-
Postów
2 537 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
22
Treść opublikowana przez ahaweto
-
Ba... a stojąca na uboczu drewniana chatka w której ukrywają się przestępcy, po ostrzelaniu z broni małokalibrowej wybucha jakby w niej był magazyn kilku tysięcy ton benzyny :shock: . I to na dodatek kilka razy. Średnio cztery, choć pojawiają się też ujęcia momentu wybuchu nawet z... góry :shock: .
-
Oglądałem już wieli głupich filmów amerykańskich. Ten który właśnie się skończył również do nich zaliczam. Tytuł i krótki opis w programie skłonił mnie do obejrzenia go. I to był czas stracony :? Pokrótce treść. B-29 ma dostarczyć na wyspę Tinian pierwszą bombę atomową. Bardzo tajna misja. Załogę bombowca stanowi pułkownik, dwóch żołnierzy marines i pięć kobiet pilotek. Na wskutek awarii samolot przymusowo ląduje na lotnisku jednej z wysp Pacyfiku a tam znajduję pięć myśliwców Zero i trzech Japończyków. Tutaj mogę się trochę mylić bo zacząłem oglądać film od dwudziestej minuty. Japończycy stacjonowali na tej wyspie od dłuższego czasu i podczas kopania tuneli znaleźli kilka dużych jaj. Nie zdążyli ich zniszczyć i z nich wylęgły się jakieś ,,Pterodaktyle,, z wielkimi zębami i bardzo agresywnym usposobieniem :shock: . Zanim Japończycy się spostrzegli te latające dinozaury błyskawicznie się rozmnożyły i pożarły 50-sięciu żołnierzy z obsady wyspy. Trzech się ukryło i tych trzech dzielni amerykanie wzięli do niewoli. Wyspa tropikalna, upał a wszystkie panie przez cały film miały pięknie podkreślone szminką usta i prezentowały się fantastycznie. Panie chciały uciec z wyspy i sprowadzić pomoc wykorzystując myśliwce Zero. Jedna (najlżejsza tylko 50 kg wagi)na nie uzbrojonym i maksymalnie odciążonym samolocie, a trzy miały ją eskortować. Ale czujne ,,Pterodaktyle,, zaatakowały je i okazało się że są szybsze i zwinniejsze od Zero :shock: . Podczas walki lotniczej amerykańskie kobitki zestrzeliły kilkanaście z nich ale jeden z nich w brawurowym samobójczym ataku skoczył na ten nieuzbrojony samolot i wielkimi zębami przegryzł go na pół (zginęła w nim ta która miała uciec). Zawsze czytałem że samoloty myśliwskie miały karabiny ustawione na zbieżność ok. 200m aby w ten sposób niszczyć przeciwnika. Tak większość tych gadów została zestrzelona. Ale kiedy jedna z pań miała na ogonie dwa ,,ptaki,, okazało się że w rękach amerykańskich kobiet-pilotów karabiny Zero strzelają ogniem równoległym i za jednym naciśnięciem spustu dwa zostały zestrzelone !!! Tego to nawet Japończycy nie potrafili . Ucieczka się nie udała, panie musiały zawrócić. Pułkownik podglądając te ,,potwory,, (tak je nazywali) przez lornetkę, leżąc na skarpie, tak się wychylił że aż zsunął się z niej. Jeden ptak go zauważył i zaatakował, ale amerykaniec zestrzelił go z pistoletu. Jak już naprawili bombowiec (w czym pomogli im japończycy którzy dzięki przebiegłości swego dowódcy odkryli cel misji) okazało się że paliwa jest za mało. Paliwo było w 200-stu litrowych beczka na plaży tam gdzie korzystając z nagrzanego piasku wylegiwały się te latające potwory. Pułkownik jeden z marines i dwie panie podjechały wielką amerykańską ciężarówką M-35 mającą na masce napis ,,Ghost,, (diabli wiedzą skąd ona tam się wzięła). Zanim