mecenas Opublikowano 18 Kwietnia 2017 Opublikowano 18 Kwietnia 2017 Darku, oczywiście że nie OT . Wszelkie technologie potrzebne do wykonania modelu lub jego elementów są jak najbardziej na miejscu , przecież po to jest forum. Z wielkim zainteresowanie śledzę wątek, właśnie z powodu zastosowanych technologii.
TeBe Opublikowano 18 Kwietnia 2017 Opublikowano 18 Kwietnia 2017 Zauważam poważny błąd w odwzorowaniu oryginału....
widar123 Opublikowano 18 Kwietnia 2017 Autor Opublikowano 18 Kwietnia 2017 Zauważam poważny błąd w odwzorowaniu oryginału.... Wiedziałem, że czegoś nie dopracowałem, ale o jaki element chodzi, może da się jeszcze naprawić A co do anodowania i barwienia to wywołany niejako do tablicy postaram się w miarę dokładnie opisać i pokazać "know - how". Muszę jednak najpierw przygotować dokumentację foto i etep po etapie przedstawię w najbliższym poście barwienie alu metodą domową.
TeBe Opublikowano 18 Kwietnia 2017 Opublikowano 18 Kwietnia 2017 DU-BRO nigdy nie produkowało opon do Pipera ;-)
widar123 Opublikowano 18 Kwietnia 2017 Autor Opublikowano 18 Kwietnia 2017 DU-BRO nigdy nie produkowało opon do Pipera ;-) I to jest właśnie do zrobienia Za pośrednictwem forum zgłosił się do mnie kolega, oferując koła pompowane również f-my DU-BRO, ale z logo GOOD YEAR, dokładnie takie jakich szukałem. Nie znalazły się jeszcze na zdjęciu, ale mam je już u siebie i takie właśnie będą już w moim Piperze. Kolejny raz odczuwam siłę tego forum, wystarczy krótkie info i pomoc przychodzi ze wszystkich stron. Jeszcze raz dziękuję wszystkim, a w szczególności Zbyszkowi "zulu" za koła. P.S. Do kolegi Zbyszka - zajrzyj na PW, bo chciałbym się rozliczyć, ale jak do tej pory nie mam odpowiedzi dotyczącej nr konta.
dukeroger Opublikowano 18 Kwietnia 2017 Opublikowano 18 Kwietnia 2017 Jasne że tak Cała procedura barwienia nie jest aż tak skmplikowana jak to się wydaje. Jeśli byłoby zainteresowanie i nie byłby to zbyt OT, mogę cały proces opisać i udokumentować fotkami tutaj. Wszelkie odczynniki i narzędzia do tego są dostępne każdemu, kto chce się zabawić w małego chemika dawaj dawaj!
Ta odpowiedź cieszy się zainteresowaniem. widar123 Opublikowano 18 Kwietnia 2017 Autor Ta odpowiedź cieszy się zainteresowaniem. Opublikowano 18 Kwietnia 2017 Jak widać temat barwienia alu wzbudził dość duże zainteresowanie, więc postanowiłem podzielić się tą technologią. Na początek przygotowałem zdjęcia z potrzebnych materiałów i narzędzi, które do tej pory służą mi bezproblemowo. 1. Ramka do wieszania przedmiotów w czasie anodowania. Jako że bedziemy mieli do czynienia z substancjami żrącymi (tu zachować szczególną ostrożność), najlepszym rozwiązaniem będzie wykonanie jej z aluminium (dobrze przewodzi prąd i nie koroduje). U mnie została zrobiona z prętów kwadratowych zkręconych śrubami. Każdy z prętów (tu na zdjęciu poziome) mają na jednym końcu podkładki z tworzywa, aby oddzielić je galwanicznie (anoda i katoda), tylko jeden pręt poziomy łączy się galwanicznie z jednym pionowym. Tu widać podkładki na jednym z prętów Do elektrody (-) katoda przykręcona jest blacha również z alu (zalecane jest podobno ołowiana, ale nie miałem i jak się okazuje ta alu również spełnia swoje zadanie) W moim przypadku jest to blacha z gatunku PA6 o grubości 3 mm 2. Niezbędnym środkiem do usuwania wszelkich zabrudzeń i jednocześnie nadania wstępnej porowatości jest NaOH (również substancja bardzo żrąca UWAGA!!!), prawdopodobnie popularny kret do udrażniania rur kanalizacyjnych to to samo. Ja bardzo dawno kupiłem czysty NaOH w sklepie chemicznym i do tej pory jeszcze nie zużyłem. 