Jump to content

Recommended Posts

Witam serdecznie.
Moja Omega już pływa i naprawdę sprawuje się bardzo dzielnie, co daje mi dużo frajdy, więc zacząłem myśleć o kolejnym modelu.
Chcę tym razem zrobić model jachtu morskiego, kilowego, no i znów polskiej konstrukcji. Sporo rozglądałem się za jednostkami powstałymi po wojnie i wybór padł na jacht typu VEGA, projektu Ryszarda Langera i Kazimierza Michalskiego, produkowanego w Szczecińskiej Stoczni Jachtowej w latach 60-tych, o pięknej klasycznej linii (moim zdaniem).
Tym razem na pewno większy nacisk położę na wagę modelu (skala 1:12), kadłub będzie z balsy pokrytej laminatem.

Pozdrawiam

Paweł

image.png.704eb39d860e25390b3a537474d443f6.png

1.jpg

2.jpg

3.jpg

  • Upvote 4
Link to comment
Share on other sites

Rzeczywiście piękny, zgrabny jachcik.

Jako tzwn. "balast" ;) , aczkolwiek z paroma fajnymi też morskimi rejsami zaliczonymi, z przyjemnością będę zaglądał i dopingował.

Link to comment
Share on other sites

3 godziny temu, Viper napisał:

Rzeczywiście piękny, zgrabny jachcik.

Jako tzwn. "balast" ;) , aczkolwiek z paroma fajnymi też morskimi rejsami zaliczonymi, z przyjemnością będę zaglądał i dopingował.

Pływałeś na VEDZE? A może masz jakieś fotki z tych rejsów? Zbieram wszystkie dostępne materiały.

Link to comment
Share on other sites

Nie, ale bardzo mi się podobają takie klasyczne kształty.

Zaliczyłem rejsy na Bawariach i chyba jakimś jej odpowiedniku o ile mnie pamięć nie myli.

  • Dzięki 1
Link to comment
Share on other sites

Piękny i luksusowy jacht jak na lata 70-te. Byłem raz na takim jachcie (tylko w porcie) i zrobił wielkie wrażenie. Takie, że do dziś pamiętam atmosferę kakpitu. Jakość drewna i wykończenia - mistrzowska robota. Kadłub był kryty klepką i niestety po wysuszeniu potrafił przeciekać, gdy szybko był postawiony na wodę. Zrobiłeś piękną Omegę to i Vegą dasz radę.

Link to comment
Share on other sites

Godzinę temu, JADAR62 napisał:

Piękny i luksusowy jacht jak na lata 70-te. Byłem raz na takim jachcie (tylko w porcie) i zrobił wielkie wrażenie. Takie, że do dziś pamiętam atmosferę kakpitu. Jakość drewna i wykończenia - mistrzowska robota. Kadłub był kryty klepką i niestety po wysuszeniu potrafił przeciekać, gdy szybko był postawiony na wodę. Zrobiłeś piękną Omegę to i Vegą dasz radę.

Vega to większe wyzwanie, ale chyba o to chodzi, wierzę że dam radę,  zresztą mam tu wielu fachowców szkutników modelarzy, na których pomoc zawsze mogę liczyć, a przekonałem się o tym przy budowie Omegi, więc jestem spokojny🙂.

A co do jachtów Vega, to zimą w Trzebieży dwie się remontowały Magnolia i Cleo,  a Tytan przechodzi od dłuższego czasu gruntowny remont. Więksxość zgniła  na lądzie, ale jeszcze kilka z nich po świecie pływa z 39 wyprodukowanych. Były również produkowane na export.

Link to comment
Share on other sites

9 godzin temu, mjs napisał:

Trafiłem na takie skarby:

https://www.facebook.com/JachtyVega/

Cześć.

 

Dokumentację Vegi mam już skompletowaną, od tego zacząłem, ale dzięki. Zbieram również wszelkie fotografie, najchętniej te stare, ale tych jest mało.  Obecnie pływające, pozostałe jednostki, są dość mocno poprzerabiane na przestrzeni lat, chyba njabardzie zbliżona do oryginału jest Cleo, ale pod wodą można zobaczyć przerobioną juz płetwę sterową.

