No i nareszcie się stało, co stać się musiało.
Jantar został ulotniony.
Pianie psalmów pochwalnych na cześć Jantara i jego konstruktora byłoby może niezręczne ale faktem jest oczywistym, że model chodzi za ręką już od pierwszego lotu.
Zaczęliśmy spokojnie od polatania Falcon'ami, EGP i ESA. Nawet Piotrki zainicjowały coś na styl walki powietrznej.
Ten rozbity Jak to nie od walki tylko lądowania.
Przyszła pora na oblot Jantara.
Silnik full Piotr pchną model do przodu i poszedł...
Generalnie Jantar lata sam i dobrze jest mu w tym zbyt dużo nie przeszkadzać.
Pomimo zimnego, północnego wiatru trzymał się powietrza jak pijany płotu.
Pozostaje teraz latać, ćwiczyć, doregulować model i latać, latać, latać...
Czekam jeszcze aż Piotr podeśle swoje zdjęcia i filmy.