-
Postów
1 749 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
14
Treść opublikowana przez Vesla
-
O.K. Nie mam co robić bo czekam na części do PWS 50 to napiszę coś o książkach które lubię (mniej lub bardziej). Każdy z nas ma w domu kilka książek poświęconych lotnictwu lub budowie modeli. Czasami są to głównie książki instruktażowe (jak zbudować model i go (nie) rozbić), czasami historyczno-techniczne (konstrukcja, użycie i malowanie samolotów). W literaturze lotniczej poczesne miejsce zajmuje też różnego rodzaju beletrystyka. Napisana przez ludzi którzy w swoim życiu zetknęli się z "wielkim" lotnictwem a do tego mieli zacięcie pisarskie. Takie książki potrafią obudzić w człowieku pasję i zamiłowanie do latania. Nawet jeżeli nie uda mu się spełnić marzeń o "wielkich" skrzydłach to gdzieś między codziennymi sprawunkami znajduje czas na pielęgnowanie swojej pasji i objawia się to później w redukcyjnych czy też w latających miniaturach. Poniżej przedstawiam zestawienie książek z mojej biblioteczki. Książek będących beletrystyką o tematyce lotniczej. Wspomnieniami, pamiętniki fabularyzowane historie czy zwykłe opisy. Co poniektóre z nich przeczytałem wielokrotnie. Nie są to wszystkie pozycje przeczytane, czy znane. Brakuje np. "Dywizjonu 303" Skalskiego (bo zaraz ktoś by mi to zarzucił) i innych. Jeżeli któryś z kolegów jeszcze nie miał okazji sięgnąć po te pozycje to powinien to jak najszybciej nadrobić. Słowem: czytamy Panowie (i Panie)! Uwaga: Opinie o książkach są moimi osobistymi opiniami i niekoniecznie mogą się pokrywać z opiniami kolegów. 1. Janusz Meissner „Wspomnienia Pilota” Tom 1-3 Zdziwiłbym się gdybym musiał tego Pana komukolwiek przedstawiać. Można go nie lubić, można narzekać na jego styl ale nie można go nie znać. Pisarz na którym wychowały się pokolenia młodych pasjonatów lotnictwa i żeglarstwa (bo takie książki też miał w swoim dorobku). Dlaczego ta trylogia jest w moim zestawieniu? Krótko: Lotnictwo polskie lata 20-te, lata 30-te XX wieku. Od tej książki zaczęło się moje zainteresowanie początkami lotnictwa w Polsce. Barwne opisy i dużo ciekawostek, forma fabularyzowanych wspomnień. Chwilami czyta się jak książkę przygodową. 2. Henryk Żwirko „Polskie Skrzydła” Napisana przez Henryka Żwirko biografia jego ojca Franciszka. Kolejna książka opisująca początki polskiego lotnictwa sportowego niestety ograniczona do postaci Żwirki i Wigury ale zawsze coś. Chcesz się zakochać w RWD 4 lub RWD 6? Poczytaj. 3. Kazimierz Chorzewski „Z dawnych lotów” Nadal klimat Polski przedwojennej. I kolejny pilot który wspomina jak to wtedy było. Samoloty ze sklejki i drutu a ludzie chyba ze stali :-) 4. Wacław Makowski „Cywil w Wojsku” Tom.1 To Świeżak w mojej biblioteczce i jeszcze go czytam ale już wpisuję na listę. Tom 1 to oczywiście polska międzywojenna. Autor? Pierwszy pilot wyszkolony w wolnej Rzeczpospolitej. Ciekawie się czyta i napisana fajnym językiem. Drugi tom już do mnie jedzie. 