9 godzin temu, mjs napisał:

 

 

Cleo.jpg

Link to comment
Share on other sites

Piekna, klasyczna sylwetka.

 

Zanim zaczniesz budowe, policz przewidywana wypornosc, zeby juz na wstepie wiedziec, jakiej wielkosci balastu bedziesz potrzebowal, bo mozliwosci pozniejszego skorygowania sa tutaj ze wzgledu na forme kadluba raczej ograniczone. Zdaloby sie takze, chocby wstepnie wyznaczyc wzajemne polozenie srodkow powierzchni bocznego oporu oraz ozaglowania.

 

To jednak ma byc model redukcyjny (albo przynajmniej zblizony do redukcyjnego), wiec nie wszystko da sie potem dopasowac wielkoscia i forma zagli, a wymiennej pletwy kilu z balastem na koncu tutaj "nima". To znaczy, owszem, balast mozna wykonac przykrecany, ale pozniejsza zmiana jego wielkosci moze wydatnie wplynac na zmiane sylwetki kadluba, a te szkoda byloby oszpecic.

Link to comment
Share on other sites

21 godzin temu, mr.jaro napisał:

Piekna, klasyczna sylwetka.

 

Zanim zaczniesz budowe, policz przewidywana wypornosc, zeby juz na wstepie wiedziec, jakiej wielkosci balastu bedziesz potrzebowal, bo mozliwosci pozniejszego skorygowania sa tutaj ze wzgledu na forme kadluba raczej ograniczone. Zdaloby sie takze, chocby wstepnie wyznaczyc wzajemne polozenie srodkow powierzchni bocznego oporu oraz ozaglowania.

 

To jednak ma byc model redukcyjny (albo przynajmniej zblizony do redukcyjnego), wiec nie wszystko da sie potem dopasowac wielkoscia i forma zagli, a wymiennej pletwy kilu z balastem na koncu tutaj "nima". To znaczy, owszem, balast mozna wykonac przykrecany, ale pozniejsza zmiana jego wielkosci moze wydatnie wplynac na zmiane sylwetki kadluba, a te szkoda byloby oszpecic.

 

Dokładnie tak, model ma być możliwie jak najbardziej zbliżony do redukcyjnego, więc o żadnych przesunięciach masztu, czy zmianie kształtów żagli, czy kadłuba (balastu) nie będzie mowy.

Dużo już myślę o balaście i tu wbrew pozorom, są możliwości regulacji jego masy, czy małego przesunięcia wzdłużnego.  Na początku założę określoną masę balastu, a w późniejszym czasie, mając gotowy kadłub i mogąc oszacować w dużym przybliżeniu  masę całej łodzi, posadzę go na wodzie i będę wiedział czy muszę dołożyć balastu i ile, czy też go zmniejszyć, aby „usiadł” na swojej KLW. 
Balast można dołożyć w prosty sposób, dosypując go na stępce i co jest dodatkowym atutem, można go rozłożyć w miarę potrzeb, w kierunku dziobu lub rufy (naszkicowałem to na zdjęciu). A jeśli balast okaże się zbyt ciężki, to przed zamocowaniem go na stałe, można będzie „ulżyć” mu, nawiercając otwory, i tu również jest możliwość wyważenia wzdłużnego, wiercąc w przedniej lub tylnej części balastu. Taki mam „chytry” plan.


W tym miejscu nasuwa się pytanie: jaką masę balastu przyjąć? Sięgnąłem do relacji z budowy jachtu El Draco, kolegi Andrzeja (Skipera), który to swoimi wymiarami (kadłuba) przypomina moją Vegę (Lc 970mm).

El Draco:

długość Lc : 1000 (mm)

długość linii Lw : 700

szerokość B: 200

szerokość wodnicy Bw: 180

zanurzenie: 150

wyporność: 3000-3500 (cm^3)

balast: 1500 g

pow. żagli : 40 dm^2

 

Szkoda tylko że Andrzej chyba odłożył budowę modelu, ba relacja nie zakończyła się wodowaniem.

Pozdrawiam
Paweł

20220708_093726.jpg

Link to comment
Share on other sites

2 godziny temu, niziel napisał:

W tym miejscu nasuwa się pytanie: jaką masę balastu przyjąć?

