jarek996 Opublikowano 27 Stycznia Opublikowano 27 Stycznia W dniu 25.01.2026 o 15:01, young napisał: 20 km wierzę że dasz radę ... Kto jak nie ty ? Jasne, ze dam! jest jeszcze kilka dni. Wczoraj o 12.00 bylo pieknie i suchutko, a o 21.00 ZIMNA! Ale spokojnie, damy rade. Dzisiaj mam wiele rzeczy na glowie, wiec zrobie to jutro. 1
samolocik Opublikowano 27 Stycznia Opublikowano 27 Stycznia Rower na stojaczek i można dokręcić te 20km w garażu 🙂 1
a74BACK Opublikowano Sobota o 14:41 Opublikowano Sobota o 14:41 Nieco ponad "pińcet" w styczniu przejechałem 😁 Czekam na luty 😁
Viper Opublikowano wczoraj o 11:46 Opublikowano wczoraj o 11:46 A ja przebiegłem w styczniu po lesie 75 km (oczywiście nie na raz, a w ciągu 10 aktywności ). Ślisko, a ponieważ pracuję łapami, więc nieco może nawet nazbyt ostrożnie podchodzę do jazdy na rowerze w takich warunkach. Ale z takiego mojego prywatnego przelicznika (jakoś zdecydowanie mniej się męczę na rowerze niż biegając) wychodzi że dałoby to około odpowiednik 500 km na rowerze (plus minus), więc będę gotowy, a nie bezkondycyjny jak już warunki się poprawią Ale podziwiam Panowie waszą determinację i wyniki. 1
a74BACK Opublikowano 20 godzin temu Opublikowano 20 godzin temu Każdy ruch jest dobry, osobiście nienawidzę biegać, mogę iść nawet 30km, ale bieg to nie dla mnie 😉 Co do warunków na drodze. Ostatnio unikam bocznych dróg bo leży wyślizgany lód i poruszam się drogami powiedzmy to "głównymi" Za mało jest lodu na kolce, za dużo, żeby po nim jeździć bez 😉
Viper Opublikowano 20 godzin temu Opublikowano 20 godzin temu 20 minut temu, a74BACK napisał: osobiście nienawidzę biegać, mogę iść nawet 30km, ale bieg to nie dla mnie 😉 Też kiedyś tak miałem, aż odkryłem metodę interwałową Gallowaya. Wymagane dobre buty (bo stawy już starsze , dlatego też tak lubię bieganie po lesie lub śniegu- dodatkowa warstwa amortyzująca), licznik tętna (to tętno decyduje o tempie), dobry plan teningowy i systematyczność, a z tym na początku, dopóki się nie wejdzie w rytm jest najgorzej. Biegam co drugi, trzeci dzień tak by był czas na regenerację i można powiedzieć że wyniki się pojawiają w miarę niewiele wysiłkowo i bezkontuzyjnie (tfu, tfu by nie zapeszyć ) Plan na ten rok jest taki by kontynuować bieganie, może wreszcie uda mi się przebiec 20 km, swego czasu 14 km kilka lat temu zrobiłem i był czas gdy dyszkę 3xtygodniowo biegałem w miarę relaksacyjnie i oczywiście dołączyć rower gdy warunki na drogach poprawią się, no i oczywiście wingfoil w każdej wolnej, wietrznej chwili 1
Patryk Sokol Opublikowano 16 godzin temu Opublikowano 16 godzin temu 3 godziny temu, Viper napisał: Też kiedyś tak miałem, aż odkryłem metodę interwałową Gallowaya. Wymagane dobre buty (bo stawy już starsze , dlatego też tak lubię bieganie po lesie lub śniegu- dodatkowa warstwa amortyzująca), licznik tętna (to tętno decyduje o tempie), dobry plan teningowy i systematyczność, a z tym na początku, dopóki się nie wejdzie w rytm jest najgorzej. Biegam co drugi, trzeci dzień tak by był czas na regenerację i można powiedzieć że wyniki się pojawiają w miarę niewiele wysiłkowo i bezkontuzyjnie (tfu, tfu by nie zapeszyć ) Plan na ten rok jest taki by kontynuować bieganie, może wreszcie uda mi się przebiec 20 km, swego czasu 14 km kilka lat temu zrobiłem i był czas gdy dyszkę 3xtygodniowo biegałem w miarę relaksacyjnie i oczywiście dołączyć rower gdy warunki na drogach poprawią się, no i oczywiście wingfoil w każdej wolnej, wietrznej chwili Kiedyś przebiegłem 22km. Do dziś nie wiem po co, jedna z najnudniejszych rzeczy jakie zrobiłem w życiu. Po 11km (czyli na nawrocie) nie mogłem przestać się zastanawiać, czemu w sumie nie poszedłem, zamiast tego, na rower. 1
young Opublikowano 8 godzin temu Opublikowano 8 godzin temu 8 godzin temu, Patryk Sokol napisał: Do dziś nie wiem po co, jedna z najnudniejszych rzeczy jakie zrobiłem w życiu. 😃to dokładnie tak jak ja kiedyś się nad tym zastanawiałem, a teraz że względu na kolana już nie dam rady biegać ,
Rekomendowane odpowiedzi