Czaro Opublikowano 14 Czerwca Opublikowano 14 Czerwca Czy masz na myśli fpv-ałowców, którzy nawet na tym forum wrzucali filmy z latania dużo za daleko i za wysoko?
Ares Opublikowano 14 Czerwca Opublikowano 14 Czerwca 15 minut temu, Czaro napisał: Czy masz na myśli fpv-ałowców, którzy nawet na tym forum wrzucali filmy z latania dużo za daleko i za wysoko? Dokładnie tak. Choć znam też ludzi którzy przesadzają latając klasycznymi modelami RC. Zawsze byłem zdania ,że trzeba zachować zdrowy rozsądek nie tylko zresztą w lataniu.
Elvis Opublikowano 1 Października Opublikowano 1 Października Na taki ciekawy wpis natrafiłem w necie. Polecam lekturę bo dot. kontoli związanej z nagrywaniem przejazdu pociągu (nie jest to nielegalne) i ciągu absurdalnych poczynań od ochrony po sąd. https://www.facebook.com/share/v/1G7LuZVPFn/ Dziwnie ten link się otwiera więc zrobię kopiuj-wklej: 🚓🚨 Czy Policja w Polsce może zabrać Ci Twoją własność, nawet jeśli nic złego nie zrobiłeś? Pewnie, a Sąd jeszcze temu przyklaśnie! 📌 TL;DR: Latałem legalnie dronem w miejscu, gdzie nie było żadnych ograniczeń i hobbystycznie nagrywałem sobie przejazd pociągu, jak wielu pasjonatów kolei w tym kraju. Ochroniarz wezwał policję, a policja zabrała mi drona, twierdząc bezpodstawnie, że latać nie można. Mimo, że już po kilku dniach udowodniłem, że zakazu nie ma, a policjant prowadzący sprawę przyznał mi rację, że nic złego nie zrobiłem, to od ponad 2 miesięcy nie odzyskałem mojej własności. Zawodowo zajmuję się filmowaniem, mam własną firmę, dron jest moim narzędziem pracy, a od ponad 2 miesięcy nie mogę wywiązywać się z umów, muszę odwoływać zlecenia lub płacić za wypożyczenie drona z wypożyczalni. Złożyłem zażalenie na zatrzymanie, jednak Sąd w Sławnie rozpatrując zachowanie policjantów w Sławnie stwierdził, że zatrzymanie było zasadne, legalne i prawidłowe, bo funkcjonariusze... mogli nie znać obowiązujących od blisko 6 lat przepisów. A teraz pełniejsza historia. Jestem pasjonatem kolei, nagrywam filmy z pociągami na swój kanał na YouTube szymsza1 - Kolej na filmy. 18 lipca tego roku przebywałem w Sławnie, gdzie wykonywałem legalny lot dronem, którym uwieczniałem przejazd pociągu. Lot był prawidłowo zgłoszony w DroneTower (oficjalna aplikacja Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej, służąca do zgłaszania lotów dronami oraz sprawdzania czy w danym miejscu obowiązują jakieś ograniczenia). W tym dniu nie obowiązywała żadna strefa zakazująca lotów. Jednak mój lot dronem nie spodobał się ochroniarzowi dworca, pracownikowi firmy Impel Defender Sp. z o.o. z siedzibą we Wrocławiu, który mnie zaczepił i twierdził, że nie mogę latać. Pytany o jakąkolwiek podstawę prawną tego twierdzenia, odpowiadał tylko "nie można i tyle, jest zakaz". Gdy próbowałem mu wytłumaczyć, że żadnego zakazu nie ma, a swój lot wykonuję legalnie, że jest on zgłoszony w oficjalnej aplikacji, którą mu pokazywałem, to wręcz wyśmiał mnie słowami "co mi pan tu jakąś mapkę pokazujesz". Zadzwonił jeszcze do dyżurnej ruchu czy coś wie o przelocie dronem, a gdy ta stwierdziła, że nie, to stwierdził, że wzywa Policję. Tak jakby dyżurna ruchu, która odpowiada za ruch pociągów, miała mieć wiedzę o statkach powietrznych przelatujących nad miastem czy stacją. W przeszłości już parokrotnie zdarzały mi się już kontrole policyjne w związku z lotem dronem, ludzie są w tych czasach przewrażliwieni, kiedy słyszą tylko słowo "dron" to od razu myślą, że to dron bojowy. Także stwierdziłem, że jak ochroniarz chce wzywać Policję to okej, wszystko im wytłumaczę, przecież nie robię nic niezgodnego z prawem. Na początku chciałem poczekać na przyjazd Policji, wszystko wyjaśnić z nadzieją, że wytłumaczą ochroniarzowi, że mogłem w tym miejscu latać. Jednak gdy po 20 minutach Policja nadal nie przyjeżdżała, stwierdziłem, że