a74BACK Opublikowano 23 Maja Opublikowano 23 Maja To jest coś, na miarę twoich możliwości i potrzeb? Mówisz niedowiarkom, ze to twoje, samodzielnie zrobione i nie jest to twoje ostanie słowo? 😁 1
maxiiii Opublikowano 23 Maja Autor Opublikowano 23 Maja 21 minut temu, a74BACK napisał: To jest coś, na miarę twoich możliwości i potrzeb? Mówisz niedowiarkom, ze to twoje, samodzielnie zrobione i nie jest to twoje ostanie słowo? Dlaczego jesteś taki uszczypliwy? 16 minut temu, Jerzy_R napisał: Zbrakło prądu i potrzebne świece? Ciepło.
witold_pi Opublikowano 23 Maja Opublikowano 23 Maja Godzinę temu, maxiiii napisał: Co to jest i do czego służy? to słuzy do zagadki 🙂 Smalec z tekturą czyli ruskie żarcie
a74BACK Opublikowano 24 Maja Opublikowano 24 Maja 15 godzin temu, maxiiii napisał: Dlaczego jesteś taki uszczypliwy? Kij połknąłeś, na żartach sie nie znasz?
maxiiii Opublikowano 24 Maja Autor Opublikowano 24 Maja Czas na odpowiedź. To świeca okopowa. Służy do ogrzania się, oświetlenia oraz przyrządzenia posiłku. Zbudowana jest z puszki od konserw, Zwiniętego grubego kartonu zalanego parafiną. Wykorzystywany jest przez Ukrainskich żołnierzy na linii frontu gdzie czasami trdno jest o elektryczność czy gaz. 1
AndrzejC Opublikowano Niedziela o 17:54 Opublikowano Niedziela o 17:54 Wielka mi nowina... W latach kiedy jeździło się na wakacje z namiotem malutkim plecakiem i żelazną racją żywnościową, czyli u mnie koniec lat 60-tych i początek lat 70-tych ubiegłego wieku, nie było takich wynalazków jak miniaturowe kuchenki gazowe spienione karimaty i inne późniejsze zdobycze cywilizacji... Puszka po konserwie najpierw była magazynem żywnościowym, później równocześnie garnkiem i kuchenką, ale trzeba było do tego dwóch puszek Moim zdaniem największym wynalazkiem w tamtych czasach był wyrób pod nazwą " paliwo turystyczne". To był genialny wyrób to były takie białe pastylki które po zapaleniu zapalniczką ( bo od zapałki nie bardzo chciały się palić") paliły się dość długo i można było na pięciu do ośmiu szt, ugotować obiadek dla dwóch osób pod warunkiem,że wiatru nie było... Miałem wtedy taką książeczkę pod tytułem "SAKWA WŁÓCZYKIJA" autora nie pamiętam. Myślę,e teraz ta publikacja mogłaby być pomocna dla żołnierzy na froncie. Ale co te wychuchane dzisiejsze młodziaki mogą o tym wiedzieć...Nawet jk który w głuszę pojedzie to ma autko klimatyzowane i ani z zimna, ani z gorąca się nie pochoruje. A jakby co to sobie pojedzie do najbliższej Żabki, czy innej Biedronki i sobie hot doga kupi. Duch w narodzie zginął już bardzo dawno. A.C. 1
witold_pi Opublikowano Niedziela o 17:59 Opublikowano Niedziela o 17:59 2 minuty temu, AndrzejC napisał: Wielka mi nowina... W latach kiedy jeździło się na wakacje z namiotem malutkim plecakiem i żelazną racją żywnościową, czyli u mnie koniec lat 60-tych i początek lat 70-tych ubiegłego wieku, nie było takich wynalazków jak miniaturowe kuchenki gazowe spienione karimaty i inne późniejsze zdobycze cywilizacji... Puszka po konserwie najpierw była magazynem żywnościowym, później równocześnie garnkiem i kuchenką, ale trzeba było do tego dwóch puszek Moim zdaniem największym wynalazkiem w tamtych czasach był wyrób pod nazwą " paliwo turystyczne". To był genialny wyrób to były takie białe pastylki które po zapaleniu zapalniczką ( bo od zapałki nie bardzo chciały się palić") paliły się dość długo i można było na pięciu do ośmiu szt, ugotować obiadek dla dwóch osób pod warunkiem,że wiatru nie było... Miałem wtedy taką książeczkę pod tytułem "SAKWA WŁÓCZYKIJA" autora nie pamiętam. Myślę,e teraz ta publikacja mogłaby być pomocna dla żołnierzy na froncie. Ale co te wychuchane dzisiejsze młodziaki mogą o tym wiedzieć...Nawet jk który w głuszę pojedzie to ma autko klimatyzowane i ani z zimna, ani z gorąca się nie pochoruje. A jakby co to sobie pojedzie do najbliższej Żabki, czy innej Biedronki i sobie hot doga kupi. Duch w narodzie zginął już bardzo dawno. A.C. Pamietam kuchenki benzynowe ruskie w kształcie miny ppanc z 4 pancernych , które ładnie eksplodowały w czasie gotowania. Śpiwory też tylko z nazwy bo za cholerę w nocy było w nich zimno (małem rumuński)
ahaweto Opublikowano Niedziela o 20:15 Opublikowano Niedziela o 20:15 Książkę "Sakwa włoczykija" mam do dzisiaj, co prawda bez okładek. Kopalnia pomysłów. Jutro zrobię parę zdjęć dla zobrazowania jakie tam są ciekawe pomysły na przeżycie przy samotnych wędrówkach.
CrazyTomas Opublikowano Czwartek o 22:22 Opublikowano Czwartek o 22:22 W dniu 24.05.2026 o 19:59, witold_pi napisał: Pamietam kuchenki benzynowe ruskie w kształcie miny ppanc z 4 pancernych , które ładnie eksplodowały w czasie gotowania. Śpiwory też tylko z nazwy bo za cholerę w nocy było w nich zimno (małem rumuński) Pewnie masz na myśli urządzenie zwane "Kostką Breżniewa". Używałem jednego i tego samego egzemplarza od 1984 do 2005. Nic nie wybuchło. Wystarczyło stosować się do takiej broszurki na szarym papierze pt. "Pariadok raboty". O instrukcjach w jęz. polskim wtedy nikt nie myślał. 1
Swift Opublikowano wczoraj o 06:39 Opublikowano wczoraj o 06:39 Zanim pojawiły się radzieckie kuchenki na benzynę w użytku były kochery, czyli kuchenki z palnikiem na denaturat. Gdzieś w piwnicy powinienem taki jeszcze mieć. Oprócz naczynia o kształcie garnka na wyposażeniu była jeszcze patelnia i czajnik w komplecie.Wysłane z mojego motorola one zoom przy użyciu Tapatalka
Rekomendowane odpowiedzi