Skocz do zawartości

Nasze Pedałowanie ...


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Kiedyś na Biegu Piastów pomykał w środku stawki facet bez kijków no bo nie miał w czym je trzymać.

Dzisiaj wybraliśmy się na wycieczkę po milickich trasach i tak trafiliśmy na Galerię Drucha Bolka

 

 

 

Ten człowiek przejechał w wieku 65 lat maraton niepełnosprawnych dookoła świata na rowerze widocznym na filmie.

106 pucharów z zawodów w tym matatonów biegowych ,rowerowych i narciarskich robi niesamowite wrażenie .

Natomiast za największe życiowe osiągnięcie uznał  cyt. żyłem normalnie . A niech Go , ale normalnie.

https://naszesprawy.eu/edukacja/wzor-godny-naladowania/

 

  • Lubię to 4
Opublikowano
 
 
 
Pospalem calkiem niezle, choc pospalbym ze dwie godzinki dluzej, ale zycie jest niestety brutalne. Moj prom na druga strone Galati odplywa o 7.30, a musze zdazyc do Tulcea (90 km) na statek, ktory plynie o 13.30. Wole miec troszke luzu, kosztem snu . Zrywam sie wiec o 6.30, zjadam zakupione wczoraj wafelki popijajac kompotem, toaleta i nie ubierajac sie w zadne dodatkowe rzeczy (jest juz 18 stopni) jade w kierunku promu.
IMG_9931.thumb.JPG.864cb2fd32fa4c2ba9d99a16b3c2cca4.JPG
 


Piekny wschod slonca nad Galati i tylko niecale dwa kilometry do przeprawy.

 

IMG_9934.thumb.JPG.3124920e48c408b8dc6a87833e3b6c2a.JPG
 
IMG_9935.thumb.JPG.7dd284ad3b0dbb9019665fbbb757325d.JPG
 


Prom robi juz drugi kurs dnia, wiec podplywa z drugiej strony

 

IMG_9937.thumb.JPG.27f89bf37daeb228c42a8f615180148c.JPG
 


wjezdzam, stawiam rower i ide kupic bilet (5 Lei).
Przeprawa zajmuje okolo 25 minut.

 

IMG_9939.thumb.JPG.fecae9a0bd7ff28d1d03b19c162eeaf3.JPG
 


Na srodku Dunaju stoja dziesiatki zakotwiczonych barek, czekajacych na rozladunek w miejscowym porcie

 

IMG_9942.thumb.JPG.8119789e81285f3097d0f66a7af1b134.JPG
 


Doplywamy do brzegu i od razu po 200m wskakuje na waly.

 

IMG_9946.thumb.JPG.3e24fef3baea10a167eb16e92cceaee0.JPG
 
IMG_9948.thumb.JPG.b9fc748bccdc2768a987c7a62744272f.JPG
 

 

Po drugiej stronie majaczy skapane we wschodzacym sloncu Galati

IMG_9949.thumb.JPG.d802734d86ee0c4d47dffb201285aa2b.JPG
 


Ja w kazdym ostro “waluje” wiele kilometrow. Nic ciekawego sie nie dzieje, kolcow w oponach na razie brak 

 

IMG_9951.thumb.JPG.1643fa579aa7ac499d95a2607dadda74.JPG

 
 
IMG_9954.thumb.JPG.4f38b7d33cfccfae046743ef3d19ed07.JPG
 


Czesto widac opuszczone chalupy. Widac, ze Rumuni TEZ albo uciekaja z kraju, albo wyprowadzaja sie do miast, zostawiajac swoje “posiadlosci”.
Wskakuje na asfalty

 

IMG_9952.thumb.JPG.2245fde258a397e811a221c0380c31f4.JPG
 


I przejezdzam obok JEDYNEGO w Unii szpitala dla tredowatych 

 

IMG_9953.thumb.JPG.346f85176f56e298ede074f201aecd2d.JPG

 

Tichilești – Wikipedia, wolna encyklopedia

 

Naturalnie przyspieszam i przestaje na chwile oddychac :joy:

Po lewej stronie piekne widoki na Dunaj i na lezaca za nim Ukraine.

IMG_9955.thumb.JPG.69194f6dac026d4864ddc8199dda5dc5.JPG

 


Droga jedzie wiele ukrainskich tirow, ktore przekraczaja granice w Tulcea (prom).
Ja dojezdzam do miejscowosci Isaccea i widzac, ze mam spory zapas czasu staje na sniedanko i piwko. Tym razem lane!

