Ares
Modelarz-
Postów
2 319 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
22
Treść opublikowana przez Ares
-
Kiedyś wykonywałem w ramach nauki laminowania w worku stateczniki: była to kratownica z listew balsowych oklejona balsą 1mm. Na to miała pójść cienka tkanina szklana . Przy wartości -0,3 bara fragmenty pokrycia z balsy w miejscach nie podpartych listwami zapadły się do środka tak ,że góra i dół pokrycia praktycznie się zeszły . To są naprawdę duże siły i jak napisał Czarek do dociśnięcia kompozytu trzeba dużego podciśnienia a takie zmiażdzy styropian lub zdeformuje. Nawet nie próbuj bo szkoda Twojego czasu i pracy. Pozwolę sobie wrzucić zdjęcia z mojego laminowania rdzenia styrodurowego: oprócz dociśku ciśnieniem atm. dodatkowo jeszcze kilkanaście kg poszło na płat celem utrzymania geometrii. Wyszło dobrze i wcale nie było za dużo: ( proces był konsultowany z kolegą Czarkiem więc dużych błędów tutaj nie popełniłem) Troszkę wystaje zawias z delaminażu ale w rzeczywistości pod palcem nie jest tak źle i do rekreacji jak najbardziej może być.
-
Aha,jeśli przeciąga w zakręcie i oderwą się strugi to ster wysokości nie będzie skuteczny. Srodek ciężkści można przesunąć parę milimetrów ale jak pisał powyżej kolega Łukasz nie warto z tym przesadzać. Być może przyczyna tkwi w technice pilotażu? Nie wiem trudno tak bez patrzenia ocenić. Przemyśl to Robert i popróbuj ciasnych zakrętów na dużej wysokości.
-
Tak , wszystko jasne rozumiem. Dzięki za wyczerpującą odpowiedź. Okazuje się ,że rzeczywiście nie jest to do końca takie proste jakby się wydawało na pierwszy rzut oka. Mam nadzieję ,że u mnie płat wytrzyma. Dźwigary zastosowałem z płaskownika węglowego i to znacznie przewymiarowane a przewidywane obciążenia nie będą znaczne tak więc powinno być dobrze. Ale przy budowie większych modeli techniką vb będę już wiedział na co zwrócić uwagę. A mój model czeka na oblot ale obecnie troszkę czasu brak. Pozdrawiam.
-
Być może źle Ciebie zrozumiałem . Pytanie czy model w ciasnym zakręcie zrywa strugi i przepada/nurkuje czy ogólnie szybuje za szybko i nurkuje na dużej prędkości w zakrętach? Być może coś mi umknęło. Przepraszam
-
To nie jest takie proste No tak, ja podszedłem do tematu może trochę zbyt powierzchownie?.... Wyszedłem z założenia że twarda pianka wewnątrz dźwigara plus kompozyt na powierzchni ( który chyba również częściowo stabilizuje piankę?) wystarczy aby w prostym modelu dźwigar nie utracił stateczności. Uznałem że jeśli dźwigar jest szeroki to wtedy mamy dużo pianki między pasami i będzie oki. Ale Ty masz dużo większe doświadczenie więc, nawet nie wdaję się z Tobą w polemikę. ? Mam nadzieję że w moim Virgo dźwigar wytrzyma bo pasy mam spojone od centropłata jakieś 200mm. Dalej już nic. Na przyszłość zastosuje rozwiązanie z owinęciem tkaniną całości dźwigara. Jak coś źle pisze to prostuj. Konstruktywna krytyka jest bardzo potrzebna. Pozdrawiam
-