potwory się spostrzegły udało im się zwędzić sześć beczek. Pułkownik z jedną z pań (nienaganny makijaż) ,,pokatulał,, każdą beczkę pod sporą górkę do samochodu a tam druga z pań (również nienaganny makijaż) z żołnierzem (któremu posturą daleko było do pudziana) te pełne beczki wrzuciła na ,,pakę,, . Tylko we dwoje :shock: !!! Niestety podczas odwrotu zginął żołnierz, ptaki go rozdziobały i zgubił się poturbowany przez nie pułkownik . Dwie panie wróciły do obozu z paliwem a tutaj wredni japończycy przejęli samolot. Prawie im się to udało, ale całkiem niespodziewanie wrócił pułkownik i zastrzelił wszystkich trzech. Ostatni z japończyków zginął zastrzelony w samobójczym ataku oczywiście z mieczem samurajskim w dłoniach na jedną z pań. Zatankowano bombowiec i dwa Zera i cichaczem nocą spróbowano się wymknąć. Niestety cztery silniki B-29 przy starcie narobiły takiego hałasu że cała powietrzna flota Pterodaktyli w trybie alarmowym również poderwała się w powietrze. Szybko rozdzielono cele. Trzon ,,potwornych,, sił zaatakował bombowiec a dwie mniejsze grupy oba myśliwce eskorty. Nie poszło im tak łatwo. Jedna z pań sama pilotowała bombowiec a funkcję tylnego strzelca pełnił dzielny pan Pułkownik, a oko miał celne. Brawurowe uniki i celne serie podwójnie sprzężonych 12,7mm Browningów mocno przerzedziły atakujące stado. Mniej szczęścia miała jedna z pań pilotująca myśliwca. Zestrzeliła kilka z nich, aż jeden z gadów (wyjątkowo przebiegły) wzleciał bardzo wysoko i z lotu nurkowego skoczył na myśliwca rozbił wielkim dziobem owiewkę i ... zagryzł tę dzielną kobietę w kabinie :cry: Ledwo po tym doszedłem do siebie :? Druga z pań wobec liczebnej przewagi i kończącej się amunicji, ratowała się wywrotem i lotem nurkowym nad samą powierzchnię oceanu. I to ja ocaliło. Uff ... A co z B-29 ? Tutaj coraz bardziej śmiałe i skoordynowane ataki gadów były coraz groźniejsze. Jeden z ptaków zaatakował prawy wewnętrzny silnik. Na swoje nieszczęście nie zauważył wirującego potężnego trzy-łopatowego śmigła i został poszatkowany. Ale silnik uszkodził, a ten na dodatek się zapalił. I tutaj dał znać o sobie geniusz amerykańskich konstruktorów którzy wyposażyli każdy silnik we własny system gaśniczy. Ot co ! Chyba wszyscy koledzy się zgodzą że jeżeli na pokładzie jest tylko jeden strzelec na dodatek zaabsorbowany wielka liczba celów to brzuch bombowca jest nie broniony. To wykorzystał jeden z atakujących ptaków. Poszedł w ostre wznoszenie i przebił dziobem drzwi komory bombowej tuż pod stojakiem na którym leżała przywiązana bomba atomowa. Niestety drzwi bombowe nie otwierają się do środka (o czym zapewne głupie ptaszysko nie wiedziało) i przytrzasnęły go za szyje. Widząc co się dzieje pułkownik opuścił stanowisko strzeleckie, pobiegł do komory bombowej i próbował gaśnicą samolotową zatłuc gada. Pod uderzeniami gaśnicy gad aż puścił farbę i ze złości odgryzł pułkownikowi rękę :? . W między czasie pani pilotująca samolot mając uszkodzony jeden z silników nie widząc osłony myśliwskiej nie słysząc pułkownika, zawróciła nad wyspę. Z kolei pułkownik zorientowawszy się że mając jedna rękę odgryzioną nie pokona gada, drugą otworzył drzwi komory bombowej aby się go pozbyć. Bomba tylko na to czekała i