IMG_9958.thumb.JPG.c86ce695893aa65ba130fd3758411923.JPG

 


Zamawiam sandwicha, ale dostaje dwa. Jest to kajzerka (na cieplo) z grilowana piersia kurczaka, serem, jakas zielenina i sosem. Zjadam spokojnie obserwujac klotnie dwoch zuli nieopodal knajpy.

IMG_9961.thumb.JPG.a4134b14b319f67d75dd32ac670aab6a.JPG

 


Mijam meczet, co swiadczy o tym , jak bardzo mieszaly sie tutaj rozne kutury

 

IMG_9957.thumb.JPG.01e6bc8e44f1f1b80358145588558dd5.JPG
 

 

Jadac dalej, trafiam na winobranie. Staje i zostaje zaproszony na probe zbiorow

 

IMG_9962.thumb.JPG.3e1e823bc41a9c92c68305d1446bbcc5.JPG

 
 
IMG_9964.thumb.JPG.fb236a21f5d19b39157831a38fca57d9.JPG

 

Mijam szyld, ktory przypomina mi GDZIE jestem

 

IMG_9956.thumb.JPG.d5b9b06b18f580c0b46b7faadbba138d.JPG
 

 

Winnice ciagna sie kilometrami!

 
IMG_9963.thumb.JPG.339d27771d0012d1b39799efabb0eeb1.JPG


Z innych owocow, najczesciej widuje sliwki (ale to juz koncowka).
Mijam posterunek policji

 

 

IMG_9966.thumb.JPG.1890ab28b8c62d63a075c066222f01e9.JPG

 

i po kilkunastu kilometrach wjezdzam do Tulcea.
 
IMG_9967.thumb.JPG.7a245dc103f38d5a1a2a40c9ce78ee97.JPG

Na poczatek postanawiam znalezc port, zakupic bilet na moj statek i spedzic gdzies reszte czasu (jest dopiero 12.15)
 
IMG_9969.thumb.JPG.2bcda715bfb0e6ef4b983c5355189841.JPG
 
 

Moj statek stoi juz przy nabrzezu, kupuje bilet (60 Lei), a za rower (10) doplace pozniej na statku. Na wszystko dostaje bilety!

 

IMG_9970.thumb.JPG.051aa362d9c8e34d46c55c0d1d50e498.JPG

 

Jade najpierw na loda (robi pani Rumunka). Lod drogi i wodnisty, do tego dwa razy mniejszy jak w domu.

 
IMG_9973.thumb.JPG.1270bd5928b552dc2242e291ac227fb2.JPG


Pozniej znajduje knajpe z lanym piwem. Zamawiam jedno

IMG_9974.thumb.JPG.53e3d395213dfc40f087800f214830d7.JPG

 

 

zamawiam drugie

 
IMG_9975.thumb.JPG.3d1d6838a2ff997bb3aae7d99097d888.JPG

 

i biore jeszcze slynne rumunskie paczki serowe PAPANASI

 

IMG_9976.thumb.JPG.6b39e1caefeba48b8a9cb978e8b8af85.JPG

 

Ciorba de burta (flakow) nie mieli

Po spozyciu jade powolutku w strone statku i laduje sie nan z rowerem.

 
IMG_9978.thumb.JPG.e5bcb1ab02526cfa354e5d67b43a0bdd.JPG

 

Przebieram sie w “cywilki” i zasiadam na pokladzie.

 
IMG_9979.thumb.JPG.b7d3cf25022517b70f09ebe3d2b4b4fa.JPG
 

 

Ruszamy punktualnie o 13.30. Rejs zajmie 3 godziny 45 minut.

 

IMG_9981.thumb.JPG.4f885fa85eecfb723e05e48b45762e7f.JPG

Plyniemy srodkowa odnoga Dunaju, ktora nazywa sie Bratul Sulina.
 
IMG_9987.thumb.JPG.111ee59d6c51f75b07598e1a844ccdfe.JPG

Jest jeszcze gorna (na granicy z Ukraina ) i dolna. Dolna NIE jest zeglowna dla duzych statkow!

 

Piekna pogoda i piekne widoki. Po drodze zawijamy do kilku portow, w ktorych ludzie i wsiadaja i wysiadaja, taszczac ze soba olbrzymie toboly.

