Jump to content

Emax GT vs Dualsky XM - czy są jakieś istotne różnice, które lepsze??


Starless
 Share

Recommended Posts

Witam, 

 

pytanie jak w temacie posta, ceny podobne, Emax wydaje mi sie trochę tańszy, ale bardzie chyba konkurowałby z linią ECO w Dualsky.

Linia XMotor w Dualsky, jak zapewniają sprzedawcy to takie Axi, tylko połowę tańsze.

Stoje przed zakupem 2 motorków do modeli ok. 2 kilogramowych.

 

Będzę wdzięczny za Wasze opinie co do sprawności i żywotności.

 

Pozdr, 

Piotr

Link to comment
Share on other sites

Witam,

 

mógłbyś podać, które sobie upatrzyłeś do Swojego modelu - chodzi o konkretne typy, bo w obszarze serii różnice mogą być istotne. Okres produkcji też może mieć znaczenie. Jakiś czas temu przezwajałem 24-ro cewkowego Dłubalskiego na bardzo niskie kV, uzwojenie fabryczne było starannie wykonane, aż szkoda było wyzwajać. Niedawno zakupiłem podobny - już nie to, co kiedyś. Ale pakiet stojana z cieńszych blaszek, niż zazwyczaj w E-maxach (korzystne, mniejsze straty na prądy wirowe).

 

Na tyle, na ile się da trzeba przypatrzeć się zdjęciom upatrzonych typów. Niestety, nie ma żadnej gwarancji, że to co kupisz będzie takie samo.

Link to comment
Share on other sites

Generalnie Dualsky są wg mnie sporo lepiej wykonane od Emaxów. W naszej modelarni miałem do czynienia z wieloma silnikami oby firm i po kilku latach doświadczeń zawsze polecam Dualsky. Może obecne Emaxy się mocno poprawiły a Dualsky popsuły, ale jak dotychczas prawie każdy znany mi Emax dość szybko padł.

Link to comment
Share on other sites

Generalnie Dualsky są wg mnie sporo lepiej wykonane od Emaxów. W naszej modelarni miałem do czynienia z wieloma silnikami oby firm i po kilku latach doświadczeń zawsze polecam Dualsky. Może obecne Emaxy się mocno poprawiły a Dualsky popsuły, ale jak dotychczas prawie każdy znany mi Emax dość szybko padł.

Co u Was najczęściej padało w E-maxach pierwsze : uzwojenie , łożysko znaczące czy łożysko prowadzące ? Znaczące to to, które przenosi całą składową wzdłużną, prowadzące jest to drugie.

Ogólnie także zacząłbym od Dualsky i pewnie tak wybrał. Choć moje doświadczenia z E-maxami nie są wcale złe, jeszcze żaden mi nie padł. Parametry vrs. cena też są przyzwoite. Miałbym zastrzeżenia do wyważenia wirnika, podobnie jak w większości innych silników, nawet tych z wyższej półki. Ale to nietrudno poprawić samemu.

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Emaxy są mam wrażenie przeszacowane jeśli chodzi o osiągi (przynajmniej ja mam takie odczucia po eksploatacji kilku różnych - z 5-7?) i to czasem dość znacznie. Za to w tym przedziale cenowym dualsky`e mam wrażenie że biją wszystko. Miałem kilka różnych (koło 6?) i w każdym przypadku sprawowały się wyśmienicie, niejednokrotnie były przemontowywane z modelu do modelu i działały przez lata, a stosunek wagi silnika do uzyskiwanej mocy jest również jednym z korzystniejszych w tym zakresie cenowym. Powiem dosadniej emaxa żadnego już nie kupię, za to dualsky`a czemu nie :)

Link to comment
Share on other sites

Emaxy są mam wrażenie przeszacowane jeśli chodzi o osiągi (przynajmniej ja mam takie odczucia po eksploatacji kilku różnych - z 5-7?) i to czasem dość znacznie.

Możesz zmienić wrażenie na pewność. Nie tylko im zawyża się marketingowo parametry i to w taki sposób, żeby naciągnięty klient nie mógł mieć bezspornej racji. To dlatego m.in. oparte na tych deklaracjach komputerowe obliczenia napędów są dalekie od rzeczywistości.

Dłubalski też trochę naciąga, ale nie tak rażąco. Gdyby tak nie robił to wypadałby gorzej na tle innych w spojrzeniu klienta-laika, który nie mając wyboru patrzy na papierek lub ekran, a te zniosą wszystko.

