Jump to content

ASP .61 okres bezczynności.


idfx
 Share

Recommended Posts

Witam !

 

W instrukcji podobnego silnika doczytałem się, by w gaźnik lub pod wykręconą świecę (nie pamiętam w którą dziurę, muszę doczytać) psiknąć WD40 jeżeli ma być nie używany dłużej niż 2 tygodnie. Silnik docierałem, wypaliłem ostatni zbiornik paliwa i jakiś czas (pewnie do wiosny) nie będzie palony. Czy i jak dbacie o Swoje silniki. Czy to dobra metoda ? 

 

Druga sprawa, czy zdarzyło Wam się przewozić silnik w bagażu podręcznym w samolocie ? Zamierzam go owinąć szczelnie i zawiązać w woreczkach foliowych bo jakby nie było swój zapach ma, ale obawiam się czy nie napotkam jakiś kłopotów .. (bo szkodliwe opary czy co tam jeszcze wymyślą).

 

Pozdrawiam !

Link to comment
Share on other sites

Co do konserwacji to nigdy czegoś takiego nie robiłem. Żadnych olejów typu AfterRun ani nic. Tak jak latałem, paliwo ściągnięte ze zbiornika, w tłumik włożony skręt z ręcznika papierowego czy chusteczki żeby olej nie kapał i model na półke. Mam w pokoju benzynke i kilka żarek i nikt z domowników nie narzeka na zapachy. Co do przewożenia to ci nie powiem bo latam tylko z ziemi:)

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Dziękuję Wam za podpowiedzi. Przejrzałem właśnie oryginalną instrukcję i piszą też o WD-40 by psiknąć, ale w sumie nie będzie leżał w zimnej zatęchniałej piwnicy tylko w pokoju w temperaturze pokojowej. Odkręcę tłumik, spakuję wszystko w oryginalne pudełko i niech leży dopóki nie skończę nowego modelu.

 

EDIT:

 

spakować w folię chcę tylko na 2 godziny na czas przelotu, żeby nic nie śmierdziało

 

Pozdrawiam !

Link to comment
Share on other sites

To może nie zapakuję w nic (poza pudełkiem) a po kontroli wpakuję w woreczek. Sam się zastanawiam czy powinienem .. jak na pół samolotu może śmierdzieć swojską kiełbachą, zmienionymi ledwo pieluchami, mlekiem karmiących matek i nie do końca przetrawionym alkoholem z poprzedniego dnia to dla mnie zapach takiego silniczka to istne stokrotki ... niech i inni wąchają ;) 

Link to comment
Share on other sites

 

Druga sprawa, czy zdarzyło Wam się przewozić silnik w bagażu podręcznym w samolocie ? Zamierzam go owinąć szczelnie i zawiązać w woreczkach foliowych bo jakby nie było swój zapach ma, ale obawiam się czy nie napotkam jakiś kłopotów .. (bo szkodliwe opary czy co tam jeszcze wymyślą).

 

 

Że też ja takich rozterek nie mam.... A szkoda, bo też bym modem został... :D

Sorry , nie mogłem się powstrzymać.

Link to comment
Share on other sites

Nie wiem jaki to ma związek z byciem modem, ale do Twoich komentarzy trzeba się już po prostu przyzwyczaić i je jakoś znosić .. Zacznij latać to się dowiesz o czym piszę .. Upierdliwość kontroli jest już taka, że jak na prześwietleniu bagażu pokaże im się coś o innym kształcie niż standardowe przedmioty jak szczoteczka do zębów itp. to zaraz jedzie na bok i trzeba wywalać pół bagażu by im udowadniać, że nie jest się terrorystą. Ciekawe, że z UK wywoziłem cuda, łącznie z markową lunetką do broni i mieli to gdzieś a u nas ... jak to u nas, wścipstwo, ciekawość, nadgorliwość powoduje, że nie trudno stracić cenny bagaż. To tak jak z Twoim komentowaniem tematów, od których nie potrafisz się powstrzymać ..

 

Pozdrawiam !

Link to comment
Share on other sites

Jeżeli trzeba Ci tak proste pytanie przetłumaczyć na polski "obawiam się czy nie napotkam jakiś kłopotów .. (bo szkodliwe opary czy co tam jeszcze wymyślą)." no to sorry .. może nie wypowiadaj się już w tym wątku. Jeżeli ktoś ma doświadczenie i wie (a ja nie wiem bo raczkuję w tym temacie - spalin) to mi powie, że można lub nie i tyle w temacie. Wtedy zakupię większy bagaż. Takie skomplikowane ? Póki co nie wykupuję bagażu za extra 200 zł, by wypchać go gazetami i w samym środku umieścić pudełeczko z silnikiem.