Cześć. Czarek jako doświadczony modelarz napisał już w zasadzie wszystko. Ja dodam, że budowałem bardzo podobne płaty do tego co planujesz i jest tu na forum relacja w dziale motoszybowce temat "Virgo vb". Przy modelach wyczynowych i cieniutkich profilach objętość rdzenia jest bardzo mała i wszystko wychodzi leciutko i każdy jest zadowolony. Przy modelach treningowych takich jak np. mój profil jest już troszkę grubszy co wiąże się niestety ze wzrostem masy. Zresztą Czarek już to dokładnie opisał. Mnie wyszło dosyć ciężko. Zastosowałem tkaniny : po całości 48g/m po całości 24g/m2 i keson na centropłacie 1 raz 24g/m2. Mój płat z tym układem tkanin przy rozp. 1750mm cieciwy 190/170mm waży z czterema nie najlżejszymi zresztą serwami 350g.To tak dla informacji jak to mniej więcej wygląda.( Żywica L285 i stosowny do tego utwardzacz, w sklepie fachowo doradzą jaki) Ale to chyba trochę dużo? Lepiej niech napisze ktos bardziej doswiadczony w tej technologi. Generalnie jeśli nie zależy ci zbytnio na osiągach chyba do rekreacji lepiej zrobić pokrycie z balsy 1mm plus folia. A propo zawiasu, zrobiłem właśnie z delaminażu. Polecam bo fajnie to pracuje tylko uwaga przy odcinaniu lotek aby go nie przeciąć lub nie przetrzeć. Kevlar pod tym względem jest znacznie lepszy? A propo dźwigara to jak Czarek pisał bez sensu dawać sosne. W tej technologii tylko węgiel. Albo tkanina jednokierunkowa albo rowing. I to na zasadzie cienko ale szeroko.
-
Niestety nie pamiętam ale jak wrócę do domu (jestem w pracy na 2zm.)to sprawdzę i napiszę. To numer z lat 90 tych.
-
A więc może wyraziłem się niewystarczająco precyzyjnie: Jeśli model zwala się w ciasnych zakrętach trzeba np. pakiet napędowy przesunąć do przodu. Z reguły położenie ść jest podawane jako odległość od krawędzi natarcia. Czyli jeśli np. Twoja odległość to 67mm to aby model był stabilniejszy podeprzyj go np na 64mm (cały czas liczymy od natarcia) i przesuwając pakiet do przodu ustaw model tak aby na wyważarce bardzo nieznacznie pochylał nos lekko w dół. To konkretnie miałem na myśli. "tylne wyważenie" czyli ciężki ogon a lekki nos czyli jak pisał Bogdan powyżej. "lekki ogon" to cięższy przód, nieco leosza stateczność podłużna i wieksza prędkość (troszkę oczywiście). Tak to wygląda. Resztę napisali koledzy powyżej to już nie będę się powtarzać. Pozdrawiam i powodzenia
-
Przy tak dużym modelu 20g nie ma znaczenia. Nawet nie odczujesz różnicy. Model pomimo dosyć dużego obciążenia pow.nośnej powinien móc ciasno zawrócić. Wiadomo trzeba troszkę rozpędzić przed zakrętem ale bez przesady.... Sprawdź bardzo dokładnie środek ciężkości. Tylko nie na palcach bo nic nie będziesz wiedział. Na wyważarce, spokojnie w domu. Na moje oko to zbyt tylne wyważenie jest przyczyną takiego zachowania ....
-
Jeśli stanowisko jest wykonane z drewna i nie ma dużej powierzchni to ja pomalowałbym żywicą z utwardzaczem. W sensie przygotować tak jak do laminowania i pędzlem pomalować. Jak zżeluje to ani benzyna ani nic tego nie rozpuści. Jedyna wada to duży koszt przy większej powierzchni. Ale moim zdaniem warto.
-
Niby tak , ale serce rośnie widząc tyle cylinderków Co do pojemności to wolę te mniejsze ale kto wie czy się kiedyś nie skuszę....?
-
I bardzo słusznie, jest okazja to trzeba brać . Fajnie ,że jeszcze krąży po sieci całkiem dużo aukcji z fajnymi i co najważniejsze sprawnymi silnikami. Ja bardzo lubię żarowe dwusuwy: duża moc i prosta konstrukcja. A poza tym mam sentyment bo zaczynałem od napędów spalinowych. Powodzenia i pozdrawiam
-
Tak , to prawda. Ale sądząc z tonu Twojej wypowiedzi raczej mamy zupełnie inne gusta Uwieź a szczególnie loty zawodnicze na prędkość to zupełnie inna bajka i to co tam jest wspaniałe nijak nie nadaje się do modeli RC i na odwrót. Także słuszna uwaga o tych gustach. Pozdrawiam
-
Dokładnie tak jest. Kolega miał Hyosunga i o niektóre części jest niestety trudno ( zależy to oczywiście od modelu) i trzeba z Korei zamawiać.
