AndrzejC
Modelarz-
Postów
2 333 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
19
Treść opublikowana przez AndrzejC
-
Dawno temu, kiedy te maszynki MINICRAFT można było kupić w CSH podobnie jak silniki, czy aparatury WEBRA więc coś tam kupiliśmy do naszej modelarni SM PIAST. Min ta szlifiereczka oscylacyjna... ( były też jakieś wiertareczki...) Szlifierka ostała się do naszych czasów z powodu,że na dzień dobry stopka z papierem oderwała się od urządzonka (pourywały się te gumowe poduszki). Nie dało się tego naprawić, bo serwisu, ani części zamiennych nie było i trafiło to pudła na szrociki i przeleżało kilkadziesiąt lat, bo szkoda było wyrzucić, bo a nuż "przydasie" Jakiś czas temu porządnym klejem udało się skleić i otrzymała drugą młodość... Szału nie ma. Do porządnej pracy modelarskiej raczej się nie nadaje. W przeciwieństwie do tej drugiej talerzykowej BOHLER Kiedyś już o tym pisałem... Lepszego i bardziej wydajnego i precyzyjnego urządzeni do szlifowania powierzchni w życiu w rękach nie miałem. Nie jest już produkowana, ale na aukcjach zachodnich często jest do kupienia. A.C.
-
Trimaran - Projekt KIKI
AndrzejC odpowiedział(a) na Ulv Adamkiewicz temat w Statki , okręty, okręty podwodne , żaglowce
Ja widzę, że Kolega młody stażem (nie wiem czy też wiekiem)w branży łódek RC z napędem🙂. Jakby inaczej było to na 100% byśmy się znali, gdyż w zasadzie znam wszystkich w tej części Polski którzy budują takie łódki. Z tego co tu już napisane zostało, to niestety staż jednak mały, bo i owszem ten ładnie wykonywany stateczek nie spełni nadziei w żadnym przypadku. A już na pewno nie będzie pchaczem do stojących na wodzie modeli... Nie ta konstrukcja po prostu, chyba,że będą to malutkie łódeczki a i w to bardzo wątpię. Bo niby jak ten trimaran ma cokolwiek przypchać do brzegu? No to się nie uda, bo udać się nie może... Jeżeli chodzi o ten konkretny projekt trimarana, to prototyp w oryginale był projektowany po to, żeby uzyskiwał olbrzymie prędkości i pływał , a w zasadzie frunął nad wodą. A to co kolega buduje ma się snuć po wodzie i dobrze będzie jak pod ciężarem tej turbiny, akusa i radia w ogóle będzie wynurzony (proponuję dokładnie uszczelnić przedział radia), bo będzie Kolega z gracją i majestatycznie parkował na brzegu, albo łódeczka po prostu zatonie i żal będzie takiej turbinki "amerykanskiej'' jak się utopi🙃 Na szczęście ten okręcik nikomu krzywdy przy parkowaniu nie zrobi.😀 Jakby co, to zapraszam do mnie... Wrocław od Wałbrzycha to teraz parę kilometrów jest. I sobie pogadamy, bo jest o czym☺️ u mamy przykład o co chodzi w trimaranach z napędem mechanicznym: -
Trimaran - Projekt KIKI
AndrzejC odpowiedział(a) na Ulv Adamkiewicz temat w Statki , okręty, okręty podwodne , żaglowce
