Jump to content

Ku przestrodze.....


pietka
 Share

Recommended Posts

Dlaczego trzeba uważać przy odpalaniu spalinki?  Modelarz nie naprężył pasków  mocujących i model pojechał do przodu. Panika itd. Poza tym przyczepił je obok kółek co spowodowało , że  po odpaleniu silnika ogon  chciał się podnieść. Panika itd. Rana cięta przedramienia, głęboka. 

Na jednym z pikników widziałem skutki luźnego zamocowania modelu . Mój dobry kolega zaliczył wtedy kilkadziesiąt szwów na dłoni...

 

https://youtu.be/-EfbEvifoZI

Link to comment
Share on other sites

Sam nie wiem, co on chciał jakoś zabłysnąć podpinając takim kretyńskim sposobem model...głupota na maxa

A odpalanie na pełnym gazie to już do potęgi...

Posądzanie tego modelarza o kretynizm i głupotę....  jest grubym nadużyciem i brakiem szacunku do innych ludzi.

 

Wypadek tego modelarza wynikł  z "szybkości życia", braku skupienia i braku pokory dla wirującego śmigła. Życie dało mu lekką nauczkę i z pewnością zmieni procedurę uruchamiania silników spalinowych.

Dwa lata temu, jeden z moich doświadczonych kolegów stracił kawałek palca wskazującego i dodatkowo zaliczył skomplikowane złamania 3-ciego i 4-tego palca, podczas uruchamiania benzyny 56 ccm.  Rozmawiałem z nim na ten temat i doszliśmy do wniosku, że u niego "real" i myśli nie były zsynchronizowane.

To może dotyczyć każdego z nas, nie nazywajmy ich kretynami i uczmy się z ich błędów.

Staszek

P.S.

Z "pierwszej ręki" znam również:

- przypadek odcięcia końca kciuka drewnianym śmigłem silnika Super Tigre  5,6 ccm (F2B)

- przecięcia tętnicy śmigłem APC małego, żarowego silnika OS ( tylko hiper szybka interwencja ratowników na motocyklach zapobiegła śmierci mojego kolegi Bogdana, na skutek wykrwawienia się)

- ostatnio, posiekania dużego palucha nogi, drewnianym śmigłem DLE 30 ccm.

 Ja również, nie mam uprawnień do nazywania kretynami czy głupcami tych kolegów.

 

To były nieszczęśliwe wypadki, zapobiegajmy im i bądźmy przygotowani na nie:

1. Od pewnego czasu mam apteczkę samochodową, uzupełnioną o rurkę silikonową do zaciskania tętnic.

2. Przed każdym uruchomieniem silnika "paluję model" i staram się nie latać bez obecności innych kolegów.

3. W tym sezonie dwukrotnie uruchomiłem "benzynę" przy otwartej przepustnicy. Model był dobrze "upalowany" i obyło się bez krwi. Mimo tego nie uważam siebie za kretyna. 

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Masz kolego 100% racje. Nie ma co wyzywać od kretynów ludzi, którzy ulegli wypadkowi. Wypadków w pracy zawodowej widziałem kilka, i ulegli im ci, których nigdy bym nie posadzał o głupote. Rutyna robi swoje.

 

Pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

A ja się z szanownymi kolegami nie zgodzę! Wypadki nie biorą się z powietrza, ani z przypadku, tylko z braku przestrzegania podstawowych zasad BHP i z niewiedzy, lub częściej: BRAKU CHĘCI STOSOWANIA (POSIADANEJ) WIEDZY W PRAKTYCE z różnych względów: lenistwo, pośpiech, "uśpienie" czujności itp. (to w kontekście wypadków, o których wspomniał kol. Stanisław i rutyny, o której napisał kol. Przemek). Biorę rzecz jasna w obronę kol. Marcina (Bizon3D) bo nie nazwał delikwenta kretynem, tylko sposób zamocowania modelu uznał za kretyński. Ot, zabrakło respektu dla tego motorka i głębszej chwili przemyślenia mocowania modelu - widocznie tak mu się spieszyło do zaistnienia w necie! I chyba tyle w temacie.