wyskoczyła za gadem. Widząc co się stało pułkownik przez pokładowy telefon pani pilotującej samolot wydał rozkaz (czym wprowadził w zdumienie zszokowaną kobietę, bo ta uznała go już za nieżyjącego) aby przeszła na maksymalne wznoszenie i jak najszybciej oddaliła się od wyspy i ... skoczył w ślad za bombą. Zapewne po to aby ją jeszcze złapać i rozbroić przed wybuchem. Niestety chyba minął się z nią w locie . Bomba wybuchła, czego dowodem było to że przez moment wyspę, B-29 oraz latające gady zobaczyliśmy w negatywie. Miało to tę zaletę że w tym ułamku sekundy wszystkie gady w y g i n ę ł y. Znowuż mamy coś do zawdzięczenia amerykanom, aż boję się pomyśleć coby się stało gdyby te gady mnożyły się do dzisiaj :roll: Szczęśliwie B-29 oddalił się na bezpieczną odległość od wybuchu a wkrótce dołączyła do niego pani która wcześniej postawiła Zero na ,,łbie,, i salwowała się ucieczką przed ostrymi jak żyletki zębami latających potworów. Panie na powitanie popaplały sobie przez radio na koniec jedna z nich powiedziała ,, a teraz wracamy do domu,, i oddaliły się w stronę macierzystego lotniska. Końcowe napisy wyrwały mnie z odrętwienia w jakie wpadłem oglądając ten przejmujący i jakże tragiczny w swej wymowie obraz 8) To ,,arcydzieło,, sztuki filmowej powstało w 2008r. Ciekaw jestem ilu kolegów wytrwało czytając to ?
-
Osobiście Bardzo Dużo zawdzięczam WOŚP. Ponad osiem lat temu na oddziale Neonatologii mój syn korzystał ze sprzętu zakupionego przez tę fundację. Na oddziale 3/4 sprzętu miało plakietki fundacji. Rozmawiałem wtedy z lekarzem który w rozmowie nie wyobrażał sobie funkcjonowania tego oddziału bez tego sprzętu. Krzysztof jesteś młody i dlatego życzę ci abyś nie musiał być wdzięczny Owsiakowi za ten sprzęt, słowem abyś miał dzieci Zdrowe Krytykantom podpowiadam że mogą zabronić szpitalowi ratowania swoich nowo-narodzonych sprzętem od Owsiaka ponieważ brzydzi ich sposób w jaki ten sprzęt został pozyskany. To że sprzęt stoi nie wykorzystany świadczy tylko o braku chęci załatwienia tej sprawy. Najłatwiej jest tylko wszystko i wszystkich krytykować, ale tutaj nie ma się czemu dziwić przecież to ,,takie polskie,, . Rapier pisał że obsługa sprzętu kosztuje - oczywiście że tak ale mamy już sprzęt i można ratować życie ludzkie. Przecież jest dobrem najwyższym! Politycy i Kościół mają pełne gęby tego frazesu a rzeczywistość skrzeczy. Ktoś pisał że można każdemu coś zarzucić. Ale zazwyczaj robią to miernoty które same nie potrafią niczego dokonać.
-
Wszystkim forumowiczom wraz z rodzinami życzę Wesołych Świąt spędzonych w rodzinnym gronie. A u mnie był św. Mikołaj ! Przyszedł do mojego syna (8 lat) i przyniósł mu w prezencie 8) :roll: helikopter Nano E-sky. Prezent jak najbardziej trafiony bo ... syn nie wykazuje nim zainteresowania :mrgreen: Po krótkim wożeniu się po podłodze i wytrymowaniu już oblatuję powoli pokój dookoła. Wspaniała zabawka ! Podziwiam umiejętności pilotów Heli i chylę przed nimi czoła.
-
Podałem stronę producenta, mam nadzieję że nie wyssali tych danych z palca. A może jednak :| - i zawyżyli je celowo :? , ale na to niestety nie mamy już wpływu i możemy je tylko zweryfikować samodzielnie.
-
Irek, zajrzyj tutaj http://www.yinyanmodel.com/En/ProductList.asp .