-
Marcinie, a ten silniczek to do celów kolekccjonerskich kupiłeś czy będzie napędzał jakiś model?
-
We wcześniejszych moich postach jest dokładnie napisane do jakich modeli stosuję silniki spalinowe ,więc jeśli chcesz dokładnie wiedzieć przeczytaj moje posty w tym wątku. Są nawet fotki modelu jakim mnóstwo lat latałem także wszystko już zostało napisane.Tutaj może odpowiem w skrócie : moim zdaniem silniki OsMax są najlepsze do rekreacyjnego latania modelami treningowymi samolotów RC.
-
Nie wiem być może tak , ale żaden z moich do tej pory używanych motorów takich (tego typu ) rys nie ma i nie miał. Używany tłok wygląda inaczej , a defekt o którym pisałem to całkiem "inna para kaloszy".
-
O widzisz , dobrze ,że podzieliłeś się swoim przypadkiem. Mimo wszystko nie żałuję ,że oddałem silnik.W moim egzemplarzu podejrzewam pozotałość po obróbce stąd ryska na tłoku. Pewnie podobnie jak u ciebie dało by radę odpalić i dotrzeć ale po co , skoro mogę kupić sobie motor pozbawiony wad i spokojnie go ekspoatować. Bardzo kiepsko wykonane są te współczesne Os Maxy a szkoda bo moim zdaniem to najlepsze dwusuwy. Nie opluwam firmy , bo każdemu może się zdarzyć drobny błąd a najważniejsze ,że otrzymałem pieniądze . Pozdrawiam
-
Dziękuję. Obecnie robię skrzydła nieco solidniej tzn. wycinam rdzenie ze styropianu i pokrywam balsą miękką 1mm. Konstrukcja jest bezdźwigarowa gdyż pokrycie przenosi całe obciążenie.Natarcie z listwy balsowej 5 -8mm. Całość pokryta folią modelarską Czyli klasyka modelarska. Natomiast skrzydła na zdjęciach powyżej to technika nieco uproszczona: rdzenie wycięte gorącym drutem ze styropianu . Dźwigary z listew sosnowych 3x5mm. Natarcie i spływ z balsy i całość pokryta taśmą samoprzylepną w rolce. Lotki z pełnej balsy. O dziwo pomimo prostoty konstrukcji skrzydło okazało się całkiem trwałe. Do remontu w tym modelu kwalifikuje się głównie kadłub a raczej jego powłoka lakiernicza i komora silnika: na wskutek działania paliwa warstwa lakieru zamieniła się w lepką masę co utrudnia eksploatację. Kiedyś również rozszczelnił się zbiornik paliwa i wylało się go trochę do wnętrza kadłuba. Kadłub jest z balsy 3mm oklejony od srodka w przedniej części sklejką 0,6mm. Całośc oklejona papierem japońskim i malowana oraz lakierowana. Dziś mając większe doświadczenie wiele rzeczy zrobiłbym lepiej ale to były takie pionierskie czasy . To dobry samolot na którym w sumie opanowałem latanie modelami silnikowymi.