5. Antoine de Saint-Exuperey „Nocny Lot. Ziemia, planeta ludzi. Pilot wojenny” Kolejny autor którego nie powinienem przedstawiać i nie zrobię tego. Jedną z jego książek przerabialiśmy w szkole podstawowej (Mały książę). Wielkie skrzydła opisane wspaniałym poetyckim językiem... Ech to trzeba przeczytać. „...Wzgórza pod samolotem żłobiły już swe bruzdy cienia w złocie wieczoru. Równiny stawały się świetliste, ale światłem, którego promieniowanie trwało - w tym bowiem kraju oddają one w nieskończoność słoneczne złoto a gdy nadejdzie kres zimy - biel śniegów. Pilot Fabien, który z leżącej na dalekim południu Patagonii wiózł pocztę do Buenos Aires, poznawał zbliżanie się wieczoru po znakach, po których zazwyczaj poznaje się wody portu - jest to cisza i łagodne smugi zastygłych w spokoju obłoków. Wkraczał do przystani rozległej i błogosławionej. Wśród tego spokoju doznawał złudzenia, że odbywa niefrasobliwą wędrówkę, niby jaki pasterz patagoński powoli wędrujący od stada do stada - on przelatywał od miasta do miasta, był pasterzem rozsypanych po drodze mieścin. Co parę godzin oglądał z góry któreś z nich, pijące wodę z rzecznej strugi lub pasące się na równinie. Czasem znów. na stukilometrowym obszarze stepu bardziej bezludnego niż morze, mijał zapadłą fermę, która zdawała się odpływać wstecz, unosząc na rozkołysanych falach łąk brzemię istnień ludzkich - pozdrawiał wtedy skrzydłem ów statek. „Widać już San Julian za dziesięć minut lądujemy.” Tę wiadomość przekazywał radiotelegrafista wszystkim stacjom linii lotniczej. ..." 6. Kazimierz Sławiński „Lotnicy Września” W naszym zestawieniu zbliżamy się do czasów Drugiej Wojny Światowej. Zaczynamy od kampanii wrześniowej. Książka jest zestawieniem wspomnień i relacji pilotów którzy brali w niej udział. Swoje wspomnienia opisuje W. Arct, S. Skalski, J. Zając, W. Łokuciewski i inni. 7. „Seria ze śmigiełkiem” (macie jakieś inne poza opisanymi książki z tej serii?) Dotarliśmy do Drugiej Wojny światowej. Tutaj przedstawię „Serię ze śmigiełkiem”. Każda z nich to wspomnienia pilota z różnych stron konfliktu i miejsc na świecie. 7.a. Heinz Knoke „Walczyłem dla Fuhrera” - chcesz wiedzieć jak to było latać Messerschmittem? Autor książki wykonał ponad 400 lotów bojowych. Ciekawie napisana książka w formie pamiętnika. 7.b. Adolf Galland „Pierwsi i ostatni” - nazwiska autora nie powinienem przedstawiać. James H. Doolittle (Gen. USA AF) tak o nim powiedział: „Luftwaffe posiadała bez wątpienia wielu asów lotnictwa, ale tylko jednego Adolfa Galanda”. 7.c. David P. Williams „Nocni łowcy” - napisana przez brytyjskiego autora opowieść o pięciu niemieckich lotniach wykonujących zadania nocnych myśliwców. 7.d. Wasilij Rieszetnikow „Na kursie bojowym” Ciekawe wspomnienia pilota a późniejszego dowódcy w Radzieckim lotnictwie strategicznym (bombowce dalekiego zasięgu). Zajrzyjmy za „żelazną kurtynę”, Głód, wszy i wszechobecne NKWD. Walka z wrogiem i rodakami wykonującymi rozkazy Stalina. Ciekawa pozycja. 7.e. Pierre Closterman „Wielki Cyrk”. Przeczytałem tę książkę wiele razy, więcej niż piętnaście. Za każdym razem jest dla mnie wielkim przeżyciem. Książka kultowa dla wielu. Napisana w trzy lata po zakończeniu wojny kiedy wspomnienia są jeszcze świeże, poraża dynamicznymi opisami brutalnych walk powietrznych. Kolejna pozycja którą po prostu trzeba przeczytać. ...”W świecącym kole celownika spostrzegam dolną powierzchnię jednego skrzydła, wielkie łapy podwozia, czarne krzyże i bladoniebieski brzuch któregoś ze szkopów. Przez dłuższą chwilę naciskam na spust, wstrząsany zda się aż do szpiku kości hukiem moich czterech rozszalałych działek... Coś się potwornie rozdziera - wielki płat blachy oddziela się od „długonosego" Focke-Wulfa, który zatacza dwie beczki, rzygając ogniem