Ares
Modelarz-
Postów
2 319 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
22
Treść opublikowana przez Ares
-
Modele na uwięzi z pewnością nie. Natomiast nie wiem nic na temat dronów przewodowych ( nie znam się wcale na tym) ale myślę ,że również nie. Ale tutaj pewności nie mam. Generalnie wszystko <250g i latające < 120m nie podlega przepisom ULC. Latawiec ma pewnie >250g ale nie jest zdalnie sterowany i linki mają napewno mniej niż 120m długości więc na 100% nie podlega Przepisom BSP. Jedynie zdrowy rozsądek jak ze wszystkim zresztą. A swoją drogą jest ciekawa rzecz: modele F3K z reguły ważą około 240g i nie podlegają przepisom ULC. Ale w momencie jak wieje i włożymy balast prekraczamy masę 250g i już musimy się stosować do przepisów i model już im podlega . Taki kruczek prawny ....
- 14 odpowiedzi
-
Latawiec jako ,że jest połączony linkami (i to krótkimi) z pilotem nie podlega żadnym przepisom ULC. Lataj gdzie chcesz, zachowując podstawowe środki ostrożności: jak uderzysz kogoś w głowę albo wybijesz szybę w samochodzie to będziesz płacił odszkodowanie , dlatego wybierz sobie spokojne miejsce gdzie jest mało ludzi ( choć w Warszawie to raczej duży problem) i w sposób rozsądny się baw do woli
- 14 odpowiedzi
-
Tak ,bardzo fajnie mnie też naszło na wspomnienia choć jestem od was nieco ( sporo nieco ) młodszy. Pierwszy kontakt z lotnictwem to wycieczka na lotnisko zorganizowana przez mojego tatę . Tam zobaczyłem samoloty i szybowce oraz po raz pierwszy w życiu model motoszybowca z silnikiem na wieżyczce 2,5cm. Od tego momentu postanowiłem ,że zostanę modelarzem i również pasja do lotnictwa nabrała rozpędu . Wcześniej , właściwie od dziecka gdy tylko leciał nad moim domem samolot wybiegałem aby go obejrzeć i mu pomachać. Mieszkałem w okolicach dużego radzieckiego lotniska (okolice Szprotawy woj.lubuskie) i pamiętam jeszcze z dzieciństwa m.in. śmigłowce MI 24 przelatujące nisko nad moją miejscowością . Samoloty słabiej pamiętam bo byłem wtedy jeszcze bardzo mały ale we wczesnych latach 90 tych widywało się Hindy. A w modelarstwie zaczynałem wg. starej dobrej szkoły: modele F1A 1/2 , potem pierwszy Wicherek szybowiec RC. Potem Sterus , Elektron z książki Pana Wojciechowskiego i tak stopniowo kolejne modele : i tak buduję i idę do przodu realizując się w tej moim zdaniem najpiękniejszej na świecie pasji Oby tylko nigdy funduszy nie zabrakło........ech wspomnienia są piękne!
-
Tak ,Twoja metoda jest jak najbardziej dobra i ja również tak uratowałem kiedyś pakiet 3S który przez nieuwagę rozładowałem bardzo głęboko. Tutaj czas odgrywa ważną rolę aby akumulator jak najkrócej miał niskie napięcie. Spuchniętych ogniw czasami używam ale wtedy trzeba zachować dużą ostrożność , zostawiać spory margines energii i przechowywać pakiet w bezpiecznym miejscu. Ale nikomu tego nie polecam i najlepiej taki pakiet oddać do utylizacji. Tak jak napisał Bogusław takiego małego akumulatorka nie ma sensu ratować lepiej kupić nowy i będzie bezpieczniej . Ale spróbować było warto zawsze to jakaś nauka i nowe doświadczenie.
-
Andrzeju , dodam swoje 2 grosze. Bateria a raczej ogniwo z fotografii jest bardzo spuchnięte i ekspoatacja akumulatora w takim stanie jest niebezpieczna. Może to wynikać z przegrzania lub ładowania/rozładowania zbyt dużym prądem. W przyszłości nie używaj takich akumulatorów lub używaj ostrożnie.
