Skocz do zawartości

zbjanik

Modelarz
  • Postów

    1 536
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    48

Treść opublikowana przez zbjanik

  1. To chyba jest film z oblotu- jak zawsze wtedy nie chowa się podwozia, nie używa też najwyraźniej dopalacza, ale przyjdzie pewnie na to czas w dalszych testach.
  2. bardzo fajnie wyszło, nawet dźwięk ma taki turbo w odpowiedniej skali. Znakomicie się prezentuje i tak samo lata, co widać. Gratulacje!
  3. Ma rację Stanisław- oba samoloty to Zliny, ale całkiem inne, różne koncepcyjnie i generacyjnie. Owszem, 526 zaliczał się do samolotów akrobacyjnych, ale to całkiem coś innego, inaczej się latało akrobację, inny był sprzęt. Z-50 to przeskok w inną rzeczywistość,to już nowa gałąź, z niej wyrosły wszystkie Extry, Su itd. Znany pilot, dla mnie autorytet w tej dziedzinie Mundek Mikołajczyk opisał mi to tak: "Mieliśmy wtedy słabe samoloty (w sensie mocy- o wszystkich zresztą typach 26). Pięćdziesiątka to był przełom, samolot przestał być limitem, limitem stał się pilot". To samo powinno być odwzorowane w modelu- i wszystko wskazuje, że będzie. Oczywiście, także i ten model nie może być za ciężki. Ale wierzę w Sebastiana- jak dotąd jest niezawodny.
  4. Z daleka widać wprawną rękę tow. Dzierżyńskiego.
  5. To zwykła lalka z chińskiego sklepu cena 9.50.Odpoczywając na półce urosła do 300 mm trochę za wysoka.Od pasa w górę będzie pasować ale nogi musi mieć skrócone pod spodem będą serwa i niestety będą przeszkadzać. No dobra, w imię miłości do latania, szkoda tych nóg, ale niech będzie...
  6. Chodząc po sklepach trafiłem na pilota który będzie pasował do tego modelu.Oczywiście nie obędzie się bez zabiegów chirurgicznych bo jest troszku za wysoki. Fajny ten pilot- podaj jakieś dane osobowe (wzrost, pochodzenie). Szkoda go ciąć, naprawdę się nie zmieści? Jeśli ten samolot istniałby w rzeczywistości, to mógłby przecież być wielkości naszego Kogutka- i "chłopek" mógłby więcej wystawać i tyle- oszczędź mu operacji:)
  7. No można lekko pofalować krawędź spływu, jak w RWD-4 i będzie bardzo staromodnie.
  8. Samolot piękny, ale faktycznie nie najłatwiejszy. Na teraz jednak, jeśli trwasz przy tym wyborze, skupiłbym sie na lekkości. Pawle, wegług mnie, to w statecznikach powinno być co najwyżej po jedym dźwigarku z balsy, w stateczniku- pod zawiasy. Reszta, sam depron, w tym żebra, po prostu wszystko. Kadłub- tył też tylko z depronu- wręgi, poszycie. Wzmocnić trzeba obszar centropłata i przód- oczywiście, tu drewno będzie nieodzowne. Jakieś podłużnice z balsy mogą sięgać za centropłat, ale tak zanikająco, szczątkowo, z 10 cm, żeby kadłub się nie złamał zaraz za skrzydłem, przy pierwszym cyrklu od kępki trawy. W skrzydle tylko dźwigar z cienkiej sosny (dwa pasy- góra i dół, wypełnienie balsa na sztorc, ale też tylko w środku, lekko poza załamania skrzydeł, potem- depron, żebra- depron. Końce pasów dźwigara, te zewnętrzne, zeszlifowałbym wręcz do zera zbieżnie. Postaw sobie jakiś cel wagowy- uważam że 1200 g to jeszcze jest do zaakceptowania, ideał 1000. Nawet nie próbowałbym myśleć o podwoziu, także stałym- szkoda wyglądu w locie, o chowanym- wcale z powodu wagi.
  9. Robercie- dobra robota, brawo!
  10. Przyłączę się do Michała, w zdaniu o ażurowaniu- jestem w końcowej fazie budowy Lucioli, modelu o zbliżonych gabarytach (po prawdzie jest większy, bo prawie 1600 mm rozpiętości, ale ma bardzo wąskie skrzydło, więc powierzchnia będzie podobna, waga do lotu ok. 1250 g). Samolot amatorski, własciwie model, który jest już samolotem (myślę o oryginale), czyli proste kształty, podatny na lekkie wykonanie, może przód nie jest krótki jak Nieuporcie, czy Camelu, ale długi tył kadłuba i miałem problemy z wyważeniem. W Biesie będzie to samo, staraj się o lekki tył, oczywiście to samo w stosunku do całego modelu.
  11. Nazwa jest na pewno tajna.
  12. zbjanik

    Coroplast ( tekpol )

    Nie miałem 2 milimetrowego, na pewno jest podatniejszy na zginanie. Z grubości 3 mm wykonałem skrzydła, ale osiągnięcie obłości na górnej powierzchni profilu już zaczyna być trudne, więc poradziłem sobie stosując nacięcia powierzchni zewntrznej, które potem zakleiłem taśmą. Z kolei w przypadku lotek, wyciąłem górną powierzchnię jednej "spacji" w dolnym pokryciu, samej lotki nie odcinając i od razu powstał świetny zawias. Na zdjęciach Breakfast, miał kilka zestawów skrzydeł różnie robionych, a ostatni był właśnie z coroplastu 3 mm. Takie sktrzydło (1500 rozpiętości, 200 głębokości) nie waży dużo (brutto, więc z paroma żerbrami, dżwigarem, którego na dobra sprawę mogłoby wcale, przynajmniej ze względów wytrzymałościowych, nie być) około 280 gram. Takie skrzydło jest zabójczo trwałe, od razu "pomalowane", godny polecenia matreriał. Jedyne co, to trudno się go klei, bo jest odporny na wszystko. Można jedjak stosować klej na gorąco, polimerowy i różne kontaktowe, na większych powierzchniach.
  13. zbjanik

