymyślnych zasadach. Ten z DPD jest szczególny, bo po prostu wrzuca paczkę za płot i nawet nie informuje o dostawie. Taki jakiś typ trafił się w naszej okolicy. Tak samo było z Albatrosem - późnym popołudniem znalazłem paczkę za płotem. Dotychczas mi to nie przeszkadzało, bo DPD przywoziło jakieś pancerne graty, ale w tym wypadku było inaczej - wolałbym otworzyć paczkę w obecności kuriera. Niestety, nie dano mi tej możliwości. Na pierwszy rzut oka wszystko było ok, ale po otwarciu pudełka okazało się, że przypuszczalnie kurier trzasnął drzwiami auta i zgniótł w ten sposób najdłuższe elementy, a więc połamał OBA SKRZYDŁA i KADŁUB. Nie miałem pojęcia kto i kiedy przywiózł paczkę, więc zgłosiłem "szkodę" przez infolinię DPD dnia 1 kwietnia. Wysłałem fotografie, opis uszkodzeń, etykietę, fakturę (bo przecież musiałem potwierdzić swoje prawo własności). Otrzymałem potwierdzenie, że moje zgłoszenie zostało przyjęte, jest kompletne i że oni mają na rozpatrzenie reklamacji 30 DNI. Nosz q...a! 30 DNI!!! Po jakichś dwudziestu paru dniach skontaktowała się ze mną pani z DPD i już wiedziałem, że mnie oleją. Nie miałem protokołu, bo jak niby miałem go spisać i z kim? Uszkodzenie zgłosiłem 2 dni po dostawie, za rozpatrywanie wzięli się po około 2 tygodniach. Nie wysłali do mnie kuriera, bo - cytuję - protokół szkody może być sporządzony do 7 dni po dostawie. Starszy protokół jest nieważny, więc nie ma sensu, aby ktoś przyjeżdżał. Rzekomo miało wystarczyć moje oświadczenie. Nie wystarczyło. Jak się spodziewałem - DPD mnie olało. Dostałem 3-stronne wyłuszczenie, po którym dowiedziałem się, że tylko sąd, że mają mnie gdzieś. Frontem do klienta! Nie pójdę do sądu, bo wartość modelu nie jest jakaś horrendalna i bez sensu przysparzać sobie problemów. A ponadto, pewnie będę musiał trzymać zepsuty model jako dowód przez 4 lata i pewnie powoływać ekspertów ;))). Myślę, że łatwiej napsuję im trochę krwi w inny sposób. W ogóle, czy wiecie, że oni mają w regulaminie, że jak umyją ręce, to odpowiedzialność ponosi dostawca? W całą sprawę włączył się Mariusz, właściciel Modelot. Krótko mówiąc, opowiedziałem mu o swoich perypetiach, a on po prostu wyprodukował nowy kadłub i skrzydła. Po jakimś miesiącu wysłał mi je, mimo iż DPD umyło ręce i ani on, ani ja nie dostaliśmy pieniędzy za uszkodzone przez DPD części. Teraz składam nowego Albatrosa i jestem ogromnie wdzięczny Mariuszowi za to, że ta sprawa znalazła właśnie taki finał. Miałem troszkę obaw, czy opisywać to na forum. Nie chciałbym tworzyć jakiegoś precedensu, ale jak dla mnie, no cóż - Mariusz zrobił wielką rzecz i warto go za to pochwalić. Bo oprócz kasy liczą się też inne rzeczy, tylko większość przeważnie zwraca uwagę jedynie na pieniądze. Ale - jak się okazało - nie Mariusz. Było to dla mnie tym bardziej ważne, że pandemia nieco zamieszała mi w dochodach. A z drugiej strony, warto też polecić produkty firmy Modelot, bo modele są starannie robione, fajnie latają, a ich cena nie rzuca na kolana. Osobiście latam dwoma - Jaskółką i Albatrosem, a w naszym klubie jest bodajże jeszcze 5 lub 6 Albatrosów. Albatros jest szybki, zwrotny, wytrzymały, latający w każdą pogodę. Świetnie lata się nim na zboczu i przy silnym wietrze na różnych "żagielkach", a po lekkim opuszczeniu klap również w spokojną pogodę, w termice. Żeby nie być gołosłownym, załączam fotografie dzieła DPD. I fotografię odbudowanego Albatrosa. Pewnie da się to jakoś wpleść w tekst, ale chyba nie warto Polecam Albatrosa i nie polecam DPD.
