Skocz do zawartości

enter1978

Modelarz
  • Postów

    3 972
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    30

Treść opublikowana przez enter1978

  1. Ogólnie to mam dwa takie kolana harmonijki , jedno nawet leży widać na stole ale ono jest raczej liche łatwo się formuje ale pewnie by się szybko zmęczyło i pękło. Natomiast z drugiego zrobiłem kolanko , robi wrażenie pancernego , aby go w rękach zgiąć to trzeba zjeść dobry obiad, więc nie spodziewam się że będzie nie wiadomo jak pracować, a jak będzie to się okaże w praniu. Kadłub do starego rozbitego modelu sklejony , zostały duperele listwy , garb, itp i to już może czekać do zimy. Ogólnie to pierwszy ten rozbity kadłub zrobiłem niewłaściwie bo nie skleiłem boków kadłuba w jedną całość przed montażem kadłuba tylko wykonałem pierwszą połowę kadłuba a następnego dnia wykonałem drugą połowę sklejając za razem boki kadłuba. Jest to świetny sposób aby zrobić krzywy kadłub , ale wykonanie pierwszego to była łatwizna. Drugi robiłem na raz i była już gimnastyka , teraz zrobiłem trzeci kadłub i również nie było tak łatwo jak za pierwszym razem gdzie wykonałem dwie połowy osobno. No ale sytuacja opanowana , to co zostało do zrobienia to drobnostka , ja natomiast wracam do nowego modelu i trzeba go skończyć, przy dobrych wiatrach w następny weekend go uruchomię
  2. Czyli skoro ty robisz tak samo to wychodzi na to że za bardzo się guzdram. A martwić to się nie martwię ani trochę , jutro skończę nowy kadłub , zostanie do zrobienia garb i kabina, niby w starym kadłubie i garb i kabina są nietknięte ale to nic do nowego kadłuba pójdzie wszystko nowe włącznie z oszkleniem (będzie węglowa kabina). No napracowałeś się , a jak jeszcze nie było do modelu planów tylko trzeba było odbudować z wyobraźni to już całkiem masakra.
  3. Zadam wam durne pytanie i no nie ma co w idealnym momencie , bo skleiłem trzy kadłuby ale dopiero teraz pytam o technikę klejenia. Kurcze nowy kadłub skleiłem w 80% nie mam jednego boku i góry , bo klej mi się skończył a nie mam gdzie kupić kleju o godzinie 20.00 więc skończę jutro. Ale nie o to chodzi. Po sklejeniu domku silnika reszta kadłuba jest bardzo łatwa w zbudowaniu , ale za to jest mnóstwo powierzchni do sklejenia i nie wiem czy ja jakiś powolny jestem czy coś źle robię. Klejem smaruję wszystkie powierzchnie które się łączą , tylko że jeden bok , wszystkie wręgi i dół kadłuba zajmuje mi 2,5 godziny , po takim czasie klej już mocno tężeje , ja się jeszcze bardziej spieszę i np przez pośpiech pękła mi ostatnia najmniejsza wręga , nic się nie dzieje to drobnostka , ale wydaje mi się że są lepsze techniki klejenia. Czy np wypusty i otwory na wypusty powinny bić smarowane klejem od środka? ja smaruję wszystko ale takie zakamarki jak otwory pod wypusty sporo czasu zabierają. Pytam tak na przyszłość bo ten kadłub już skończę tym sposobem jakim kleiłem do tej pory.
  4. To ja mam jeszcze pytanie odnośnie nowego projektu. Czy lotki są napędzane jednym serwem na lotkę? Nie to żebym był sknerą ale wolę tańsza opcję niż droższą.