 

IMG_9994.thumb.JPG.ca878b6adc3ac4ba2f525b2082516913.JPG

 
 
 
Mijamy statek pelen owiec
 
IMG_9984.thumb.JPG.c2bdd3a5b3e0b8fdd662ed63a34034e5.JPG

Mijamy “szybki” statek
 
IMG_9996.thumb.JPG.417542a32fe7c6d3f0f182220f335a57.JPG


Plyniemy dalej, a mi zaczynaja sie walic powieki. Wypijam browca i zapadam w gleboki sen

 

IMG_0004.thumb.JPG.33ab4785c6357d0e78dc695b7cda7660.JPG

Budza mnie podniesione glosy i okazuje sie, ze doplynelismy do celu podrozy, czyli Suliny! Przespalem prawie 1,5 godziny!
 
IMG_0005.thumb.JPG.05e9efd02783696bb19e051aad519ef3.JPG

Zakladam buty (nie przebierajac sie) i jade w strone ujscia Dunaju do Morza Czarnego. Wyjezdzam z Suliny i mam okolo 6 km szutrami.
 
IMG_0008.thumb.JPG.1298d43837506cb69c32312169a137d8.JPG
 
 

Droga robi sie coraz wezsza
 
 
IMG_0009.thumb.JPG.5eb95c9357320634ef8282b4d8008b1b.JPG

 

konczac sie nagle i przechodzac w podmokle pastwiska.
Prowadze wiec rower idac w strone morza

 

IMG_0013.thumb.JPG.f0bd0928e382b86bbb3217f23d4dfb3c.JPG

 

Mijam krowy wesolo do nich “muczac”. Gdy sie do nich zblizam, okazuja sie BYKAMI 😄

 

IMG_0014.thumb.JPG.6b66b358f06f99642e5b9d0c6923d23d.JPG

 

 

Brne dalej, czujac pod nogami wode.

Dochodze do momentu gdzie dalej isc sie nie da (podmokly treren), ale widze przed soba budynek, ktory wg mapy lezy przy ujsciu

 
IMG_0017.thumb.JPG.afeca88d811d849d33ead5af80a0f636.JPG


Niestety dalej sie nie da! Do budynku tylko woda. Tutaj KONCZY sie moj Dunaj. Nie mam cisnienia isc dalej, bo mialem go przejechac rowerem, a dalej zwyczajnie nie ma drogi.

 

IMG_0012.thumb.PNG.bc4a675788fddf4eef0cb30afcfecd49.PNG

 
 
 
IMG_0021.thumb.JPG.e2851ab7d33ff68b24b4c7dcf673499d.JPG
 
 

W oddali widze statki, czekajace na wejscie “w rzeke”
Zawracam i tym razem ostroznie przechodze kolo bykow. Pasa sie tutaj dziesiatki koni, ktore hasaja sobie zupelnie wolno! Klimat niesamowity. Wracam w strone Suliny, ale zanim wjade do miasta, jade sie wykapac w Morzu Czarnym.
Witaja mnie oczywiscie miejscowe psy

 

IMG_0024.thumb.JPG.8e2d5c232c7709e8c16667c516aa344a.JPG

 
 

IMG_0025.thumb.JPG.670fd051beffa56698234204c7e750da.JPG

 

 

 

 

 

 

 
IMG_0031.thumb.JPG.5482f67adbd51d80142d948123a4e7cc.JPG
 
IMG_0032.thumb.JPG.22d02142a323e6d4e0dde7be2219a579.JPG


Plaza prawie zupelnie pusta. Woda ma 22 stopnie.

 

IMG_0035.thumb.JPG.6798a8d4c7727cccba94df59dcfc55c3.JPG
 
 
 
IMG_0036.thumb.JPG.f63396445caa83cd513116d40a60ed45.JPG
 


Zamawiam browca i wznosze toast za zakonczenie DUNAJSKIEJ WYPRAWY

 

IMG_0037.thumb.JPG.be4be90dbab45e99d289fd0767cb9d43.JPGIMG_0039.thumb.JPG.a571dc8a0709ca46c78a53ccff1a8aca.JPG
 

Po wypiciu i wyschnieciu wracam do Suliny szukac noclegu. Znajduje szybko (prawie w centrum) , biore pryche i zmykam podsumowac koniec podrozy rybka z Dunaju. Sulina jest klasycznym UPADLYM miastem.

