jarek996 Opublikowano 27 Stycznia Opublikowano 27 Stycznia W dniu 25.01.2026 o 15:01, young napisał: 20 km wierzę że dasz radę ... Kto jak nie ty ? Jasne, ze dam! jest jeszcze kilka dni. Wczoraj o 12.00 bylo pieknie i suchutko, a o 21.00 ZIMNA! Ale spokojnie, damy rade. Dzisiaj mam wiele rzeczy na glowie, wiec zrobie to jutro. 1
samolocik Opublikowano 27 Stycznia Opublikowano 27 Stycznia Rower na stojaczek i można dokręcić te 20km w garażu 🙂 1
a74BACK Opublikowano 31 Stycznia Opublikowano 31 Stycznia Nieco ponad "pińcet" w styczniu przejechałem 😁 Czekam na luty 😁
Viper Opublikowano 1 Lutego Opublikowano 1 Lutego A ja przebiegłem w styczniu po lesie 75 km (oczywiście nie na raz, a w ciągu 10 aktywności ). Ślisko, a ponieważ pracuję łapami, więc nieco może nawet nazbyt ostrożnie podchodzę do jazdy na rowerze w takich warunkach. Ale z takiego mojego prywatnego przelicznika (jakoś zdecydowanie mniej się męczę na rowerze niż biegając) wychodzi że dałoby to około odpowiednik 500 km na rowerze (plus minus), więc będę gotowy, a nie bezkondycyjny jak już warunki się poprawią Ale podziwiam Panowie waszą determinację i wyniki. 1
a74BACK Opublikowano 1 Lutego Opublikowano 1 Lutego Każdy ruch jest dobry, osobiście nienawidzę biegać, mogę iść nawet 30km, ale bieg to nie dla mnie 😉 Co do warunków na drodze. Ostatnio unikam bocznych dróg bo leży wyślizgany lód i poruszam się drogami powiedzmy to "głównymi" Za mało jest lodu na kolce, za dużo, żeby po nim jeździć bez 😉
Viper Opublikowano 1 Lutego Opublikowano 1 Lutego 20 minut temu, a74BACK napisał: osobiście nienawidzę biegać, mogę iść nawet 30km, ale bieg to nie dla mnie 😉 Też kiedyś tak miałem, aż odkryłem metodę interwałową Gallowaya. Wymagane dobre buty (bo stawy już starsze , dlatego też tak lubię bieganie po lesie lub śniegu- dodatkowa warstwa amortyzująca), licznik tętna (to tętno decyduje o tempie), dobry plan teningowy i systematyczność, a z tym na początku, dopóki się nie wejdzie w rytm jest najgorzej. Biegam co drugi, trzeci dzień tak by był czas na regenerację i można powiedzieć że wyniki się pojawiają w miarę niewiele wysiłkowo i bezkontuzyjnie (tfu, tfu by nie zapeszyć ) Plan na ten rok jest taki by kontynuować bieganie, może wreszcie uda mi się przebiec 20 km, swego czasu 14 km kilka lat temu zrobiłem i był czas gdy dyszkę 3xtygodniowo biegałem w miarę relaksacyjnie i oczywiście dołączyć rower gdy warunki na drogach poprawią się, no i oczywiście wingfoil w każdej wolnej, wietrznej chwili 1
Patryk Sokol Opublikowano 1 Lutego Opublikowano 1 Lutego 3 godziny temu, Viper napisał: Też kiedyś tak miałem, aż odkryłem metodę interwałową Gallowaya. Wymagane dobre buty (bo stawy już starsze , dlatego też tak lubię bieganie po lesie lub śniegu- dodatkowa warstwa amortyzująca), licznik tętna (to tętno decyduje o tempie), dobry plan teningowy i systematyczność, a z tym na początku, dopóki się nie wejdzie w rytm jest najgorzej. Biegam co drugi, trzeci dzień tak by był czas na regenerację i można powiedzieć że wyniki się pojawiają w miarę niewiele wysiłkowo i bezkontuzyjnie (tfu, tfu by nie zapeszyć ) Plan na ten rok jest taki by kontynuować bieganie, może wreszcie uda mi się przebiec 20 km, swego czasu 14 km kilka lat temu zrobiłem i był czas gdy dyszkę 3xtygodniowo biegałem w miarę relaksacyjnie i oczywiście dołączyć rower gdy warunki na drogach poprawią się, no i oczywiście wingfoil w każdej wolnej, wietrznej chwili Kiedyś przebiegłem 22km. Do dziś nie wiem po co, jedna z najnudniejszych rzeczy jakie zrobiłem w życiu. Po 11km (czyli na nawrocie) nie mogłem przestać się zastanawiać, czemu w sumie nie poszedłem, zamiast tego, na rower. 1