nie będę dłużej czekał i wychodzę ze stacji. W tym momencie ochroniarz zagrodził mi wyjście z dworca, a wcześniej groził mi użyciem środków przymusu bezpośredniego. Ograniczał moją wolność tylko dlatego, że coś mu się wydawało, nie potrafiąc podać żadnych podstaw prawnych. Część nagrania zamieszczam w poście. Uważam, że zachowanie ochroniarza było bezprawne i poniżej wszelkiej krytyki - mógł wezwać Policję, ale nie mógł mnie siłą zmuszać do pozostania do ich przyjazdu, jeśli nie miał ku temu żadnych podstaw prawnych. Swoimi wypowiedziami wskazywał, że nie ma pojęcia w temacie o którym mówi. Nie chcąc wdawać się w bójkę z ochroniarzem, odpuściłem i zaczekałem na przyjazd Policji. Przyjechało dwóch policjantów z patrolu, nie robili problemów, ale też było widać, że to ich pierwsza styczność z tematem dronów. Na spokojnie im wszystko wytłumaczyłem, a jeden z nich co chwilę gdzieś odchodził i dzwonił. W pewnym momencie powiedział, że musimy jeszcze poczekać, bo na miejsce przyjedzie referent na oględziny drona. W tym momencie wydało mi się to już nieco dziwne, nigdy takiej sytuacji nie miałem. Po jakimś czasie przyjechało dwóch policjantów w cywilu i od razu wyskoczyli do mnie z tekstem "zostanie pan dzisiaj zatrzymany, a dron zabezpieczony". Próbowałem dowiedzieć się o co chodzi, to tylko pobieżnie rzucali hasło "art. 212 prawo lotnicze". Zostałem przewieziony na komendę, obfotografowali drona i każdy inny element wyposażenia, a następnie dron został mi zabrany na podstawie artykułu 228 kpk. Jednocześnie cały czas nie potrafili wskazać mi, który konkretnie przepis złamałem, mówili tylko o art. 212 ust. 1 pkt 1 lit. a ustawy – Prawo lotnicze, który brzmi "Kto wykonując lot przy użyciu statku powietrznego narusza przepisy dotyczące ruchu lotniczego obowiązujące w obszarze, w którym lot się odbywa, podlega karze pozbawienia wolności do lat 5". Dość poważne zarzuty. Tylko, że jakie przepisy dotyczące ruchu lotniczego w obszarze lotu złamałem? No właśnie żadne. Mimo to policjanci cały czas wmawiali mi, że taki zakaz jest. Następnie zostałem przesłuchany, gdzie cały czas utrzymywałem, że według mojej wiedzy lot odbywał się legalnie, nie było żadnej strefy zabraniającej lotu. Gdy mówiłem, że w przeszłości też już miałem kontrole Policji w związku z lotem dronem w rejonie stacji kolejowej i zawsze kończyło się to na krótkiej rozmowie i sprawdzeniu zgłoszenia lotu, policjant był zdziwiony i mówił, że najwidoczniej poprzedni policjanci byli niekompetentni i nienależycie wykonywali swoją pracę. Na koniec, niby po dobroci, policjant powiedział mi "jako, że jest pan miły, to niech sobie pan zapisze na karteczce - Decyzja nr 14 Ministra Infrastruktury i rozwoju z dnia 18.09.2020 r.". Całość trwała ponad 5 godzin. Na wyjściu jeszcze policjant dyżurny powiedział mi coś w stylu "Polecam sobie poczytać ze zrozumieniem przepisy. Ale nie ze sztuczną inteligencją, bo ona potrafi pisać głupoty, tylko wziąć do ręki ustawy i faktycznie się w to zagłębić". W świetle kolejnych wydarzeń, to mam wrażenie, że to właśnie policjanci swoje zarzuty wysnuli po konsultacji z AI - sam, gdy początkowo zapytałem Gemini czy w Polsce można latać dronem nad torami kolejowymi, odpowiedział mi, że nie można. Zostałem bez drona i z wizją zarzutów prokuratorskich. Początkowo brałem pod uwagę, że faktycznie mogłem zrobić coś niezgodne z prawem, wszak nie jestem alfą i omegą. Będąc operatorem drona od prawie 10 lat, staram się śledzić na bieżąco wszystkie przepisy i się do nich dostosowywać, ale skoro policjanci usilnie wmawiali mi, że latać nad torami nie wolno, to może faktycznie czegoś nie wiedziałem. Zacząłem szukać, czytać i sprawdzać przepisy. Wniosek? Od 31 grudnia 2020 roku we wszystkich państwach Unii Europejskiej, w tym w Polsce, zaczęły być stosowane wspólne przepisy