Natomiast bardzo dobrze wyglądają i sprawują się silniki Dualsky z wyższego przedziału cenowego i te mogę polecić, bo rzeczywiście w zakresie mniej więcej 150...250 talarów nie mają realnej konkurencji. Co więcej - nie ustępują parametrami AXI, a są znacznie tańsze przy rzeczywistej mocy wyjściowej. Wszystkie normy na świecie zobowiązują wytwórców silników do podawania jako mocy znamionowej mocy mechanicznej na wale przy określonym trybie pracy maszyny : ciągłej © , dorywczej , przerywanej, okresowej. Każdy przedział każdego rodzaju ma określony normatywny symbol i wytwórca musi go podać na tabliczce maszyny lub w specyfikacji eksploatacyjnej.

Spece od marketingu, czyli wciskania ciemnoty ludziom z perfidnym wykorzystaniem niedostatków ich wiedzy (bo nie da się wiedzieć wszystkiego na każdy temat - to oczywiste) wypaczyli i podeptali dobrze zamierzone wymagania wspomnianych norm, gdyż są im one nie na rączkę. Przestrzegając ich, nie dałoby się tak łatwo ukryć prawdy. Dwa silniki modelarskie o podanej w opisie takiej samej mocy elektrycznej mogą okazać się diametralnie różne, gdy chodzi o to, co oddają śmigłu. Więc nie dajcie się wodzić za nos cyferkom, tylko zróbcie ewentualnie to, co uczynił Piotr (autor tematu) - zapytajcie, większość silników już zrobiła sobie taką czy inną opinię opartą o praktykę, a tu już trudniej coś niewygodnego ukryć.

Nie znam lepszego sposobu szybkiego ujawnienia prawdy niż realny pomiar na stanowisku. Jednak brak podanych w opisie np. sprawności czy prądu biegu jałowego już wygląda podejrzanie, bo każda pliszka swój ogonek chwali - o ile ma czym. A jak nie chwali, to może nie ma czym.

Link to comment
Share on other sites

Potwierdzę opinię Jarkowa i Vipera ,zdecydowanie Dualsky i to od silników do halówki po większe do akrobatów czy motoszybowców.

O ile E-maxy były ok to te starsze ,takie z niebieską obudową wirnika ,seria GT to porażka jeśli chodzi o obiecywane parametry i jakość.

Na kilka posiadanych silników Dualskiego każdy chodził znakomicie,spełniał oczekiwania odnośnie osiągów ,nigdy nie uległ awarii nawet lekko je katując.

E-maxy leżą mi ze 3 sztuki spalone ,obserwacje kolegów na lotnisku potwierdzają też że E-maxy to nic specjalnego -głównie zawód pokładanymi osiągami.

Link to comment
Share on other sites

Cholera, jeszcze dwa lata temu, grupa moich znajomych, którzy nie są czytaczami-teoretykami tylko latają intensywnie, polecała mi Emaxy GT jako mocne i oszczędne. I niestety zdążyłem kilka razy tą opinie przekazać dalej. :/ Chociaż chyba ta seria i tak się na tle innych Emaxów wyróżnia in plus.

Link to comment
Share on other sites

Widocznie jestem jakimś wyjątkowym szczęściarzem, bo moje E-maxy GT oraz Dualsky spisują się dobrze i co być może niektórych kolegów zdziwi - trzymają fabryczne parametry. Dwie sztuki Dualsky są w Catalinie, a Emaxy targają 6-cio kilowego RWD-22... ale może miałem jakiegoś farta przy zakupie. :)

Link to comment
Share on other sites

Widocznie jestem jakimś wyjątkowym szczęściarzem, bo moje E-maxy GT oraz Dualsky spisują się dobrze i co być może niektórych kolegów zdziwi - trzymają fabryczne parametry. Dwie sztuki Dualsky są w Catalinie, a Emaxy targają 6-cio kilowego RWD-22... ale może miałem jakiegoś farta przy zakupie. :)

Niewątpliwie udany lub nieudany zakup jest w pewnej mierze sprawą okoliczności, o których nie wiemy i się nie dowiemy, czyli jak dla Nas - przypadku. Więc i tu trochę szczęścia się może przydać. 

Moja własna (za pozwoleniem) opinia o firmie Dualsky jest na tę chwilę jak najlepsza, nie tylko co do silników, ale też.

Zgadnijcie, co to jest :

 

post-18335-0-79310800-1480446990_thumb.jpg

 

Tak spaprane uzwojenie to wręcz rzadko widuję. W dodatku emalia izolacyjna jest tu miernej jakości. Miałem i badałem inny egzemplarz dokładnie tego samego typu silnika, zakupionego w innym okresie czasu. Też nie było arcydziełem, ale nie taką kaszanką jak to na zdjęciu. I przeżyło ciężkie próby - w odróżnieniu od tego silnika powyżej, który u jednego z Kolegów nie pożył długo - nie dziwne.

Jednak taki pojedynczy przypadek nie wywraca do góry nogami tworzonej długi czas opinii o producencie. Co innego, gdyby stawało się to nagminne.