-
Zakupiłem rozwiertak taki jak na drugim zdjęciu Artura. Całkowicie mnie zaskoczyło to że stępił się przy rozwiercaniu drugiego śmigła TP 12x6 :? Próba pilnikiem wykazała że nie był wcale utwardzony cieplnie :shock: , zwykła stal ! Chyba jedyną obróbką cieplną jakiej go poddano to czernienie na gorąco w oleju ( coś jak oksyd). Teraz rozwiercam wiertła na wiertarce stołowej stopniując wiertła co 1mm, aby zachować centryczność otworu a potem wyważanie. I jest OK.
-
Mam ten model (ale bez skrzydeł) na sprzedaż. Może to nie miejsce ale na temat.
-
Z dobrą nawierzchnia naszych lotnisk jest problem. Tym większy jeżeli znajdują się one w otoczeniu wielu ha nieużytków. Taki sam problem występuje również na naszym lotnisku w Złotowie, a patrząc na zdjęcia waszego lotniska widać że roślinność jest identyczna więc i problem mamy taki sam :? Swoje lotnisko użytkujemy ok. trzech lat i zauważyliśmy że w okolicy naszej występuje roślina która skutecznie hamuje wzrost innych wysokich i twardych chwastów. To ten szary okrąg. Nie rośnie ona do góry ale płoży się po ziemi. Nawet poza terenem lotniska (tam gdzie nie kosimy) występuje placami i w tym miejscu innych roślin prawie nie ma. Zamierzamy na wiosnę porozsadzać ją po całym lotnisku i zobaczymy czy spełni pokładane nadzieje. Wygląda tak: ma drobne szare listki i w okresie kwitnienia ma żółte małe kwiatki na cieniutkich łodyżkach i nie rosnących wyżej jak 5 do 10 cm. Ten okrąg który widać na zdjęciu jest płaski. Może koledzy którzy są biegli w tym temacie potrafią zidentyfikować tę roślinę. Oczywiście koszenia nie wyeliminuje się całkowicie ale może zmniejszy się koszty tego niezbędnego zabiegu.
-
Teraz mam bezpośrednie wejście do modelarni z sypialni (proszę to odczytać dosłownie bez pobudzania wyobraźni i bez domysłów) ;D . Ot co !
-
Rafał, ze wzruszeniem obejrzałem ten teledysk. Tak jak bym siebie widział w tych latach, tylko muzyka była z radia PR 1. Każdy mój model też stał obok łóżka aby po przebudzeniu natychmiast go zobaczyć. Ech... łza się w oku kręci, ale to już nie wróci . Żal :cry: .
-
Paweł, a to na dole na twoim zdjęciu to pocisk nie nabój.
-
:oops: no tak źle odczytałem zdjęcie. Gratulacje jednak się należą. BRAWO !
-
W moim ogrodzie wyrosła w tym roku taka dynia. Nie zdążymy jej już ,,wypatroszyć,, .
-
Najfajniejsze zdjęcie (dla mnie) na którym pięknie uśmiechnięta pani niesie model i pęk obciętych wstążek. Patrząc na ilość wstążek trzymanych w ręce :shock: zasługuje na miano ,,Asa,,
-
O rany, Krzyś szykujesz sobie pomocnika Roboty dużo a robotników mało. A może szykuje ci się awans na forumowego Proboszcza ? Będziesz miał niezłą ,,parafię,,
-
Mając na widoku ciągłe wydatki związane z naszym hobby, nawet spożycie złocistego napoju ograniczyłem do niezbędnego minimum czyli jedno w sobotni wieczór :? :roll: . Przez nasze hobby robię się coraz większym ,,sknerą,, 8) .
-
Mam niepisaną umowę z kurierami. Płacąc kurierowi za pobraniem zawsze zaokrąglam do pełnej dziesiątki. Dzięki temu są bardzo dyskretni i wszędzie mnie znajdą Jak oczy nie widzą to serce nie boli. Kiedyś któryś z kolegów napisał że ,,im więcej modeli tym trudniej drugiej połowie się połapać który to ostatnio nabyty,, i to jest prawda !
