Skocz do zawartości

Bartek Piękoś

Modelarz
  • Postów

    4 706
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    26

Treść opublikowana przez Bartek Piękoś

  1. Dziesiątki, jeśli nie setki badań prowadzonych i przeprowadzonych na całym świecie dowodzą, że wartość edukacyjna (sic!) filmów jak wyżej jest marna, żeby nie powiedzieć - zerowa. Powód jest prosty. Wynikająca głównie z drastyczności sugestywność filmu przedstawiającego (znowuż: w sposób drastyczny) skutki zachowania, ma nas pobudzić do wnioskowania, np: ostrożnie z procą! Jednak im większe negatywne emocje tym większa jest pewność, że szybciej zostaną z mózgu usunięte, ponieważ (dzięki Bogu!) zaczną działać niezwykle skuteczne mechanizmy obronne. A może przez ten czas, zanim mechanizmy obronne usuną drastyczny obraz, zajdzie spodziewany przez kolegów edukacyjny wpływ tegoż obrazu? Niestety, nie zajdzie, lub w stopniu pomijalnym. Badania dowodzą, że w pierwszym kontakcie z obrazem zamiast wnioskować- skupiamy się na przeżywaniu i nie ma tu miejsca i czasu na wnioskowanie. Potem obraz jest usuwany, tym szybciej - im drastyczniejszy/im bardziej go przeżywamy, po to, żeby przywrócić nam komfort psychiczny. I to samo (obraz), co miało dać impuls do myślenia i wnioskowania - niweczy wartość edukacyjną. Pozostaje uboczny skutek filmów takich jak powyższy - oswajanie z drastycznością scen. Mózg się nimi wysyca, następuje efekt przyzwyczajenia i poszukiwanie bodźców mocniejszych. I tak można bez końca. W programach informacyjnych widok zalanego krwią ciała wleczonego przez dwóch żołnierzy ulicą miasta w Strefie Gazy jeszcze 10-15 lat temu byłby niedopuszczalny. Dziś to standard. Nawet zdarzają się już filmy/relacje z egzekucji (sic!). O filmach fabularnych, grach dla dzieci nawet nie zaczynam, bobym nie skończył Zastanawialiście się, dlaczego tak się dzieje? Kiedyś nie było wojen? Były bardziej humanitarne? Mniej było przemocy i jej ofiar? Ginęły mniej spektakularnie? Jest tak samo jak było, a nawet jest lepiej, zmieniła się tylko jedna rzecz: popyt na mocne sceny. Na coraz mocniejsze. Popyt, tyleż naturalny (śmierć fascynowała zawsze), co obecnie dodatkowo perfidnie wytwarzany i podsycany. Podczas "Wiadomości, jak nie dostaniesz "obrazem po oczach", to jest ryzyko, że przyśniesz lub wyjdziesz, bo polityka nudzi lub wkurza. A za chwilę jest bloczek reklam, którego przegapić nie możesz, bo oglądalność spadnie, bo cena czasu antenowego stacji poleci na pysk, bo stacja nie kupi nowych filmów, itd. Cały ten wątek, tylko i wyłącznie w celach edukacyjnych, posłałbym do kosza. Skrzywienie zawodowe i trochę poczucia misji. Bez urazy Chłopaki. Nie dałem rady milczeć.
  2. Wzrost wagi raczej niewielki jak na 2kg model. Zyski ewidentnie przeważają. Mam ochotę spróbować kiedyś tej techniki. Ciekawe ile przytyło by skrzydło oklejone papierem na wikol.
  3. Bartek Piękoś

