Jump to content

Pirat, usunięcie zalanego ołowiu.


Ciosku
 Share

Recommended Posts

Witam Kolegów,

Mam małe pytanie, czy da się nie niszcząc kadłuba usunąć z dzioba przedstawiony na foto ołów. Jest to kadłub od Pirata a chcę w to miejsce zamontować silnik na długim wałku co bym nie musiał odcinać nosa. Osobiście myślałem o frezowanie ale mam obawy. Słuszałem o podgrzewania opalarką ale nigdy nie stosowałam.

Pozdrawiam.

post-17508-0-02931600-1566975244_thumb.jpg

Link to comment
Share on other sites

hmmmm.............nie wiem  czy opalarką uzyskasz  ponad 300 stopni C, dochodzi jeszcze tzw bezwładnośc cieplna.....moim zdaniem  laminat lego nie przezyje  :(  :( .\

ten pucek ołowiu  jest tam wklejony, ołów ma dośc słabe powinowactwo z klejami...pomysł  rozfrezowania wydajemi sie dośc dobry , więc jezeli rozfrezujesz rdzeń  to reszta powinna odejść od scianek kadłuba

Link to comment
Share on other sites

Możesz również odciąć (oczywiście z głową) dziób kadłuba, tuż za ołowiem. Bez trudu usuniesz wówczas ołów (łatwy dostęp) i ponownie dokleisz część odciętą. Mniej zmasakrujesz kadłub, a jak dobrze wykonasz operację, nie będzie śladu po ingerencji w kadłub. Jeśli na kadłubie jest jakiś ślad po klejeniu połówek (a często jest), można go na dziobie lekko rozłupać, ołów wówczas łatwo ruszyć i po jego usunięciu skleić rozklejkę. Robiłem już takie operacje, były bez szkody dla kadłuba. Działania niewidoczne po wykończeniu, a przy okazji można było lekko wzmocnić dziobek (zazwyczaj dość delikatny).

Link to comment
Share on other sites

Witam Kolegów,

Mam małe pytanie, czy da się nie niszcząc kadłuba usunąć z dzioba przedstawiony na foto ołów. Jest to kadłub od Pirata a chcę w to miejsce zamontować silnik na długim wałku co bym nie musiał odcinać nosa. Osobiście myślałem o frezowanie ale mam obawy. Słuszałem o podgrzewania opalarką ale nigdy nie stosowałam.

Pozdrawiam.

a na co( jaki klej) ten  odwaznik jest tam wklejony ??

Link to comment
Share on other sites

ciekawe,ciekawe....ale nie ryzykowałbym tej technologii z paru powodów

W czasach gdy nie było internetów nikt nie robił z tego mecyji.

Podpowiem Ci, że mam tak zrobione w kadłubie wyczynowego kilkuletniego modelu F3F/B.

Link to comment
Share on other sites

W czasach gdy nie było internetów nikt nie robił z tego mecyji.

Podpowiem Ci, że mam tak zrobione w kadłubie wyczynowego kilkuletniego modelu F3F/B.

Jesli mozesz to zrób pokaz w imię nauki bo coś to do mnie nie przemawia.Żywica pod wpływem takiej temperatury po prostu sie zapali.

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Działanie otwartym płomieniem palnika uważam za groźne dla kadłuba, tym bardziej, że trzeba by jakiś czas rozgrzewać ołów by zaczął się topić. Natomiast możesz spróbować podziałać dobrze rozgrzaną elektryczną kolbą lutowniczą o dużej pojemności cieplnej grubego miedzianego grota (dużej mocy elektrycznej) by wytopić etapami większość ołowiu. W dodatku jeśli był klejony epoksydem, to ten pod wpływem ciepła powinien się uplastycznić na tyle by można spróbować wyciągnąć pozostałość. Kadłub z zewnątrz owiń mokrą szmatą.

A jakieś resztki ewentualnie wyskrobać..

A w ostateczności nawet rozgrzanym nad gazem do czerwoności grubym drutem.

Link to comment
Share on other sites

Próba, która niewiele kosztuje- a nóż się uda! Skoro i tak samego czuba kadłuba nie będzie, bo zastąpi go kołpak śmigła, odetnij ten niepotrzebny nos, ale tylko sam laminat- np. brzeszczotem do metalu. Może po nacięciu uda się oderwać "czapeczkę" od ołowiu- miałbyś teraz ten ołów od przodu na wierzchu. Może teraz uda się, wcisnąć ołów w głąb kadłuba, może trzeba by go lekko podgrzać, żeby ten silikon zmiękł, a może samo puści. Jeśli to by się nie udało, to można iść dalej- przy użyciu piły o większych zębach (ołów jest miękki), po przewierceniu centralnie, wzdłuż osi kadłuba większym wiertłem, piłować go w kierunku kadłuba. Naturalnie pod koniec tej operacji trzeba by specjalnej uwagi, żeby nie ciąć laminatu. Efektem byłby więc wydrążony stożek, z ubytkiem wzdłuż tworzącej- teraz można by go ścisnąć imadłem (to co wystaje przed skróconym kadłubem- powinno się odkleić, bo obwód się zmniejszy. Jakby nie, to powtórzył bym to cięcie obok, żeby luz do ściśnięcia był większy. To jest taka metoda, "na Jerzego Stuhra", albo raczej tego hydraulika o którym śpiewał, że "nie ma takiej rury, której nie można odetkać", co jest przecież prawdą- i tego się trzymajmy. :)

Sorry- tak się wciągnąłem w swój wywód, że zapomniałem , że piszesz o długim wałku, więc nos zostaje... Ale i tak będzie otwór, więc go zrób i próbuj przez niego wybić ciężarek- może puści!

Link to comment
Share on other sites

Jeżeli wklejony jest na silikon wlej benzynę ekstrakcyjną ,porób jakimś szpikulcem nakłucia by benzyna wciekła głębiej. Po około 20 min. energicznie wybij przez hak.

Jeśli na epoksydzie to tylko mechanicznie . Stawiam na odcięcie noska, wybicie ,ponowne wklejenie noska.

Link to comment
Share on other sites

Jesli mozesz to zrób pokaz w imię nauki bo coś to do mnie nie przemawia.Żywica pod wpływem takiej temperatury po prostu sie zapali.

Nic się nie zapali, po zalaniu kadłub ląduje w wiadrze z wodą.

To naprawdę nic nowego.

Link to comment
Share on other sites

No i kolega ma rację! Ołów błyskawicznie stygnie.

Ja bym nawiercił mały otwór od przodu i wybijał jakimś prętem.

To samo miałem na myśli,tylko bym otwór nagwintował powiedzmy M6,i siła razy gwałt :lol: .Potrzebna będzie śruba i młotek.

To samo miałem na myśli,tylko bym otwór nagwintował powiedzmy M6,i siła razy gwałt :lol: .Potrzebna będzie śruba i młotek.

Link to comment
Share on other sites

 Share

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.