Skocz do zawartości

jarek996

Modelarz
  • Postów

    5 149
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    61

Treść opublikowana przez jarek996

  1. Tu jest najlepszy film o EDzie (i Bobie) Bing Video
  2. jarek996

    Nasze Pedałowanie ...

    OK; ostatnie zdjecie to koniec miasteczka RUBIK, wiec jedziemy dalej. Dojezdzam do celu dnia (gorskie miasteczko PUKE). Jest to baza wypadowa dla wedrowcow pieszych i do tego miasto z malym browarem, ktory jest niestety zamkniety (TZN nie sam browar, ale knajpka przy nim). Koniec sezonu 😞 Odnajduje moj nocleg i ruszam na miacho (po dlugim prysznicu). Najpierw sam sie porzadnie najadam (i opijam, choc nie az tak bardzo, bo tylko 2 browce), a pozniej ide dokarmiac caly miejski, bezpanski zwierzyniec. Kupuje najtansze parowki i jestem NAJPOPULARNIESZYM czlowiekiem w miasteczku (na 100% wsrod psow i kotow😅). Dokupuje pozniej jakichs slodyczy na wieczor i napoj na noc, ale wafelkami dziele sie z jednym psem, ktory chcial chyba ze mna jechac do Szwecji. Rano czekal na mnie pod brama pensjonatu w ktorym spalem 😍 Kocham Albanie!!! W kazdym razie 150 km i 3300 m w pionie! Porzadny etap i szybka jazda, bo dzien niestety krotki 😬 Bylo obiecane 25 stopni!!! Budze sie o 8.30 (sniadanie zamowilem na 9.00), bo dzisiaj TYLKO 90 km. Troszke gor i jedna niewiadoma. Tym razem zamiast psow, przy sniadaniu towarzysza mi kury gospodarza. Chcial je zamknac, ale powiedzialem , ze jest OK. Jeden kogut je z reki, a jak sie na chwile odwrocilem, to byl juz na stole , chwytajac w dziob kawalek chleba 😂. Szykuje sie powoli po sniadanku, zegnamsie z "moim" psem (dostaje kawalek sera i jajka gotowanego) i wyjezdzam z miasta. Najpierw asfalcuik, po 6 km skret w prawo i kilkukilometrowy zjazd CUDOWNYMI serpentynami. Po zjezdzie mam wjechac w las, ale tam wlasnie czeka NIEWIADOMA. Nie wiem, czy DA sie jechac. Jest to zaznaczone jako szlak, wiec moze byc roznie. Nie bylem w stanie tego blizej obejrzec, ale zaryzykowalem. Jak sie nie da, to wspinaczka z powrotem 😬 Dojezdzam do mostka i od razu z buta, ale tylko 200-300m. Pozniej ostre wspinaczki po kamieniach. Nie jest latwo, ale JADE! pozniej z 400m wchodzenia (waski, zarosniety szlak), ale na gorze znowu sie "otwiera" i udaje sie wjechac az na przelecz. Z przeleczy (teoretycznie) zaznaczona jest DROGA (lesna, ale DROGA). Szukam jej, ale okazuje sie, ze droga zamienila sie w koryto rzeki (ktorej teraz NIE ma) i zarosla krzakami i inna roslinnoscia. Na "kancie" tego koryta prowadzi sciezka, ale bardzo waska. Ledwo przeciskam sie z rowerem i w sumie schodze ze 300 (deniwelacji), czyli ze 2-3km (jest BARDZO stromo! W dole majaczy juz jezioro (zaporowe) Koman, ktore powdstalo po przegodzeniu rzeki Drin). Schodzi sie bardzo milo, na dole cudowny widok i idzie dosyc szybko. Nogi mam "porysowane" do krwi od krzakow, ale mysle tylko o tym , aby juz krecic. Tuz przed koncem droga robi sie "jezdna", wiec puszczam sie koncowka wdol i dojezdzam do poziomu wody. Jeszcze kilometr i mostem przejezdzam do restauracji na browca. Widac, ze to koniec sezonu. Jestem sam, a personel szykuje sie bardziej do zamkniecia, jak czeka na turystow. Wypijam piwko, pylkam fotki i mam 40 km drogi (ciagle gora-dol) wzdluz brzegu (raz blizej, raz dalej). CUDOWNE widoki, jest juz 25 stopni wiec jade sobie cieszac sie okoliczna natura , spokojem i samym kreceniem. Po kilkunastu km staje na browca (pani dosyc znudzona i tlumaczy, ze to koniec sezonu). Po drodze mija mnie moze ze 5-6 samochodow i we wszystkich jada TURYSCI (widac po twarzach). Jada tylko obejrzec Koman, ale raczej bez noclegow, bo wiekszosc przybytkow zabita dechanmi na zime. Po 2 godz dojezdzam do lekkieko "odjazdu" od wody i na asfaltowym zjezdzie znajduje knajpke. Postanawiam zjesc obiad i napic sie zasluzonego piwka. Pozdrawiam pare graveklowcow jadaca w przeciwnym (jak moj) kierunku. Zjadam niespiesznie i wsiadam na rower. Do celu podrozy moze ze 25 km dosyc plaskiej trasy i z tego polowa asfaltem. W koncu dojezdzam dio Shkoder i udaje sie w strone centrum. Siadam w kawiarence, zamawiam ciacho i laduje telefon, szuhkajac jednoczesnie noclegu. Jestem w samym centrum i okazuje sie, ze 50 m od miejsca w ktorym siedze, jest tani hotelik. Place i ide do noclegowni. Dlugi prysznic,i czas na miacho. Jest sobota i WSZYSCY ALbanczycy sa w centrum! Jedza, pija kawe i rozmawiaja, Jest dalej przyjemna temperatura, ale sloneczklo powoli chowa sie za horyzontem. Zjafdam kolacje i udaje sie na spacer po Shkodrze. Obchodze miastoi i zasiadam w kawiarence probujac miejscowych smakolykow, popijajac je doskonal kawa (tego Wlosi ich naprawde PERFEKCYJNIE nauczyli). SIedze chyba do 23.00 obserwujac mieszkancow i w koncu udaje sie spac. Do 24.00 wali mi w okno baklanska musyka z okolicznych knajp i juz myslalem, ze tak sopedze cala noc, ale o 24.00 nagle wszystko ucicha (jak gdyby ktos prad wszystkim odlaczyl) i natychmiast zasypiam.
  3. Chyba polowa moich silnikow ENYA ma takowy (od minimalnego, po dosyc NIEminimalny). ZADNYCH skutkow ubocznych nie zauwazylem.
  4. Tyci tyci, podobny do Piotrusia Fronczewskiego 😉
  5. Benzynowa Enya 60-4C Enya 60-4C mit Zündung Viertakter in Bayern - Lindau | kleinanzeigen.de
  6. RCV 120SP 4 Takt Methanol in Bayern - Egling a.d. Paar | kleinanzeigen.de
  7. W tym roku, czy Erwudziakiem? Ja mam w tym roku ZERO lotow (no OK, jeden lot wykonalem rowerem, jak mnie Ukrainiec pier..........al samochodem od tylu) 😬 25,50 zl za sztuke 😉 Robiles cos z Mustangiem? 25,50 zl za sztuke 😉 Robiles cos z Mustangiem?
  8. Z kierownica (i to jeszcze zaznaczone tasma izolacyjna polozenie), to KAZDY by wyladowal 😉
  9. Wypraszam sobie! Ja go przeciez buduje od chyba 5 lat (TZN nawet zbudowalem w 95%) Britten-Norman Islander !!! Simprop Britten Norman-Islander Spannweite 1,85m | RC-Network.de
  10. jarek996