  5. Marcin obawiam się że możesz mieć rację i zimą będzie g.... nie budowanie kadłuba. Mnie mało nie pokręci jak coś nie skleję , a taki kadłub w surowym stanie to 3-4 wieczory i po robocie , jeden wieczór oklejania i można graty pakować na pokład. To co na zdjęciu wyżej to złożone było na sucho , i myslisz że dalej tak leży? a gdzie tam , chęć podłubania była silniejsza ode mnie i jakoś tak dziwnym sposobem wylądowałem dziś w piwnicy na dwie godziny , i tym sposobem teraz mam takie samo co na zdjęciu wyżej tylko dziś już jest całość posklejana na żywicę , pościskane ściskami, spinaczami i co tam było pod ręką i tak schnie. Jeszcze z 3 razy zejdę do piwnicy i będzie kadłub , no nic nie poradzę lubię w taki sposób spędzać część wolnego czasu. Nowa extra mocno mi chodzi po głowie , i jak opanuję te dwa modele które stoją rozkraczone (a jest prawdopodobne że będzie to do zimy) to chyba poproszę cię o wycięcie tego nowego modelu , pewnie na początek samą konstrukcję bez maski i kabiny co by nie drażnić małżonki kosztami , maskę i kabinę można zamontować dzień przed oblotem , zresztą tak robiłem pierwszego MX-a. Model planuję budować rok więc nie ma pośpiechu z maską. A mam pytanie. W wrędze silnikowej z twardej sklejki w wewnętrznym ażurze są powycinane takie kółka , na początku nie widziałem dla nich zastosowania ale czy to nie są przypadkiem dystanse pod silnik?
  6. Tak dla rozrywki rozpakowałem nowy kadłub ,a żeby sprawdzić czy pamiętam jak to szło to złożyłem najtrudniejszą część na sucho, z resztą taki montaż na sucho powinien być obowiązkowy bo może zajść potrzeba podszlifowania czegoś itp. No i jak to u Marcina spasowanie fenomenalne , wypusty wchodzą na miejsce ciasno ale bez problemów. Ja mam jeszcze stare modle a ten to chyba po lifcie bo widać trochę zmian, warstwa laminatu we wrędze podwoziowej, warstwa laminatu w wrędze silnikowej , przestawione dolne mocowania maski , całość przychodzi do domu nie w arkuszach tylko wstępnie posegregowana. Nie wiem czy to kogoś interesuje , ale tak patrzę i widzę że tą zmontowaną "jak by to nazwać " pierwszą sekcję kadłuba czyli domek silnika podwozie , czyli to co złożyłem , to tak patrzę że to powiedzmy nie łatwo ale i nie trudno dało by się wstawić w stary kadłub. Ja kadłub robię cały nowy bo raz że mam i tak zużytą i wytłuczoną stabilizację stateczników , dwa że parę razy straciłem tłumik i silnik mi narzygał do kadłuba tłustymi spalinami więc raczej kiepsko by się to skleiło stare z nowym, a trzy że z nowym modelem mam roboty na trzy wieczory a zima długa i co ja będę robił wieczorami? to będę się bawił z kadłubem.
  7. Dobra kolanko wydechowe skończone, pasuje jak ulał , pod maską mieści się ze sporym zapasem luzu, więc zostało kupić łącznik teflonowy i temat zamknięty. Teraz zabiorę się za ssanie , gaz i układ paliwowy , jak to zrobię to zostanie kupić plastikowy oplot na przewody elektryczne poupinać kable w kadłubie i tyle model skończony (do wiosny zostanie tylko zakup serw lotek) i w górę , niech tam lata. Powinienem się uwinąć w tydzień i to tak na luzie. No i trzeba zaatakować rozbity model. A taki komin odwaliłem nowemu modelowi , zapomniałem tylko przelecieć szczotką spawy aby się błyszczały
  8. Ja chcę w jak największym stopniu ogarnąć nowy model , wiele nie zostało do zrobienia , skończę go i model trafia na stojak i czeka na wiosnę , ale prawda jest taka że on będzie sporadycznie używany , raz na jakiś czas pojadę na pobliskie lotnisko , raz na jakiś czas pojadę na lotnisko do chłopaków do Zamościa , jakiś wyjazd na piknik modelarski i to wszystko. Natomiast stary model będzie odbudowany i wywieziony na wieś , tam mam to swoje stare lotnisko dbam o tą posesję jest systematycznie koszone , przestrzeń do latania nieograniczona , więc i tak jeżdżę tam czasami nawet dwa razy w tygodniu kosić trawę więc stary model wywiozę tam na wieś na stałe, i po koszeniu dla relaksu od razu polatam a że często tam jestem to model będzie intensywnie orany , statystycznie będzie o wiele wiele więcej latał niż do tej pory. Ja natomiast jestem bardzo zainteresowany nowym projektem Krzysztofa extrą 2,4m , i jestem prawie pewny że podejmę się budowy tego modelu. Model dość duży , na pewno dobrze latający i w rozsądnych pieniądzach , na dodatek trzeba mieć co robić wieczorami , więc jak skończę te dwa MX-y to zamówię sobie ten zestaw , do tej pory pewnie już prototyp będzie zbudowany i dostępny będzie produkt finalny , "i też będzie zabawa"