-
No więc po kolei: Klub ma siedzibę na Zachodzie Polski, Ty jesteś z Rzeszowa więc raczej troche za daleko. Z przepisów jasno wynika ,że do indywidualnego latania jest limit <120m chyba ,że zdasz egzamin i będziesz latac w wyższych kategoriach to wtedy dopiero>120m. Obecnie członek sekcji modelarskiej aeroklubu ( nasz klub tak funkcjonuje) może latać >120m ale tylko na terenie lotniska aeroklubowego. My mamy pozwolenie z ULC na loty do pułapu 600m i odległości 1200m . Ja zdałem egzamin on line ten ze strony ULC i mam podstawowe uprawnienia do latania. Obrócz tego dostaliśmy takie pozwolenie na klub czyli ktoś bez żadnych uprawnień należący do sekcji modelarskiej aeroklubu na terenie lotniska może latać . Poza już nie: ja natomiast mogę latać zarówno na lotnisku jak i prywatnie. Według mojej wiedzy zgodnie z prawem na terenie lotniska mogę latać zgodnie z pozwoleniem udzielonym na klub czyli do 600m ale pomimo członkostwa w aeroklubie poza lotniskiem mogę latać jedynie do 120m wg indywidualnego pozwolenia . Jeżeli chodzi o namiary to mogę podać na PW adres aeroklubu, natomiast ze względu na RODO danych osobowych i nr telefonu przewodniczącego rzecz jasna podać nie mogę. Dodatkowo przewodniczący wykupił polisę OC na klub i jesteśmy upezpieczeni wykonując loty na terenie lotniska.Ale póki co przepisy tego nie wymagają.
-
Coż , masz rację wszystko ładnie pięknie ale..... Czy we współczesnym świecie istnieją gdzieś PRAWDZIWE demokratyczne państwa gdze ludzie mają jakiekolwiek prawa? Jak znajdziesz taki kraj to daj znać? Tak naprawdę obecnie żyjemy w świecie bez żadnego prawa i poszanowania dla zwykłego człowieka.Wszystko to pozory dla naiwnych. Jest tylko jedno prawo: pieniądż. Ale abstrachując od polityki najlepiej zapisać się do klubu modelarskiego i wtedy legalnie można latać bez problemu. Ja tak zrobiłem w tamtym roku i nie żałuje , nasz przewodniczący to bardzo energiczny i przedsiębiorczy człowiek wiec wszystk załatwił : mamy pozwolenie ULC na klub oraz konkretny limit wysokości >120m także jest spoko i kto może polecam taką drogę.
-
Również proszę o wiecej takich fotek. Jeśli oczywiście nie masz nic przeciwko temu.
- 1 214 odpowiedzi
-
- Trójmiasto
- ESA
-
(i 3 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Tak. Wszystko się zgadza. Generalnie bardziej celuje w elektroszybowce ale tak jak napisałeś <60 g wystarczy. Do DLG węgiel planuję tylko na keson. Stateczniki zrobię z tkaniny szklanej. Bez sensu inwestować w szkolny model i robić full carbon. Tak sądzę. Dzięki Bartku raz jeszcze za informację. Pozdrawiam
-
Wspominałem o niskich gramaturach <90g/m2 . 40 g/m2 to tkanina o gramaturze poniżej 90g/m2. Tak więc myśle ,że raczej wyraziłem się jasno i nie trzeba być jasnowidzem aby zrozumieć o co mi chodzi Bartek , dzięki rozważę Twoją propozycję . Choć generalnie interesuje mnie gdzie można kupić dobry materiał za w miarę rozsądne pieniądze. U mnie jak wiesz to typowo na własne potrzeby , więc ilości też raczej małe.
-
O widzisz, dziękuję. Myślałem że taki jest czas oczekiwania także to dla mnie cenna informacja. Arturze, ale na stronie nie znalazłem bardzo niskich gramatur np. coś około 40g/m na stateczniki do DLG. Czyżby trzeba było pytać telefonicznie? Nigdy u nich nic nie zamawiałem stąd moje pytania
-
Odgrzeje trochę kotleta: Szukając w internetach zauważyłem że w sklepach z kompozytami jest bardzo trudno dostać lub w ogóle jest brak tkanin węglowych o niskich gramaturach tzn. < 90 g/m Albo nie umiem szukać albo nie wiem gdzie szukać. Napiszcie swoje spostrzeżenia na ten ten temat. Materiał zbieram na nowy model motoszybowca lub rzutka f3k. Węgiel będzie na keson i w przypadku f3k dodatkowo na statecznik pionowy. Reszta szkło. Aha, gdzie kupujecie węgiel oprócz R&G i Havla?
