



-
Postów
3 419 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
84
Treść opublikowana przez Patryk Sokol
-
Fantastycznie. Powtarzaj to tak długo, aż cały świat się z Tobą zgodzi. Problem jest taki, że niezależnie od starości i prostoty tego systemu - wciąż masę sprzętu na nim lata. Nie ma sensu kupować nowych rzeczy na D8, ale stare istnieją i są sprawne, to jest po prostu fakt.
- 15 odpowiedzi
-
- taranis
- aparatura rc
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Nazywa się to piggyback i ma dwie funkcje. . Generalnie amortyzator składa sie ze spreżyny (tu jest powietrzna) i tłumika, który zamienia energię kinetyczną w ciepło (bez tego amortyzator by działał jak trempolina, be energię którą by wziął to by oddał). Tłumienie jest realizowane za pomocą oleju, który jest przepychany przez tłok w głąb amortyzatora (przez zaworki jednokierunkowe), a następnie wraca przez elementy które ten przepływ utrudniają, a w efekcie spowalniają powrót, zamieniając energię kinetyczną w ciepło. I teraz to ciepło jest kluczowe, bo damper w trakcie pracy się nagrzewa. A nagrzewanie powoduje rozszerzanie oleju, a więc powodowałoby wzrost jego ciśnienia. Dlatego w tym zbiorniku znajduje się tłok. Po jednej stronie ma rezerwuar oleju, a po drugiej stronie znajduje się komora powietrzną (nieregulowana, pompowana przez producenta). Dzięki temu gdy olej się rozszerza, to powietrze po drugiej stronie tłoka się spręża, powodując utrzymanie mniej-więcej stałego ciśnienia oleju w damperze. A druga rola to zaworki, które są sterowane tymi dziwnymi pokrętłami. Jest tam - zawór blokujący przepływ oleju - do całkowitej blokady amortyzatora Zaworek powrotny - regulujący jak szybko wraca olej po ugięciu - reguluje on szybkość powrotu Zaworek od tłumienia wolnej kompresji (to niebieskie pokrętło) - reguluję opór jaki olej stawia przy powolnej kompresji zawieszenia. Powoduje że małe, długo działające siły nie uginają amortyzatora. Służy to do zmniejszenia bujania w trakcie pedałowania, czy przysiadania zawieszenia podczas hamowania Zaworek od szybkiej kompresji (pokrętło niewidoczne) - Służy do stawiania oporu olejowi, przy bardzo gwałtownym ruch. Dzięki temu gdy dochodzi do jakiegoś mocnego uderzenia, to amortyzator stawia większy opór i pozwala uniknąć dobicia To takie mniej więcej podstawy
-
Jak już mówimy o jeździe z górki Ja tymczasem śmiało nowy rower ujeżdżam. Tak wygląda moja typowa trasa po robocie: https://www.strava.com/activities/13937113482 Bo okazało się, że dosłownie pod domem mam traile MTB. Efekt taki, ze przynajmniej trzy razy w tygodniu, po robocie, sobie dwa okrążenia po nich robię. Z niecierpliwością czekam też na zmianę czasu, bo wtedy będę mógł się wypuścić gdzieś dalej, zanim zmrok zapadnie. No i czekam na wolne weekendy, bo póki co, to co weekend do Warszawy jeżdżę. Ale obie te rzeczy już od kwietnia Szczęśliwie, dziś udało się puścić trochę bardziej turystycznie. Tak świat z góry wyglądał Góry jeszcze buro-brązowe. W dolinie już się pąki rozwijają. Ale jak każdy mieszkaniec tych terenów wie - jeszcze ze dwa tygodnie max i zazieleni się tu wszystko A co do samego roweru, to wygląda teraz tak: I od stanu fabrycznego przeszedł spore zmiany: -Przedni amortyzator wymieniłem na Duroluxa 38 od Suntoura, a tylny na Rockshoxa Super Deluxe Ultimate RC2 - głównie dla tłumienia wolnej kompresji, bo na fabrycznych amortyzatorach rower siadał w zakręcie -Hamulce na Deore XT na metalicznych klockach - bo hamowanie jest najważniejsze -Koronkę napędową na eliptyczną - super sprawa, polecam. Martwy punkt przestaje