3. Środkiem w którym będziemy anodować jest kwas siarkowy H2SO4. Oczywiście obecnie dostępny na rynku jest tylko w postaci elektrolitu do akumulatorów (czysty stężony tylko na specjalne zamówienie) ale to w zupełności wystarczy, zwłaszcza że i tak będzie rozcieńczany. 4. Pojemnik najlepiej z tworzywa (nie grozi pęknieciem w przypadku szklanego) do elektrolitu. W moim przypadku jest to 5 litrowy zbiornik do którego wlałem 1l kwasu pokazanego na zdjęciu wyżej i dopełniłem to 4l wody (najlepiej destylowanej). Tu trochę uwagi, przy anodowaniu niewielkich przedmiotów takich jak moje felgi, taka ilość elektrolitu nie jest przesadą. W mniejszej ilości np 1l całości proces może nie zachodzić tak jak byśmy sobie tego chcieli, a to za sprawą wydzielanego ciepła podczas przepływu prądu, co jest zjawiskiem nie kożystnym przy anodowaniu. Temperatura podczas anodowania nie powinna przekraczać 18 st C, a najlepiej utrzymać ją w okolicach 15. Dlatego przy większych przedmiotach dobrze jest całą wannę z elektrolitem zanurzyć w dodatkowym zbiorniku wypełnionym wodą z ciągłą wymianą. Do zastosowań modelarskich, gdzie większość przedmiotów jest niewielka, takie rozwiązanie jak na zdjęciu w zupełności wystarczy. 5. Dodatkowy pojemnik do wytrawiania w wodorotlenku sodu. Kąpiel sporządzam z 1 l wody + ok 1 łyżka stołowa granulek NaOH. Poniżej pojemnik z roztwórem nieco już przepracowany, stąd trochę osadu na dnie, ale nie przeszkadza to w dalszym użytkowaniu. 6. Zawieszki na których będzie można zawiesić przedmioty do anodowania, w zależności od kształtu przedmiotu musimy sobie dobrać odpowiednio kształtem tak, aby w trakcie procesu zapewnić maksymalnie pewny kontakt elektryczny, a jednocześnie pamiętać o tym że w miejscu kontaktu warstwa tlenku bedzie minimalna, dlatego miejsce kontaktu wybieramy tam gdzie powierzchnia do barwienia będzie mało widoczna ( u mnie np. do wewnętrznej części felgi posłużyły zawieszki te po lewej stronie z pierścieniami sprężyście osadzonymi w otworze na łożyska). Materiałem na zawieszki jest również alu, ale raczej z gatunku PA38 (bardzo popularnego dostępnego w Castoramie), daje się łatwo formować i jednocześnie ma pewną sprężystość wystarczającą do klinowania zawieszki w przedmiocie. 7. Pojemnik z barwnikiem, tu pełna dowolność, choć najlepiej jak jest to pojemnik przejrzysty, bo widać co się w środku dzieje ;-). Barwnik rozpuszczamy w wodzie. Intensywność wybarwienia trzeba niestety samemu wypraktykować, bo zależy ona od bardzo wielu czynników ( stopnia wytworzenia warstwy tlenkowej na powierzchni alu, rodzaju barwnika, temperatury barwnika i jego nasycenia, czasu barwienia). Do uzyskania podobnego rezultatu jak w przypadku wspomnianych felg użyłem 0,5 l wody 1 torebkę barwnika i czas ok 30 min. w temperaturze ok 50 st C. Barwnikiem jest proszek barwiący f-my ARGUS do tkanin, ale myślę, że inne podobnego typu preparaty barwiące, będą równie dobrze sprawować swoją rolę. Istotą barwienia jest wnikanie drobin barwnika w wytworzone podczas procesu anodowania pory tlenku aluminium. 8. I na koniec bardzo ważnym elementem całej procedury jest zasilacz z ogranicznikiem lub korzystniej stabilizacją prądu. Zasadą jest ustawienie podczas anodowania napięcia ok 15 V i prąd ok 1 A na każdy dm2 powierzchni przedmiotu. Zwłaszcza w pierwszym momencie kiedy nie ma jeszcze warstwy tlenku, proces anodowania jest bardzo intensywny, co skutkuje przepływem dużego prądu, brak jego ograniczenia może spowodować, że nie doczekamy się oczekiwanej warstwy tlenku, bo intensywnie zachodzący proces elektrolizy powoduje odrywanie początkowo delikatnej warstwy. Z czasem proces przechodzi etap z intensywnego w bardziej łagodny, co widać po spadku prądu (powstająca warstwa tlenku nie przewodzi prądu) a oznacza to, że mamy właśnie powstającą anodę na naszym przedmiocie. To w skrócie o materiałach i oprzyrządowaniu, w kolejnym poście co i jak po kolei. CDN.. 10