Kolego drogi.To wg mojej wiedzy modelarskiej a zwłaszcza łódkowej nie ma prawa się udać. A już na pewno nie przy takiej wielkości Twojego budowanego z niewątpliwie wiedzą techniczną nie da się zbudować tego stateczka tak, żeby w ogóle chciał słuchać Twoich poleceń z brzegu.Bo nie popłynie. Po prostu Nadrukujesz się, napracujesz i szybciutko postawisz to coś na półkę... (I broń Boże nie wyrzucaj bo za jakieś 20-30 lat będziesz chciał z nostalgii do tego wrócić...(Mi niestety z moich starych pomysłów tylko stare zdjęcia pozostały) Na moją optykę to przy tej wielkości jest o wiele za ciężkie... Gdybyś użył tego druku jako kopyta do form i wylaminował cieniutkie węglowe, czy laminatowe kadłubiki, to być może mogłoby się to udać. A tak po prostu się nie uda. TO JEST ZA CIĘŻKIE Koledzy., wszyscy... MUSICIE zrozumieć, że opór wody jest większy ok 800 razy od powietrza. I TU JEST PROBLEM ZASADNICZY niestety. I tyle, i teraz na tyle. A.C. -
Na moją optykę rozebrać musisz. Jak ja mam motorek brudny od nie wiadomo czego, to jak kiedyś pisałem, mam kilka sposobów. Np gotowanie w oleju rycynowym, który nie usuwa brudu, ale go zmiękcza i nie jest agresywny. I to jest wstęp. Jako, że od jakiegoś czasu jestem szczęśliwym posiadaczem mocno profesjonalnej myjki ultradźwiękowej to wrzucam motorek do niej i wychodzi po umyciu jak nowy. Środkiem myjącym są specjalistyczne preparaty (jak myślę)zasadowe, które także nie niszczą powierzchni naszych np tłoków... (sprawdziłem zanim użyłem) Ale na 1000% ZERO używania rozpuszczalników organicznych typu nitro, czy aceton. Chyba tylko do przetarcia szmatką w celu odtłuszczenia. Ale na pewno nie do mycia zasadniczego. Jakby co to mogę umyć to i owo jakby była taka potrzeba. Myjka stoi w gotowości. A.C.
-
Tu masz pokazane jak wykonać tanim kosztem, klucz, który rozkręci każdy taki mały motorek. bez większego problemu. A.C.
-
Nie neguję ich myśli technicznej, ale jak dla mnie motor nie musi być gustowny... Mam doświadczenia mojej branży łódkowej. Inne kategorie przez ostatnie 50 lat interesowały mnie tyle, o ile, ale nawet mój zmarły tragicznie Przyjaciel ŚP JAN OCHMAN w F1C latał na silnikach ROSSI. Wiem, że wtedy miał oferty zmiany silnika na jakieś ruskie... Wiele przegadaliśmy i wiele mnie nauczył... JAN OCHMAN jest legendą polskiego modelarstwa. Dla mnie silnik, którego używamy do wyścigu ma być: 1. Mocny do granic możliwości i wytrzymałości, 2. Ma się nie rozlatywać po kilku minutach. I ma być tak mocny, żeby mona wygrywać zawody w najlepszej obsadzie... A jego wygląd to dla mnie sprawa totalnie drugorzędna. Prosty przykład: Motorki mniej, więcej z jednego czasu. Malutki rosyjski SPRINT 2,5, który jak dla mnie jest nie dość, że był robiony z głową, to jeszcze po prostu pięknie technicznie, choć (jeszcze się nie wgłębiałem w historię tego silniczka, pewnie zerżnięty z jakiegoś "zachodniego). I drugi większy. AMP Zbudowany dawno. Małoseryjna produkcja w Italii. Mała fabryczka w okolicach Rzymu.( W zasadzie wszystkie włoskie silniki są i były produkowane na północy Włoch, a ten AMP nie) Silnik wygląda jakby go ktoś siekierką wyciosał. Wyglądu żadnego nie ma, a w swoim czasie to był jeden z najlepszych silników na świecie w łódkach FSR... Dla nas wtedy poza zasięgiem bo za drogi był i kontaktów takich wtedy nie mieliśmy. A teraz ten AMP czeka u mnie na renowację bo gaźnika mu brakuje, Którego od jakiegoś czasu poszukuję. A.C. AMP20260107_182504.heic
-