    SE 5a kapotaż

    No niestety. Dobrze, że tym razem uszkodzenia niewielkie.
  4. Bartek Piękoś

    SE 5a kapotaż

    Przecież ty masz doświadczenie... W książce "Budowa makiet" procedura startu (w tym operowanie SW) jest opisana i nie ma sensu odkrywać na nowo Ameryki.
  5. Sorry, że tak późno odpowiadam. Po pierwsze - Bartek. Po drugie, nie mam takiego doświadczenia, żeby doradzać Ci konkretny model. Z tego co czytam i oglądam, wybór jest duży. ale tu już powinien się wypowiedzieć jakiś doświadczony Kolega. P.S. Sławek (sławekmod) z tego forum projektuje zestawy akro do składania. Są bardzo lekkie, a więc z wszystkimi opisanymi przeze mnie plusami i minusami, ale to bardzo dopracowane konstrukcje. Z pewnością znajdziesz tez coś prostszego w składaniu i z innego materiału, np: coś z EPP ze "stajni";) Marka Rokowskiego (napolskimniebie). Oddaję głos Kolegom.
  6. Bartek Piękoś

    SE 5a kapotaż

    Piotrze, wiesz dobrze, że nie mam żadnego doświadczenia. Nie zmienia to faktu, że zbierając pierwsze doświadczenia (może kiedyś) miałbym zaciągnięty SW. Po raz kolejny stwierdzam, że czytamy te same książki, a co innego z nich pamiętamy . Jeśli wolisz za każdym razem testować poziom ryzyka (stały wysoki środe ciężkości + kąpka trawki, wybujała trawa, patyczek, omsknięty paluszek na gazie, chwila nieuwagi) - your choice . Mi byłoby szkoda mojej pracy. Powodzenia w dalszych lotach!
  7. Bartek Piękoś

    SE 5a kapotaż

    Piotrze, jesteś na najlepszej drodze do kolejnego kapotażu. Tylko nakręć filmik. A lata bardzo ładnie.
  8. Dbaj o jakość zdjęć, bo ciężko niektóre oglądać. Moderację proszę o wywalenie mojego posta.
  9. Bartek Piękoś