  9. No kurcze dało mi to kolanko wydechowe popalić , wykonanie samej flanaszy (czy jak tam się nazywa część przylegająca do cylindra) zajęło mi dwa popołudnia, stal nierdzewna mało chętnie się szlifuje a wycięcie precyzyjnego otworu wydechowego na miarę, jest bardzo trudne. Pierwsze cięcie i już był poślizg bo ciąłem rurę ze skosem tylko że skosy wyznaczyłem nie w tą stronę co trzeba , po opanowaniu kolanka mniej więcej na miarę , co oczywiście trwało bo ciągłe mierzenie i doszlifowywanie musi trwać, na koniec zostało mi przyspawanie kolanka do owej flanszy , niestety tak wykonałem kolanko że gdybym przyspawał go do flanszy to nie miał bym możliwości ani dokręcić kolanka do cylindra ani nawet włożyć śrubki mocującej. Więc kolanko wylądowało na złomie , zabrałem się za następne ale już nie miałem z czego wykonać sztywne kolanko więc wstępnie wykonałem kolanko z harmonijką , na razie mam je wstępnie połapane , pasuje jak ulał a na amen pospawam je jutro jak nikt nie będzie mi się po piwnicy szwendał , bo jednemu to nie będzie przeszkadzało a drugiego będzie raziła po oczach spawarka i zaraz poleci do spółdzielni z jęzorem że szaleję na wspólnym prądzie. Tak czy owak , na 99% oba moje modele dostaną tłumiki kanister , to znaczy nowy już dostał a stary model dostanie zimą. Ale jak mi nerwy nie przejdą to drugie kolanko zlecę aby je ktoś zrobił na wzór tego co zrobiłem , albo gdzieś postaram się kupić gotową flanszę , bo wykonanie rurki to drobnostka , ale wykonanie mocowania do cylindra jest na tyle upierdliwe że lepiej zapłacić niech to gdzieś u kogoś maszyna wytnie i mieć to z głowy.
  10. Krzysztof ma rację , i środek cięzkości 155mm od natarcia jest idealny. Ja w swoim modelu nie znałem wartości w liczbach bo ustawiałem wyważenie eksperymentalnie , stawiałem kreskę i latałem , korygowałem i stawiałem następny znak, ale dziś specjalnie poszedłem zmierzyć te moje znaki ile to będzie w milimetrach. I teraz tak, moje dwie długie czarne kreski to 160mm od natarcia i ja tak latałem , ale też wspominałem że przesunął bym tak na oko z 4mm do przodu i wtedy było by idealnie, a to wychodzi dokładnie 155mm od natarcia tak jak napisał Krzysztof.
  11. Tak dokładnie pod siebie to ten środek ciężkości musisz ustawić sam drogą eksperymentowania , jak widzisz jeden woli cięższy przód drugi woli cięższy ogon. Jak dorzucisz modelowi nawet pół kilo na dziobie , domku czy gdzie tam umieszczasz balast to nie zauważysz żadnej różnicy , model będzie latał z taką samą lekkością. Co do mocy to do lotu nie za wiele jej potrzeba , aby model leciał wystarczą podwyższone wolne obroty , żadne to latanie, to męka nie nie lot , wylądować nie chce a leci ledwo ledwo , ale jakoś tam leci i to na troszkę podwyższonych wolnych obrotach, myślę że połowa mocy DLE55 wystarczy do bezstresowego bujania się tam i z powrotem.
  12. Rafał źle patrzysz na zdjęcie , podczas robienia zdjęcia aparat był niżej niż model i to że wyznaczony środek ciężkości wygląda jak by był na rurze to złudzenie. Dlatego napisałem abyś zorientował się w położeniu znaków za pomocą punktu odniesienia w postaci wypustów umożliwiających dokładne łączenie ze sobą elementów kadłuba. Twoje zdjęcie jest inaczej robione i na tym zdjęciu środek nie wypada na środku rury , mimo że i w twoim i w moim modelu postawiłem znaki dokładnie w tym samym miejscu. Środek ciężkości wypada tu.