 

IMG_0044.thumb.JPG.26862ef6c10d300e146b7399337f6922.JPG

 
IMG_0045.thumb.JPG.a0eac4be4531d762ce9521a1832bb7f3.JPG
 
 
IMG_0054.thumb.JPG.301efc08bbf8155e0df5e328c1bcdaef.JPGIMG_0066.thumb.JPG.e36a16e7cb9b935c1681aa0b89b8dd48.JPGIMG_0064.thumb.JPG.4b2e2e8bf46d0481e7c7455e32b9a874.JPG
 

 

 


Dziesiatki bezpanskich psow
IMG_0048.thumb.JPG.2ed1bc489a36edb665c18d985fa1059f.JPGIMG_0051.thumb.JPG.48ff12a2c2be3d6ca05fc8143e5ce8a5.JPGIMG_0053.thumb.JPG.0f8aa0cc5a4d2a587b5ba807405471c1.JPGIMG_0055.thumb.JPG.fe60593c8ed4b834ec9d64ad3e7952dc.JPG
 

 

i klasyczny klimat KONCA SWIATA 

Jedynie knajpy jakos wygladaja. Zamawiam suma + piwko i racze sie niespiesznie posilkiem w towarzystwie restauracyjnego kota, a po posilku udaje sie lulu.

100 km rowerem i z 80 statkiem

 

IMG_0071.thumb.JPG.5e711adbd9fbb980a3f3e812d3334c8c.JPGIMG_0070.thumb.JPG.09f71c0212de7b77e1769912a390e184.JPGIMG_0073.thumb.JPG.684005068e68d4dca0a1f7becd1a6204.JPG
 
 
 

CDN

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

  • Lubię to 2
Opublikowano

Zanim dokoncze Rumunie, to poinformuje tylko, ze jezdze jak szalony. Mam juz "napykane" ponad 15 000 km w tym roku , a planuje dojezdzic do

17 000. Dzisiaj byla stowka (dokladnie 105km). Pierwszy zimny dzien (zero z rana), ale slonecznie i bezwietrznie. Jutro oczywiscie tez ide. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

  • 2 miesiące temu...
Opublikowano

Zanim dokoncze Rumunie podsumuje szybko stary rok . Wyszlo tyci, tyci ponad 17 000 km. 16 600 na Garminie i reszta to jazdy bez Garmina, lub kiedy Garmin zdechl (nienaladowany). 31 mieliosmy zakonczenie sezonu. Byly przelaje, dragracing i inne zabawy. Na koniec kielbaska. Za chwile rozpoczynam sezon 2026 (wczoraj niestety lalo caly dzien).

WhatsApp Image 2025-12-31 at 12.01.32.jpeg

WhatsApp Image 2025-12-31 at 12.01.32 (5).jpeg

WhatsApp Image 2025-12-31 at 12.01.32 (1).jpeg

WhatsApp Image 2025-12-31 at 12.01.32 (4).jpeg

WhatsApp Image 2025-12-31 at 16.02.01.jpeg

Opublikowano

Gratuluję, piękny wynik :) 

Ja poprzedni rok słabiej, trochę usprawiedliwia mnie, że w każdą wolną wietrzną chwilę pędziłem na wingfoila. Ostani raz pływałem/latałem 28.12, przy temperaturze powietrza około 2 stopni i lodzie przy brzegu. Od kilku dni W-wa zasypana śniegiem, co prawda dziś trochę topnieje, więc biegam po śniegu po lesie by przygotować kondycję między innymi pod kątem rowerku.

Fajne fotki, jakby koniec zimy/początek wiosny :) 

Opublikowano
Godzinę temu, Viper napisał:

co prawda dziś trochę topnieje, więc biegam po śniegu po lesie by przygotować kondycję między innymi pod kątem rowerku.

Masz gravela i NIE jezdzisz po sniegu? 🤔

14 minut temu, young napisał:

- co tak mało ? 

 

Byloby wiecej, ale trzeba tez znalezc czas na piwo! Gdybym odliczyl "stracony" czas na wszystkie wypite piwa (tylko na roiwerze), to na 100% byloby

20 000 km 😆

 

Dzisiaj (2 stopnie i 15 m/s!); 

 

WhatsApp Image 2026-01-02 at 13.32.36.jpeg

WhatsApp Image 2026-01-02 at 13.33.18.jpeg

1 godzinę temu, a74BACK napisał:

Ja zrobiłem tylko 10tyś mniej 😁

 

Zeby KAZDY zrobil chociaz POLOWE Twojego wyniku, to mialby prawie 10 km dziennie! 

