Na wstępie mam psa albo pies ma mnie? Pomijając zdanie neandertalczyków, ćpunów, pijaków itd. chcących podkreślić swoją moc a kupujących np. prawie amstafy i chodzących z nimi po osiedlu bez kagańca i smyczy uważam , że powinno się wprowadzić porządne podatki i obowiązkowe OC za szkody przez nie spowodowane. Jeśli coś nie jest usankcjonowane zwyczajowo( typowa odzywka na uwagę zaczyna się na spier.. chu..), kulturowo powinno być usankcjonowane prawnie. Oczywiste jest, że pies może służyć za broń, ww. klient zostanie skazany za nieumyślne spowodowanie śmierci lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu na 2 lata w zawiasach. Pieniędzy od niego na leczenie i rehabilitację nikt nie wyciągnie bo on żyje z opieki społecznej i nic nie ma.
Pies to zwierzę, którego przodkiem jest jeden z najbardziej skutecznych myśliwych. Przez dobór hodowlany pewne cechy zostały wzmocnione a pewne stłumione, ale nadal je posiada. Poza tym nigdy tak naprawdę nie wiadomo co siedzi w jago głowie podobnie jak w AI. Choruje tak jak człowiek, także mentalnie. Z natury broni stada i w związku z tym może w każdej chwili bez uchwytnej przyczyny włączyć mu się czerwona lampka i zaatakować bezbronne dziecko czy starszą osobę ( Z dorosłym silnym osobnikiem raczej tego nie zrobi bo to jest w jego naturze- wilk eliminuje tylko słabsze zwierzęta). Ja chodzę z psem poza ogrodzeniem posesji ZAWSZE z psem NA SMYCZY. Pomimo, że ma 15kg a ja 100kg więcej potrafi porządnie szarpnąć próbując zaatakować mysz polną czy kreta. Wiem, że jestem samcem alfa i liże mi codziennie stopy to po przekroczeniu ogrodzenia przez obcego będzie mnie bronił aż sam zginie. Taka jego natura. My kontrolujemy modele rc ale jakoś wymykają się spod kontroli od czasu do czasu.... Nam też założono kagańce, choć wypadków było mało. Postawmy się w roli 10 letniego dziecka, na które szarżuje piec cięższy od niego... Kiedyś posiadanie psów było konieczne do przetrwania rodziny, plemienia podobnie jak koń. Teraz w większości przypadków jest to ludzka zachcianka lub tańszy w utrzymaniu i bardziej uległy substytut własnego dziecka. Żyje krótko, w razie czego zatłucze się go łopatą, no może odda do schroniska (w ten sposób mój pies stracił swojego jedynego przyjaciela, gdybym wiedział jak się sprawy mają to bym go wziął, ale wieś rządzi się swoimi prawami).
Rumia przecież to wiocha....