Ja najmocniej przepraszam, ze się ośmieliłem coś w ogóle napisać w tej sprawie. Zupełnie zapomniałem,że na tym forum patent na wiedzę wszelaką, a zwłaszcza w temacie "cyklistów" posiada tylko i wyłącznie Kolega Jarek. Szacun.🙂 Wracając do "poślizgów" to nigdzie nie napisałem, że jestem kolarzem. Ja po prostu jestem zwykłym skromniutkim użytkownikiem roweru i nic więcej. I w związku z tym staram się jeździć bardzo ostrożnie. No i oczywiście jak już tym rowerem jadę nawet na niedzielną wycieczkę, co mi się zdarzało parę razy, to PIWO OMIJAM Z DALEKA (nie tak, jak niektórzy...😜) Parę razy złapał mnie śnieg na drodze i trzeba było jakoś sobie radzić. Z mojego doświadczenia wynika, że po śniegu trzeba jechać bardzo powoli, przewidywać co może się wydarzyć i hamulców w zasadzie używać nie należy. Rower na śniegu powinien zatrzymywać się sam Ja osobiście na czas zimowy lekko osłabiam tylny hamulec,żeby mi się nie blokował, ale to trzeba wyczuć. A jak mocno pada, to rower zostawiam w garażu i jadę tramwajem🙂 Nie są to w sumie żadne arkana sztuki kierowania rowerem. I też Ci Jarek życzę wszystkiego najlepszego w nowym roku I kilometrów na liczniku jeszcze raz tyle niż zeszłym roku👍 A.C.
-
A ja dzisiaj rowerkiem nie jeździłem, bo łódeczkę dla wnusia buduję od rana, a poza tym trochę śniegu u nas we Wrocławiu napadało. Nie aż tyle, żeby nie dało się jeździć ale jutro do pracy na 100% pojadę. Jako dziadek emeryt w roku 2025 przejechałem 3800 km tylko po samym mieście i okolicach. Ktoś powie,że na "elektryku". I owszem ale elektryk sam nie jedzie, pedałować trzeba. Zwłaszcza jak bateryjka zaczyna się kończyć... Pytanie mam: Ponieważ już bez roweru żyć nie mogę,więc pytanie mam: Jakie opony są najlepsze na śnieg? Na tych co mam trochę poślizgi łapię, choć jako stary kierowca daję radę i wiem jak z poślizgu wyjść nawet na rowerze. Macie jakieś dobre gumy na śnieg? Potrzebuję takie na 16" i 28" Szukałem i są, ale pomoc fachowców jest niezastąpiona🙂 A.C.
-
A ja mam dodatkowo takiego małego Dremela na baterie. Dostałem go razem z innym Dremelem przy zakupie w ramach promocji Całkiem zmyślne urządzonko. Długo nie mogłem znaleźć dla niego zastosowania, aż znalazłem Idealnie nadaje się do matowienia powierzchni przed laminowaniem. W sumie można nim też wiercić, ale do matowienia jest idealny z racji małej wielkości i wszędzie wejdzie. A.C.
-
Czy ktoś ma spalonego Dremela? tego najpierwszego jeszcze z XX wieku? Kiedyś jak u nas we Wrocławiu wybudowali halę MAKRO to była super promocja na Dremele. Kupiłem chyba z pięć sztuk wtedy cirka 93 r..... Cztery się rozeszły ( Jednego sprezentowałam G. Kalistratov, pamiętam, że bardzo się cieszył🙂) jednego mojego mam do dziś, choć był "orany" przez te wszystkie lata jak mało które moje narzędzie. W sumie jest sprawny, bo szczotki onegdaj wymieniłem, ale w końcu padł ten mechaniczny przełącznik obrotów. Chętnie przygarnę jakiegoś popsutego ze sprawnym przełącznikiem. Mam aktualnie w eksploatacji dwa nowsze Dremele i PROXXONa, tego samego jak ze zdjęcia powyżej (wygrana na jakichś zawodach) Jeździł z nami na zawody, bo czasem bez Dremelka- PROXXONa się nie da... Nad odą życie ratuje🙂 i oczywiście tarczki i freziki. Ten przełącznik dałby nowe życie mojemu staremu Dremelkowi.🙂 A.C.