  2. Sprzedam model samolotu AN-2 wykonany z pianki EPP (zestaw firmy Morlock). Rozpiętość skrzydeł to około 1,4m. W modelu regulator Maytech, silnik EMAX o mocy 650W (niestety, nie pamiętam typu, a jest głęboko schowany), 4 serwomechanizmy 9-gramowe. Śmigło złożone z 2 szt. 10x4,7SF. Do napędu najlepiej użyć baterii 4S o pojemności rzędu 3000-3500 mAh i ciężarze rzędu 300-320 gram (z mniejszą może być problem z wyważeniem). Model jest "łatany", nigdy nie był rozbity. Lata ładnie, makietowo, na życzenie - niezbyt szybko, chociaż silnik zapewnia mu nadmiar mocy. Mimo tego raczej nie ryzykowałbym lotów przy silnym wietrze czy akrobacji 3D . W stosunku do oryginalnych planów ma przerobione podwozie, tak aby nie uległo wyrwaniu w razie "twardego" przyziemienia. Dodałem też tylne koło skrętne. Najchętniej odbiór osobisty w Poznaniu lub w okolicach. Modelu nie da się rozebrać do transportu. Mogę go spakować i wysłać, ale trzeba liczyć się z nieco wyższymi niż normalnie kosztami przesyłki. Oprócz tego, sporo i często jeżdżę po Polsce, więc można się jakoś umówić na przywiezienie. Proponuję cenę 560 złotych + koszt ewentualnej przesyłki. Fotografie przedstawiają model 22/03/2021. Nieco części wykonałem na drukarce 3D, np. atrapę silnika, wręgę silnikową, okna, wydech itd. Razem z modelem podaruję też pliki STL dla drukarki na "wszelki wypadek".
  3. Oj, chyba muszę mu powiedzieć, że ludzie pytają. Andrzej jest teraz zapracowany. W jego stajni są aktualnie dwie "erwudy": RWD-5 i RWD-9. Dziewiątka to nowy projekt Andrzeja, lata już jakiś czas, ale niezbyt długo. Jest fajny, ale niech wypowie się budowniczy.
  4. Konkretnie, są kłopoty z pulpitówką Taranis X9E. Po roku użytkowania pękły sprężynki (!) od gimballi. Obie jednocześnie. Po prostu, nagle drążek przestał wracać do neutrum. Po rozebraniu okazało się, że pęknięta jest jedna sprężynka, a w czasie jej wymiany rozleciała się druga. Co jak co, ale sprężynki?! One powinny przeżyć aparaturę. Sprężynki, chociaż nie świadczą zbyt dobrze o jakości produktu, to są łatwe do wymiany, a ich pęknięcie nie musi być groźne w skutkach. Znacznie gorsze było to, że aparatura w jakiś dziwny sposób traciła zasięg - malał on do kilkudziesięciu metrów. Jakby na wejściu odbiornika było załączane jakieś tłumienie sygnału (zmieniano parametry dla ARW?). Pomagała wymiana odbiornika na inny. Przypadki zanotowano z odbiornikami FrSky, żadne tam podróbki. Najdziwniejsza sprawa z tym zasięgiem. Co ciekawe, problem dotyczył jedynie pulpitówki FrSky, to znaczy