 

Dlatego wlasnie wyzej napisalem: zanim przystapisz do budowy, oblicz w przyblizeniu projektowana wypornosc modelu, ktora nie jest niczym innym, jak objetoscia zanurzonej czesci kadluba, czyli wszystko ponizej linii wodnej. Natomiast ciezar samego balastu to wypornosc minus przewidywany ciezar modelu bez balastu.

 

Nie majac do dyspozycji CAD mozna to zrobic stosujac metode Simpsona, a wiec dokladnie tak, jak robiono to kiedys. A co to takiego, znajdziesz w sieci. W skrocie: dzielisz kadlub na poprzeczne plasterki, obliczasz wielkosc przedniej i tylnej powierzchni kazdego plasterka, nastepnie ich srednia mnozysz przez grubosc plasterka. Da sie to zrobic nie tylko matematycznie, ale takze z wystarczajaca dokladnoscia graficznie, liczac krateczki na papierze milimetrowym. Kiedys uzywano do takich zadan sprytnego urzadzenia, zwanego planimetrem, ale obecnie takkie "cuda" juz chyba tylko w muzeach mozna znalezc.

 

Majac w powyzszy sposob obliczone objetosci poszczegolnych plasterkow mozna w przyblizeniu obliczyc polozenia ich srodkow objetosci, a tym samym takze polozenie wypadkowego srodka objetosci, czyli srodka wyporu calego kadluba. A czemu to ma sluzyc? Ano temu, by juz na poczatku znalezc potrzebna wielkosc i mozliwie optymalne polozenie balastu, bowiem srodek ciezkosci balastu powinien znalezc sie dokladnie pod srodkiem wyporu kadluba. A jesli ten warunek nie bedzie spelniony, model sam sie wytrymuje i bedzie stal na wodzie z przeglebieniem na rufe badz dziob, a pozniejsze zlikwidowanie takiego przeglebienia zwykle wymaga dolozenia sporej ilosci dodatkowego balastu i co gorsza umieszczenia go duzo wyzej, co z kolei podniesie srodek ciezkosci i pogorszy statecznosc modelu.

 

Przeciez caly sens stosowania balastu lezy w tym, by go umiescic jak najnizej, a tym samym jak najmniej, wiec wlasnie dlatego trzeba zadac sobie trud i policzyc jego potrzebna ilosc.

 

Reasumujac, dokladanie balastu w wyzej polozonych rejonach kadluba po wykonczeniu modelu mozna traktowac jedynie jako mozliwosc minimalnego skorygowania trymu, ale w zadnym wypadku jako metode wyznaczania ilosci potrzebnego balastu sama w sobie.

 

Szacowanie wypornosci na podstawie porownania z innymi modelami to malo dokladna metoda, wiec szybko sie mozna na niej "przejechac".

Link to comment
Share on other sites

W dniu 8.07.2022 o 11:34, mr.jaro napisał:

 

Dlatego wlasnie wyzej napisalem: zanim przystapisz do budowy, oblicz w przyblizeniu projektowana wypornosc modelu, ktora nie jest niczym innym, jak objetoscia zanurzonej czesci kadluba, czyli wszystko ponizej linii wodnej. Natomiast ciezar samego balastu to wypornosc minus przewidywany ciezar modelu bez balastu.

 

Nie majac do dyspozycji CAD mozna to zrobic stosujac metode Simpsona, a wiec dokladnie tak, jak robiono to kiedys. A co to takiego, znajdziesz w sieci. W skrocie: dzielisz kadlub na poprzeczne plasterki, obliczasz wielkosc przedniej i tylnej powierzchni kazdego plasterka, nastepnie ich srednia mnozysz przez grubosc plasterka. Da sie to zrobic nie tylko matematycznie, ale takze z wystarczajaca dokladnoscia graficznie, liczac krateczki na papierze milimetrowym. Kiedys uzywano do takich zadan sprytnego urzadzenia, zwanego planimetrem, ale obecnie takkie "cuda" juz chyba tylko w muzeach mozna znalezc.