-
Ruscy nigdy nie mieli dobre. Z jednym małym choć chlubnym wyjątkiem KALISTRATOV K-21, K-40 I K-90. Ale Gena był geniuszem modelarskim i w zasadzie swoje motory produkował tej stronie Europy. Reszta to były słabe podróbki silników włoskich zwłaszcza ROSSI 90-DS Teraz jeżeli chodzi o wyścigi FSR V Ruscy są bardzo daaaa..leko w tyle. A jak już, to o niebo lepsi od nich są Ukraińcy z ich najlepszym fachowcem A. Karpowem i Białorusini. A czemu oni te Ruski winni tam? BO SĄ TAM! Mniej więcej tak jak ci po naszej zachodniej granicy w czasie II wojny. Oni wtedy wszyscy tylko w orkiestrze grali i nic wspólnego z okropieństwami wojny nie mieli, a ich wódz był przecież Austriakiem. A czeskie silniki MODELA CO2 to są bardzo porządne motorki.Używałem swego czasu, to wiem. Były też rosyjskie DP-03 też mam w kolekcji, choć czeskie wg mnie są są lepiej wykonane. W sumie mam ich kilka .Teraz jest problem z nabojami CO2. Normalnie w sklepie ich nie da się kupić. Znalazłem w sklepie z bronią, ale musiałem przefrezować Zasobnik, żeby dostosować do naboju Mam też zestaw modelu w pudełku na CO2 TOURIST MODELA ale chyba go nie złożę😐 Jak będzie zainteresowanie to rozszerzę temat, A.C.
-
A odpalany będzie ten motorek siłą woli chyba... A.C.
-
Chętnie odkupię małe śruby do napędu łódki elektrycznej śr 0d 25mm do 35mm gwint M4. Plastikowe i metalowe skok X i mniejszy . Kontakt na priw lub ackopia@wp.pl. Mogę się też wymienić na duże śruby o śr powyżej 40 mm do łódek spalinowych i elektrycznych. A.C.
-
To zacznij jeździć z bagażnikiem bo to po prostu wygodniejsze jest i bardziej bezpieczne i więcej załadujesz. Zaczniesz to będziesz wiedział o czym piszę. Nie rozumiem jak można jeździć nieoświetlonym rowerem. To zakrawa o samobójstwo🤔. Ja osobiście nigdy nie zaczynam jazdy bez włączenia świateł. I oczywiście obowiązkowo błotniki. bo bez nich w deszczu i po deszczu będziesz cały mokry a rower będzie cały upaprany. A przy okazji zapytam o ubezpieczenie rowerzysty od NW. Ktoś to rozgryzł? A.C.
-
Kolego Pawle, upatrz sobie moim zdaniem jednak inny rower. Ten jednak chyba nie jest dla Ciebie z uwagi na ten drążek wzmacniający ramę. Mamy już swój wiek i wsiadanie i zsiadanie z takiego roweru może być problemem. Wiem po sobie, że już nogi nad siodełkiem nie przełożę bo za wysoko. Myślę, że przełożenie nogi nawet w tym rowerze też może być trudne. Ten rower będzie Ci służył nie tylko do jeżdżenia, ale i do wożenia np zakupów ze sklepu, czyli najpewniej zamontujesz sobie koszyk na bagażniku, a jak go wypełnisz zakupami to już roweru nie przechylisz bo Ci wszystko może z koszyka wylecieć. W naszym wieku podstawowym kryterium zakupu powinno być bezpieczeństwo i wygoda, a nie bajery , bo moim zdaniem przedni napęd to w zasadzie "bajer" jest... Tylny napęd sprawdza się dokładnie tak samo i jest o wiele łatwiejszy w naprawie. wg moich doświadczeń rower do codziennej eksploatacji powinien dojechać na jednym ładowaniu do max 40 km, bo i tak dalej nie pojedziesz. Musi być bezpieczny, czyli im mniej ramy z przodu tym lepiej i bezpieczniej. Pomyśl o wygodnym siodełku bo po pewnym czasie tyłek będzie bolał, o "jajkach" nie wspomnę... Do tego porządny kask, najlepiej wyściełany skórą lub czymś podobnym bo w tych wyłożonych gąbką ta gąbka szybko się odkleja. Do tego obowiązkowo dość głośny dzwonek i mocne światło z przodu i z tyłu, zwłaszcza jeżeli będziesz się poruszał po drogach razem z autami. A hamulce tarczowe mechaniczne wystarczają w zupełności... Ja sobie wymieniłem klocki z tyłu w na takie z wyższej półki bo te oryginalne piszczały i były głośne podczas hamowania. Jeżeli hamulce są dobrze wyregulowane to rower hamuje bardzo dobrze. I trzeba o to dbać. A.C.