modelu X9E. Użytkownicy modułów pracujących np. w starych Graupnerach i "jeży" od FrSky nie narzekają na żadne problemy z aparaturą. Nie byłem użytkownikiem tej aparatury, więc nie diagnozowałem problemu i nie wiem, co może być przyczyną. Czy współpraca oprogramowania aparatury z programem odbiornika, czy coś jest uszkadzane fizycznie? Utrata zasięgu zdarzała się w różnych sytuacjach. Najczęściej i na szczęście użytkowników, po wyłączeniu/włączeniu zasilania. Ot tak, po prostu. Nagle stwierdzamy, że z tajemniczego powodu modelem nie da się sterować na zbyt dużą odległość. W takiej sytuacji pomagała wymiana odbiornika na nowy. Jednemu z kolegów zdarzyła się (niestety) w locie. Model szybowca normalnie poleciał za holownikiem na wysokość około 300 metrów, a następnie kręcił się w powietrzu. Przy schodzeniu już d lądowania, na wysokości około 30-40 metrów nagle utracił kontrolę nad modelem. Podczas analizy szczątków okazało się, że aparatura działa, ale na niewielką odległość. Temu samemu koledze przytrafiało się to również z innymi modelami, ale uważał, że to on zawinił. Powyższe dotyczy 2 aparatur X9E kupionych od tego samego dystrybutora w niewielkim odstępie czasu. Wydaje mi się, że dotyczyły też konkretnego modelu odbiornika, to znaczy albo X8R albo S8R.
  5. Może napisałem niejasno. Chodziło mi konkretnie o aparatury Graupnera. Praktycznie to są cały czas takie same modele, różnią się detalami. Stąd teza, że zatrzymały się w rozwoju. Graupner wypuszcza nowe "jeże", ale nie ma żadnego nowego, zmienionego pulpitu. Nie ma też dupleksu, który może mieć Jeti. A trudne do interpretacji? Znowuż - mam na myśli wyłącznie pulpity Graupnera. Na przykład tabele z ustawieniami faz lotu i tabele z ustawieniami mikserów skrzydeł. Nie chcę jednak wywoływać dyskusji na ten temat - to rzecz gustu. Moim zdaniem, korzystając z wyświetlacza graficznego o podobnej wielkości można by było zrobić to o wiele lepiej. Z podpowiedziami dostępnymi pod jakimś guziczkiem typu "info" włącznie. Łatwość użycia oprogramowania, czytelność i dostępność menu są moim zdaniem ważnymi kwestiami. Zwłaszcza, że w środku siedzi już 32-bitowy procesor, więc jest zapas mocy obliczeniowej. Tu też mowa o pulpicie Graupnera. Komunikat słowny po naciśnięciu guzika - jak najbardziej. Problem w tym, że zanim "ona" powie ile to czasu, to już jesteśmy 20 sekund dalej. No i nie wiem jak zrobić "piknięcie" co minutę. Kombinowałem na różne sposoby, na przykład stosując wiele timerów, ale nic mi z tego nie wyszło. Podpowiesz?