Inne silniki tej samej firmy mają z tym dużo lepiej, oceniłbym od "ujdzie jakoś" do "dość przyzwoicie". Na wizualną jakość wykonania uzwojenia silnika warto zwrócić uwagę, bo ma ona duże, a często decydujące znaczenie o wartości lub wręcz przydatności całej tej mikromaszyny, a niekiedy i całego modelu. W każdym miejscu skrzyżowania drutów uzwojenia występują duże naciski i ryzyko zgniecenia cieniutkiej przecież izolacji - w efekcie zwarcia międzyzwojowego i defektu silnika, a nierzadko też sterownika.

Link to comment
Share on other sites

Powiem tak: na 4szt E-maxów serii GT w trzech były luzy na siedziskach łożysk, Seria BL na trzy sztuki wszystkie mają się znakomicie i przeżyły po kilka modeli i pewnie nie jednego kreta. Spalić nie spalił się żaden ani GT ani BL.

Link to comment
Share on other sites

Powiem tak: na 4szt E-maxów serii GT w trzech były luzy na siedziskach łożysk,

Masz na myśli luz zewnętrznego pierścienia łożyska w oprawie ? Obydwu, czy tylko jednego z nich ?

Link to comment
Share on other sites

Masz na myśli luz zewnętrznego pierścienia łożyska w oprawie ? Obydwu, czy tylko jednego z nich ?

Tak, w obudowie, nie pamiętam natomiast czy na obydwu łożyskach czy na jednym bo minęło kilka lat, silników nie reklamowałem tylko osadziłem łożyska na kleju.

Link to comment
Share on other sites

Tak, w obudowie, nie pamiętam natomiast czy na obydwu łożyskach czy na jednym bo minęło kilka lat, silników nie reklamowałem tylko osadziłem łożyska na kleju.

I słusznie. Widać kontrola techniczna nie wszystko potrafi "wyłapać", o ile w ogóle jest takowa. A my, Polacy, znani jesteśmy w świecie także z nadzwyczajnych umiejętności radzenia sobie w sytuacjach pozornie beznadziejnych  ;). Popieram ! 

Link to comment
Share on other sites

 

Zgadnijcie, co to jest :

 

attachicon.gifMotorek i paragon za serwa Toward Pro 002.jpg

 

Tak spaprane uzwojenie to wręcz rzadko widuję. 

Już odpowiadam: to jest mój nieszczęsny, spalony motorek. :) Zaś co do uzwojenia, ja widuję takie samo papractwo nader często. Bowiem posiadam drugi taki egzemplarz, podobnie niechlujnie nawinięty, ale że jeszcze działa, więc póki co winduje w powietrze nieduży samolocik. Ale jak padnie, natychmiast dostaniesz kolejną przesyłkę z silnikiem do reanimacji. :)

W  tym miejscu muszę kolegę Andrzeja AMC bardzo pochwalić i trochę zareklamować. Otóż jest to człowiek pełen wszelkiej wiedzy elektromechanicznej oraz zdolności manualnych. Co zresztą widać w Jego postach na forum. Śmiało można się do niego zwracać o pomoc w kwestii spalonych a często kosztownych silników, serw, sterowników i wszelkiej maści elektroniki modelarskiej i nie tylko. Tak się przynajmniej domyślam. Z pewnością wielu z Was ma w szufladzie różne uszkodzone dobra modelarskie, które szkoda wyrzucić a naprawić często nie ma jak, bo to i wiedza jest potrzebna i umiejętności i cierpliwość do manipulacji z malutkimi częściami. Ja na przykład w życiu bym się nie zdobył na przewinięcie tak małego motorka, nawet posiadając konieczną wiedzę. Wzrok już nie ten i paluchy za grube. :)

Tak więc jeśli jesteście w potrzebie, śmiało piszcie do Andrzeja. Mnie pomógł. Silnik wrócił porządnie nawinięty dobrej jakości drutem, z nowymi konektorami i gwarancją na długoletnie działanie. Faktycznie, śmigłem kręci jak cholera :)

Link to comment
Share on other sites

Już odpowiadam: to jest mój nieszczęsny, spalony motorek. :) Zaś co do uzwojenia, ja widuję takie samo papractwo nader często.

:ph34r: ... Ojejej... Tak zachwalasz moją skromną robótkę, dzięki wielkie za uznanie  :). Będzie pracował bezobsługowo aż do zużycia i ew. wymiany łożysk, oby go tylko nie przysmażyć za mocno. Przy 120*C łożyska ulegają zniszczeniu wskutek zmian strukturalnych w stali stopowej z jakiej są wykonane (odpuszczanie). Uzwojenie teraz to wytrzyma, ale magnesy to już nie na pewno - też odpuszczą, w dodatku podstępnie, bo zrazu niezauważalnie. Dlatego te kosztowniejsze lub pracujące w cennych modelach silniki opłaca się wyposażyć w dozór termiczny, wtedy jest bezpieczniej.