Opublikowano
58 minut temu, jarek996 napisał:

Masz gravela i NIE jezdzisz po sniegu? 🤔

 

Może to i dobry pomysł, jakoś śnieg to mi się zawsze kojarzył jednak z nartami i snowboardem, nie rowerem, ale czemu nie, spróbuję :)

 

Opublikowano
2 godziny temu, jarek996 napisał:

 

Byloby wiecej, ale trzeba tez znalezc czas na piwo!

I to jest konkretne uzasadnienie, tym razem się upiekło. 

A tak to wiesz że żartowałem .

Ja w ubiegłym roku przejechałem cztery.

Opublikowano
2 godziny temu, Viper napisał:

jakoś śnieg to mi się zawsze kojarzył jednak z nartami i snowboardem

 

W Warszawie?😅

 

Jutro u nas ma sypac, ale sie wstepnie umowilismy. Zobaczymy CO z tego wyjdzie.

OK, jedziemy dalej z Rumunia (tylko poczekajcie z czytaniem, az wkleje zdjecia)! 

 

 

Poszedlem wczesnie spac, a obudzilem sie stosunkowo pozno i chyba pierwszy raz na tym wyjezdzie sie porzadnie wyspalem!

Na dworze juz rano, bylo przyjemne 20 stopni (o 7.30!)

 

IMG_0093.thumb.PNG.3d6d5dccb35ba689fd9451e2ddb163aa.PNG

 


, az chce sie wsiasc i jechac! Zjadam jakies wafelki, popijam soczkiem i pakuje klamoty. Odpalam Garmina, a przede mna TYLKO 36 km (do lodzi, ktora odplywa o 11.00)
Nie wiem dlaczego wydawalo mi sie caly czas, ze bedzie tam asfalt (lub chociaz jakies plyty), ale niestety tuz za Sulina zaczely sie dosc grube kamole.

 

IMG_0094.thumb.JPG.680a48c1c4bb2abd050612bd1ddc8333.JPGIMG_0096.thumb.JPG.23650301b25fe004b0cbd4f2ecd2e187.JPG
 


Plyty tez sa, ale na bardzo krotkich odcinkach. Jade cala trase wzdluz kanalu.

 

IMG_0100.thumb.JPG.97080b0eb05e600a1e913c161a485a13.JPG

Co chwile mijam pasacie sie krowy (i czasem konie), a co kilka kilometrow jakies budki (przy kanalae) z nagromadzonym zlomem wszelakiej masci.

 

IMG_0101.thumb.JPG.4057cf3868c45231700a46dc8ca1f956.JPG
 


Skaczac na tych kamieniach, zastanawiam sie tylko KIEDY zlapie kapcia (ta mysl po przedwczorajszym dniu mnie nie opuszcza). Mysle i mysle i wymyslilem! Powietrze znika momentalnie i natychmiast po zatrzymaniu dostrzegam kolca-giganta. Tak wygladal w srodku w oponie:

 

IMG_0103.thumb.JPG.af092f400d684edbca63d1bab0212faa.JPGIMG_0104.thumb.JPG.8bffb5d8daf694c50fe8da64f0dbd42b.JPG

 
 


Na razie wszystko pod kontrola; mam 3 godziny na 36 kilometrow. Zmieniam detke i zakladam przedostatnia cala. Po 3 km, kapec z przodu i z tylu 
Tym razem drobne kolczyki. Staje, zmieniam detke, ale nastepna musze kleic. Dobrze, ze jade przy kanale, bo moge sobie sprawdzac GDZIE mam dziure. Zakladam detki, kleje jeszcze jedna na droge i ruszam. Po 3 km kapec. Staje wymieniam, sklejam dziurawa i w droge. Po 4 km kapec przod i tyl. Zaczynam byc lekko nerwowy, bo w takim tempie to po prostu NIE zdaze ich tyle pozaklejac do 11.00. W zdejmowaniu opon i pompowaniu jestem juz mistrzem, ale lazenie do kanalu, szukanie dziur, klejenie … 

 

IMG_0107.thumb.JPG.d4119cd6a126650161079ed5fff1e0de.JPG


Jade dalej, zdjalem specjalnie okulary przeciwsloneczne, zeby lepiej widziec kolce 
Jednak ich nie widzialem, bo po 5 km kapec z przodu. Przynajmniej szybciej sie kolo zdejmuje 
Latam, zakladam i z dusza na ramieniu LICZE czas. Probuje wliczyc kilka stopow i niestety chyba nie zdaze, ale nagle zaczynaja sie piaski! Kolcow raczej w nich nie ma, ale predkosc spada do 12 km/h i piaski, jak to piaski, trza wkladac 150% sily, zeby jechac. Na prowadzenie nie mam czasu, wiec walcze. Nagle po kilku km (bylem doslownie MOKRY). 