-
Tak jest najwygodniej . Wtedy 2 śruby załatwiają problem. Ja natomiat zdecydowałem się na łączenie płata w środku ze względu na to ,że nie miałem za bardzo pomysły jak lekko i prosto wykonać odejmowane pod kątem ucha. A w technice VB wszelkiego rodzaju bagnety itp. to zawsze problem. Obecnie bagnet to prosty pręt węglowy (lub stalowy na silniejszy wiatr) a obsada to cenkościenna rurka węglowa. To było w miarę proste do wykonania. Śruby dam plastikowe bo takich mam dużo pokupowanych na zapas. Generalnie dzięki za pomoc .
-
W miejscach przelotu zrobiłem wylewkę z microbalonu. Obawiałem się że balsa może pękać po słojach. Ciekawy pomysł z nawiercaniem śrub. Możnaby spróbować. Latam już ładnych parę lat i raczej ląduję pewnie ale bezpiecznik w postaci pękających srub wolałbym mieć tak na wszelki wypadek. Chyba zrobię tak: zacznę od mniejszych średnic i zobaczę jak to wyjdzie. Pptem można przecież rozwiercić w razie potrzeby.
-
To znaczy może sprecyzuję o co mi chodzi: płat jest łączony na środku więc śrub będzie 4 sztuki , po dwie na połówkę. To może 4 razy M4 czy to za dużo? Albo przód 2 razy M4 a tył 2 razy M3 ?
-
Modele24.pl - nowy sklep produktów marki FrSky
Ares odpowiedział(a) na Modele24.pl temat w Twój sklep - reklama za free
Aha , spoko.No to już wszystko wiem.- 81 odpowiedzi
-
- tandem
- odbiorniki
- (i 5 więcej)
-
Modele24.pl - nowy sklep produktów marki FrSky
Ares odpowiedział(a) na Modele24.pl temat w Twój sklep - reklama za free
No to fajnie. Również latam na Emaxach i jestem bardzo zadowolony z tych silników. Jesli chodzi o regulatory to polecam Foxy i ZTW. Dobre choć nie najtańsze. Pomyśl o pakietach Lipol w swoim asortymencie: to element wyposażenia modelu który stosunkowo szybko się zużywa tak więc i popyt będzie na ten towar A propo to tak z innej beczki. Sławomir to Twój tata? Znamy się dobrze z widzenia mnóstwo lat. A od Sierpnia tamtego roku jestem członkiem sekcji modelarskiej AZL także z pewnością w sezonie się spotkamy i polatamy wspólnie.- 81 odpowiedzi
-
- tandem
- odbiorniki
- (i 5 więcej)
-
Modele24.pl - nowy sklep produktów marki FrSky
Ares odpowiedział(a) na Modele24.pl temat w Twój sklep - reklama za free
Konradzie , a czy w Twoim sklepie w dalszej perspektywie będą dostępne akcesoria typu serwa , regle , śmigła itp. oraz materiały do budowy modeli latających czy jesteś nastawiony typowo tylko na FrSky?- 81 odpowiedzi
-
- tandem
- odbiorniki
- (i 5 więcej)
-
Dziś mało zrobiłem ale zawsze coś do przodu. Przelaminowałem paskami tkaniny szklanej 50g/m2 łączenia centropłata z uszami. W związku z tym ,że dźwigary są połączone łącznikami z węgla uznałem za wystarczającą taką gramaturę . Ścisnąłem wszystko pomiędzy dwoma deseczkami i warstwami grubej gąbki . Widać wszystko na zdjęciu. Teraz chyba czas na szpachlowanie i malowanie kadłuba i wiercenie otworów mocujących płaty do kadłuba. Jak sądzicie drodzy koledzy jakiej średnicy śruby plastikowe zastosować? Myślałem o M5 z przodu i M4 z tyłu. Chciałbym aby mocowanie było wykonane tak ,że przy cyrklu śruby pękną chroniąc płat przed uszkodzeniem.