Z praktyki wynika, że opłacalne jest przezwojenie uszkodzonego silnika już od średniego przedziału cenowego wzwyż lub gdy egzemplarz budżetowego silnika jest dla Nas cenny z innych względów. Większość Chińczyków (i nie tylko...) ma niestarannie nawinięte cewki, co ma konkretne następstwa - większą zawodność i gorsze parametry. Poprawne, staranne wykonanie na nowo obliczonego uzwojenia znacząco polepsza te cechy silnika. 

Link to comment
Share on other sites

:ph34r: ... Ojejej... Tak zachwalasz moją skromną robótkę, dzięki wielkie za uznanie  :). Będzie pracował bezobsługowo aż do zużycia i ew. wymiany łożysk, oby go tylko nie przysmażyć za mocno. Przy 120*C łożyska ulegają zniszczeniu wskutek zmian strukturalnych w stali stopowej z jakiej są wykonane (odpuszczanie). Uzwojenie teraz to wytrzyma, ale magnesy to już nie na pewno - też odpuszczą, w dodatku podstępnie, bo zrazu niezauważalnie. Dlatego te kosztowniejsze lub pracujące w cennych modelach silniki opłaca się wyposażyć w dozór termiczny, wtedy jest bezpieczniej.

Z praktyki wynika, że opłacalne jest przezwojenie uszkodzonego silnika już od średniego przedziału cenowego wzwyż lub gdy egzemplarz budżetowego silnika jest dla Nas cenny z innych względów. Większość Chińczyków (i nie tylko...) ma niestarannie nawinięte cewki, co ma konkretne następstwa - większą zawodność i gorsze parametry. Poprawne, staranne wykonanie na n/owo obliczonego uzwojenia znacząco polepsza te cechy silnika. 

Andrzej,

Podpowiedz proszę jak oblicza się uzwojenia silnika? Transformator obliczyć potrafię ale silnik...to tymczasem wyzwanie. Może mógłbyś polecić jakiś artykuł.

Link to comment
Share on other sites

Andrzej,

Podpowiedz proszę jak oblicza się uzwojenia silnika? Transformator obliczyć potrafię ale silnik...to tymczasem wyzwanie. Może mógłbyś polecić jakiś artykuł.

Jeżeli chcesz uzyskać jedynie nieco lepszą dokładność od chińskiej i podobne parametry, to sprawa jest prosta - liczysz i mierzysz cechy/wymiary oraz sposób wykonania wyzwajanych cewek, o ile się da, bo czasem jest to trudne przy mocnej "zapiekance". Na tej podstawie vrs. życzenia co do docelowych parametrów nowego uzwojenia obliczasz je drogą ekstrapolacji tych pierwotnych.

 

Jeżeli jednak dążysz do wykonania możliwie jak najlepszego silnika, to już nie jest takie siup. Nie za bardzo mogę polecić tu jakiś artykuł, bo nie trafiłem na taki. Ten materiał ma raczej objętość książki, więc może dlatego nie spotkałem go w formie artykułu. Dla każdego rodzaju maszyn elektrycznych są osobne opracowania, posługuję się głównie starymi publikacjami inż. B Dubickiego i innych specjalistów z PW i jakimś tam skromnym własnym doświadczeniem praktycznym. Zgrubne choćby przedstawienie sposobu znalezienia parametrów nowego uzwojenia kwalifikuje się na osobny dość obszerny temat. Już na samym początku pojawiają się trudności z określeniem magnetycznych warunków pracy rdzenia twornika (w outrunnerze jest nim stojan) z powodu niesinusoidalnego kształtu przebiegu prądu w cewkach oraz możliwym nasycaniem nabiegunników (zazwyczaj rozpaczliwie cienkich) i zębów (to ta część, na której nawinięta jest każda z cewek).

Dobrym punktem wyjścia do ogarnięcia wydarzeń elektromagnetycznych w silniku jest zrozumienie, które zwalnia z pamiętania większości krzaczastych wzorów matematycznych, że każdy pracujący silnik elektryczny jest jednocześnie prądnicą - i vice versa. Różnica pomiędzy napięciem żródła a siłą elektromotoryczną aktualnie indukowaną w pracującym silniku podzielona przez całkowitą impedancję obwodu to aktualny prąd w obwodzie. 

Wzory stosowane do obliczania transformatorów, zwłaszcza ich rdzeni, nie mają zastosowania do silników BLDC właśnie z powodu znacznych rozbieżności w kształcie przebiegu prądu i strumieni magnetycznych.

Link to comment
Share on other sites

 Share

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.