-
Żeby nie katować tego malucha i paru innych silniczków przed nim, jakiś czas temu wypiłowałem sobie taki mały sprytny kluczyk do rozkręcania takich małych motorków. Narzędzie w zasadzie uniwersalne bo i tylny dekielek można wykręcić i nawet śrubki od biedy powykręcać. Kluczyk wypiłowałem z "gotowca" , kluczyka dostarczanego razem z narzędziami do Dremela. Zawsze są w tych drewnianych skrzyneczkach sprzedawanych często z tarczkami i frezikami w Lidlu. Każdy mały silnik z napełnianiem przeciw strumieniowym można nim rozkręcić w prosty sposób i bez katowania. Rozkręcałem tym gustownym kluczykiem nawet tuleję od Jaskółki i wszystkich ruskich OTMów. Materiał z którego jest wykonany jest dość solidny i daje radę. Kluczyk przedłużyłem za pomocą odpowiedniej rurki aluminiowej. Wystarczy 70-80 mm długości. Sprawdzone wielokrotnie. Szczegóły na zdjęciu A.C.
-
Wybicie ciasnego sworznia zwłaszcza w takim maluchu faktycznie dla niedoświadczonego może być problemem. Ale chba nie dla fachowca🙂 Ja osobiście jestem szczęśliwym posiadaczem małej hydraulicznej prasy dla protetyków i nie mam absolutnie problemu z wyciśnięciem i wciśnięciem czegokolwiek w moich motorkach i nie tylko. Taka prasa jest idealna do rozpinania i spinania wałów napędowych w silnikach np CMB Można też wybić sworzeń za pomocą prostego przyrządziku który doraźnie wykonałem. Chyba więcej opisać nie muszę.oczywiście młotka trzeba używać bardzo delikatnie Mam też proste narzędzie do demontażu i montażu takich małych motorków, ale o tym później... I przy okazji nie wiem czy pokazywałem. Moje miejsce do naprawy silników. Teraz bardziej rozbudowane bo doszedł lepszy i bardziej funkcjonalny mikroskop i parę różnych potrzebnych urządzonek. A.C.
-
A nie jest? Jest urwany cały czas.😜 Silnik nadal czeka na złożenie z powrotem w jedną całość. Obtoczka na nowy korbowód przygotowana na wykonanie otworów. I chyba sobie jeszcze poczeka... A.C.
-
Koledzy, motorek umyty w myjce, mosiężne i stalowe detale wyczyszczone mechanicznie za pomocą najdrobniejszej ściernej "waty" czekają na nowy korbowód. A mój ALAG nadal jest przetrącony Normalnie nie wierzę, że nikt z fachowców tu obecnych nie ma takiego Alaga w posiadaniu. To w końcu nie jest jakiś super rarytas. A rozłożenie silnika i zmierzenie korby to nie jest jakaś trudna sprawa Interesuje mnie jeden wymiar. Mój urwany korbowód jest urwany i do tego pogięty więc nie nadaje się do pomiarów... A.C.