Ta odpowiedź cieszy się zainteresowaniem. widar123 Opublikowano 19 Kwietnia 2017 Autor Ta odpowiedź cieszy się zainteresowaniem. Opublikowano 19 Kwietnia 2017 Przyszła pora na zajęcia praktyczne 1. Wybór i przygotowanie detalu do anodowania. Do tego procesu najlepiej nadają się gatunki alu jak: PA 7, PA9, PA11 i popularny PA38 gorzej jest z PA6, ale daje się ale nie tak intensywnie. Przed przystąpieniem do trawienia i później anodowania dobrze jest wstępnie oczyścić, a bardziej chodzi o wyrównanie struktury powierzchni. Na przedstawionym poniżej detalu jedna z powierzchni została przeszlifowana (ta po prawej) a to po to, żeby pokazać efekt końcowy jaki wychodzi na obu powierzchniach. Szlifowanie alu to też efekt doświadczenia, aby dostać równomierną strukturę szczotkowanej powierzchni, zawsze szlifuję na desce z papierem ściernym pod bieżącą wodą (nie wystarczy na mokro). Woda wypłukuje z papieru resztki alu, co nie powoduje przyklejania się drobinek i tym samym nie zmienia gradacji papieru, dając równomiernie porysowaną powierzchnię. Oczywiście wybór gradacji jest w zależności jak głęboką strukturę chce się uzyskać. Do mojego detalu użyłem papieru o gradacji 180. 2. Zawieszki, opisałem je w poprzednim poście, tu przedstawiam tylko możliwy wariant jej realizacji, zwykle wewnętrzne otwory są niewidoczne, dlatego warto tam właśnie umieszczać dobrze przylegające powierzchnie zawieszki. Zwinięty w spiralę pasek blachy tworzy sprężystą część zawieszki, dając pewny kontakt elektryczny. 3. Proces trawienia w NaOH. Przygotowany przedmiot wraz z zawieszką zanurzamy w roztworze wodorotlenku sodu na ok 15 min. To pozwoli na dokładne oczyszczenie przedmiotu z resztek tłuszczu, co zdecydowanie ma znaczenie podczas anodowania. Pod koniec trawienia na powierzchni alu może się pojawić szary osad, co pokazuje 3 fotka z serii. Nie trzeba go usuwać mechanicznie, wystarczy opłukać pod bieżącą wodą, zniknie w pierwszej minucie anodowania . Ważne jest aby nie dotykać przedmiotu palcami. W trakcie wytrawiania wydzielają się gazy bardzo drażniące układ oddechowy, dlatego cały proces wykonywać należy w wentylowanym pomieszczeniu lub przy otwartym oknie i nie nachylać się bezpośrednio nad pojemnikiem. 4. Po wytrawieniu i lekkim przesuszeniu tak właśnie wygląda przedmiot z ciemnym osadem. 5. I pierwszy moment zanurzenia w elektrolicie do anodowania. Po włączeniu zasilacza intensywnie zachodzący proces anodowania powoduje bardzo duży przepływ prądu, stąd ważne jest aby go ograniczyć. Ja nastawiłem ogranicznik do 1 A. W początkowej fazie widać było, że układ pobrałby zdecydowanie większy prąd, bo napięcie, z racji ograniczenia prądu, siadło do 5 V. Jednak już po minucie ustabilizowało się to na poziomie 0,7 A i pełne 15 V. W trakcie tej pierwszej minuty znika, bądź też zostaje usunięty ciemny osad z powierzchni alu i dalej powoli powstaje już tylko oczekiwana warstwa tlenku. 6. Również tutaj przez cały proces wydzielają się szkodliwe opary gazów, więc kolejne ostrzeżenie o sprawnej wentylacji. Poniżej widać intensywne wydzielanie pęcherzyków gazu. 7. Po około 45 min. odłączamy prąd, przedmiot wyciągamy z kąpieli i trzymając tylko za zawieszkę płuczemy pod bieżącą wodą. Nie dotykając przedmiotu odstawiamy do przesuszenia. Po odparowaniu wody powierzchnia alu powinna być matowa (brak charakterystycznego metalicznego blasku) to świadczy, że uzyskaliśmy warstwę tlenku, która pozwoli na zabarwienie. 