dronowe Rozporządzenia Wykonawczego Komisji (UE) 2019/947. A przepisy unijne jasno mówią, że ograniczenia w przestrzeni powietrznej opierają się wyłącznie na wyznaczonych strefach geograficznych (np. DRA-P, DRA-R), czyli takich, które operator może sprawdzić w aplikacji DroneTower. A co ze wspomnianą przez policjanta decyzją nr 14 Ministra Infrastruktury z dnia 18.09.2020 r.? Dotyczy ona ustalenia terenów zamkniętych, przez które przebiegają linie kolejowe. Tereny zamknięte brzmią groźnie, ale dotyczą one prawa geodezyjnego i kartograficznego - ustalenie terenów zamkniętych wpływa na działania organów gminnych sporządzających i uchwalających dokumenty planistyczne, w tym miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego. Nie ma to żadnego związku z prawem lotniczym i lotami dronem. 4 dni po zatrzymaniu dostałem kontakt do policjanta prowadzącego sprawę, mailowo opisałem mu wszystko, przytoczyłem konkretne przepisy. Odpowiedział mi "Wygląda na to że rzeczywiście, ciężko mi to przyznać, nic złego Pan nie zrobił". Równocześnie listownie wysłałem zażalenie na zatrzymanie. W końcu gdy miałem pewność, że nic złego nie zrobiłem, a policjanci wprowadzali mnie w błąd, twierdząc, że lot nad torami jest zabroniony, wydawało mi się, że to tylko formalność, żeby Sąd uznał, że samo zatrzymanie było bezzasadne. Gdy policjant prowadzący sprawę dowiedział się, że złożyłem zażalenie, zadzwonił do mnie i powiedział, że tym zażaleniem to sobie strzeliłem w stopę, bo on już z góry wie, jaki będzie werdykt Sądu, że Policja każdego może sobie zatrzymać nawet na 48 godzin, a moje zatrzymanie na kilka godzin to i tak nic takiego. Dodał do tego, że przez to, że złożyłem zażalenie, nie będzie mógł mi oddać drona do czasu rozpatrzenia zażalenia przez Sąd, twierdząc, że jemu się musi wszystko w papierach zgadzać. Nie jest to prawdą, bo zgodnie z art. 230 par. 2 kpk "Należy również zwrócić osobie uprawnionej zatrzymane rzeczy niezwłocznie po stwierdzeniu ich zbędności dla postępowania karnego". Jeśli już wcześniej policjant przyznał, że nic złego nie zrobiłem, to dalsze przetrzymywanie mojego drona to najprawdopodobniej złośliwość i szykana ze strony organów ścigania, jako zemsta za to, że odważyłem się złożyć zażalenie i skrytykować działanie służb. Posiedzenie Sądu, na którym rozpatrzone miało zostać moje zażalenie, zostało wyznaczone na 25 sierpnia. Jakie było moje zdziwienie, gdy Sąd postanowił mojego zażalenia nie uwzględnić i stwierdził, że zatrzymanie było zasadne, legalne i prawidłowe. Rozumiecie to? Policja zatrzymuje Was, zabiera Waszą własność, mimo, że nie zrobiliście nic niezgodnego z prawem, a Sąd stwierdza, że takie zatrzymanie było legalne. Jak można przeczytać w uzasadnieniu "W ocenie Sądu kwestia obowiązywania przepisów dotyczących zakazu lotów nad strefami zamkniętymi winna być przedmiotem analizy w dalszym toku postępowania. Należało jednak wskazać, że przedmiotowe akty prawne nie zostały uchylone przez prawodawcę krajowego, a zatem brak jest podstaw do uznania, że funkcjonariusze Policji dokonujący zatrzymania działali w sposób oczywiście niezasadny". Przypomnę, przepisy Rozporządzenia Wykonawczego Komisji (UE) 2019/947 obowiązują od 31 grudnia 2020 roku, czyli od prawie 6 lat. Ale najwidoczniej w Polsce funkcjonariusze podejmując interwencję wobec operatora drona, nie muszą znać przepisów, które obowiązują operatora drona. Postanowienie Sądu jest prawomocne i nie służy od niego prawo wniesienia zażalenia. Wynika z tego, że w Polsce można stracić sprzęt za w pełni legalny lot, bo Policja nie musi znać aktualnego prawa lotniczego. Równocześnie zwróciłem się o pomoc do posłanki Pauliny Matysiak, która już kilkukrotnie podejmowała interwencje poselskie w tematach związanych z pasjonatami kolei. Skierowała ona pismo do PKP odnośnie