  6. Graupner jest po przejściach, to znaczy - wyprowadził się z Niemiec i z Chin. Wydaje mi się jednak, że już nie ma problemu z dostępnością odbiorników i innych akcesoriów. Nie namawiam na ten typ aparatury, po prostu informacja. Sam miałem MC-16 (padła po nieco ponad 2 latach - siadł procesor), a teraz używam MC-26. W porównaniu do innych typów aparatur, niektóre rzeczy są fajne, a inne takie sobie. Średnio jest ok. Trzeba pamiętać, że MC-20, 26 i 28 to aparatury pulpitowe. Jeśli trzymasz za drążki palcami, to aparatury MC są nawet wygodne. Jeśli jesteś "kcikowcem", to kup nie pulpit, ale "jeża". Polecam takie rozwiązanie, ponieważ pulpity mimo iż są wystarczające, to zatrzymały się w rozwoju. Mają monochromatyczne wyświetlacze i oprogramowanie, które przez krótkie komunikaty oraz szczupłość miejsca na wyświetlaczu jest trudne do interpretacji. Na dodatek, jak trzymasz aparaturę na pasku, to dolnego wyświetlacza pokazującego fazę lotu i czas i tak nie widać. Nie ma też sygnalizacji upływu minuty, co miały i mają inne aparatury, i co bardzo mi się przydawało Jedyną aparaturą, którą znam i która ma rozsądnie umieszczony wyświetlacz jest czeska Jeti.. Jeśli jednak wybierzesz pulpit, to z oferty Graupnera proponuję MC-26 lub MC-28. Kanałów jest więcej, cena zbliżona, wygląda ten sam, a ponadto zgodnie z informacją producenta MC-28 ma czujniki Halla zamiast potencjometrów. MC-26 i 28 mają też inny typ anteny niż MC-20, co podobno daje większą niezawodność. Fakt, wygląda inaczej (również wewnątrz) i jest taka "wystawiona", ale na ile jest to chwyt marketingowy, a na ile faktycznie poprawia zasięg, to trudno powiedzieć. Z odbiornikiem 2-antenkowym aparatury podobno mają zasięg około 4000 metrów. Na lotnisku, gdzie większość "graupnerowców" ma MC-20 nie zauważyłem żadnej różnicy w niezawodności. Moim zdaniem, po paru latach bycia "graupnerowcem" mogę polecić tę aparaturę, mimo iż MC-16 padła mi tuz po gwarancji. To na pewno nie jest najwyższa półka, ale przynajmniej MC to też nie taki badziew. Średniak, ale niezawodny. Nigdy nie rozbiłem modelu z winy aparatury. Przez kilka lat użytkowania tylko raz zerwało mi połączenie nadajnik-odbiornik, ale przyczyną nie była aparatura, a czynnik zewnętrzny. Koledzy na lotnisku też nigdy nie zgłaszali problemów z MC-20. Narzekają natomiast koledzy mający 8-kanałowe Spektrumy i pulpity od FrSky.
  7. Napisałem przykładową instrukcję definiowania modelu elektroszybowca w aparaturze Graupner MC-20/26/28. Szybowiec ma usterzenie "V" (ale może mieć też "T" - wystarczy pominąć krok włączenia miksera V-tail), skrzydła z 2 klapami i 2 lotkami. Tekst jest dostępny tutaj -> https://bit.ly/2FZuYYb. Jak poprzednio, tekst nie ma charakteru komercyjnego, napisałem go dla członków naszej sekcji modelarskiej, ale zapewne przyda się też innym. Brać, czytać, udostępniać. Od czasu do czasu zauważam błędy i koryguję je na bieżąca. Gdyby "coś", to zawsze warto zajrzeć, czy nie jest dostępna poprawiona wersja.
  8. Napisałem przykładową instrukcję definiowania modelu szybowca w aparaturze Graupner MC-20/26/28. Szybowiec ma usterzenie "V" (ale może mieć też "T" - wystarczy pominąć krok włączenia miksera V-tail), skrzydła z 2 klapami i 2 lotkami. Tekst jest dostępny tutaj -> https://bit.ly/32RoR0G. W wolnej chwili na jego podstawie opiszę motoszybowiec. Fazy lotu mają możliwość włączania/wyłączania silnika, więc różnica w definicji nie jest duża, ale zawsze Jak poprzednio, tekst nie ma charakteru komercyjnego, napisałem go dla członków naszej sekcji modelarskiej, ale zapewne przyda się też innym. Brać, czytać, udostępniać.
  9. Cześć! Przetłumaczyłem na język polski jakieś 3/4 instrukcji programowania aparatur Graupner MC-26/28. "Jakieś 3/4", ponieważ zająłem się częścią tekstu dla modeli samolotów, nie tłumaczyłem opisów dla helikopterów. Takie samo menu ma też MC-20 i troszkę uboższe MC-16, więc można powiedzieć, że użytkownicy tych aparatur też mogą sięgnąć po ten opis. Instrukcja w PDF jest dostępna tutaj -> bit.ly/2EGTtJ7 Udostępniam do użytku osobistego. Drukować, czytać, pobierać itp. Moja praca nie ma ani charakteru komercyjnego, ani zarobkowego. Tłumaczenie wykonałem dla potrzeb użytkowników Graupnera w naszym klubie. Instrukcja może zawierać jakieś tam "potworki gramatyczne", ponieważ żaden korektor nie miał jej w rękach. Niemniej, powinna być zrozumiała i czytelna. Gdyby było zainteresowanie taką pracą, to mogę wykonać też rodzaje notatek, na przykład, jak zaprogramować fazy lotu w szybowcu (start, lot, speed, termik), jak ustawić gaszenie silnika w modelu z napędem spalinowym (żarówka, benzyna) itd.