8. Tak przygotowany przedmiot można już zanurzyć w kąpieli barwiącej. Na tej samej zawieszce przedmiot umieścić tak, aby nie dotykał on ścianek naczynia, ani nie przylegał do dna. Mój pojemnik z barwnikiem umieściłem na elektrycznym grzejniku, aby temperatura roztworu było w okolicach 40-50 st C (o czym pisałem wcześniej). Przedmiot w zależności od intensywności barwienia można pozostawić od 5-60 min. W przedstawionym przykładzie było to 40 min. 9. Po wyjęciu i opłukaniu przedmiotu możemy się cieszyć kolorowym aluminium 10. Do zakończenia całej procedury jest jeszcze jedna czynność, która pozwoli na zachowanie uzyskanej barwy. Otóż podczas anodowania powstały na powierzchni tlenek ma strukturę powiedzmy gęstego lasu, to pozwala wniknąć cząsteczkom barwnika w jego pory, ale jeśli to tak zostawimy, to z czasem barwnik może się wypłukać tak samo jak wcześniej wniknął. Dlatego procesem zamykającym pory tlenku, jest zwykłe gotowanie przedmiotu w wodzie przez ok 15 min. Bardzo łatwo się o tym przekonać, biorąc w palce przedmiot przed uszczelnieniem, jest jakby szorstki klejący się do palców. Po uszczelnieniu powierzchnia staje się śliska i bardziej twarda. To chyba wszystko co jest potrzebne aby pokolorować sobie "amelinium" w domu , mam nadzieję, że nie jest to zbyt skomplikowane i każdy jest w stanie takie kolorowanki sobie zrobić. 18
Marcin_Matejko Opublikowano 19 Kwietnia 2017 Opublikowano 19 Kwietnia 2017 Świetny poradnik, jednak zostanę przy zlecaniu anodowania profesjonalistą. Nie jest to szczególnie kosztowne, a agresywna chemia mnie odstrasza
mike217 Opublikowano 19 Kwietnia 2017 Opublikowano 19 Kwietnia 2017 Ja zlecam w Wojskowych zakładach lotniczych, co prawda robią tylko 3 kolory ale wiedzą co robią, mają opinie najlepszej galwany w Polsce. Ale Darek.. Szacunek, nie wybuchnij tam
dukeroger Opublikowano 20 Kwietnia 2017 Opublikowano 20 Kwietnia 2017 to forum mnie czasem rozwala tym co potrafią użytkownicy, dziś jest taki dzien szacunek
widar123 Opublikowano 8 Maja 2017 Autor Opublikowano 8 Maja 2017 Dawno nic nie wstawiałem, ale to głównie dlatego, że musiałem sobie wiele przemyśleć co do kolejnego wyzwania jakim było zbudowanie drzwiczek dolnych. Niby prosta konstrukacja, ale żeby wszystko spasować z działającym mechanizmem zamka, okazało się nie tak banalne. Po pierwsze aby przeprowadzić cięgna zamka musiałem wyfrezować kanały w rurkach, po drugie trzeba było jakoś zablokować tuleję prowadzącą zasuwkę w rurce, aby sprężynka mogła się na niej oprzeć, trzecia sprawa to zawiasy, do których podchodziłem trzy razy i czwarta to znaleźć rozwiązanie otwierania drzwi z zewnątrz, jako że oryginał nie przewidywał takiej opcji, to w moim rozwiązaniu bedą otwierane za pomocą małego kluczyka imbusowego. Na szczęście wszystko udało się w końcu jakoś pospinać i gotowe drzwiczki znalazły swoje miejsce. Tu widoczne kanały na cięgna i jedna z zasuwek Tuleja na której oparta jest sprężyna została wlutowana przez otwór w rurce Zawiasy sprawiły najwięcej kłopotów. W dwóch przypadkach lut niestety popłynął zbyt głęboko i zespolił wszystkie trzy ogniwa razem, dopiero za trzecim razem udało się bardzo delikatnym płomieniem ukierunkować lut we właściwą stronę. Widoczna część zamka z gniazdem pod klucz imbusowy A tu klamka od wewnętrznej strony drzwi oraz widoczny orczyk cięgien zamka I drzwiczki dolne w całej okazałości W przygotowaniu drzwiczki górne, niebawem postęp prac przy ich realizacji. Pozdrawiam - Darek
radziu45 Opublikowano 8 Maja 2017 Opublikowano 8 Maja 2017 Jak nie ma klamki z zewnątrz to jak w domu wariatów Super robota , może następny model tak zrobię podoba mi się to .