  13. Fajna waga ci wyszła. Raczej źle jest wyważony , stery wysokości są zaciągnięte to leci równo ale jak go odwrócisz do góry kołami to będzie silnie chciał do ziemi lecieć. Zerknij na zdjęcie mojego rozwalonego modelu , chodzi o zdjęcie gdzie jest zbiornik paliwa , na kadłubie jest kilka znaków i z lewej i z prawej strony bo eksperymentowałem , ale czarne długie kreski to jest środek cięzkości z jakim latałem, i jest prawie dobrze minimalnie zadzierał i wyznaczone znaki przesunął bym z 4mm do przodu i było by elegancko. A umiejscowienie znaków na kadłubie rozszyfrujesz po wypustach w sklejce , ogólnie wywarzał bym na czarny mały(krótki) znak po prawej stronie, i ma latać prosto bez względu w jaką pozycję model przewrócisz.
  14. Dziś dotarło nowe podwozie do rozbitego modelu. Coś mnie naszło na wykonanie kolanka wydechowego , ale nie do końca jestem przekonany do tej harmonijki. Jak rozmawiałem alunester to mówił że na razie nie produkuje tych kolanek bo pękały i robi tylko sztywne, zresztą to nie pierwsza opinia że kolanka pękają . Mam chęć zrezygnować z harmonijki i wykonać sztywne kolanko , czy jest jakaś różnica w eksploatacji takiego kolanka z harmonijką a sztywnego kolanka bez harmonijki?
  15. Ja często zostaję wysłany do sklepu obok bloku w którym mieszkam, i też przeważnie mi to 2 godziny zajmuje , jakoś ciężko mi ominąć piwnicę po drodze. No ale dziś z grubsza podłączyłem elektrykę , serwa wysokości chodzą , kierunek chodzi , gaz chodzi , lotki na kablu Y gotowe do podłączenia , wyłącznik zapłonu działa. Czyli mam wszystko podłączone , wszystko działa , jedynie bałagan w kadłubie jak po przejściu huraganu, ale oczywiście zapomniałem kupić takiego oplotu z plastiku na przewody aby się kable nie przecierały no i poupinam kable dopiero jak kupię ten oplot. Tak z grubsza zostało mi w nowym modelu zapakować na pokład instalację paliwową , podłączyć popychacz gazu , zrobić jakiś pierdzielnik żeby było wygodnie włączać ssanie, pomalować maskę , zrobić kolanko wydechowe ,no i ponaklejać jakieś malowidła na model ale malowidła to już zimą. Całkiem nieźle nowy model już prawie gotowy. Do starego modelu Andrzej dziś wysłał nowe podwozie , a właściwie dwa bo tylne też zamontuję nowe, stare tylne jest niby dobre ale już jest raczej styrane więc wymienię go na nowe. Nawet nagrałem filmik jak uruchamiałem zasilanie w modelu , jeszcze nic nie było podłączone nie było odbiornika , taki pierwszy rozruch , niezgrabny bo jedną ręką trzymałem aparat a jedną podłączałem wtyczki pakietów , na dodatek aparat którym nagrywałem pamięta Bitwę pod Grunwaldem , jest bardzo stary i nie miałem pojęcia że takie fatalne filmy robi , ale za to widać że zasilanie z dwóch pakietów niezależnie i bez obciążania odbiornika działa świetnie , o elektronicznym wyłączniku nawet nie wspominam jaka to wygoda , rok latałem bez takiego wyłącznika zasilania i doceniłem jaka to wygoda gdy taki wyłącznik zamontowałem w modelu.
  16. Raczej mój i żony czas pracy się nie pokrywają i tym sposobem mam sporo wolnego czasu w którym i tak siedział bym w domu jak pustelnik gapiąc się w telewizor , to przyjemniej spędza mi się wolny czas w piwnicy. Nowy model dziś dostał mój menager zasilania , działa bardzo dobrze choć elektryki jeszcze nie mogę finalnie skończyć bo według mojej matematyki metr kabla plus metr kabla równa się metr . Brakujący metr zamówię razem z balsą nie jest to przeszkodą bo brakujący przewód potrzebny jest do elektronicznego wyłącznika zasilania , więc prócz tego cała instalacja lada moment będzie poukładana. W nowym modelu z zasilaniem zaszalałem , całość jest przewidziana że ma wytrzymać 40A a nawet pewnie wytrzyma więcej. Nowy kadłub do starego modelu chwilę poczeka , bo na razie ostro zaatakowałem nowy model a została mi do zrobienia sama fajna i przyjemna robota , nie licząc doprowadzenia maski do stanu używalności
  17. Dziś dotarły przesyłki , nowy kadłub od Marcina, i dwie paczki ze sklepów z różnymi potrzebnymi duperelami. Nie mieli standardowej balsy w sklepie więc zamówiłem jakąs podejrzaną jaka była na stanie, niestety na ogon to ona się nie nadaje bo żadna deska nie warzy mniej niż 40g , a ja i tak walczyłem z przeważeniem modelu na ogon , więc chyba sobie ją daruję i przy najbliższej okazji zamówię jakąś selekcjonowaną balsę , jak nie liczyć dzięki temu urwę z 50g z ogona , niby nic ale aby zrównoważyć te 50g na ogonie na mordzie pewnie trzeba by było dociążyć z 150g, co jest niewykonalne a zbędnego balastu nie chcę wozić. Ja już zaczynam się wkręcać w budowanie , coraz ciężej mnie wyciągnąć z piwnicy , a teraz jak dotarły przesyłki to dopiero będzie zabawa , ugrzęznę w piwnicy na dłużej . Aby rozpocząć budowę nowego kadłuba potrzebuję jedynie ścisków spinaczy czy czegoś w tym rodzaju, i jadę z koksem.