-
Dzisiaj na stół trafia inny węgierski motorek ALAG X 5 o pojemności 1cm. Mam ten silniczek od jednego starego Modelarza z Gorzowa. Obiecałem kiedyś darczyńcy, że doprowadzę tego malucha do stanu używalności. Niestety korbowód się w nim urwał i nie bardzo mam jak zmierzyć a zapasowego nie mam. Na pewno ktoś kolegów ma taki silnik z całym korbowodem, więc moja prośba o z wymiarowanie . Samo dorobienie to nie problem, ale muszę mieć wymiary a zwłaszcza jeden czyli odległość między czopami Za pomoc z góry dziękuję. Niedługo silniczek będzie "odpicowany" i opisany Więcej o silnikach ALAG tu: https://www.adriansmodelaeroengines.com/catalog/main.php?cat_id=65 A.C.
-
Jeżdżę elektrykiem niecałe 2 lata. Też mam dwa. Jeden składak ROMET E-WIGRY i ostatnio "normalny" na dużych kołach Sprzedawany pod firmą SHARP. Romecik jest fajny, ale na urlop do samochodu np do zwiedzania, ale do ciągłego używania nie bardzo się nadaje Zanim kupiłem elektryka to przetestowałem kilka różnych i taki z przednim napędem także. W sumie większej różnicy nie widzę oprócz ceny bo te z przednim napędem są o wiele droższe. Zdecydowałem się na SHARP BK-ED05E. Była dobra promocja bo do roweru dostałem też hulajnogę wartą 1900 zł ( całkiem porządna z dobrymi recenzjami) Rower działa teraz bardzo dobrze, choć musiałem go poustawiać na początku jak każdy nowy wyrób Po odliczeniu vat, gdyż kupiłem na firmę to wyszedł mi ten rower dość tanio ( Hulajnoga sztuka nówka w fabrycznym kartonie jakby co jest do sprzedania bo jako dziadek emeryt boję się na niej jeździć ). Cena atrakcyjna... Tak, czy inaczej Kupno roweru elektrycznego uważam za najlepszy zakup od wielu lat. Zresztą z uwagi na moją "zdrowotność" i tak nie mogę już jeździć samochodem więc elektryk jest dla mnie podstawowym środkiem przemieszczania po mieście, poza miastem zresztą także. I stwierdzam, że wiele spraw codziennych załatwiam o niebo szybciej niż samochodem kiedyś. W sumie każdemu polecam i żałuję,że nie kupiłem z 15 temu. Teraz bez roweru elektrycznego już nie mógłbym się obejść. I koszta: Ostatni raz stację benzynową odwiedziłem w maju. I zdrowie: Poprawiło się znacznie bo nieprawdą jest,że elektryk sam jedzie. Trzeba się ruszać i to mocno. A rower moim zdaniem powinien być kupiony w salonie. Broń Boże nie przez kuriera np gdzieś z Azji. Po doświadczeniach z moim pierwszym rowerem kupionym w renomowanym sklepie wiem, że u nas nie wolno inaczej kupować. W internecie... ZNAMY SIĘ DO BRAMY. A ewentualna reklamacja u Chińczyka w Azji, czyli wysyłka na koszt własny,czas oczekiwania ze dwa miesiące, a i tak Chińczyk może nie uznać, bo nie. I co mu można zrobić? Wielkie G...A u nas wszystkie poprawki zrobili bez dyskusji I jeszcze przeprosili. 🙂 A.C.
-
No jasne, że MOKI! Już poprawiam. Też kilka mokasów mam na półce. A.C.
-
Czyli dużo się nie pomyliłem , choć wykonywałem tą zaślepkę na czuja.🙂 Miało być o ROSSI 15 ale nie będzie bo przypomniałem sobie, że już o nim pisałem , a jeszcze wcześniej posprzątałem w nim i opisałem. Dziś o moim największym silniku od MOKI. MOKI 25. Wyprodukowany w Węgierskiej Republice Ludowej🙂 i to bardzo porządnie. Ten motor otrzymałem od jednego z niemieckich kolegów. Swego czasu był użyty do napędu łodzi. Na całe szczęście chyba krótko pływał, bo nie widać w nim większego zużycia. Do mnie trafił z wielkim koszmarnym mosiężnym kołem zamachowym, które na szczęście nie zdewastowało tego silnika, było też sprytne chłodzenie z profilu mosiężnego, ale gdzieś mi zginęło. Silnik trafił do mnie bez iglicy i bez piasty śmigła. I moja prośba: jeżeli ktoś z kolegów jest w posiadaniu takiego silnika to proszę o zdjęcie i wymiary piasty i i iglicy. Dorobię sobie i będzie kompletny motor stał na półce. A swoją drogą w wielu silnikach, które do mnie trafiły brakowało właśnie iglic w gaźnikach. Ciekawe co powoduje, że nagminnie są wykręcane i gubione... A.C.