    Coroplast ( tekpol )

    Napisz więc, co będzie z tego materiału.
  14. zbjanik

    Coroplast ( tekpol )

    Szukaj w marketach budowlanych, czasem tych nie największych- takich średnuch, ale sieciowych. Ja kupuję w Bricomarche.
  15. Grzegorz- szedłbym w obu kierunkach: nauki latania, oraz tego wynalazku. Nasz pomys?- wypróbuj! Nota bene, zauważ, że klasyczne lotnie są sterowane przesunięciem środka ciężkości (nie tylko wzdłużnie), Concorde też miał system przetaczania paliwa w celu zmiany wyważenia, choć tu raczej nie o dynamikę szło.
  16. Ja również się przyłączę do gratulacji. Najbardziej podoba mi się konsekwentne trzymanie się wybranego kierunku, ścieżki. Tak powstają dobre, wartościowe konstrukcje (no, pomijając te od razu genialne). Profil trójkątny- bardzo dobry- miałem kiedyż kombata na uwięzi, znakomicie latał, choć był to trochę inny wariant- symetryczny, ale też z płaskimi powierzchniami.
  17. No własnie! Jest teraz dużo słów wytrychów, czyli takich które niby mają mieć zastosowanie do wszystkiego i są mocno nadużywane. Przykład: projekt. Ale jest też "sexi" (a może y na końcu). Też tego słowa, jak i "projektu" nie lubię, ale do Lucioli, to ono chyba jednak pasuje...
  18. Piotrze- najpierw umieść film w youtubie, potem skopiuj do niego odnośnik (link) i wklej w post na forum.
  19. Po "międzyprojekcie" (ale mi nowoczesne sformułowanie wyszło- jeszcze lepsze niż sam "projekt") o nazwie Vipan, czas na kontynuację Lucioli. Aktualnie prawie że stoi na swoich kołach, co widać na zdjęciach (kiepskich- wieczór, telefon). Jest kółko ogonowe, jest goleń główna, teraz powstają golenie przednie-zastrzały z amortyzacją (pracują na rozciąganie, a właściwie guma, która to umożliwi). Waga tego co widać, plus lotki, to ok. 700 g. Jean cierpliwie czeka w skupieniu przed pierwszym startem.
  20. Rób swoje, bardzo dobrze to wygląda- jesteś obserwowany (życzliwie)
  21. Dzięki Jerzy- tak, w imieniu Fary zrobiłem błąd, niech mi Jaroslav wybaczy- nieumyślnie, tylko przez niedbałość.
  22. Dzisiaj Vipan poleciał. Lata bardzo fajnie, bez niespodzianek. Ładnie szybuje, mała prędkość lądowania (małe obciążenie powierzchni). Pogoda taka, że mało światła, więc film nieco niewyraźny, trochę lepiej widać w trybie pełnoekranowym. Model można polecić jako pierwszy silnikowy, czy nawet całkiem pierwszy- w takim jednak przypadku zalecałbym jakiś niewielki wznios, tak z 2 stopnie chociaż.
  23. Aha, czyli niepostrzeżenie wchodzimy w temat "runo leśne"; u nas też dobrze rozpracowany: -Tato! Co to jest? -To są czarne jagody. -Aha, ale czemu są czerwone? -Bo jeszcze są zielone. -A kiedy będą czarne? -Jak będą niebieskie...
  24. No proszę- jakie fajne wspomnienia się ożywiają. Nawet te mniej sympatyczne sprawy, jak oślizłość rycyny pod tym kątem widziane nie są aż tak niemiłe. Jerzy- czy byłeś kiedyś ze swoim Vipanem na lotnisku w Gliwicach? Jeden z klubowych kolegów, Stefan, miał kuzyna w Rybniku, który zbudował Vipana i kiedyś latał u nas. Swoim Vipanem latałem nawet na zboczu, bez silnika oczywiście, w Jeżowie Sudeckim. Krótko trwało, ale faktycznie był to lot żaglowy jak najbardziej.
  25. Takie zakończenia skrzydeł robi się bardzo łatwo, do tego "z ręki", nie potrzeba zadnego szablonu. Zrobiłem papierowy model ilustracyjny i kilka zdjęć, żeby było łatwiej wytłumaczyć. Powinno być to raczej jasne: skrzydło wykonujemy "za długie", tzn. od razu z całkowitą rozpiętością- te końcówki nie są doklejane, odwrotnie- powstają przez odcięcie tego co za dużo. to odcięcie to kluczowa sprawa: musi być starannie wykonane pod kątem patrząc od krawędzi natarcia, w płaszczyźnie skrzydła, no i dół dokładnie po cięciwie, czyli prostopadle do rozpiętości. Zdjęcie z ukośnie ustawionym pisakiem pokazuje ten kąt (płaszczyznę cięcia). Już teraz, patrząc z góry na skrzydło mamy fajne całkiem zakończenie- takie ma np. Wilga, albo Zlin 42- wystarczy to zakleić ukośną płytką, odrysowaną po przyłożeniu. Ja to jeszcze zmodyfikowałem o ten kawałek oznaczony zakreskowaniem- utworzył się taki trochę niewyrośnięty winglet. Trzeba nieco wypełnić wnętrze tego zakończenia w pobliżu krawędzi spływu, depronem, trochę szpachlą, bo byłoby za kanciaste wnętrze.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.