young Opublikowano 2 Lutego Opublikowano 2 Lutego 8 godzin temu, Patryk Sokol napisał: Do dziś nie wiem po co, jedna z najnudniejszych rzeczy jakie zrobiłem w życiu. 😃to dokładnie tak jak ja kiedyś się nad tym zastanawiałem, a teraz że względu na kolana już nie dam rady biegać ,
Viper Opublikowano 2 Lutego Opublikowano 2 Lutego Na szczęście aktywności jest sporo i można dobrać coś dla siebie. Ja staram się biegac po lesie i słucham odgłosów lasu, więc zdecydowanie mi się nie nudzi. Na rowerze jazda w jednym kierunku i z powrotem po tej samej trasie też jest nudna, tylko że zwykle trwa dłużej, dlatego trzeba zmieniać trasy i to jest klucz w walce z nudą, a nie rodzaj aktywności
Patryk Sokol Opublikowano 2 Lutego Opublikowano 2 Lutego Dlatego jedzie się pod górę, a wraca z góry 1
jarek996 Opublikowano wczoraj o 17:22 Opublikowano wczoraj o 17:22 Ja wrocilem wlasnie z Nicei z pieciodniowego wypadu rowerowego (tym razem szosowka). Niestety nie dalem z siebie 100%, bo tydzien przed wyjazdem wyrznalem niezle salto na asfalcie i ladowalem na plecach. Uszkodzone 3 zebra (prawy tyl). Zal mi jednak bylo kolegi i pojechalem, zamiast cierpiec w domu. Na mocnych przeciwbolowych,ktore pomagaly tylko przed "mikrowstrzasami". Wszystkie "glebsze", gwaltowne ruchy, to granica placzu. Nogi OK, ale gora katastrofa, a tutaj same wspinaczki i dluuuugie zjazdy 60 km/h plus. Zjazdy tez katastrofa, bo kazda pozycja (czy to gorny, czy dolny chwyt), to niesamowity bol po 15 sek. Moje wspinaczki dopasowane byly do rytmu oddychania (byle nie za gleboko 😅). Tetno powyzej 155 bylo w miare ok, bo to byl krotki, szybki i plýtki oddech. Zadnego wstawania na pedaly podczas wspinaczek (zebra natychmiast protestowaly), wiec wszystko na siedzaco 😬. Moja kaseta jest na granicy, wiec odcinki z ponad 12% (a bylo takich wiele), to przepychanie do przodu. Pierwszego wieczoru chcialem zlagodzic bol piwem, ale w nocy zalowalem tego ruchu. Bez paracetamolu z kodeina (+ jakiegos ibuprenu), nie bylem w stanie zasnac. Po nocce (bez tabletek) myslalem, ze odpusze, ale jakos rano wsiadlem na rower (oczywiscie biorac znieczulacze). Mimo wszystko fajny wyjazd, super pogoda (codziennie 15 plus i slonce), choc pierwsze dwa dni silny i bardzo silny wiatr. Dwa razy wyskok do Wloch (raz, az do Imperii i powrot trasa wyscigu Milano-San Remo z Cipressa i Poggio). Wiele kawek, ciasteczek i innego znakomitego jadla! Na jesien wybiorzemy sie tam jeszcze raz, a ja mam nadzie , ze bede "w formie" 😉 Razem ponad 550 km i chyba z 8000 m przewyzszenia. 2
witold_pi Opublikowano 20 godzin temu Opublikowano 20 godzin temu https://wydarzenia.interia.pl/zagranica/news-atomowy-gigant-na-baltyku-wiadomo-gdzie-sie-zjawi-po-raz-pie,nId,22602370 jakieś wyścigi rowerowe po pokładzie 🙂
jarek996 Opublikowano 12 godzin temu Opublikowano 12 godzin temu Raczej nie, ale na 100% pojade obejrzec
Rekomendowane odpowiedzi