  10. Cześć! W imieniu Sekcji Modelarskiej Aeroklubu Poznańskiego zapraszam na Zlot Gigantów, który w tym roku - jak w ubiegłym - odbędzie się na lotnisku Kąkolewo. Oprócz modeli samolotów zapraszamy również z modelami śmigłowców. Więcej informacji można znaleźć pod adresem https://www.facebook.com/events/1686564858068394/.
  11. Wczoraj wróciła kasa na konto - sprawa zamknięta. Pozostał tylko niesmak po tej całej sprawie ze sklepem...
  12. Tak sobie pomyślałem... Może zrobić na PFMRC taki dział druku 3D? Na przykład, mam łoża zaprojektowane i narysowane łoża do silników, maskę do modelu, owiewki do kół, zębatki, zawory, zawiasy itd. Chętnie podzielę się tymi plikami - może ktoś skorzysta albo potraktuje jako wzorzec? Tylko wrzucanie plików STL w wątki chyba mija się celem, bo zginą w natłoku informacji. Co o tym myślicie? Warto?
  13. Zębatka w pompce do paliw - zwykła rzecz, która niestety często się łamie. Wystarczy "puknąć" korbkę i pompka do wyrzucenia. Krótko mówiąc, postanowiłem wykonać zębatkę korzystając z dobrodziejstw druku 3D. Wzór (narysowany w darmowym Design Spark Mechanical 2.0) w załączeniu. Może komuś się przyda. Ja drukowałem z PLA i Nylonu. To pierwsze tworzywo "daje radę", ale jest jak oryginał. To znaczy, puknięcie w korbkę kończy się złamaniem. PLA ma natomiast tę zaletę, że dobrze trzyma wymiar. Nylon jest w porównaniu z PLA pancerny, ale za to gorzej trzyma wymiar. Oznacza to, że trzeba rozwiercić wiertłem 3 lub 3,2mm otwór na oś wewnątrz zębatki. Wszystkie te pompki są takie same, więc jeśli ktoś potrzebuje - proszę bardzo. W załączniku tak zwany gotowiec (STL i RSDOC). Naprawiłem w sumie aż trzy pompki i wszystkie pracują bez zarzutu zebatka.zip
  14. A wracając do tematu - wczoraj przyszła wiadomość, że sklep zwrócił PayPal'owi pieniądze. Teraz ten ma - zgodnie z informacją z e-mail - 30 dni (!!!) na rozpatrzenie sprawy i zwrot kasy na moje konto. Pewnie zadziała to szybciej, ale ten 30-dniowy termin to chyba lekka przesada.