istnieć, a to w MTB ma duże znaczenie -Kierownicę na wykonaną z włókna węglowego - Wszyscy mi zawsze mówili, że zmniejszają one drgania na rękach. A ja zawsze uznawałem, że przy tak grubych oponach to nie jest to możliwe i nic nie dają. I faktycznie - miałem rację, to zmarnowane pieniądze. Różnica zerowa. I bonusowo - owijka na kierownicy w miejsce gumowych gripów. Bo gumowe gripy są beznadziejne. A i tak - łańcucha nie ma. Bo zerwałem A sam rower jest super. Mega przyczepny, bardzo wybaczający nierówne lądowania przy skakaniu (bo jak się krzywo wyląduje, to zawieszenie się ugina. A jest go tyle, że zanim skończy się uginać, to już jedzie się prosto). Dzięki temu udało mu się w końcu trochę do skakania wrócić, bo odkąd miałem wypadek pół życia temu, to stałem się na rowerze całkowicie nielotny. No i zadziwiająco dobrze podjeżdża. Można się ustawić pod dowolny stok i jedzie pod górę jak czołg. Ogólnie super sprawa i do szybkiego zasuwania trailem oraz do turystyki szlakami roweru niegodnymi Jedyna wada - jak jest płasko i równo to jechać tym to tragedia Serio, wole po asfalcie prowadzić niż jechać
-
Taranis w tej wersji nie ma D8, w żadnej postaci. I tak - wciąż mnie to wkurza
- 15 odpowiedzi
-
- taranis
- aparatura rc
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Taranis X9D z 2019 obsługuje i ACCESSa i ACCST, więc ślepą uliczką nie jest. I parę lat go spokojnie poużywasz. Tylko faktycznie nie warto kupować odbiorników które obsługują jedynie ACCST, bo zostaniesz ze zbędnym sprzętem po zmianie nadajnika. Ogólnie - spoko nadajnik, zaprogramujesz w nim wszystko czego potrzebujesz kiedykolwiek.
- 15 odpowiedzi
-
- 3
-
-
- taranis
- aparatura rc
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Do tego zmierzałem
-
Czy te wręgi (bo to są wręgi, a nie przegrody) są przyklejone prostopadle do boku kadłuba?
-
Jestem modelarzem, a przepraszam, może jednak nie....
Patryk Sokol odpowiedział(a) na Sroka temat w Hyde Park
Nie, na to odpowiedź jest jedna - jestem modelarzem. A dodatkowo - Twoje zdanie ma dokładnie żadne znaczenie w tym temacie, bo nie Ty będziesz decydował za kogo ja się uważam. A jeśli będziesz mi próbował udowodnić, że nie - próbuj. Robiłem w tym hobby już wszystko, może poza jetami. Niczego nie mam już tak dosyć jak zadufanych w sobie 'miszczów', którzy tylko czekają na okazję, żeby komuś udowodnić, jak to oni są prawdziwymi modelarzami i jak to mogą decydować o tym kto jest. Schowajcie przyrodzenie do spodni, ono nigdy nie jest tak imponujące, jak Wam się wydaje. A jak musicie ja co chwilę wyciągać i głośno krzyczeć, jakie to ono prawdziwe, to znaczy raczej że cokolwiek za dużo o nim myślicie i chyba coś jednak w nim uwiera, nie? Gardzę takim dzieleniem ludzi, gardzę elityzmem, a przede wszystkim gardzę takim poczuciem wyższości. Dla mnie sprawa jest prosta - modelarzem jest ten, kto ma frajdę z modelarstwa. I nikomu do tego jak z tego frajdzie czerpie. Niezależnie od tego czy ma makietę na którą poświęcił setki godzin, mega umiejętności w akrobacji, czy jedną piankę RTF od Pelikana. Tak długo jak ma z tego frajdę, tak długo z radością powitam go na lotnisku. I tyle, każdy inny podział służy tylko do brandzlowania się przed samym sobą, nie służy nikomu, tylko temu który próbuję wprowadzić ten podział. Dodatkowo - skończcie ten bzdurny temat w tym wątku. Jak tak bardzo czujecie potrzebę dzielenia modelarzy na "prawdziwych" i "nieprawdziwych", to proponuję robić to przed lustrem. Chociaż nie będą musiał na tę żenadę patrzeć. -
Jestem modelarzem, a przepraszam, może jednak nie....