    Nasze Pedałowanie ...

    Tak sie jada w tych krajach (polowa Balkanow). Wyobraz sobie 36 stopni i GORACA zupa😁 Marcin cos wspominal o PLYNACH podczas jazdy 😉
  11. jarek996

    Nasze Pedałowanie ...

    Dwa dni (na razie) w Albanii 😉
  12. jarek996

    Nasze Pedałowanie ...

    W kilku miejscach niedawno bylem😉 Ja dzisiaj troszke wiecej km. Wyszlo 147 i 3300 m w pionie. Dalo mi sie to we znaki, ale udalo sie dojechac przed zachodem slonca (okolo 18.00 robi sie ciemno)
  13. jarek996

    Nasze Pedałowanie ...

    Najwiekszy problem z tym paskiem. Jaki dokladnie rower? Ja nie utrzymalem nerwow na wodzy i za 4,5 godziny (22.30) wylatuje do Tirany. Tam pospie kilka godzin i startuje o 8.30 do ciezkiego etapu. Ponad 150 km i 3350 m w pionie. Planuje (co ja pisze; nie PLplanuje, a DOJADE) do miejscowosci Puke ( w gorach) , w sobote tylko 80 km (ale dojdzie pewnie ze 20 w Shkoder) wzdluz jeziora Koman, a w niedziele powrot ze Shkoder do Tirany (tez 150 km) i odlot o 20.30. W Albanii w weekend 23-25 stopni i piekne sloneczko. Oto trasa; https://en.mapy.cz/s/hozofosasu https://en.mapy.cz/s/podesunasa https://en.mapy.cz/s/bugevevela
  14. Podobno ten akurat egzemplarz, spadl pod jakims Norweskim fiordem z powodu zle zamocowanej lotki. Przyczyna byl "romansik" ze zdjecia. Przy TAKIEJ pracy, nalezy myslec 100% GLOWA, a nie glowka 😉
  15. jarek996

    Nasze Pedałowanie ...