i odłamkami. Mijam go o włos. Jego płat prując powietrze przeleciał niewiele ponad pięć metrów od steru mego samolotu. Straciwszy szybkość, rozpaczliwie usiłuję dokończyć rozpoczętą pętlę, gdyż wmanewrowałem się w najbardziej niekorzystną sytuację - przecież ten Focke-Wulf nie jest sam! Idiotycznie przewracam się na grzbiet i jak mucha w pajęczej sieci wiszę na pasach. Skręcam drążek sterowy jak najsilniej w lewo, lecz stery już nie działają. Utraciwszy nośność, Tempest drży i opada. Bang! Oślepiający wybuch przed moimi oczami szarpie mi bębenki. Instynktownie przykrywam twarz obydwiema rękami! Zapach ozonu i gumy, taki jak przy krótkim spięciu, zmieszany z cierpkim i wywołują cym mdłości dymem kordytu. "... 7.f. Pierre Closterman „Płonące niebo” Autor poprzedniej pozycja, napisał tę książkę w celu przedstawienia sylwetek kilku pilotów i ich historii. Ciekawe uzupełnienie do „Wielkiego Cyrku” 8. Janusz Meissner „Żądło Genowefy. L-Jak Lucy” Mieszanka faktów i fikcji z działań i życia polskich dywizjonów bombowych w Wielkiej Brytanii. Autor znany z pierwszej opisanej pozycji. Książka też należy do kanonu literatury lotniczej. 9. Bohdan Arct „Alarm w St. Omer” Nie oceniajmy książki po okładce, tutaj jest fatalna. Książka to zbiór opowiadań lotniczych kolejnego naszego pilota, uczestnika Bitwy o Anglię. Opowiadania wesołe i tragiczne, obrazy wojny. Polecam 10. Jan Zumbach „Ostatnia Walka” Czy muszę przedstawiać tego Pana? Dowódca dywizjonu 303. Człowiek legenda, z tych co to nie mogli usiedzieć w jednym miejscu. Świetnie napisane wspomnienia. Ciekawostką jest to, że obejmują też powojenną działalność lotniczą autora w tym udział w 1967 w wojnie w Nigerii jako pilot i dowódca lotnictwa bombowego Biafry. 11. Aleksander Pokryszkin „Myśliwiec”. Wróciliśmy na front wschodni. Książka jest stara więc propaganda wylewa się z każdej strony i czasami to trzeba wycierać stół. Mimo to warto przeczytać. 12. Wasilij B. Jemieljanienko „Czerwona Gwiazda Przeciw Swastyce”. Znowu front wschodni. Tym razem książka napisana bez propagandowej otoczki, otwarcie i bez osłonek. Wojenna rzeczywistość w lotnictwie Związku Radzieckiego 1941-45 13. Len Deighton „Nalot” Co prawda jest to fikcja literacka, ale bardzo ciekawie napisana. Książka opisuje jeden nocny nalot alianckich bombowców na miasto w Niemczech. Nalot widziany oczami załóg i ludzi przebywających na ziemi. Warto przeczytać. To tyle jeżeli chodzi o moje zestawienie. Wiele z tych książek dostępne jest na portalach aukcyjnych tak więc zawsze istnieje możliwość uzupełnienia biblioteczki. Kolegów którzy nie czytali zachęcam do lektury. Wpisujcie wasze ulubione książki w tej tematyce. Zawsze warto szukać czegoś nowego. A wy jakie książki polecacie?
-
Jestem laikiem jeżeli chodzi o ESA i jak na razie nie planuję tego zmieniać. Pewnie o tym rozmawialiście decydując się na takie a nie inne zapisy w regulaminie, ale przyszło mi do głowy coś takiego: Wprowadźcie ESA klasa 2 z handicapem. Jednopłatowce nie mogą mieć ciągu na śmigle większego niż .... i tutaj trzeba ustalić odpowiedni ciąg maksymalny dla modeli o zadanej rozpiętości. Albo punktacja dla jednopłatowca x 0,5. Utrudni to zdobywanie punktów a zwiększy różnorodność konstrukcji.
-
Kilka a może i wiele pytań na temat sterowania i tego wszystkiego.
Vesla odpowiedział(a) na gregorian temat w Od czego zacząć??