  18. Również nie mam mu nic do zarzucenia , właśnie w sobotę wymontowałem go z modelu na lotnisku bo jeden z modelarzy bardzo chciał odkupić mój model więc sprzedałem ale bez tego silnika. Silnik leży na półce i czeka na jakiś mój pomysł na niego. Ale do tego czasu , napędzał Pittsa, extrę 330MPX na 3 celach ciągnął 2100g, dwa lata latał w edgu 1420mm rozpiętości i w tym modelu na czterech celach na śmigle 14x7 ciągnął 2900g. Również zaliczył dwa krety , oba skończyły się wymianą przykręcanej piasty a tak po za tym nic mu się nie stało Raczej udany silnik , dziwne jest tylko to że występuje w realu ale w internecie to tak jak by nie istniał , ciężko o jakieś parametry czy coś takiego
  19. Z płytką zasilającą serwa cisza, nikt się nie odezwał z chęcią odsprzedaży , więc w modelu zamontowana będzie płytka którą sam ulepiłem , teraz jeszcze świeci na niebiesko informując o podłączeniu każdego akumulatora z osobna i miga na czerwono informując że jest zasilanie na serwach, jeszcze całość zaleję klejem na gorąco aby nic nie wibrowało i musi być. Byłem też dziś na złomie , bo nowy model jest na ukończeniu , co mi brak to wczoraj pozamawiałem przy okazji zamawiania części do rozbitego modelu, więc jak przyjdą paczki to ogarnięcie nowego modelu to będzie już drobnostka max 2 wieczory pod warunkiem że będę miał wolny czas , no i trzeba wykonać wreszcie to kolanko wydechowe. Jak by to kogoś interesowało to niezła rura z nierdzewki jest w fordzie mondeo DTCI, z bardzo łatwym dostępem do niej , włosi też gustują w rurkach nierdzewnych ale mają małą średnicę, a ta z forda jest jak ulał , ma długość 100cm i wyszło by z niej z 3 takie kolanka jakie są mi potrzebne.
  20. Obawiam się że to jest jedyna słuszna droga , pomijając skrócenie czasu lotu do 8 min na zbiorniku 500ml , wtedy też nic się nie może wydarzyć.
  21. Łoo wygląda na bardzo bardzo udaną imprezę. Niestety nie miałem szans się dziś udać do was , postaram się poprawić w przyszłym roku.