 

 

Oto mapka "kolczastego" odcinka. Totalna dzicz!

 

c288df1c4a77f3b5a4afa5cc420efb94ca8eaae1.png.a6321e39ec92c76a69c138b583b8593d.png

 

W koncu pojawiaja sie na horyzoncie zabudowania Sfantu Gheorghe!

 
IMG_0110.thumb.JPG.2a92095a9e9d3dfc4646a4f4c9217031.JPG

Jeszcze chwila walki i patrzac na zegarek, zajezdzam do sklepu, chwytam piwo i wpi…am sie bez kolejki do kasy. Chyba zrozumieli, ze jestytem zestresowany, bo nawet zrobili mi miejsce! Wypijam jedno z najbardziej zasluzonych piw w moim zyciu
 
IMG_0111.thumb.JPG.7ea7eb3bd2e8a52940e52a2b94847edc.JPG

i zmykam szukac portu, ktory, jak sie okazuje lezy 200 m od sklepu.

 

 

IMG_0113.thumb.JPG.b38151767a151e12b96ca9eed3274951.JPG

 

Moj pan przewoznik macha do mnie z (mialem rezerwacje z rowerem) i upychamy razem rower do lodzi, 
 
IMG_0115.thumb.JPG.30c47949fe86adea7953eaf85203e4e1.JPG
 
 zakladam kapok i zasiadam obok roweru. Pot ze mnie plynie strumieniami, bo ja jeszcze rozgrzany, a na dworze ze 26 stopni. Punktualnie o 11.00 ruszamy do Murighiol (okolo 60 km i godzinka (z minutami) plyniecia). Okazuje sie, ze pan “kierowca” doskonale rozmawia po ukrainsku, wiec gadamy sobie prawie cala podroz. Plynie z nami jeszcze 6-7 osob (z bagazami). Lodz zasuwa 56 km/h (38 wezlow)
 
IMG_0120.thumb.JPG.c133e945dbe8b541f3d509a717a5f936.JPG

A pan kierowca opowiada ciekawe rzeczy o zyciu w Dekcie (jest miejscowy i pochodzi wlasnie ze Sfantu Gheorge, gdzie dostac mozna sie albo kamienna droga ktora ja przybylem, albo lodzia. Tyle ze do Suliny (z ktorej rano jechalem) tez nie ma dalej zadnej drogi!
Czyli zycie na koncu swiata!
Tak jak pisze: klimaty NIESAMOWITE! Po godzince z hakiem doplywamy do Murighiol i pierwsze co robie, to oczywiscie latam detke (powietrze spadklo jeszcze na lodzi). Wyjalem chyba z 5 kolczykow, Dunaj pomogl zlokalizowac dziurki, ale najpierw na pomoscie powital mnie oczywiscie (merdajac ogonem) pies. 

 

IMG_0122.thumb.JPG.5a5cdcf12ab4d7d8bdaea412270e1d3a.JPGIMG_0129.thumb.JPG.4e8040d04fb866658742149379312e08.JPG

 
IMG_0130.thumb.JPG.7b2da0b63590355b84a38101a309767b.JPG


5 km do Murighiol i MUSZE napic sie browca!

 

IMG_0137.thumb.JPG.ff828792cb4359f7ce341b9fe2a74011.JPG

 

Po browcu zjadam lunch

 

IMG_0138.thumb.JPG.5412e6c4476c42d71d5a7d728e2c0a13.JPG

i w koncu BEZ stresu (juz zadna lodz na mnie nie czeka) ruszam sobie spokojnie dalej.