Nie martw się :-) Do modelarskiego to i tak jeżdżę tylko po drobiazgi. Resztę zamawiam na HK. Ale zrobił się nam lekki OT. :-) -
Kilka a może i wiele pytań na temat sterowania i tego wszystkiego.
Vesla odpowiedział(a) na gregorian temat w Od czego zacząć??
Witam z Portsmouth. Chłopaki macie blisko, ja tu na tej wsi to na "zadu...u" mieszkam :-) -
Latam w zwykłych okularach. Zawsze staram się mieć słońce za plecami i nie zbliżać się do niego :-) Jeżeli się zdarzy to mrużę oczy. Jak jestem blisko słońca to zamykam jedno oko a drugie mrużę. Może to śmieszne ale jak oddale się później od słońca to oko które było zamknięte nie jest porażone słońcem i je otwieram a zamykam te porażone. Ma ono wtedy czas dojść do siebie a ja nie tracę "wizji" i lecę dalej.
-
Dzisiaj mały drobiazg. Ale nie zawsze mamy czasu tyle ile by się chciało. Pokrywy na serwa i popychacze lotek. Lotki pracują aż miło :-) Serwa są mocowane przeciwnie o 180 stopni ("odbicie lustrzane") dzięki temu lotki pracują przeciwbieżnie. Mam nadzieję, że później na radiu uda mi się odpowiednio ustawić klapolotki. Może koledzy który robili już coś takiego rozjaśnią moje wątpliwości? Jak się nie uda to cóż, zostają dwie opcje: przebudować serwa lub "szybko lądować" :-) Pokrywy delikatnie wystają ponad skrzydło bliżej krawędzi spływu. Za mało miejsca w środku. Stąd też wrażenie krzywo wyciętego otworu w depronie.
-
Piotrze, wyobraź sobie, że wczoraj zadałem sobie to samo pytanie. Tylko w mniej kulturalny sposób :-)
-
Zdjęcia gorszej jakości wykonuję gąsienicą od czołgu (telefonem) za co przepraszam. Telefon jest zawsze pod ręką a jakoś nie chce mi się wyciągać z szafki aparatu. Dzisiaj walki ze skrzydłami ciąg dalszy. Miałem lekkiego stracha jak to zawsze za pierwszym razem. Na przygotowane wcześniej szablony nakleiłem szkielet. Punktem (linią) odniesienia była linia dźwigara głównego. Przeszlifowałem krawędź spływu i wkleiłem wewnątrz dodatkową listwę która ma być usztywnieniem dla lotki. Zaznaczyłem też miejsca gdzie ma wypaść linia lotki i otwór techniczny do serwa. Linie te naciąłem w depronie. Jest to przydatne aczkolwiek można dodatkowo ułatwić sobie tym, że depron prześwituje pod światło. Wysmarowałem żebra klejem (UHU Por) i jazda. Przykleiłem poszycie górne. Skrzydło poleżało trochę pod dociskiem, kolekcja komiksów przydaje się do czegoś. :-) Pierwsza przymiarka do kadłuba. Wyciąłem otwór techniczny, niestety trochę za duży. Okazało się także, iż aby dokręcić orczyk do serwa muszę dorobić małe otworki przez które wsunę śrubokręt. Wszystko to zastanie w kolejnej fazie odpowiednio zamaskowane. Prawdopodobnie balsą. Wyciąłem lotki. Wklejona wcześniej listwa znalazła się tam gdzie powinna. Zostało tylko oszlifować krawędzie. Zawiasy wykonałem z dyskietki. Wkleiłem je od strony lotki na CA od strony skrzydła na UHU Por. Dało to możliwość ustalenia pozycji lotki. Muszę kupić wolno schnący CA :-) Teraz już mogłem wkleić owiewki na golenie podwozia. Na obecną chwilę tak to wygląda po złożeniu. No i jakoś poszło ośle (jak to powiedział shrek) Teraz zostało skończyć stery (orczyki, cięgna itp.) i brać się za kadłub.