Link to comment
Share on other sites

Silniki żarowe przez dłuższy czas nie używane np. zimą powinny być zakonserwowane, może być naftą  ale ona bardzo śmierdzi.

Ja robię to olejem saito nazwy nie znam bo dostałem go od kumpla w nie opisanej butelce,wlewam do cylindra kilka kropel i wystarczy trochę pokręcić wałem.

Pozostałe paliwo w silniku (bez konserwacji) powoduje korozję elementów silnika, wał,łożyska a dzieje się tak przez nitro w paliwie.

Sposób Pawła wydaje się być też dobry ale tego nie praktykowałem.

 

Pzdr.

Link to comment
Share on other sites

Przy lataniu też trzeba myśleć, i to co dziwne pakować do dużego, a nie podręcznego bagażu.

Dużego nikt nie prześwietla.

Niestety muszę Cię zmartwić, dzisiaj prześwietlane są wszystkie bagaże, a obsługa która to robi potrafi odróżnić silnik modelarski od scyzoryka. Ale Ty jesteś mądrzejszy i wszystkich byś przechytrzył pakując na przykład baterię lipoli do bagażu rejestrowanego, a to prosta droga aby odlot swojego samolotu obserwować z przylotniskowego komisariatu  :D

Wracając do tematu, to lista zabronionych w bagażu podręcznym przedmiotów jest dostępna i nie ma tam cuchnącego silnika modelarskiego. Możesz się spotkać z dodatkową kontrolą, polegającą na pokazaniu co właściwie wieziesz (ostatnio musiałem wyjąć z plecaka i pokazać Konserwę Tyrolską  :D ) . Owijanie, czy nieowijanie nie ma żadnego znaczenia z punktu widzenia wzbudzenia podejrzeń, zabezpiecz silnik tak jak trzeba, niech sobie go rozwijają, oglądają i wąchają :)

Link to comment
Share on other sites

Przy kontroli na lotnisku jezeli przewozisz coś niestandardowego to najlepiej to od razu wyciagnąć z bagażu podręcznego i przygotować sobie ładny opis co to jest - im mniej skomplikowany tym lepiej. Ja bym zapakował do woreczka foliowego - strunowego (dostępne na lotnisku przed kontrolą) i włożył do pojemnika obok bagażu podręcznego aby był widoczny dla kontroli a w razie pytania co to jest powiedziałbym z poodna miną, że to silniczek spalinowy do samolotu - zabawki. Reszta w rękach kontrolerów. Kontrolerzy nie lubia jak sie im wciska kity, coś ukrywa lub zachwuje się nerwowo. Mają sporo osób do skontrolowania więc nie lubią komplikacji bo im to utrudnia pracę. 

Link to comment
Share on other sites

Zgodnie z oczekiwaniami nie powstrzymali się od ciekawości. Dobrze, ze go za bardzo nie pakowalem a pudełko wyciagnalem na wierzch. Musieli pomacac, popytac, ale obyło się bez problemów.

Link to comment
Share on other sites

Metanol będący głównym składnikiem paliwa do żarek łatwo chłonie wodę i powoduje korozję. WD40 nie jest smarem, a water displacement'em. Stąd zalanie silnika WD jest stosowane. W autku stosuję. Dodatkowo zauważyłem, że po "zalaniu" WD nie mam problemów z oneway'em na szarpance. Jak zostawię tylko z paliwem, to się ślizga.

 

Zalanie polega na psiknięciu kilka sekund, zakręceniu. Jak na dłużej, to kilka razy aż z tłumika wypłynie kilka kropel. Pewnie za dużo, ale tak się dowiedziałem i tak robię.

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

Do konserwacji możesz także użyć paliwa z rycyną, jak silnik ma leżeć albo nawet samego oleju do paliwa np. klotz i też będzie ok i nic nie zajdzie rdzą.
Ja to robiłem trochę na przerost i po prostu leję 0,5-1cm oleju trochę pokręcę śmigłem czy to palcem czy nawet rozrusznikiem przez sekundę i nic się nie dzieje.

Link to comment
Share on other sites

 Share

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.