 
IMG_0141.thumb.JPG.9b81405c13ba2f69d9e9daacd3bf72d9.JPG
Troszke asfaltami, troszke polnymi drogami
 
IMG_0142.thumb.JPG.e1b08f48410a3f878a0cd916180b7e06.JPG

 

 

IMG_0143.thumb.JPG.7f16127c731ea4cc059c3a6a70295568.JPG

 


W miejscowosci Sarichioi (ruskiej)

 

IMG_0150.thumb.JPG.a0d62fe57d286e7d2b7480e26aa6b7cb.JPG


staje na meczyk 4 ligi rumunskiej.

 

IMG_0148.thumb.JPG.080ebe0b7c6e48c13351d1551dbf2fac.JPGIMG_0149.thumb.JPG.1efe0754e301d94edae892ed342cad26.JPG

 
 

Mecz jest niezbyt ciekawy, wiec po 10 min. ruszam dalej
Bedzie tutaj po drodze kilka starych ruskich wsi, gdzie wiekszosc dalej posluguje sie (na codzien) jezykiem rosyjskim!
 
IMG_0150.thumb.JPG.d789265ad73ebab08c533ed527ee61ba.JPG
 

 

Pozniej mijam stara twierdze Enisala

 

IMG_0153.thumb.JPG.7dd53f924c58465aebc1093df223ab46.JPG

 

Built in the second half of the 14th century, the fortress was erected at a strategic point for defence and control of trade on the Danube. Over the centuries, Enisala was under the rule of different peoples: Genoese, Romanians, Tatars and Ottomans. Each of these cultures left their mark on the fortress, turning it into an open-air museum.
Do celu dnia (Jurilovca, czyta sie Zurilowka, jak zupa zurek) mam okolo 15 km. Mijam poligon ze starymi rusklimi czolgami.

 
IMG_0158.thumb.JPG.aa405af1da6616546be79b410abf7ec4.JPG

Kilometry mijaja bardzo wolno, bo wbrew pozoromdroga prowadzi czaly czas gora-dol. W koncu wjezdzam do “mojej” wsi!
 
IMG_0161.thumb.JPG.dd6d613a2f2327ab2db522a07def73cc.JPG

We wsi cerkiew rytu staroruskiego i 90% mieszkancow z korzeniami rosyjskimi. Wszedzie slychac ruski!
 
IMG_0162.thumb.JPG.ef4f174085d41b5251886256383745e1.JPG

 

Zjezdzam do portu (wiocha lezy nad olbrzymim jeziorem przedzielonym cienka mierzaja z Morzem Czarnym), znajduje knajpe i zamawiam zupe rybna

 

IMG_0168.thumb.JPG.a609310915d04333baa58d00b8db870f.JPGIMG_0169.thumb.JPG.11bafc6206010f9b82c45b6b681e64fb.JPG


Wylawiam pietruszke (ktorej nie jadam) i zabieram sie obiad! W zupie dwie potezne porcje ryby
 

Przy posiku towarzysza mi oczywiscie dwa psy!

 

IMG_0170.thumb.JPG.08c9052322febcffb386987e3854695a.JPG

 
 


Ten rudy “spiewa” co chwile, zebrzac o kawalek jedzenia. Niestety ciezko sie podzielic z psem zupa. Wypijam browca, grzeje sie jeszcze z pol godzinki w promieniach slonecznych i jade szukac noclegu. Znajduje fajna stara chatke

 

IMG_0196.thumb.JPG.010e611d0f83113e5fbc6bef6bcc9fe8.JPG

 
 
 
i wynajmujaca jest oczywiscie ruska babcia . Pogawarili my troszke i babcia sobie w koncu poszla (mieszkala gdzie indziej). Pojadlem jej winogron,
 
IMG_0179.thumb.JPG.705910eca3abb61ca17cd6eaee8f3d88.JPG

wzialem prysznic i ruszylem na wies!
 
IMG_0176.thumb.JPG.979df6687a3108cb229f76c8fabe1cca.JPG
 
IMG_0191.thumb.JPG.e0197497b3ae059685fc72551f10fe7a.JPG

Pozniej zakupy w markecie (w KAZDEJ rumúnskiej wsi, sa co najmniej 2 markety: magizin mix)
, a w porcie zdazylem kupic (z budki) ruskie pierogi z serem (smazone w tluszczu ) i paczki, tez oczywiscie od ruskich babc. Tak zaopatrzony wrocilem do chatki, poczytalem internet i zasnalem NIE troszczac sie o to, ze jutro MUSZE gdzies zdazyc!

 

 
 
 

 
 
 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

  • Lubię to 1
  • Ostatnio przeglądający   1 użytkownik

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.