  22. No więc rozbity model ma się dobrze, Marcin juz wyciął nowy kadłub i pewnie w przyszłym tygodniu go wyśle , podwozie Andrzej obiecywał za około 3 tygodnie , a ja w przyszłym tygodniu zamawiam balsę listewki itp i trzeba to tylko wszystko poskładać do kupy. Miałem go odbudować zimą bo nowy model nie skończony , a jak zacznę robić dwa na raz to nie zrobię żadnego , ale nie sądzę abym umiał się powstrzymać , budowanie kadłuba jest kuszące i lubię tą robotę więc trzeba podgonić uzbrajanie nowego nim przyjdzie nowy kadłub do rozbitego modelu , dobrze by było jak bym w przyszłym tygodniu skończył całkowicie nowy model a do zrobienia pozostawił bym tylko wydech , ale jak wyjdzie to zobaczymy. Tak po za tym praktycznie sprzedałem model ultimate , więc zwolni się miejsce na jeden spory model, przyzwolenie na nowy model od małżonki również jest więc praktycznie jestem zdecydowany na nowy projekt Krzysztofa , model większy od Mx-a ale mam nadzieję że jeszcze dam radę go zmieścić do auta. Miałem już nic nie budować ale jeden model więcej nie zaszkodzi a od przybytku mówią głowa nie boli. Mam pytanie czy ktoś przypadkiem nie posiada na zbyciu płytki która umożliwia zasilanie serw z dwóch akumulatorów bez obciążania odbiornika? chętnie bym taką przygarnął. Co prawda sam zrobiłem coś takiego ale średnio mi się podobają ścieżki z drutu , użyłem płytki uniwersalnej i trochę za małej bo już się zrobiło ciasno a jeszcze nie ma kontrolek a muszą być, choć i tak nie patrzę na nie po podpięciu pakietów. Niby się przyłożyłem i wszystkie połączenia są solidnie polutowane i powinno działać niezawodnie ale wolał bym mieć ładne ścieżki niż takie paskudne , dlatego jak by ktoś miał coś takiego to chętnie odkupię , nawet dałem ogłoszenie w dziale giełda ale nikt się nie odezwał . No a jak się nie uda zdobyć takiej płytki to będę montował ten swój wytwór tylko trzeba te paskudne ścieżki zalać jakimś klejem. Takiego ulepa zrobiłem
  23. Maciek to była głupota , to nie było zapominalstwo. Znam już możliwości silnika , jak nie patrzeć używam tego silnika od wiosny wypalił około 30L paliwa to już się zdążyliśmy zaprzyjaźnić. Wiedziałem że silnik katowany umie zgasnąć po 10 min latania z braku paliwa , spokojnie latany śmiga przez 15 min. Ja latałem cały czas pełną mocą , widziałem że do 10 min pozostały sekundy , ale zagalopowałem się i powiesiłem model na śmigle zamiast posadzić go już na ziemi, no i zdechł , a żeby się chociaż minimalnie zakrztusił nic takiego się tym razem nie zadziało do końca ciągnął jak wściekły i nagle stop i już było po ptakach. Ale model miał sporo ponad 300 lotów to teraz szczegółowy nadprogramowy przegląd mu nie zaszkodzi. Za to teraz na 100% skrócę lot do 8 min , chyba że zmienię zbiornik na większy z 150ml tak aby mieć 650ml paliwa na pokładzie to wtedy będzie latał 10min , i...... ani sekundy dłużej
  24. Nie ma co płakać, trzeba myśleć a za głupotę się płaci. Przyfastrygowałem mordę modelowi z własnej winy więc biorę to na klatę i bez problemu odbuduję model , nie będzie nawet znaku po krecie a nawet będzie lepszy bo teraz garb jest z ciężkiej twardej balsy , nowy wykonam z standardowej balsy , jak nie patrzeć kilkadziesiąt gram z ogona zdejmę tym sposobem. Z 500ml zbiornikiem wystarczy skrócić agresywne latanie do 8 min i nic więcej nie trzeba, i nie ma możliwości aby w 8 min wyżłopał cały zbiornik benzyny żeby jak go pałować. Jedyny żal jaki mam to to że sezon w pełni , piękna pogoda a ja nie mam swojego ulubionego modelu. A i na warsztacie stoi nowy model który kończę i nie rozpocznę odbudowy rozbitego modelu do puki nie skończę nowego ,bo jak zacznę robić dwa na raz to nie zrobię żadnego. Ale pewnie akurat nim skończę uzbrajać nowym model to w tym czasie prawdopodobnie skompletuję wszystko co jest potrzebne do odbudowy rozbitka.
  25. Wszystko się zgadza , szkoda że dopiero teraz do tego doszedłem , rozbity model jest tylko i wyłącznie z mojej winy , czasami to wydaje mi się że ten swój łeb to noszę tylko od parady, bo ileż to razy było że latam latam patrzę na zegarek i za chiny nie pamiętam o której miałem lądować. Szczęście w nieszczęściu że model jest do odbudowy a uszkodzenia są jakie są, jak bym miał robić skrzydła czy lotki to bym się raczej załupił. A gdy by to był model ze sklepu to wylądował by w śmietniku , bo odbudowa modelu do którego nie ma żadnych planów to jak dla mnie przekleństwo. A tak to więcej będzie z tej kraksy pożytku niż szkody, kadłub będzie nowy a i od razu serwis szczegółowy model przejdzie, jedynie parę złotych jestem w plecy , ale nie ma dramatu mogło być gorzej.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.