-
Postów
2 592 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
25
Treść opublikowana przez ahaweto
-
U mnie wczoraj było tyle, w aparacie jeszcze czas zimowy. Dodaj godzinę. Termometr znajduje się od strony północnej i od pory południowej znajduje się w cieniu. A za następną godzinę przyszło małe gradobicie i solidna ulewa. Na szczęście zahaczyło nas tylko "skrzydło" potężnej komórki burzowej która przeszła nad północną wielkopolską i poczyniła duże szkody.
-
Antidotum Airshow Leszno 2026 Grande Finale
ahaweto odpowiedział(a) na modelpiotrek temat w Filmy modelarskie
Piękne widowisko !!! -
Tutaj to można się poczuć prawdziwym pilotem.
-
I naszego hobby.
-
Film ciekawy sytuacja może dotyczyć nie tylko droniarzy.
-
Andrzej do dzisiaj wstyd mi że tak rozwaliłem dobry silnik. Przy wybijaniu przedniego łożyska żle dobrałem wybijak i nie oparłem go o łożysko ale o występ w korpusie, Oczywiście przód korpusu był oparty o odpowiednią tulejkę. Uderzyłem raz, drugi,trzeci nie wychodzi ! Co k...a nie wyjdzie 🥺 jak walnąłem to korpus pękł 😳 Jak oprzytomniałem i zobaczyłem co zrobiłem to nie mogłem nadziwić się swojej głupocie. No ale stało się i jest nauczka na przyszłość. A samo łożsko to wyszło z tej resztki korpusu po dosłownie lekkim uderzeniu młotka w dobranego już dobrze wybijaka. Grzegorz ale nawiercanie w osłonkach otworków to proszenie się o kłopoty. Wiórki z wiercenia mogą dostać się do łożyska a nawet nacisk wiertłem na osłonki może je zdeformować. Wymieniałem łożyska już w trzech silnikach, w żadnym nie było tylnego łożyska z osłonkami.
-
Przy próbie wymiany łożysk w ASP FS 61 z własnej winy zniszczyłem korpus silnika 😳 Dałem ogłoszenie na forum że zakupię silnik ASPFS 61 nawet uszkodzony żeby tylko miał cały korpus. Odezwał się kolega który ma silnik z urwanym czopem pod korbowód na wale. Wziąłem go. Po rozebraniu silnika wyjaśniła się przyczyna urwania czopa. Na wał od stronyskrzyni korbowej zostało założone łożysko z osłonkami. To była przyczyna zatarcia i urwania czopa korbowodu. Czop jest smarowany olejem który (wytrąca się ?) z paliwa i smaruje klawiaturę oraz czop i sworzeń tłoka i korbowód następnie jego nadmiar jest usuwany z silnika dyszą która która znajduje się w korpusie pod rozrządem. Właśnie te osłonki w łożysku blokowały przepływ oleju do skrzyni korbowej. Dodam jeszcze że osłonki są z obu stron łożyska. Drugie zdjęcie pokazuje stojący pionowo wał na kole zamachowym bez czopa.
-
Motto jak najbardziej adekwatne do sytuacji 🙂 Przyczyna kraksy, ch...e lutowanie... 😳
-
Książkę "Sakwa włoczykija" mam do dzisiaj, co prawda bez okładek. Kopalnia pomysłów. Jutro zrobię parę zdjęć dla zobrazowania jakie tam są ciekawe pomysły na przeżycie przy samotnych wędrówkach.
-
Obecny, bo pogoda była fantastyczna. Na pierwszym zdjęciu szykuję się do startu Ultimatem. Miałem ze sobą trzy spaliny. Wszystkie wróciły w całości do hangaru 🙂. Koledzy namawiają mnie na szybowce ale ja wolę jak coś warczy albo brzęczy. Jak oni latają akrobacyjnie swoimi szybowcami to od prędkości aż świszcze zdziwione powietrze.
-
Plan bardzo ambitny. Czy to jest twoja pierwsza budowa modelu ? A silnik to najlepiej kupić gotowy do modeli latających. Oferta jest ogromna, zaoszczędzisz sobie mnóstwo problemów. Czasy w których w ten sposób adoptowano takie silniki do celów modelarskich, już minęły. Nie trzeba "wyważać otwartych drzwi". Chyba ża masz takie zacięcie do mechaniki, a to już się chwali.
-
Ja mam trzy silniki NGH. 9 pro ma lutowany karter i tylny "dekiel". Napędza już czwarty model, jeden się "sfatygował" od bardzo wielu lotów, dwie kraksy, silnik przeżył. Wymiana całego środka ale nie w wyniku katastrofy i hula dalej. NGH 17 napędza EXTRĘ 300 waga 3850kg i jest OK. Oraz NGH 25 dwupłat Pitts również jest OK. Jedynym mankamentem w 17 i 25 jest fabryczny dwuczęściowy tłumik, jest cięzki i od drgań odkręca się podczas pracy. W 25 jeden nawet zgubiłem i nie odnalazlem. Ale można dokupić jednoczęściowe lekkie, wtedy jest tylko trochę głośniej. Ja cenię je za gaźnik z przodu, łatwiejszy montaż i dostęp do części zamiennych bez problemu.