Trenerek Opublikowano 8 Maja 2017 Opublikowano 8 Maja 2017 Jak nie ma klamki z zewnątrz to jak w domu wariatów Tam nie ma klamki od wewnątrz, z zewnątrz jest. A odlot jaki
sudik Opublikowano 9 Maja 2017 Opublikowano 9 Maja 2017 Mówił Ci ktoś że jesteś szalony w dobrym tego słowa znaczeniu przez 20 min zbieram szczękę z ziemi. Wysłane z mojego Redmi 3S przy użyciu Tapatalka
widar123 Opublikowano 29 Maja 2017 Autor Opublikowano 29 Maja 2017 Jako że sezon w pełni, postępy prac nieco spowolniły. Po długich medytacjach powstały jednak drzwiczki górne. Na początku nie miałem pomysłu jak zrobić ramkę na oszklenie, tak aby można w każdej chwili wymienić szyby i nie produkować przy tym dużej ilości elementów mocujących. Ostatecznie powstała rama z rurek fi 4, a do okoła przylutowane kątowniki z dystansem 0,8 mm na włożenie oszklenia. Nie obyło się również bez zrobienia szablonu, bo ramka drzwi wraz z przylutowanymi kątownikami musiała się zmieścić w światło ramy kadłuba z zachowaniem dystansu z każdej strony po 0,5 mm (tak sobie przyjąłem, aby mieć miejsce na ewentualne oklejanie płutnem i malowanie). Z zawiasami tym razem poszło gładko i za pierwszym razem . Poniżej kilka zdjęć co z tego wyszło: Tu widoczna jest szczelina między rurką a kątownikiem, gdzie będzie wchodzić oszklenie. Drzwiczki wiszą już na zawiasach Wszystko ładnie pasuje i nigdzie nie przyciera, szczelina 0,5 mm zachowana dookoła ramy. Będzie swobodny dostęp do wnętrza kabiny Zostały jeszcze drobiazgi przy górnych drzwiczkach jak ograniczniki, aby po zamknięciu dolnych drzwiczek górne zostały zablokowane, rączka od wewnątrz oraz uchwyt zatrzasku do podwieszenia drzwiczek pod skrzydło. Z lewej strony kabiny planuję zrobić środkową część oszklenia (podobnie jak w większości oryginałów) przesuwaną - góra dół. Do tego jest jednak potrzebne wykonanie prowadnicy ze szczeliną na grubość oszklenia i właśnie zastanawiam się jak to zrobić, aby się nie narobić . 3
kesto Opublikowano 30 Maja 2017 Opublikowano 30 Maja 2017 ramka drzwi wraz z przylutowanymi kątownikami musiała się zmieścić w światło ramy kadłuba z zachowaniem dystansu z każdej strony po 0,5 mm (tak sobie przyjąłem, Ty się chłopie nie wygłupiaj . Jeśli model jest w skali 1:4, to dystans między ramką drzwi a ramą kadłuba miałby w oryginale tylko 2mm. Gdzie ty widziałeś tak spasowanego Pipera? W rzeczywistości jest 5-8mm. Tak na poważnie, to jestem pod wrażeniem tego co robisz i pewnie nie tylko ja.
Rekomendowane odpowiedzi