  15. Czekam na efekt, zobaczymy... Póki co nikt ze sklepu nie wykazali ani troszkę dobrej woli. Nie padła propozycja, że zwrócą pieniądze przez paypal czy coś takiego. Było tylko pytanie czy płaciłem przez paypal. Odpowiedziałem, że tak i myślałem, że mają swoje sposoby, aby to załatwić. Podałem też numer rachunku bankowego. Zaglądałem i tu, i tu, i nic! I ten "mniej negatywny" kolega też nie odpowiedział ani słowem i nie zaproponował żadnego rozwiązania, żebym coś tam "kliknął" w paypal'u czy coś w takim rodzaju. Mam do nich żal - mieli (i póki co nadal mają) mnie głęboko w d... i w pełni zasłużyli na negatywną opinię. Dziś złożyłem reklamację przez paypal. Nie wiem jak to działa, ale nich ich ścigają. A z drugiej strony, jak sytuacja "sporna" zdarzyła mi się w sklepie w Polsce, to ten starał się zachować twarz i przysłali mi w prezencie śmigło do zamawianego modelu. Zawsze to jakiś gest i zaoszczędzone kilkadziesiąt złotych. Pisałem do PROFIMODEL przedwczoraj, pisałem też dzisiaj. Nikt nie raczył w jakikolwiek sposób odpowiedzieć. Po prostu naczynie się przelało! W sumie to mam to gdzieś, czy "negatywny" kolega został ukarany, Moim zdaniem to puste słowa. Gdybym bezpowrotnie stracił te parę koron, to też jakoś to przeżyję. Ale taki zupełny brak kontaktu, olewanie klienta, takie wrzucanie kamyków do studni doprowadza mnie do szału. Poza tym, chyba jestem "na prawie", prawda? Zawarłem umowę kupna-sprzedaży i zostałem oszukany. Chyba mogę też napisać do czeskiej policji, prawda? PS Dostałem od nich e-mail o 17:14, a więc już po wpisie na forum. Inaczej pewnie znowuż byłbym olany. Potęga Internetu
  16. Dziękuję za poradę. Nie wiedziałem, że mogę zgłosić roszczenie przez PayPal. Dziś poszło. Zobaczymy, może PayPal swoim autorytetem jakoś zadziała.
  17. Pierwszy raz w życiu robię taki wpis, ale pomaleńku zaczynam mieć dość. Potrzebowałem cylinder, pierścień i tłok do silnika Thunder Tiger F-130S. Te części znalazłem na stronie profimodel.cz. Zresztą, są tam "na zamówienie" (lub w tłumaczeniu "na żądanie", "na zapytanie" itd.) do dziś. Proszę: 1. https://profimodel.cz/cs/thunder-tiger/31613-vlozka-valce-f-130s-4719523704307.html?search_query=f-130s&results=11 2. https://profimodel.cz/cs/thunder-tiger/31615-pistni-krouzek-f-130s-4719523704291.html?search_query=f-130s&results=11 3. https://profimodel.cz/cs/thunder-tiger/31614-pist-f-130s-4719523704284.html?search_query=f-130s&results=11 Zamówiłem, zapłaciłem, przyszła faktura - czekam. Był 20 czerwca 2017. Po miesiącu zaczynam się denerwować. Piszę po angielsku - nikt nie odpowiada. Napisałem po czesku, ktoś raczył się odezwać, też po czesku. Napisał (w tłumaczeniu) "Niestety, nie mamy na magazynie". No ok, przecież było na zamówienie. Napisałem "Wiem, że nie macie. Kiedy możecie zamówić u producenta i jak długo trzeba czekać?". Minęły dwa tygodnie. Znowuż się denerwuję. Napisałem do tego samego gościa. Odpisał tak samo - trzy słowa. Po tygodniu znowuż napisałem. On chyba nie wytrzymał (coś na zasadzie "czego chce ten polaczek") i przekazał sprawę komuś mądrzejszemu. Ten napisał więcej niż 3 słowa - napisał coś w sensie "nie ma w magazynie u producenta, nie możemy zamówić". Sprawa jasna - mamy 12 września 2017! Zajęło im to 3 miesiące!!! No dobrze. Nie ma, trudno, proszę o zwrot pieniędzy. Zapytał "jak płaciłem, przez paypal?". Odpowiadam "tak, przez paypal, ale możecie też puścić przelew" - podałem swój numer konta, swift i takie tam. Dziś mamy 2 listopada 2017. Kolejne e-maile wysyłane do obu panów pozostają bez odpowiedzi. Krótko mówić - ostrzegam przed zwykłymi naciągaczami! Dotychczas podczas zakupów w Polsce czy nawet w Chinach było tak, że po "nie mamy" natychmiast dostawałem zwrot pieniędzy. A tu?! Szkoda słów. Żeby chociaż zdjęli części z oferty. Nie! Nadal można zamówić, zapłacić i czekać w nieskończoność. Nie wiem - metoda na kredytowanie się pieniędzmi klientów???