-
Niestety w tym czasie nie mogłem być razem z wami, trafił mi się wyjazd, cieszę się że majówka się udała. Ale byliśmy na łączach i koledzy żeby mi podnieść ciśnienie przysłali mi takie foto z dopiskiem "loty stop" 🙂 nie dałem się zwieść, żubry były za małe 😀
-
Sama prawda. Wśód tego, naszego, mojego pokolenia spotyka się najwięcej "zlotych rączek". Nie można jednak generalizować sam spotkałem wśród mlodych ludzi naprawdę pomysłowych i pracowitych ludzi ale były to wyjątki prawdziwe wyjątki.
-
Wczoraj polataliśmy przy najlepszej pogodzie jaka przytrafiła się tej wiosny. Ciepło i słonecznie, do 16h prawie bezwietrznie z niesamowitymi noszeniami. Szybownicy byli zachwyceni. Ja sam w miasteczku ok południa widziałem w powietrzu torebkę foliową która po 15 minutach tak nabrała wysokości że zniknęła mi z oczu. Zaprezentowano nam małe "bździdełko" z Ali z FPV, rozmiar mokro 10cmx10cm. Ok. 16 niebo się zachmurzyło i odbyły się loty silnikowe. Na majówkę (może pogoda dopisze) zacząłem już gromadzić wysuszony materiał na ognisko 🙂
-
Znajomy ma zięcia który ma prywatny śmiglowiec, i jakieś pięć lat temu spytał mnie czy mógłby wylądować u mnie. Ja nie widzialem przeciwwskazań ale ostatecznie wybrali wybrali miejski stadion. Trochę mnie to "ubodło" bo to byłaby super promocja dla lotniska ale potem przy procentach żartowaliśmy że to wszystko przez brak homologacji na śmigłowce 🙂 Na paralotnię certyfikat już jest ! Lotnisko dostało go na podstawie waszych czynów dokonanych 🙂
-
Wczoraj wybralismy sę na loty i pogoda nas trochę zaskoczyła. Silny i porywisty wiatr z kierunku południowo-wschodniego (po przekątnej do pasa) na początku pozwolił na loty "szybkimi" szybowcami i "krzyżakiem" pianką. Ale Darek i Julek przywieźli swoje "miękkie skrzydła" i rozpoczęli próby. Na górce niestety nieudane. Zawirowania od tego zakrzaczonego dawnego siedliska i wielkiej lipy nie pozwoliły nawet na prawidłowe rozwiniecie skrzydła. Dopiero zmaiana skrzydła na mniejsze oraz miejsca na teren bardziej otwarty pozwoliła na przeżycie krótkiej lotniczej przygody. Niestey moje lotnisko nie ma na wyposażeniu wyciągarki ani nawet liny i obaj "lotnicy" musieli zamiennie występować w roli "pchacza". Patrząc na zadowolone miny lotników, Wyobrażam sobie że podobną radość musieli odczuwać pionierzy lotnictwa którzy od takich krótkich "podskoków" rozpoczynali erę podboju powietrza 🙂 Po 18- nastej wiatr na tyle zelżał że że oblatałem swoje dwa modele. Jeden model po zwiększeniu skłonu i wyklonu już "lata za ręką". Drugi (Boomerang) wymaga jeszcze takiej samej regulacji.
-
A ja sobie nie wyobrażam wyrażenia w emotikonach "być albo nie być" i to jest pytanie, jak to wyobrazić ? A wracając do tematu. Po harcerstwie to zostały nam tylko krótkie spodnie. Ale chyba nie jest aż tak źle ?
-
Przed wielu, wielu laty pojechałem na reklamację do Niemiec swoją Fiestą 1,6D (jedynką). W drodze powrotnej zatankowałem do pełna na stacji Aral. Nie poznałem swojego samochodu. Tak mi się dobrze "grzało" że z rozpędu objechałem Berlin od południa. W tym co pisze Andrzej coś w tym chyba jest. A pamiętacie akcję z proszkami do prania ?
-
To nic że lata minęły ale uroda została 🙂
-
Smiena 8M to był mój pierwszy aparat (77 rok) dostalem jako nagrodę. Tak złapałem "bakcyla" miałem całą ciemnię a w niej powiększalnik Krokus 35 SL. Ale pierwszy powiększalnik to zrobiłem wg. ksiązki " Mlody konstruktor" Janowskiego na obiektywie od... Druha. Następna była Smiena Symbol, ta miała już naciąg dźwigniowy filmu. To były bardzo dobre aparaty z prostą obsługą, wybaczające wiele błędów. A te błędy można było w miarę porawić stosując odpowiednią gradację papierów foto. Od ultra miękich do ultra twardych. Smiena ta pierwsza (srebrna) była pierwszym aparatem w kosmosie, wg. Młodego Technika. Potem Zenit E, Zenit TTL, Zenit Snajper, Zenit 122 + trzy bardzo dobrej jakości obiektywy z oznaczeniem MC. Ostatni mam do dzisiaj, niestety bezczynny. Robiąc zdjęcia "komponowało" się ujęcie, wszak było tylko 36 klatek do wykorzystania. Nie było trzaskania "bez opamietania" które przy oglądaniu wyglądają jak film poklatkowy. A potem, jak mi siostrzenica powiedziała "wujek nie ma odwrotu) zakupiłem cyfrówkę i mam już trzecią i z niej nie jestem zbyt zadowolony. Chociaż to Nikon.
-
Fajnie, a tłumik mojej konstrukcji ? Pardon.. budowy 🙂
-
No właśnie. Czy ten londyński Hyde Park jeszcze istnieje ? Czy stał się dla "nie rządzących" jescze ale już czujących swoją siłę i przyzwolenie na wszystko w Anglii "solą w oku" jako relikt angielskiej demokracji.