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Pewnie Jurku masz rację, większość podobnych zdarzeń wynika z nieprzemyślenia na spokojnie ewentualnych skutków "co będzie gdy zrobię(lub niezrobię) tak..." Ile razy sam sobie pluję w brodę, że połamałem narzędzie albo sknociłęm tyla wcześniejszej pracy, bo nie przemyślałem następnego działania opierając się na rutynie...

Link to comment
Share on other sites

  • 2 years later...

No i ja się "popisałem", kręciłem iglicami dużo bliżej dużo szybszych motorków, a tutaj chwila nieuwagi i przykra niespodzianka. Na szczęście palca nie straciłem, bo przecięła się tylko głęboko skóra kawałek chyba gdzieś nawet poleciał co widać też na filmie. W zasadzie na początku miałem ochotę zostać i odpalać dalej ?, ale jednak się ogarnąłem i poszedłem przepłukać i owinąć czymś palec. Nauczka na przyszłość i od teraz wkładam jakiś bandaż do skrzynki..

Ostrzegam że na filmie jest krew i widać ranę.

 

Link to comment
Share on other sites

Paskudne miejsce !!! Tez tego kiedys doswiadczylem ?

Ja nosze w mojej skrzynce startowej plaster ( a dokladnie to sie nazywa PRZYLEPIEC CHIRURGICZNY ) .

Na dojazd do domu i zrobienie porzadnego opatrunku zawsze wystarczal ?

Link to comment
Share on other sites

Nie mówił nikt, że lekko będzie... Jeden podobno nos w śmigło wsadził, bo chciał tylko cuś zobaczyć?.

Witaj w klubie. Z silnikami spalinowymi już tak jest.

 

Ci co je odpalają dzielą się na takich co już włożyli palucha w śmigło, takich co właśnie wkładają (jak Ty) i na takich co tego palucha wsadzą. I nie ma inaczej:).

U nas w łódkach też chyba nie ma takiego co by łapy w śrubę nie wsadził, choć to na pierwszy rzut oka nie jest takie proste i trzeba się o to postarać a i tak wsadzają...

 

Warto sobie kupić małą apteczkę i wozić ze sobą w skrzynce startowej. Kiedyś sprzedawali takie w małych pudełeczkach w JULA.

Już mi się parę razy przydała. Zawsze mam ja w skrzynce.

A.C.

Link to comment
Share on other sites

nie tylko ze spalinowymi jest ryzyko. z elektrycznymi też.

dawno temu -radio na 35MHz.

Na stole uzbrojony kadłub modelu -a ja robiłem jakieś próby napędu -pomiar prądu dla różnych śmigieł. Przytrzymywałem kadłub ręką -gaz na max -odczyt prądu, obrotów mocy -gaz zero -rozłączyć zasilanie  modelu i zapisać .

potem zmiana śmigła i znowu.

 

 i za którymś razem coś mnie rozproszyło -zadzwonił telefon czy domofon -zdjąłem obroty i odruchowo zgasiłem nadajnik...  bez wcześniejszego rozłączenia zasilania modelu.

nie wiem czy ktoś kilometr dalej bawił się na tym samym kanale czy przypadkowe zakłócenie -silnik się uruchomił wskoczył na pełne obroty i kadłub zerwał się ze stołu... i wyskoczył z pół metra wprost mi na kolana..  dobrze, że byłem w dżinsach a nie w krótkich gaciach.

 kilka cięć po nogawce spodni rozprute solidnie i trzy ciecia długie ponad 5cm na szczęście dość  płytkie cięcia na udzie...   90% impetu przejęły spodnie -a i tak krwi troszkę było... moment nieuwagi mój błąd i napęd sam się uruchomił.

Gdyby nie gruby dżins byłoby nieciekawie... gdyby kadłub  poleciał dodatkowo kilkanaście cm w bok byłoby jeszcze gorzej...

Link to comment
Share on other sites

 Share

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.