  18. Tak, jest z PLA, ale myślę, że da radę. Silnik jest bez obudowy, na zewnątrz, ma niezbyt wielką moc i jest stale chłodzony przez powietrze. Poza tym, sposób jego użytkowania jest zupełnie inny, niż tych żeberek. Drukarka pracuje stale, przez wiele godzin, a model lata do wyczerpania baterii - w tym wypadku jakieś 6-7 minut. No i budowa silnika jest taka nieco pancerna - ścianki są dosyć grube. Czas pokaże, zaryzykuję
  19. Makieta silnika z wcześniejszego postu, tylko dopieszczona przez kolegę. Zdjęcie troszkę kiepskie, ale najważniejsze widać. Śmigło założone tylko tak, "na sztukę".
  20. Dziękuję za informację o Fusion 360. Właśnie pobieram i na pewno wypróbuję. Moja Katana z maską z PLA już lata. W sobotę wykonała pierwsze loty i ma się dobrze. Kolega obiecał mi podarowanie "kawałka nylonu", abym mógł go wypróbować w swoich zastosowaniach. Szpulka trochę kosztuje...
  21. Chciałem pokazać kolejne fajne rzeczy zrobione Ultimaker'em 3. Możliwość jednoczesnego drukowania dwoma głowicami jest po prostu nieoceniona! Stale się uczę i cierpię na brak jakiegoś programu, który miałby sporo możliwości i byłby za normalne pieniądze. Kolega połamał kółka w modelu podobnym do Demoiselle. Narysowanie nowych w darmowym Design Spark Mechanical to przysłowiowe chwila-moment, wydruk 4 szt. (2 na zapas) trwał niecałą godzinę. W lewym górnym rogu widać oryginał, reszta to już przykładowe wydruki. W jednym z modeli mam silnik 4-suwowy zamontowany cylindrem w dół. Jak łatwo się domyślić, silnik jest zalewany w czasie tankowania, co dla 4-suwa jest bardzo groźne w czasie uruchamiania. Wymyśliłem i wydrukowałem zawór - przesunięcie dźwigni powoduje, że kółko wjeżdża na wężyk i zaciska go. Zawór działa bardzo dobrze, a ja przestałem się bać, że tankując silnik i mimowolnie zalewając go, a następnie uruchamiając rozrusznikiem - zepsuję. Dźwignia w zaworze ma ruchomą, obracającą się rolkę - wydrukowałem ją w jednym kawałku razem z ośką, na której się obraca. Oczywiście z użyciem podpory z PVA, którą następnie rozpuściłem w wodzie. Idziemy dalej, bardziej modelarsko - winglety do szybowca. Narysowane i wydrukowane. Powtarzalne i można niemal dowolnie eksperymentować z kształtem. To prototyp, jeszcze bez mocowania. Wkrótce będę mógł pokazać fotkę całego modelu. Nie trzeba się bać, że je połamiemy, bo w razie zahaczenia można zrobić nowe, IDENTYCZNE. A to zawiasy do niewielkiego elektryka - Katany, którą nieco sfatygowaną wziąłem pod opiekę. Zawiasy są bardzo mocne, aczkolwiek wykonane z PLA są nieodporne na skręcanie. Co prawda, zawias tak nie pracuje, ale... Szukam tworzywa na zawiasy, które byłoby elastyczne, tak aby nie trzeba było robić sztyftów. Te, które na razie przećwiczyłem, łamią się po kilkudziesięciu razach, ale jutro dostanę kolejne tworzywa na próbę. Ich ściąganie trochę trwa... Pomysł na zawiasy to po pierwsze potrzeba chwili (sklep był zamknięty, gdy składałem model), a po drugie, "studium realizowalności" (czy da się takie drobne, z takim małym otworkiem na sztyft 0,5). Da się! Zobaczę co będzie z pomysłem na zawiasy giętkie., Rzeczona Katana, z wklejonymi