dyra63 Opublikowano 15 Maja 2017 Opublikowano 15 Maja 2017 Dziś rano też niedużo brakowało a powitał bym sezon kretem w 2-gim locie.Na szczęście wylądowałem bez strat ale 100 metrów od siebie.Byłby kolejny rozbity Fun Cub po Twoim i TeBe.Awaria serwa lotki - przed lotami było wszystko ok.W drugim locie model zaczął się dziwnie zachowywać i kiedy przelatywałem na wolnych obrotach usłyszałem szarpanie serwa.
Bartek Piękoś Opublikowano 15 Maja 2017 Autor Opublikowano 15 Maja 2017 Ja się nie mogę zasłonić techniką . Niedaleko przed sobą robiłem pętlę, z której chciałem wyjść pod kątem 90st. Wiatr w twarz zniósł mi model zbyt blisko i w momencie wychodzenia z pętli miałem go już niemal na d głową. Obróciłem się ok. 90st. śledząc go i wtedy trafiłem na słońce. Jak wyleciał z "czarnej plamy" to był w ostrym nurkowaniu 4-5m nad ziemią. Fatalny dzień pod względem koncentracji: dosłownie 5min. wcześniej z Aurory poszedł dym, bo idiotycznie podłączyłem ją odwrotnie. Choć sprawdzona i działała i FC latał bez zastrzeżeń, to jednak niepokój w sobie miałem. I tak naprawdę trzeba się było powstrzymać od latania.
dyra63 Opublikowano 15 Maja 2017 Opublikowano 15 Maja 2017 Czasami tak bywa, z tym lataniem pod słońce też kilka razy miałem przygody i tzw czarne dziury ,niestety wzrok coraz słabszy i dłużej trwa powrót do normalnej widzialności , mimo stosowania okularów przeciwsłonecznych.
kossimon Opublikowano 15 Maja 2017 Opublikowano 15 Maja 2017 Nie zrozumcie mnie źle, ale bardzo miło poczytać o tym, że doświadczony modelarz pogonił krety Oczywiście mówię tylko o podbudowie własnej motywacji do dalszego latania, bo jak przeczytam, że TeBe albo Ty Bartek rozwalicie model to od razu inaczej postrzegam moje wyjazdy na lotnisko jak biorę 5-6 modeli a wracam 4:1, 4:2 (całe:uszkodzone/rozbite) Z drugiej strony przykre czytać, że takie ładne samoloty, zwłaszcza te z tartaku/depronu miały przejścia - bo wiem, że budowa takiego to najczęściej minimum miesiąc roboty.
Dawid Leśniewski Opublikowano 15 Maja 2017 Opublikowano 15 Maja 2017 Ja w niedzielę pogoniłem 2 krety - Jeden rano i jeden wieczorem ...
sławek Opublikowano 15 Maja 2017 Opublikowano 15 Maja 2017 Bartek ,a nie pomyślałeś że może zmiana nazwy modelu poprawi jego żywotność ,bo "Kret Fun Cub " to się samo prosi.....
Bartek Piękoś Opublikowano 15 Maja 2017 Autor Opublikowano 15 Maja 2017 Grubsze prace zakończone. Jeszcze tylko szlif, przelakierka i "w powiecze!"
Bartek Piękoś Opublikowano 17 Maja 2017 Autor Opublikowano 17 Maja 2017 Lata jak przed kraksą, tylko jedno serwo do wymiany, bo drży. Teraz malowanie, żeby znowu był śliczny
Bartek Piękoś Opublikowano 17 Maja 2017 Autor Opublikowano 17 Maja 2017 Deco-Color Eco Revolution w sprayu 400ml
enter1978 Opublikowano 17 Maja 2017 Opublikowano 17 Maja 2017 Pewnie sie narażę że to druciarstwo. Ale zawsze potencjometry które sie nie mogą zdecydować co do swojego położenia, traktuję olejem. Czy to radio które stoi w pracy, ale kilka lat temu nowe wyjęte z pudełka od razu charczało , nie dało sie ustawić głośności, bo albo cisza była albo się darło na cały regulator. Potencjometr od drążka w radiu które służy do ćwiczeń na symulatorze , także telepał lotkami . O serwach nie wspominając bo połowa sg90 po jakimś czasie zaczyna trząść sterami. Zwilżam bieżnię potencjometru olejem silnikowym i po kłopocie. Radio w pracy gra od siedmiu lat i nigdy nie zacharczało Lotki w radiu które służy do symulatora nigdy więcej nie szarpnęły , a minęło z dwa lata od zwilżenia olejem. Jak i serwa, te które szarpały po naoliwieniu jak do tej pory problem się nie powtórzył. Patent pokazał mi pan który naprawiał telewizory, był to rok może 1987 ?? , wtedy modne były na bazarach takie radiomagnetofony na dwie kasety, i tam był na potęgę, bez wyjątków, problem z charczącymi pokrętłami głośności, I o dziwo po naoliwieniu , szybciej radiomagnetofon wylądował w śmietniku niż regulacja głośności zacharczała. 1
Rekomendowane odpowiedzi