Najtańszym (niekoniecznie najlepszym) rozwiązaniem jest aby któryś z zawodników pełnił jednocześnie funkcję KE (wtedy nikt dodatkowej opłaty nie naliczy), bawiłem się w to kilka razy ale już mi się nie chce - bardzo niewdzięczna robota, kupa papierologii to dopiero wstęp do wstępu, na zawodach zamiast myśleć o swoim wyniku biegasz i załatwiasz sprawy ekipy, koledzy wieczorem odpoczywają a ty zasuwaj na spotkania organizacyjne często kilkanaście kilometrów od miejsca zakwaterowania/rozgrywania zawodów. BLEEE.