tradycyjnymi zawiasami z PLA oraz - co ważniejsze - z maską również zrobioną z PLA. Przez problem z materiałem podporowym, który "złapał" wilgoć przód maski troszkę nie wyszedł (tzn. nie jest bardzo gładki), jednak postanowiłem nie drukować jej jeszcze raz, bo chodzi znowuż nie o super wygląd, nie w tym modelu, ale o sprawdzenie możliwości wykonania i test w praktyce. Maska narysowana w "kadzie", ścianki mają grubość 0,8 mm. Drukowała się 7,5 godziny z rozdzielczością 0,2 mm. A teraz pomyślcie o kopycie, laminacie, żywicy. Mi wykonanie podobnej maski zwykle zajmowało przynajmniej około tygodnia. A gdyby nawet jedynie użyć drukarki do zrobienia wzorca lub kopyta, to i tak ogromna oszczędność czasu. Co ważne, dzięki odpowiedniemu ustawieniu parametrów wydruku, maska jest bardzo mocna, elastyczna i nie rozwarstwia się. I jest o połowę lżejsza od identycznej zrobionej tradycyjną metodą. Jasne, po tradycyjnej można walić młotkiem, ale jakie to ma znacznie gdy trzaśniemy modelem o ziemię? W razie potrzeby lub dla pewności maskę z PLA można wzmocnić od środka tkaniną, wzmocnić żebrowym szkieletem (można go wydrukować razem z maską), wygładzić powierzchnię, pomalować itd. Test ze zdjęcia to pierwszy krok sprowokowany przez pokazane wyżej winglety, a na pewno będą następne. Makieta silnika gwiazdowego. Aktualnie jest w trakcie "upiększania" (malowanie, wygładzanie). Wewnątrz jest mocowany silnik elektryczny. Wkrótce pokażę całość w modelu. Pomimo wydatku na zakup, drukarka 3D zdecydowanie oszczędza czas i pieniądze. Trzeba tylko opanować trochę umiejętności, które przydadzą się nie tylko w modelarstwie. Jestem zafascynowany nowymi możliwościami. U mnie teraz drukarka pracuje niemal codziennie. Ostatnio robiłem mocowanie dźwigara do modelu - wznios dokładnie 2,5 stopnia. Już nie "aproksymowany" wiertarką, ale dokładnie obliczony i wykonany przez maszynę.
  22. Moim ulubionym zestawem jest Mugol. Zbudowałem ich kilka, w różnych wersjach. Moim zdaniem to świetny model, aczkolwiek w nim też wzmacniam mocowanie silnika, bo inaczej lądowanie może zakończyć się urwaniem silnika i koniecznością klejenia. Tu również polecam kołki wpuszczone w piankę. Aktualnie robię takie "taborety" na drukarce 3D - spisują się świetnie. Pochwalę się też "reprezentacyjnym" Mugolem z silnikiem o mocy 430W. Pokryłem go resztkami folii, które zostały po budowie innego modelu. Latało "toto" niesamowicie! Był bardzo szybki i zwrotny, i niestety - marnie skończył - błąd pilota zaowocował dziurą w murawie. I po drobnym tuningu.
  23. Mam Macchi 202. Model jest łatwy do zbudowania i świetnie lata. Jedyne co poprawiłem, to przerobiłem mocowanie silnika (wpuściłem kołki w kadłub) i nieco usztywniłem lotki, ponieważ miały tendencję do gięcia się przy dużych wychyleniach. Model lata z 30A regulatorem Jeti, silnikiem EMAX GT2210/11, pakietem 3S/1300 i śmigłem 8x6. To mój 3 i jak na razie najlepiej latający kombat. Nie jestem jednak zawodnikiem, profesjonalistą. Z punktu widzenia naszych lotniskowych pojedynków model świetnie daje sobie radę z "konkurencją".
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.