-
Książki są pogrupowane tematami. Tutaj trafił się rysunek i komiks :-) Lotnictwo to inna półka. Co do Thorgala to mi jeszcze brakuje do kompletu ale sukcesywnie zbieram kolejne . :-)
-
No i zacząłem skrzydełka :-) Przebieg dźwigarów i żeber na dolnej części poszycia narysowałem na depronie 3mm używając przygotowanego szablonu. Narysowałem od wewnątrz oczywiście :-) Od wewnątrz na linii krawędzi natarcia klockiem ściernym zrobiłem rowek. Tam będzie największy stopień zgniecenia materiału. Z zewnątrz nakleiłem taśmę żeby depron nie pękał przy zaginaniu. Później tę taśmę usunę i trzeba będzie przeszlifować lekko skrzydełko. Wielokrotnie przeciągając i naginając na krawędzi stołu uzyskałem ładne wygięcie. Całość wylądowała na noc na półce żeby się przypadkiem nie rozprostowała ;-) Jutro jak będzie czas to naklejam poszycie na szkielet skrzydła.
-
Na dzisiaj miałem trudniejsze zadanie - Podwozie. Nigdy tego nie lubiłem :-) Zgodnie z planem podwozie miało być dzielone do demontażu. I tak to wygląda. Zakładając skrzydła wsuwam górne golenie w łączniki rurowe z dolną częścią podwozia. Pręty które znajdują się wewnątrz rurek nie stykają się i jest pomiędzy nimi ok 10 mm luzu. Zapewnia to możliwość ugięcia podwozia zanim zacznie działać "amortyzator" w skrzydle. Na goleń wejdzie jeszcze owiewka wykonana z balsy. Owiewka będzie przyklejona do górnej goleni, dolna luźno wsuwa się w otwór w owiewce. W dolnej części wszystkie golenie zbiegają się w jednym punkcie i połączone są razem. Obwiązane linką (bardzo wytrzymałą nicią do szycia butów). Owinięte trzy razy, każda warstwa pokryta klejem epoksy. Na koniec na całość nasunięta rurka aluminiowa. Gwoli ścisłości golenie są przedłużone i biegną wewnątrz przez całą długość poziomej rurki aluminiowej. Tu widok na wnętrze rurki aluminiowej. (dlaczego ta fotka jest "do góry nogami" :-) Po złożeniu wygląda "szkieletor" wygląda tak: Kolejny etap to poszycie skrzydła. Ojej, już się boję :-)
-
Pfalz DIII - model oklejany folią (czy to jeszcze ESA)
Vesla odpowiedział(a) na mirolek temat w Modele ESA
Napisz później jak się połączenie sprawowało. Też mnie to ciekawi. -
Trzymaj się Kuba! Brzydale też zasługują na to by latać :-) Tylko pamiętaj lataj tak żeby kur nie straszyć wyglądem szkaradka bo przestana się nosić :-) (Spoko mi się Żubr też podoba - no i wydało się:-)
-
Pfalz DIII - model oklejany folią (czy to jeszcze ESA)
Vesla odpowiedział(a) na mirolek temat w Modele ESA
Na mojej Gammie, w ten sposób była montowana maska silnika. Musiałem kilka razy podklejać gniazda śrub ;-) zwłaszcza po większych kraksach. Maska silnika nie przenosiła obciążeń w locie w przeciwieństwie do całego kadłuba. Może jednak u ciebie będzie lepiej. -
Forma "przyszłem" nie jest poprawna. Jest to jakiś dziwny twór językowy od żeńskiej formy "przyszłam". Męska forma to "przyszedłem" i każdy facet mówi "przyszedłem". Facet mówiący "przyszłem" to... sami sobie dopiszcie resztę. Poprawność formy "przyszłem" jest taka sama jak takich dziwnych wymysłów jak: posełka, sędzina, psycholożka, profesorka itp
-
Kolejny krok w budowie zrobiony. Siedzę i kleję a w TV leci "Płonące siodła" Mela Brooksa :-) to sobie myślę, że i ja powinienem coś w ten kowbojski deseń wystrugać. Jak pomyślałem tak zrobiłem i wyszło siodło :-). Siodło na skrzydło, znaczy się. Wykonałem je ze sklejki 2mm, wywierciłem otwory pod gniazda na śruby i osadziłem je w sklejce. Daje to możliwość połączenia kadłuba ze skrzydłami przy pomocy dwóch śrub nylonowych. Przykleiłem też podkładki dystansowe z balsy 1mm. Podkładki zamocowałem dlatego, że gniazda wystają 1mm ponad powierzchnię sklejki :-( Newralgiczne elementy kleję na klej dwuskładnikowy, trochę to widać. Powoli robi się mała cegła. Na obecną chwilę to co widać na zdjęciach z czterema serwami waży 200gram. Dojdzie pakiet - 134g silnik - 46g ESC - 19g Odbiornik - 18g Wychodzi - 217g Śmigło - ? Poszycie - ? Dodatki - ? Na początku projektu przyjmowałem masę 500g, wydaje mi się, że zbliżę się do 600g. Widok z góry Widok od dołu :-) Gniazda po zdjęciu skrzydła.