-
Aby Wam chwilowe rozbindowanie nigdy się nie przytrafiło. Wszystkiego najlepszego. PS. Sądząc po opisie jeszcze narzeczonej nie będziesz musiał paczek z modelami zamawiać na adres kolegi
-
Radek ale piękno zawsze wzbudza zachwyt :roll: Byłem na hali z ,,kolejkami,, i spędziłem tam więcej czasu niż w hali dla modeli. Zobaczyłem jak pracuje elektrosadzarka do trawy, jak robi się drzewka z drutu miedzianego i mnostwo innych rzeczy :shock: . A to wszystko z powodu mego syna (8lat) który złapał tego bakcyla ( dlaczego nie modele RC :cry: ) a który tego dnia nie mógł ze mną pojechać. Jak widać nie jest to już zestaw startowy a z braku miejsca tylko tak prezentowany (może w przyszłości coś się zmieni). Powiem krótko : Bardzo mi się podobało ! Spotkałem też znajomych ,,kartoniarzy,, z konkursów w których braliśmy wspólnie udział a którzy byli zaskoczeni że nie wystawiam modelu w konkursie o którym wspomniałeś. Prawdę mówiąc miałbym z czym startować. Jest to parowóz Od 2 wraz z dwoma wagonami wykonany z kartonu z wydawnictwa Modelik skala 1:25 klasa standard. Model kilkakrotnie nagradzany w ogólnopolskich konkursach modelarskich. Może za rok spróbuję. Zgadzam się z twoimi przemyśleniami. Modelarze RC blado wypadają na tle modelarzy kolejowych. Chociaż obie kategorie są równie kosztowne. I chyba nic przez długi czas się nie zmieni. A MTP są nastawione na zysk i nie interesuje ich kto będzie się wystawiał ważne aby zapłacił tyle ile oni chcą. Przecież zarząd i prezesi muszą z czegoś żyć w tych trudnych czasach. Śledziłem dyskusję na forach modelarzy kolejowych i wiem co im dokucza. Póki co cieszmy się tym co mamy, że w jednym miejscu możemy się spotkać i nacieszyć oczy (zabrzmiało bardzo dwuznacznie ). Zdaję sobie sprawę że Poznania (pod względem targów modelarskich) nie można przyrównać do Lipska czy chociażby Pragi, ale póki co musi to nam wystarczyć.
-
Pewnie chodzi mu o kawałek pręta stalowego (może nie zrozumieć - więc niech będzie żelaznego) na który zamierza ,,nawlec,, śmigło i całość umieścić między dwoma magnesami. Ale to tylko moje domysły :?
-
Tak przypuszczałem że to twoja Zenobia. Tego uśmiechu się nie zapomina 8)
-
Racja. Wicherek Macieja lata jak akrobat ale on ma w nazwie dopisek ,,sport,, a to wiele tłumaczy
-
Bylem wczoraj w Poznaniu. Naprawdę było na co popatrzeć. W hali w której były stoiska z modelami RC (i nie tylko) na stoiskach znanych sklepów modelarskich można było pooglądać jak i coś dla siebie zakupić. Nabyłem za bardzo dobrą cenę moduł Hiteca Spektra 2,4GHz wraz z odbiornikiem 6ch aby zmodernizować swojego Optica. Jednak bardzo skutecznie uwagę od modeli, odwracały skąpo ubrane modelki przechadzające się między stoiskami rozdające z bardzo czarującym uśmiechem ulotki reklamowe :shock: 8) :roll: W obu przypadkach było na co popatrzeć :oops:
-
Jeżeli już chcesz robić ,,beczki,, , ,,ciąć powietrze pionowo,, lub połączyć te dwie figury czyli robić ,,beczki w pionie,, to kup Acromastera lub innego prawdziwego akrobata. Musisz tylko uważać aby nie zaskoczył on ciebie swoimi własnościami lotnymi. Tak jak mi się to przytrafiło :? .