-
Rozumiem. Też uważam że zdecydowanie za dużo się rozpisałem.
-
Cieszę się ,że dyskusja jest prowadzona w duchu wzajemnego szacunku i nikt jak dotąd "nie bije piany". Stanisławie , z formy Twojej wypowiedzi można stwierdzić ,że pracowałeś przy projekcie Irydy? Uczciwie muszę przyznać ,że jeśli tak było to wobec takich argumentów trudno ci nie przyznać racji ale nie rozumiem dlaczego doświadczony oblatywacz mieleckich zakładów miałby ślepo bronić nieudanego samolotu? Z kolei artykuł prof. Sołtyka nie zostawia suchej nitki na Irydzie a przecież to człowiek legenda i wielki autorytet.....sam już nie wiem co o tym myśleć , oczywiście wierzę Tobie bo nasz kraj jest pełen absurdów i paradoksów ( wystarczy włączyć dowolny program TV aby się o tym przekonać) więc dlaczego kiedyś miałoby być inaczej? Gdyby projekt Irydy był realizowany np. w USA to pomimo wielu wad samolot wszedłby do produkcji a następnie zostałaby uruchomiona gigantyczna kampania reklamowa wychwalająca pod niebiosa zalety produktu. Następnie sprzedano by samoloty jakiemuś naiwnemu mniejszemu państwu które nie ma swojego przemysłu po to aby projekt się zwrócił i był opłacalny. Tak to często niestety funkcjonuje. Przemysł i projekty są dobre : zły jest tylko i wyłącznie sposób kierowania i polityki który w czasach transformacji ustrojowej zamiast zmienić struktury istniejących ówcześnie zakładów nie tylko lotniczych , sprzedał je za bezcen inwestorom zachodnim bądź zostały zamknięte pozostawiając milony ludzi na bruku bez pracy. Wielu osobom nie potrafiącym odzielić uprzedzeń politycznych wobec sprzętu który kiedyś powstawał trudno przyznać ,że dawniej mieliśmy konstrukcje lotnicze lepsze niż obecnie, które śmiało konkurowały ze sprzętem zachodnim ( np. szybowce lub choćby Dromader zamawiany nawet przez USA ) Nie chcę poruszać tematów polityki bo to nie miejsce na pisanie swoich tez. Napiszę tylko jedno zdanie: cały przemysł na terenie Polski jest kierowany i tworzony przez inwestorów z zagranicy. Nie mamy swojego zaplecza technicznego a jeśli nawet coś powstaje są to malutkie firmy nie odgrywające w gospodarce istotnej roli ( dlatego pozwala się im istnieć). Myślę ,że w niczym nie jesteśmy gorsi ani lepsi od innych i polskie samoloty mogłyby z powodzeniem służyć nam a i rynek zbytu by sie dla nich znalazł. Jeśli zaś chodzi o Irydę to w sumie mnie w pewnym sensie przekonałeś. Jak mawia stare porzekadło "Tylko głupiec nie zmienia poglądów". Andrzeju , wybacz ale kserowanie poufnych dokumentów i wypytywanie pilota doświadczalnego to nie jest sprawdzanie parametrów...... Prawa rynkowe dyktują potentaci z zaganicy. To taka współczesna gospodarka centralnie sterowana. Niby oficjalnie wszystko można ale czy aby napewno? Zapotrzebowanie jest, ale my zamiast produkować na swój rynek oraz sprzedawać za granicę , kupujemy dosłownie wszystko . No to i zapotrzebowania nie będzie . Narazie jeszcze na szczęście nie noszę .Byłem ostatnio u okulisty i jest wszysko ok. Książek nie mam w zwyczaju wyrzucać. a Konstruktora kupię i chętnie przeczytam.