-
Jako ,że buduję modele od podstaw byłaby to raczej konstrukcja własna oparta o proporcje jakiegoś sprawdzonego modelu. Przy silniku 4cm model o rozpiętości 1200 - 1300mm o masie 1200-1400g lata jak combat Aces. Mam taki samolot ale już mocno zużyty i wymaga kapitalnego remontu lub właśnie wykonania od nowa. Tego typu modele są poprawne w pilotażu i jednocześnie można szybko i dynamicznie polatać oraz pokręcić podstawową akrobację. Mnie takie trenerki bardzo przypadły do gustu. Jednocześnie płat w tym rozmiarze nie musi być dzielony i mieści się do nawet małego samochodu. Poniżej fotka mojego modelu : zdjęcie stare i model jak wspomniałem wymaga remontu. Napęd OsMax 25 LA . Z FXem latałby jak szalony. Profil Clark Y. Plany ze starego numeru "Młodego Technika". Model pierwotnie projektowany i napędzany silnikiem szczotkowym klasy 600 po wzmocnieniu i dodaniu lotek i jeszcze kilku zmian pięknie lata na spalince. Przelatałem nim dosyć intensywnie 6 sezonów bez żadnych awarii czy przykrych zdarzeń. Silnik również chodził/chodzi znakomicie. Obecnie model leży na półce bo nie mam wolnego odbiornika ale jest sprawny. To jeden z lepszych modeli jakimi miałem okazję latać.
-
Tak jak Pan Andrzej napisał, najlepiej powiększyć maksymalnie dużo. Im Ogar będzie większy tym będzie lepiej latać. Oczywiście wszystko w granicach zdrowego rozsądku. 3m to już jest całkiem nieźle. Jeśli technologicznie sobie poradzisz to nawet 3,5m byłoby super.
-
Zależy jak kto lata. Mam silniki używane przez 6 lub 7 sezonów i to intensywnie i nie było żadnych gleb. Ale są tacy modelarze ,którzy ciągle niszczą modele więc mając takie doświadczenia myślą ,że u wszystkich to wygląda tak samo. Nie latając bardzo intensywnie i dbając o silnik spokojnie można ekspoatować taki napęd nawet kilkanaście lat. Pod warunkiem ,że potrafi się latać i dba się o silnik. Jarku , fajny silnik , dzięki za informację . Choć obecnie pasowałby mi jednak motorek troszke mniejszy. Co nie zmienia faktu ,że silnik jest bardzo fajny .
-
Cóż, silnik oddałem więc nie dowiemy się już tego , być może masz rację choć jak napisałem wczesniej nie wyglądało mi to na ciasne pasowanie a raczej na zablokowany wał. Ale nie będę się spierał bo być może Ty masz rację. To są subiektywne odczucia: trzeba wziąć silnik do ręki , sprawdzić i wtedy widać co i jak. Trudno pewne rzeczy opisać. Z reklamacjami jest dokładnie tak jak piszesz: można oddać towar i otrzymać zwrot gotówki nawet bez wyraźnego powodu. Tutaj chciałbym tylko napisać ,że tak jak silnik się "zablokował" z pewnością nie dałoby się go obrócić rozrusznikiem . To napewno. Nie wiem też jak sprzedawca odniósłby się do reklamacji odpalanego już silnika. Tak więc wybrałem zwrot gotówki. Czy to dobrze czy żle trudno teraz gdybać. Eksploatowałem i ekspoatuję 4szt. silników firmy Osmax które kupiłem fabrycznie nowe i nigdy nigdy nie było najmniejszego problemu. Może rzeczywiście motor po dotarciu byłby dobry? Nie mam wystarczająco dużo doświadczenia z silnikami spalinowymi aby jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Ale jeśli silnik w środku był tak wykonany jak na zewnątrz to cieśzę się ,że go oddałem
-
No tak , te motorki były specyficzne. Dosyć dużo czytałem o nich i opinie są skrajne: jak wspomniałem Os maxy zawsze ceniłem za bezawaryjną pracę i prostotę obsługi. Nie jestem fachowcem od spalinek, po prostu lubię sobie polatać modelem z silnikiem spalinowym a niekoniecznie chcę przerabiać lub poprawiać napęd. To raczej dla doświadczonych modelarzy-fanatyków silników spalinowych.
-
MVVSa nie chcę, uważam ,że mam do tych silników zbyt małe doświadczenie. Zresztą nie każdy egzemplarz jest dobry i daje się ułożyć. A Webra to jak najbardziej. Generalnie przydałby mi się silnik około 4 cm do napędu trenera o że tak powiem kompaktowych rozmiarach który zmieści się do mojego małego autka i tak aby bez wiekszych trudności móc sobie trenować latanie i "nabijać łapę".