zachowania ochroniarza, do MSWiA w sprawie standardów działania Policji podczas interwencji dotyczących lotów dronami oraz do Ministerstwa Infrastruktury w sprawie jednoznacznego wyjaśnienia zasad wykonywania lotów dronami nad terenami kolejowymi. Odpowiedź PKP to mydlenie oczu, że stopień alarmowy Charlie, a z perspektywy pracownika ochrony, osoba filmująca infrastrukturę kolejową za pomocą drona może wyglądać tożsamo z osobą obserwującą ruch pociągów w celach sabotażowych. Tak, brawo PKP. Na pewno osoba chcąca dokonać aktu sabotażu będzie stać "na świeczniku" na peronie, zamiast schować się gdzieś w krzakach - w końcu dron może odlecieć na kilka kilometrów, pozwalając operatorowi pozostać niezauważonym. Z odpowiedzi MSWiA dowiadujemy się, że "Wykonywanie lotu BSP w pobliżu infrastruktury kolejowej nie stanowi samoistnej podstawy do zatrzymania operatora lub sprzętu". Najbardziej konkretną odpowiedź - po prawie dwóch miesiącach - otrzymaliśmy od Ministerstwa Infrastruktury, które przygotowało odpowiedź wspólnie z Prezesem Urzędu Lotnictwa Cywilnego. Dowiadujemy się z niej, że operatora drona obowiązują wyłącznie strefy geograficzne prezentowane w aplikacji DroneTower, że lot dronem nad torami nie jest zabroniony, a powoływanie się na tereny zamknięte w odniesieniu do lotów dronami jest bzdurą. 1 września skierowałem do Prokuratury w Sławnie wniosek o zwrot zatrzymanej rzeczy - do tej pory bez odpowiedzi. Po ponad dwóch miesiącach, nadal nie odzyskałem mojego drona, mimo że latałem w pełni legalnie. Zawodowo zajmuję się filmowaniem, mam własną firmę, dron jest moim narzędziem pracy, a od ponad 2 miesięcy nie mogę wywiązywać się z umów, muszę odwoływać zlecenia lub płacić za wypożyczenie drona z wypożyczalni. Proszę o pomoc w nagłośnieniu tej sprawy. Paulina Matysiak PKP S.A. Polskie Linie Kolejowe S.A. Kuracyja Świat Dronów Trains By Drone Rynek Kolejowy Kurier Kolejowy
ahaweto Opublikowano 1 Października Autor Opublikowano 1 Października Cytat "Złożyłem zażalenie na zatrzymanie, jednak Sąd w Sławnie rozpatrując zachowanie policjantów w Sławnie stwierdził, że zatrzymanie było zasadne, legalne i prawidłowe, bo funkcjonariusze... mogli nie znać obowiązujących od blisko 6 lat przepisów." Nie mogę w to uwierzyć 🤨 Czy naprawdę "kasta sędziowska" zdurniała już całkowicie ??? Gdzie my żyjemy. Ten przypadek pokazuje że służby już całkowicie zidiociały. Prponuję zainteresować tym przypadkiem Audyt obywatelski https://www.facebook.com/p/Audyt-obywatelski-100067447910053/?locale=pl_PL
RobRoy Opublikowano 1 Października Opublikowano 1 Października 9 minut temu, ahaweto napisał: Prponuję zainteresować tym przypadkiem Audyt obywatelski https://www.facebook.com/p/Audyt-obywatelski-100067447910053/?locale=pl_PL Naprawdę sadzisz że w obecnej sytuacji obywatele mają coś do powiedzenia ?
ahaweto Opublikowano 1 Października Autor Opublikowano 1 Października Józef można i tak, spuścić głowę ogon podkulić pod siebie i wszystkie te idiotyzmy jakie przytrafiają się nam w tych czasach uznać że tak już musi być. Zgadzam się z tym że obywatele naszego kraju są "dymani" na różne sposoby ale idiotyzmom trzeba się przeciwstawiać.
Elvis Opublikowano 1 Października Opublikowano 1 Października Mi też nie mieści się to w głowie i dlatego to wrzuciłem, bo jak widać dopełnienie przez nas formalności nie gwarantuje nam zawsze ew. braku kłopotów. Czytając to przypomina się stare powiedzenie: dajcie mi człowieka a znajdzie się paragraf. Długo oczekiwany projekt zmian w ustawie dot. BSP niestety utknął gdzieś między ULC a ministerstwem już od dłuższego czasu. Albo coś się zmieni albo... żaba się w końcu ugotuje.
RobRoy Opublikowano 1 Października Opublikowano 1 Października Przepraszam za Admina - to On skasował mój post ... a mogło być ciekawie ... 😉
Rekomendowane odpowiedzi