Patryk Sokol odpowiedział(a) na Sroka temat w Hyde Park
Krzysztofie, tak z ciekawości - czy ja jestem prawdziwym modelarzem? Bo Twoja opinie dla mnie jest bardzo ważna. A co do Smyka - problem jest taki, że w każdej firmie pracują ludzie. A ludzie miewają czasem kłopoty w życiu dużo powazniejsze niż, nawet zarabianie pieniędzy. Wtedy firma ma mniej ludzi do pracy i trzeba robić rzeczy bieżące przed wdrożeniami. I tyle, nic więcej pisać nie zamierzam, bo byśmy wkraczali na bardzo prywatne rejony innych ludzi. Smyk będzie i naprawdę chciałbym żeby to było jak najszybciej. -
Na wikol wychodzi dużo lepiej. Też dwie deseczki ze sobą należy skleić taśmą, na łączenie wikol z dodatkiem 30% wody. Następnie na płasko na stole, nadmiar wikolu zetrzeć wilgotną szmatką (nie mokrą, wilgotną), a następnie całą długość klejenia przejechać żelazkiem na max temperaturze. Wiąże prawie natychmiast, wychodzi perfekcyjnie płasko (bo żelazko robi docisk) i nie ma żadnego przesztywnienia, jak od CA (szczególnie, że CA wsiąka w balsę i dalej ją usztywnia). Tak sklejoną balsę można nawet na keson użyć, a po klejeniu na CA zawsze będzie wychodzić wybrzuszenie. Dla przykładu - całe balsowe poszycie w tym modelu tak było robione: Żadnego śladu, po klejeniu, na poszyciu nie widać. A i to nie są przegrody, tylko wręgi.
-
Panowie spokojnie z tym dziurawieniem Jeśli balsa pod spodem nie jest impregnowana (a raczej nie jest), to można powietrze przepchać przez nią. Polecam prasowanie na stosunkowo małej temperaturze (koło jednej kropki na żelazku), na 99% temat się rozwiąże. Przekłuć zawsze zdążysz. A i tak - folię można prasować wiele razy, klej aktywuje się ponownie.
-
Użyłem tej: https://allegro.pl/oferta/tasma-biurowa-scotch-crystal-clear-19-mm-x-10-m-16515727352?utm_feed=aa34192d-eee2-4419-9a9a-de66b9dfae24&utm_source=google&utm_medium=cpc&utm_campaign=_dio_przemysl-biuro_pla_pmax&ev_campaign_id=17967348209&gad_source=1&gclid=CjwKCAiAnpy9BhAkEiwA-P8N4rXWkKkac8K6ekczFuOaR12LE8-U9kJ1fgUIc8g9VJUnqobsH2JadBoCa64QAvD_BwE Zwykła biurowa też rady daje, ale po 2-3 sezonach trzeba zmienić Cyjak i jest gut. Daje rady bez problemu.
-
A u mnie wczoraj 30km dystansu, ale za to 500m przewyższenia Dobrze wrócić w Sudety, teraz jeszcze tylko dłuższy dziwń potrzebuję Liczę, że dziś też się wyrobię na rundkę po robocie A sam rower enduro jest super. Dobrze pod górę (zadziwiająco dobrze), fantastycznie z górki i żenująco źle po płaskim
-
Koverall jest do kupienia w USA: https://sigmfg.com/products/sig-koverall?variant=425398829065 Zamówilem, zapłaciłem kartą i przyszło w ciągu tygodnia No i możesz użyć Oratexu, też ma fakturę płótna
-
Tak, absolutnie. Kiedy pierwszy raz miałem lecieć i zapytałem pana Wiesława o start z ręki (bo oblot prototypu był w Jeżowie Sudeckim, gdzie mi się dotrzeć nie udało z powodu COVIDa), to podsumował to tylko "Nawet ja nie miałem żadnego problemu" To znaczy żadnej siły to nie wymaga, dać gazu wystarcvzy i sam leci (a i ciekawostka - na filmach startuję z wiatrem, żeby nie startować na ludzi)
-
Być może. Będę miał swój egzemplarz, ale relacja to sporo czasu, którego za bardzo nie mam.