-
Jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o kasę, dokładniej: jak chcesz sprzedawać modele na podstawie oryginału to musisz wykupić licencję. Jak odniesiesz sukces marketingowy to można być pewnym, że właściciel marki zapyta się czy masz jego licencje. Inaczej sprawa się ma jak budujesz dla siebie.
-
Pisałem trochę na szybko, dlatego nie ująłem, że silniki jonowe to raczej za 40 lat :-) Co do sterowania to co powiecie na sterowanie myślą? Już są takie urządzenia w testach. Nawet czytałem o testach wojskowych samolotów sterowanych myślami. Tak to śpiew przyszłości ale jak najbardziej realny. Wszystkim kieruje popyt i podaż. A co do zawodów to pewnie pojawią się kategorie: sterowanie ręczne i półautomatyczne.
-
Skończyły się niepotrzebne kłótnie? Mam nadzieję. Pozwolę sobie napisać jak ja widzę przyszłość modelarstwa. Powoli dochodzi do wyraźnego podziału modelarzy. W przyszłości ten podział będzie jeszcze mocniej zarysowany. Pojawią się dwie grupy: modelarze i użytkownicy. Podział ten spowodowany jest tym co się dzieje na rynku który jest nastawiony na szybki i maksymalny zysk. Potężna ilość zestawów ARTF i RTF spowoduje, że użytkownicy zrezygnują z budowy modeli na rzecz "customizacji" zakupionych zestawów. Taki modelarski tuning. Inna sprawa, to to iż zestawy będą coraz bardziej zaawansowane technicznie i wyposażane w wszelkiej maści elektronikę. Rejestratory lotu, moduły transmitujące parametry lotu, kamery, inteligentny automatyczny pilot z możliwością zaprogramowania akrobacji. Wiele z tych urządzeń już jest na ryku ale w przyszłości stanie się wyposażeniem standardowym. Pojawią się nowe technologie i lekkie wytrzymałe materiały. np. grafen. Postęp nastąpi też w źródłach zasilania: ogniwa o dużej wydajności. Pojawią się też bezprzewodowe zasilanie z ziemi, da to furtkę do wprowadzenia silników jonowych (wspomniałem o nich w innym poście). Oczywiście nastąpi wysyp nowych rozwiązań konstrukcyjnych stosujących nowe napędy. Quadrocoptery to dopiero początek. Różnego rodzaju pionowzloty z możliwością zawisu czekają w kolejce. Wszystko ograniczone jest wyobraźnią projektanta i dostępnymi materiałami. Jeżeli chodzi o technologie budowy to upowszechni się projektowanie 3D i wydruk 3D. Wiele film wyspecjalizuje się lub wprowadzi do oferty wykonywanie modeli na zamówienie pod użytkownika. (vide nasz kolega Marek) Oczywiście nie spowoduje to zaniku tradycyjnego modelarstwa, które teraz będzie obejmować tak konstrukcje drewniane, żywiczne jak i depronowe. Tradycyjni modelarze nadal będą zachwycać swoimi unikatowymi modelami i będą pełnymi garściami czerpać z nowych technologi i materiałów przy budowie swoich zabawek. Tak ja to widzę. Zmiany już się zaczęły. Nowe materiały i technologie pojawiają się jak grzyby po deszczu. To co tu opisałem będzie normą w ciągu najbliższych 20 lat. Co będzie później? Modele osiągające orbitę okołoziemską, nurkujące w oceanicznych głębinach i inne cuda. Niemożliwe? Takie zabawki już są. Teraz bawi się nimi wojsko. Za jakiś czas dotrą i do nas. Kuchenka mikrofalowa na początku była urządzeniem wojskowym (radar mikrofalowy) a dzisiaj...