    PWS-26

    Daj mi Boże być na Żarze (ćwiczenie lingwistyczne dla obcokrajowców ) Postaram się.
  10. Kacper, wywal te uśmieszki. Serio. Obejrzałem i zrobiło mi się niedobrze.
  11. Tomek, wypowiedz się . Ja się dorzucę chętnie.
  12. Mateusz, co Twój post wnosi do tematu? Sławek, pierwszy model może być naprawdę bardzo różny: od "samolatającego" górnopłata po półmakietę myśliwca. Dużo zależy od tego: 1. Jaki masz budżet. oraz (o czym już rzadko się wspomina) 2. Jak oceniasz swoje umiejętności/predyspozycje jako pilota? oraz (o czym wspomina się jeszcze rzadziej) 3. Czy już wiesz, jak chcesz latać (dzikie harce i wygibasy, czy lot bardziej realistyczny, makietowy) a w związku z czym - jak ma się zachowywać Twój model? Inna wersja tego pytania to : Co Ci się podoba w lotniczym RC? (głównie budowanie, głównie pilotaż, jedno i drugie, czysty fun w powietrznych szaleństwach;), realizm lotu, kawałek prawdziwego lotnictwa, itd.) Jeśli to trudne pytanie na tym etapie - popatrz na filmy na YT - będziesz wiedział, jakie latanie i modele Ci się podobają. Cała reszta to pochodne, w tym również wybór, która filozofia jest Ci bliższa: lekkie modeliki (wolniej latające, mniej narażone na uszkodzenia przy kraksach, ale za to - i o tym też się rzadko mówi/pisze - wymagające zazwyczaj dobrych warunków w powietrzu), czy coś "nie anorektycznego" , trochę bardziej wymagającego w pilotażu, bardziej narażonego na uszkodzenia, ale za to odpornego nawet na nieco silniejszy wiatr. Ta ostatnia kwestia wbrew pozorom jest ważna. Zdarzają się w naszym cudownym klimacie całe tygodnie oczekiwania na dobrą pogodę do latania. Bo wieje. ad. 2 - Warto zacząć od symulatora - warto pierwszy lot/loty odbyć pod okiem doświadczonego modelarza, również w systemie trener-uczeń (ze spiętymi aparaturami). Kapitalnie byłoby znaleźć kogoś, kto w takim układzie trener-uczeń użyczyłby Co modelu i pozwoliłby Ci pilotować. Od razu będziesz wiedział na czym stoisz, a dodatkowo spojrzy na to ktoś z praktyką. Może się okazać, że powinieneś zacząć od drugiej klasy zamiast od przedszkola I odwrotnie. Jako alternatywę dla masowo polecanego górnopłata, który nie tyle nauczy Cię latać, ile pozwoli Ci powtarzalnie bezpiecznie startować i lądować, rozważ budowę/zakup lekkiego akrobata (takiego powiedzmy do maks. 1,5kg, ale nie mniej niż 1kg) o rozpiętości min. 1,2m. Akrobat kojarzy się z wyższym pilotażem i karkołomnymi figurami, a to raczej zniechęca początkujących. Tymczasem można nim latać tak samo dostojnie i leniwie jak trenerkiem, a jak zechcesz - pozwala na o niebo więcej i duuużo później Ci się znudzi. Tak bym wybierał dzisiaj, gdybym zaczynał jeszcze raz:). Ale najpierw spróbuj sobie odpowiedzieć na pytania 1 i 2. Się rozpisałem
  13. A ile warstw EZE, żeby pozbyć się faktury?
  14. Wiem, że się powtarzam, ale tempo masz szokujące. Dziś oklejasz a za dwa dni oblot. I co więcej, znając Ciebie to jest możliwe. Dzięki za pamięć. Przyda się to info, zwłaszcza w odniesieniu do Eze, wciąż mało popularnego u nas. Przypomnij, czym oklejasz? Tego Eze kładłeś 1 warstwę?
  15. Nawet biorąc pod uwagę nasze hipotezy na forum, do dziś nie wiadomo co się wtedy zadziało. Teraz to śmiech, ale wtedy zdębiałem. Dobrze, żem się otrząsł co rychlej . No i szczęście moje, że akurat nikt nie przechodził. Kolejny przykład, że nie przewidzisz, nie ma bata...
  16. Nikt postronny nie będzie dociekał w jakim położeniu miałeś stery. Ludzie będą obserwować model (oby!) i jeśli będzie poruszam się lotem o trajektorii jak najbliższej linii prostej, to miejsce upadku będzie bardziej do przewidzenia, niż jak będzie leciał chociażby po łuku.
  17. Tak jak Rafał pisze, jedyny sens to gaz na zero. A stery? Wyobraźmy sobie sytuację, że po utracie sygnału, model leci w publiczność. Wolałbym (zwłaszcza gdybym był jednym z widzów, i w dodatku z dziećmi), żeby leciał w miarę prosto, tzn. w jednym kierunku. Łatwiej przewidzieć, gdzie upadnie i skąd spierdzielać. Dlatego ja stery pozostawię w nuetrum.
  18. O.k., ale jakie ustawienie jest preferowane/wymagane? Bo o tym właśnie dyskutujemy.
  19. Ja kiedyś myślałem w tę stronę: ustawić tak, by model zataczał duże koła na względnie tej samej wysokości. Pytanie na ile byłoby to wykonalne. A po co? 1. Żeby zyskać czas na ostrzeżenie ludzi na ziemi (poprosić o obserwacje modelu i dać szansę na reakcję) 2. Zwiększyć szanse na odzyskanie sygnału. Daleki jestem od zachęcania do takiego ustawienia, choć moim zdaniem, ma ono plusy. Nie zawsze odcięcie gazu i szybkie rozbicie modelu to najlepszy pomysł, z różnych względów. Obecnie gaz mam na zero i stery neutrum.
  20. Bartek Piękoś

    PWS-26

    Kawał modelu i wspaniałej roboty. Gdzie go będzie można zobaczyć w sezonie?
  21. Jeden z najfajniejszych modeli ostatnio na forum.
  22. No fakt albo wolno myślę, albo strasznie szybko czytam. No, faktycznie. Nie nie zapomnę, było super. To chyba wtedy ciachnąłes taśmę Andrzejowi .
  23. I to jest esencja problemów z brelokami. Absolutnie nieprzewidywalna jakość. Moja też cudnie pracowała, dopóki nagle pracować nie przestała. I do dziś przyczyna nieznana. Wszyscy znajomi śpece po kolei rozkładają najpierw kamerkę a potem ręce.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.