-
Aaaa.... Widzisz, my się po prostu nie rozumiemy, a ten fragment mi to pokazał Tzn. U siebie mam tak porobione mixy, że tego typu zaminy są powiązane z suwakiem od klap, albo drążkiem od BFa Czyli np. im bardziej wychylam klapy do dołu, tym większy jest miks steru kierunku do lotek (i zmienia się to płynnie z wychyleniem). Innymi słowy - to co Ty robisz fazami lotu, ja robię funkcjami w ETHOSie, pod jedną fazą. A że F5Jtkami lata się zasadniczo tak, że każde ustawienei klap ma sój zakres klap, to klapy załatwiają temat jako źródło sterowania do wszystkich miksów. A takie stricte fazy stosuję np. w szybowcach na zbocze, gdzie np. zmienia się trym SW zależnie od fazy lotu.
-
Rutan Model 54 Quickie - 1,4m rozpiętości
Patryk Sokol odpowiedział(a) na Patryk Sokol temat w Skrzydełka, kaczki i "odrzutowce"
Tak, to jest kopalnia dziwactw na lata. Pożyczyłem z pracy -
Do wręgi. Wręga jest okrągła, z otworami na ośkę i na wkręty. Przyklejona w samym nosku. W razie potrzeby - silnik się odkręca od frontu, przez otwór w kadłubie na ośkę (i to działa. Jeden silnik spaliliśmy, wymiana zajęła 15min)
-
Rutan Model 54 Quickie - 1,4m rozpiętości
Patryk Sokol odpowiedział(a) na Patryk Sokol temat w Skrzydełka, kaczki i "odrzutowce"
I pchamy to szkaradztwo do przodu: Zmiany niby niewidoczne, ale dosżły powierzchnie sterowe, podwozie jest już całkowicie funkcjonalne (nawet prosto jedzie), skrzydła są już na śrubach (acz jeszcze z możliwością regulacji). Podwozie to w ogóle kupa roboty jak na coś czego nigsdy nie użyję (spodziewam się, że z kapciami z trawy nie pojedzie). Do zrobienia zostało wykończenie krawędzi natarcia (teraz są tylko z grubsza oszlifowane), oszlifowanie kapci na okrągło, zrobienie kształtu kadłuba nad skrzydłem i zrobienia przejścia pionowy-kadłub. W sumie to nie jakoś bardzo dużo roboty. Podjąłem decyzję, że całość okleję Oracoverem Scale, ciekaw jestem jak to będzie wyglądać (bo podobno jest całkowicie nieprześwitująca, a tak to przez białą folię trochę widać co pod spodem). Oczywiście Oracovere'u Scale w Polsce dostępnego nie ma, ale z tym sobie proadzę. Obecnie waży 1230g, czyli całkiem lekko ta buda wyszła. Myślę, że z 300g max dojdzie do konstrukcji (oklejenie, maska, kabinka). Czyli wagowo wychodzi to jakoś tak: 1550g - konstrukcja 80g - 4x KST DS215MG 35g - KST DS515MG 11,5g - odbiornik 30g - regler 315g - silnik Czyli łącznie, bez pakietu 2025g I teraz, na pakiet opcje są dwie - albo 6s1p VTC5a - 300g, albo 6s2p 600g. I ku mojemu zdziwieniu - eCalc twierdzi, że 6s1p się za bardzo nie spoci: https://ecalc.ch/motorcalc.php?ecalc&lang=pl&motornumber=1&dragcalc=0&weight=2025&calc=bat&warea=40&wingspan=1400&elevation=500&airtemp=25&qnh=1013&batteries=sony_us18650vtc5_-_8c/12c&chargestate=0&s=6&p=1&battdisc=0.85&esc=max_100a&timing=1.0&motor=axi&type=1|4120/14_v2²&cooling=medium&gear=1&propeller=apc_electric_e&diameter=10&pitch=6&blades=2&speed=0&project=Quickie Planowałem pójść raczej w pakiet 6s2p, ale już z samym silnikiem ŚC wypada mniej-więcej prawidłowo, a te parametry mnie jak najbardziej zadawalają. No i wygląda, ze nawet nie będę musiał stosować jakiegoś wielkiego regla, wystarczy mi nadto zwykły regler quadowy na 6s (bo 27A na max gazie to nic). Tak czy inaczej - jak stwierdzę, że mi masy brakuje, to wrzucę kolejny pakiet, a że układ dziwny to bezpieczniej iść w lekki model na oblot Oblot wciąz planowany na kwiecień -
Robiłem aerodynamikę do jednego szybowca amatorskiego. Projektowanie pełnowymiarowych szybowców zawodniczych to nie dla mnie - nie czuję zagadnienia, nie zrobię tego lepiej od ludzi z branży. Ale amatorskei ogarnąć tak, żeby były dobre i bezpieczne to już jak najbardziej jest w moim zasięgu. I tak szczerze - chyba nie mam takich ambicji, modele mnie bawią, pełnowymiarowe lotnictwo jakoś tak mniej.