-
Powiedzmy ,że tak ale obecnie w Polsce jest wielki problem aby wyprodukować w takiej ilości nawet najprostrzy ultralight więc nie umniejszajmy zasług PZL Mielec. Tą informację uzyskałem od autora książki o Dianie . Być może były niemodyfikowane ale w innych krajach i firmach również czasem jest podobnie. Tak to prawda ale jak już kilka razy wspominałem to produkcja na małą skalę nieporównywalną w stosunku do PZL czy SZD. A ja myślę,że znacznie więcej jest udanych polskich konstrukcji niż tych nieudanych. Nie sądzę aby Iryda była naśladownictwem Alpha Jeta . Konstruktorzy często się wzorują na innych typach samolotów co nie znaczy ,że je bezmyślnie kopiują. Absolutnie nie neguję tego co napisłeś o wadach Irydy: być może takowe posiadała ale zawsze tak jest ,że po wyprodukowaniu partii egzemplarzy modyfikuje się na bieżąco konstrukcje. I z Irydą byłoby podobnie. Po prostu koncerny zachonie uważnie śledzą i pilnują aby nie pojawiła się konkurencja skutecznie ją niszcząc w zarodku. Trzeba potrafić się temu przeciwstawić. Nam się nie udało. Skoro delegacja Nasa kserowała sobie dokumentację Irydy to widocznie samolot był cos wart? Nikt nie pozyskuje informacji o nieudanym i przestarzałym samolocie ,zwłaszcza tak renomowana instytucja . Możemy dyskutować , każdy z nas przedstawia swój punkt widzenia ale myślę ,że zgodzisz się ze mną Andrzeju ,że Polskie szybowce w tamtych czasach były w większości bardzo udane i byliśmy światową potęgą w produkcji. Teraz pozostała tylko Diana. Nie ma ani jednego szybowca zaprojektowanego w Polsce i produkowanego na większą skalę . ( Nie liczę Foksa bo jego korzenie tkwią jeszcze w komunie). Też mam taką nadzieję bo trzeba przyznać ,że to ciekawy projekt.
-
Andrzeju , przeczytałem Twój post i pomimo ,że się w wielu kwestiach nie zgadzam szanuję Twoje poglądy i cenię to ,że potrafisz dyskutować w sposób kulturalny szanując odmienne poglądy. Masz rację,że różni nas podejście. I to co napisałeś jest prawdą ,że ja należę do ludzi o naturze "kotwic" , jednak pozwolę sobie jeszcze na drobną polemikę co mam nadzieję nie urazi Twojej osoby: Poniekąd tak ,to prawda ale czym jest te 80 szt. rocznie do jak powiedział Pan Henryk Bronowicki 60 szt. samolotów dziennie. PZL Mielec był jednym z największch zakładów w Europie. Nawet największe firmy obecnie istniejące w Polsce nie są nawet w stanie zbliżyć się ilością wyprodukowanego sprzętu do ówczesnych zakładów. RPA jest krajem mającym w dużej mierze kapitał niemiecki , tak więc przypuszczam (ale tego nie wiem napewno) ,że JS jest taki "afrykański " jak obecne zakłady PZL są Polskie... Niestety konstrukcje a raczej modyfikacje Diany to już dzieło konstruktorów czeskich a nie polskich tak więc znowu nie My a ktoś z zagranicy. A ja myśle,że Polacy nie potrafią docenić swojego sprzętu krytykując go zupełnie bezpodstawnie: powinniśmy brać przykład z Amerykanów. Oni każdy swój projekt ,nawet nieudany wychwalają pod niebiosa i reklamują sprzedając potem naiwnym państwom za ogromne kwoty. Przykłady: F-104 samolot niezbyt udany , na którym masowo ginęli w latach 60 tych niemieccy piloci bo ówczesny minister RFN otrzymał łapówkę za podpisanie umowy z USA o dostawie tych samolotów. Czy choćby F-16 ty: lubię ten samolot ale pomimo modyfikacji jest on już konstrukcją przestarzałą i jest wiele innych myśliwców na świecie przewyższających parametrami jego osiągi a przecież jego "legenda" utrzymuje go w służbie i produkcji....taka jest prawda. Nasza Iryda ( zresztą nie tylko) była samolotem jak każdy inny : mającym wady ale też zalety i o tym warto pamiętać. A TS-8 Bies? TS-11 Iskra , M18 Dromader ? PZL 104 Wilga czy Kruk ? Czyżby to też były niezbyt udane kopie zachodnich konstrukcji? Kraje zachodnie reklamują swoje osiągnięcia , Polacy nie potrafią docenić tego co wyprodukowali. Tacy już jesteśmy. Cóż: to zjawisko "wygodnictwa" jest moim zdaniem niepokojące zresztą nie tylko moim.....I nie tyczy się to tylko branży lotniczej. Zmiany jeśli są pożyteczne cieszą , natomiast jeśli prowadzą na manowce trudno gloryfikować taki stan rzeczy. Ale to już temat na odzielną rozmowę. Dzięki za dyskusję i pozdrawiam.