-
Dzisiaj na tapecie MOKI S 14 Marine. Niedawno temu odezwał się do mnie stary kumpel od łódek ze starych dobrych czasów ze wschodniej Polski, i w wyniku kilku długich wspominkowych rozmów zostałem szczęśliwym posiadaczem silnika z fotografii. A, z uwagi na to,że motorek od początku użytkowania był w rękach rasowego FSRowca ze starej szkoły, i ma przynajmniej kilkanaście godzin intensywnej pracy za sobą, więc nawet do niego nie zaglądałem. gdyż zaufałem w doświadczenie Kolegi silnikowca... Sprawdziłem tylko stan, Umyłem, bo ufam i znam, zakonserwowałem i postawiłem na półce. Następny mój motorek z historią... Nawet po intensywnej eksploatacji w wielu wyścigach stan tego motorka oceniam na idealny, i w każdej chwili nawet po tych czterdziestu latach leżakowania w każdej chwili może być uruchomiony ponownie Jedynym mankamentem był brak zaślepki ze strony łożyska tylnego. Wykonałem ten detal jak uważam, że wyglądał w oryginale bo nie mam wzoru, ale chyba bardzo się nie pomyliłem. Jak ktoś z kolegów ma takiego Mokasa, to wystarczy wyjąć tą zaślepkę i zamieścić zdjęcie, bo chętnie porównam co wymyślili Węgrzy i co ja zrobiłem. Brak kolektora wydechowego, a szkoda... Nawet nie liczę, że ktoś z tu obecnych jest w posiadaniu🙂 i będzie chciał przekazać Będę chyba musiał uruchomić moje węgierskie kontakty. I następny motorek teżbędzie, z historią. Poprzedni właściciel, LEGENDA POLSKIEGO MODELARSTWA, ŚP JAN OCHMAN. Mój tragicznie zmarły Przyjaciel, z którym znaliśmy się od siedemdziesiątych lat ubiegłego wieku. Ten motorek będzie następny do renowacji, choć tak na oko dużo w nim robić nie trzeba. A.C.
-
Trafił mi się niedawno dość rzadki moim zdaniem, silnik WEBRA 120. pojemność 20 cm Mam w kolekcji parę silników firmy Webra ale ten jest największy. O tym motorku więcej napisane jest tu: https://sceptreflight.com/Model Engine Tests/Webra 120.html Mój jest po lekkich przejściach ale w sumie stan zadowalający i nawet można go uruchomić bez problemu. Musiałem popracować nad tłokiem bo był lekko zatarty ale dało się odratować Poprzedni właściciel użył do montażu jakichś "meblowych" śrubek imbusowych i oczywiście kilka z nich przy demontażu od razu diabli wzięli. I trzeba było wiercić. W związku z tym uważam, że do montażu naszych silników powinno się używać śrubek najwyższej jakości i oczywiście ZERO jakichkolwiek klejów do gwintów (chyba, że producent zaleca). Do silnika dołączyłem oryginalną świecę jeszcze z lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku, która mi została z czasów kiedy intensywnie używaliśmy silników WEBRA do napędu naszych łódek. O moich Webrach jeszcze napiszę. Czy ktoś z kolegów ma może oryginalny tłumik do tej Webry 120 na zbyciu? Przy okazji wyczyściłem ruską KOMETĘ 5 cm. Stanie na półce przy innych moich Kometach. A.C.