 

Majac w powyzszy sposob obliczone objetosci poszczegolnych plasterkow mozna w przyblizeniu obliczyc polozenia ich srodkow objetosci, a tym samym takze polozenie wypadkowego srodka objetosci, czyli srodka wyporu calego kadluba. A czemu to ma sluzyc? Ano temu, by juz na poczatku znalezc potrzebna wielkosc i mozliwie optymalne polozenie balastu, bowiem srodek ciezkosci balastu powinien znalezc sie dokladnie pod srodkiem wyporu kadluba. A jesli ten warunek nie bedzie spelniony, model sam sie wytrymuje i bedzie stal na wodzie z przeglebieniem na rufe badz dziob, a pozniejsze zlikwidowanie takiego przeglebienia zwykle wymaga dolozenia sporej ilosci dodatkowego balastu i co gorsza umieszczenia go duzo wyzej, co z kolei podniesie srodek ciezkosci i pogorszy statecznosc modelu.

 

Przeciez caly sens stosowania balastu lezy w tym, by go umiescic jak najnizej, a tym samym jak najmniej, wiec wlasnie dlatego trzeba zadac sobie trud i policzyc jego potrzebna ilosc.

 

Reasumujac, dokladanie balastu w wyzej polozonych rejonach kadluba po wykonczeniu modelu mozna traktowac jedynie jako mozliwosc minimalnego skorygowania trymu, ale w zadnym wypadku jako metode wyznaczania ilosci potrzebnego balastu sama w sobie.

 

Szacowanie wypornosci na podstawie porownania z innymi modelami to malo dokladna metoda, wiec szybko sie mozna na niej "przejechac".

 

I tak właśnie zamierzam zrobić. Wyznaczyć środki ciężkości kadłuba i balastu, to jest na etapie przygotowawczym jest jak najbardziej do zrobienia. Natomiast z obliczeniem ciężaru balastu będzie kłopot, ponieważ brakuje jednej niewiadomej, czyli ciężaru modelu, nie mam pojęcia jaki ciężar uzyskam, więc zakładając ciężar  „mniej więcej”, taki sam wynik uzyskam.  Z wyznaczeniem ciężaru balastu, chyba będę musiał poczekać jak powstanie kadłub i będzie go można obciążać na wodzie (w wannie) tak myślę.
Do przeprowadzenia tych obliczeń, doskonale pomoże mi książka „Teoria i zasady projektowania modeli żaglowych”  Mariana Dereżyckiego , którą podczas budowy Omegi dostałem od kolegi Mirka mjs. Książka z roku 1955, ale jest świetnie napisana i jest to super podręcznik.


Przy okazji chciałbym polecić Wam książkę Tadeusza Sołtyka „Budowa jachtów”, postać jest Wam na pewno dobrze znana, twórca minn samolotu TS 11 Iskra.  Projektował on również żaglówki i w tej książce jest o tym mowa, a powstała ona napisana jeszcze przed wojną, a wydał ją nie dawno jego syn. To też taki "prawie" podręcznik, a napisany fajnym przedwojennym językiem.

 

Pozdrawiam
Paweł

 

1.jpg

Link to comment
Share on other sites

W dniu 7.07.2022 o 20:03, JADAR62 napisał:

Jako balast rozważ wolfram. Wtedy w tej samej objętości włożysz prawie 2x więcej.

To fakt,  ma prawie 2 razy większy ciężar właściwy, ale chyba nie łatwy w pozyskaniu, no i nie roztopisz go tak jak ołów. 

Link to comment
Share on other sites

2 godziny temu, niziel napisał:

I tak właśnie zamierzam zrobić. Wyznaczyć środki ciężkości kadłuba i balastu, to jest na etapie przygotowawczym jest jak najbardziej do zrobienia.

Prześlij mi linie kadłuba, to wczytam je do FreeShipa i wyjdzie środek ciężkości, wyporność, pow. poszycia i takie tam.

Link to comment
Share on other sites

54 minuty temu, mjs napisał:

Prześlij mi linie kadłuba, to wczytam je do FreeShipa i wyjdzie środek ciężkości, wyporność, pow. poszycia i takie tam.

Serdeczne dzięki za pomoc, przesłałem rysunki na priw.

Link to comment
Share on other sites

2 godziny temu, niziel napisał:

To fakt,  ma prawie 2 razy większy ciężar właściwy, ale chyba nie łatwy w pozyskaniu, no i nie roztopisz go tak jak ołów. 

Na ali jest w prętach.

Link to comment
Share on other sites

 Share

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.