-
Pakiet polimerowo-plastykowy, pojemność pakiety wymarzona, ilość cel ograniczona wyobraźnią budującego :-) Niestety, mały przypilnował żeby po testach pakiet wrócił do reszty klocków. "Bo one będą się smucić" :-D
-
Przyznam się bez bicia. Chociaż wstyd. :-( Bindowałem w ciągu ostatnich dwóch miesięcy pięć odbiorników. Wszystkie podłączałem do LiPo 2S 300mAh załadowane w 40% (Storage mode). Ten poziom załadowania prawdopodobnie uratował moje odbiorniki i nie mam z nimi żadnego problemu, działają wszystkie. Teraz do mnie dotarło jakiego buga popełniłem i na przyszłość będę postępował inaczej. :-)
-
Moje motto dnia: Nawet małymi kroczkami ale zawsze do przodu :-) I tego się trzymam, jak nie mam czasu na większe prace to staram się zrobić cokolwiek. Nawet jakiś drobiazg. Dzisiaj tym drobiazgiem były koła. Wycięte z twardej (gęstej) pianki od jakiejś zabawki, elementy drewniane z balsy i tulejka aluminiowa na zamocowanie osi. Masa obu kół 8g. Jak widać samolot ma już wstępnie wykonane golenie podwozia. Przy okazji kilka zdjęć jak planowałem miejsce pod pakiet. Pożyczyłem od syna Lego i zbudowałem bryłę pakietu :-) Przy okazji wyszło, że pakiet powinien znaleźć się bardziej z przodu. Masa pakietu wypadłaby z tyłu środka ciężkości. Środkowa wręga zostanie w dolnej części wycięta żeby pod spodem zmieścić się pakiet. Silnik zaplanowałem zamocować do przedniej wręgi. Jak zresztą już wcześniej pisałem. Najgorsze, że nie rysuję na bieżąco obiecanych planów. Nie wiem czy coś z nich wyjdzie. :-(
-
Jak zamawiałem radio zwykłą przesyłką z możliwością śledzenia to oczekiwałem ok 30dni. Teraz ciężko mi dokładnie to sobie przypomnieć. Inne rzeczy zamawiane z Chin zwykle otrzymuję gdzieś tak po 30 -40 dniach. Zazwyczaj wybieram standardową przesyłkę ze śledzeniem. Żadnych ekspresów, nie śpieszy mi się :-)
-
W warsztacie dzisiaj spokojnie. Mimo to prace posuwają się do przodu, dzisiaj zamówiłem wyposażenie. Silnik Turnigy Aerodrive 2209 26T 1130KV 15A Brushless Outrunner http://www.hobbyking.com/hobbyking/store/__51882__Turnigy_Aerodrive_2209_26T_1130KV_15A_Brushless_Outrunner.html Mogę go zamocować do przedniej wręgi, co mi pasuje bo drugą wręgę będę musiał osłabić wycinając otwór na wsuniecie pakietu. Inaczej pakiet wyszedłby za bardzo z tyłu co rzutowało by na wyważenie. Pakiet ZIPPY Compact 1800mAh 3S 25C Lipo Pack http://www.hobbyking.com/hobbyking/store/__21343__ZIPPY_Compact_1800mAh_3S_25C_Lipo_Pack.html ESC Hobbyking SS Series 18-20A ESC http://www.hobbyking.com/hobbyking/store/__6548__Hobbyking_SS_Series_18_20A_ESC_card_programmable_.html Dodatkowo zamówiłem dwa śmigła. Drewniane 8x4 http://www.hobbyking.com/hobbyking/store/__5739__Cherry_wood_8x4_propeller.html W kolorze drewna 9x4.7 (zalecane do silnika) http://www.hobbyking.com/hobbyking/store/__6227__TP_Slow_Fly_propeller_9x4_7_.html
-
Spokojnie. :-) ale masz rację, przenośnia albo skrót myślowy zrozumiały dla jednego może być nieczytelny dla innych. Tego zielonego więcej nie będzie. :-) Tylko ten jasnoniebieski.
