NAVIGA ładnie brzmi.
Trzy klasy żeglarskie w zupełności wystarczają, żeby się wyżyć na wodzie. Łódki poniżej metra długości kadłuba są oczywiście dużo tańsze i bardziej dostępne. Ale widocznie nie mają takiej popularności czy prestiżu, jak te większe. Moim zdaniem zabawa się zaczyna gdy przywieje i pojawi się fala. Metrowy kadłub maleje w oczach, ale walczy. A mały walczy o przetrwanie...
Niemniej trzeba próbować z tym, co w duszy gra. Może przyjdzie czas na Mini.
RG 65 jest maleńka, dobra na początek dla Młodych. Później trzeba piąć się w górę.
A prestiż leży w NAVIGA.
Klasy E i M są czytelne, 10-ka mocno tajemnicza. Widziałem na targach klasę E i robiło to mocne wrażenie. A egzemplarz M powalał majestatem. Jak znajdę film, to go wrzucę. O klasach jest tutaj: http://radiojachting.pl kalendarz na nowy sezon też solidny. Początek 1 maja! Dużo czasu, żeby coś zbudować i wystartować.
Z drugiej strony patrząc, to każda klasa modelarska jest głośna na początku (żeby się szybko rozrosła), a potem spoko... trochę elitarna, bo po co komu tłok na lotnisku czy przystani.