-
Andrzeju , dobrze ,że patrzysz optymistycznie na rzeczywistość ale bez przesady . Pisząc ,że "polska produkcja szybowców nie stoi w miejscu" odnosi się wrażenie jakoby jakaś produkcja była. A ta "produkcja" to 2 szt. Diany przekazane do GSS Żar jak napisał Roman..... SZD budowały więcej szybowców dziennie niż teraz te całe "firmy" przez cały rok. Niemcy są teraz potentatem w produkcji szybowców .Ich największy rywal SZD już nie przeszkadza...... Historia firmy Pana Beresia była omawiana na YT w filmie przez samego autora: zdolny człowiek ledwo wiązał koniec z końcem aby ocalić Dianę. A produkcja firmy Avionic to może kilka sztuk rocznie z tego do polskich aeroklubów trafia 1 może szybowiec rocznie....I pamiętaj ,że Diana to projekt z czasów istnienia SZD. Propo Pana Margańskiego poczytaj sobie w jaki sposób został potraktowany jego projekt Bielika do szkolenia pilotów wojskowych. Lepiej jest kupić za granicą gorszy sprzęt niż podpisać tu w kraju umowy. Jeszcze jak na ironię w Polsce nazwano samoloty M345 Bielik. Bielik to konstrukcja Pana Margańskiego i nie powinno się tej nazwy nadużywać. A Iryda? również została "zabita" żeby przypadkiem nasz przemysł nie zarobił. Także podziwiam Twój dziecięcy optymizm i wiarę ,że coś mamy jednak popatrz proszę realnie na świat. Wiem to czasem boli ale trzeba znać prawdę. Wszystkie nasze pomysły i konstrukcje zostają skrupulatnie niszczone i deptane przez tych co potem wciskają nam swoje produkty za które płacimy grubr pieniądze. Mieleckie zakłady są już amerykańskie i produkują ułamek tego co kiedyś.... Także opłakuję i lamentuję za tym co straciliśmy bo jest za czym płakać a najsmutniejsze jest to ,że nie ma perspektyw aby coś ruszyło w przemyśle lotniczym : naszym a nie obcym .Jak już pisałem jestem dumny ,że jest co chociaż wspominać. Posłuchaj sobie tego , szczególnie końcówki od 15 tej minuty ...... Romku to prawda co piszesz ale te projekty to produkcja paru raptem sztuk rocznie. To nie są firmy produkujące masowo na dużą skalę sprzęt lotniczy sprzedając go na cały świat. A z biurokracją to masz świętą rację.....
-
Niestety SZD jest już nie do odbudowania. I nie chodzi tutaj o mury ale o wykwalifikowaną kadrę fachowców i o tradycje . Trzeba by wszystko mozolnie zaczynać od nowa a w kraju w którym wyprodukowanie roweru lub skuterka jest nieopłacalne zresztą technicznie jest zbyt zaawansowane to raczej niemożliwe. Obecnie 100% przemysłu w Polsce to obcy kapitał. Polskie firemki produkują jakąś tam drobiznę . No ale przecież mamy wolność i niepodległość.......podobno? Bielskich zakładów bardzo mi szkoda. Niedawno czytałem artykuł o motoszybowcu Ogar napisany przez brytyjskiego pilota . Bardzo był zaskoczony wysoką jakością wykonania a jeśli chodzi o osiągi cytuję "bije na głowę zachodnie odpowiedniki". Tak więc mamy powody do dumy skoro nawet na Zachodzie piloci chwalą nasz sprzęt. Ale to już historia i trzeba się z tym pogodzić. Dobrze ,że mamy co wspominać.