-
Tajemnica nie jest, ale przeprowadzam się do innego miasta, to ciężko mi się tym zajmować. No, ale tak wyglądał pierwszy prototyp z tymi wręgami w środku: Część na której wozi się pakiet na co dzień, a z przodu mocowanie przedniego podwozia To jest "moduł" przedniego podwozia. Poziome części są przykręcane do półwręg (te powinny być wklejone w kadłub). W półwręgach są mufy gwintowane, żeby to było łatwe w robocie Tak wyglądają te półwręgi wklejone, a z odkręconym podwoziem. Odkręcanie wzięło się stąd, że przy lądowaniach się potrafil zbierać syf i było go ciężko wyciągnąć. Teraz jest to proste Tu jest rzut na silnik od środka. Miejsca nad wręgami tyle, że się na wręgach telefon do fotki zmieścił. Jak mówiłem - miejsca tyle, że wepcha się pół dobytku. A w ramach ciekawostki - silnik z AH nie mają pierścienia segera. Więc po zdjęciu śmigła, można wyjąć cały rotor. Wtedy jedyny ślad po silniku jaki zostaje to otworek w samym dziobie. A oryginał otwór tam miał Czyli mozna mieć stylowy model na zbocze, czy do holowania i jednocześnie praktyczny motoszybowiec No i rzut na serwa. SK na pull-pull, SW na rurce węglowej A tutaj drewno do kadłuba na stole No i na koniec: W końcu jest to j#$^*e podkabinie. To przez to cholerstwo tyle czasu trwa wprowadzenie do produkcji. Od momementu prezentacji gotowe było wszystko poza tym, a forma na nie miała być gotowa "w ciągu miesiąca" I przy tym rzeczy działy się dantejskie. Frajda typu podwykonawcy wycofujący się z przyczyn losowych itp. przyjemmości całkowicie poza kontrolą, a ktore przesuwały terminy i przesuwały. Grunt, że już jest i publikacja na stronie już z górki. A przede wszystkim egzemplarz dla mnie, bo latanie cudzym plemn9ikiem jest trochę dziwne.
-
MH32 jest akurat dosyć wdzuięcznym profilem mimo wieku. Spróbuj cofnąć ŚC (preferowanie krok po kroku) i przetrymować na większą prękość, może po prostu bujasz się na dużych kątach natarcia.
-
No nie, to tak nie działa... Jeśli model przy 3st kąta natarcia i wadze 1kg leci z prędkością 10m/s, to przy wadze 2kg i tym samym kącie będzie leciał 14m/s (bo krotność masy wrzuca się pod pierwiastek, czyli pierwiastek z dwóch). I jest to niezależne od profilu, to wynika z tego, że siła nośna rośnie z kwadratem prędkości. Profil dobry jest potrzebny po to, żeby model leciał szybko przy małej masie, bo potrzebny jest niski opór dla małych współczynników siły nośnej. Tym się charakteryzują nowoczesne profile do lekkich szybowców. Więc balastowanie sens ma zawsze i dlatego też powtarzam od dawna, żeby nie bać sie balastowania szybowców ze starszymi profilami.
-
Nie bardzo rozumiem to puyanie, szczerze mmówiąc. Ale może tak - każde rozwiązanie, które będzie w seryjnym modelu, lata w prototypie.