    W mijajacym tyg. wtorek i czwartek po 50 km (gravel). Wczoraj 120 (gravel) a dzisiaj 106 (szosa). Piekna jesienna pogoda ( wczoraj slonce i 15 stopni, a dzisiaj az 18!)
  16. Moze to komus sie przyda??? Modela/Mvvs Reservdelar | Köp på Tradera (647745937)
  17. Jednak DUZE modele lataja pieknie i bardzo realistycznie !
  18. Patryk, prosze NIE zaczynaj tak zdania! Po takim poczatku czlowiek sie poci i roluje na dol, zeby obejrzec zgliszcza 😂
  19. Pico 45 RC SE | Köp på Tradera (647750205)
  20. jarek996

    Nasze Pedałowanie ...

    Piekny dzien na dunskich szutrach! 128 km (z tego 110 po lesnych duktach). 12 stopni, sloneczko i lekki tylko wietrzyk. Wypilem tez najdrozsze piwo roku (72 dunskie korony, czyli 9,65 EUR za 0,5 l w PLASTIKU!!!) P.S Na trzecim zdjeciu zamek (Helsignör- Elsinore), w ktorym rozgrywa sie akcja HAMLETa.
  21. Tak sie tez domyslilem. Ja tez czasem celowo pod jakas gore nie podjezdzam, tylko OBJEZDZAM 😉
  22. Moze Ci troche podbije "EDka"? Szkoda byloby taki fajny silnik, tak tanio chwycic 😂 Trabanta wis´dzialem, nawet poinformowalem Pawla, ale pewnie ma ze trzy szt.
  23. Nie chce sie czepiac modelarskich szczegolow, bo ja to w sumie rowerzysta, ale DLACZEGO tutaj (na powierzchni) jest widoczna "siateczka"? Jesli tak MA byc, to za kare robie jutro 132 km (i tak planowalem 😂)!!!
  24. jarek996

    Nasze Pedałowanie ...

    Napisanie , mam DT SWISS, to jak napisac: mam Volkswagena. Sa i POLO i PHEATONy 🙂 DT SWISS robi dziesiatki modeli kol (wiekszosc BDB, nawet te tansze), a ich topowym produktem do gravela sa kola GRC 1400 DICUT. 2000 EUR 😉 Wtedy zaczynamy "poprawiac" rower 😅 Pamietaj, ze to duzo drozej, jak poprawiac SIEBIE 🤣 Ja jutro na jednodniowa WYPRAWE. Wyprawa to moze zbyt wielkie slowo, ale jednak bede jechal 2x pociagiem (raz do Helsingborga, a raz mostem, z powrotem z Kopenhagi) i raz plynal promem (z Helsingborga do Helsingör). Tam (w miescie Hamleta) walne browca (Dania bardziej przypomina Niemcy w piwnej kulturze i mysle, ze o 10.00 rano mozna sie juz napic lanego piwa!) i ruszamy na dol, do Kopenhagi (ale mocno bokami). Tomek (moj kolega z ktorym jade) zaplanowal 132 km i mowi, z traska jest zacna! Wyglada to tak, jak na ponizej zalaczonej mapce: No i ostatni dzien wyprawy "niemieckiej", czyli odcinek do Sassnitz. Lekkopolciezki sen po germanskich kielbaskach, bez klimy i zbyt wczesna pobudka (6:30). Poranna toaleta, a nawet kolejny (tym razem poranny) prysznic po do dusznej nocy. Pakowanko i zmykamy o 7.30. i mamy 7 km do miejscowosci Bart (gdzie pierwotnie mielismy spac, ale nie bylo nic wolnego). Piekne male miasteczko polozone nad zalewem “wlasnym” (Barther Bodden). Wjezdzamy na rynek i szukamy kawiarenko-piekarni, ktora znajdujemy na rogu ryneczku! Jest 8.00, a w kawiarence juz kilka osob kupuje pieczywko, lub spozywa sniadanko. Zasiadamy na zewnatrz i sami zamawiamy drobny posilek z kawusia. Zjezdzamy do portu (Marek jest zeglarzem i kierujemy sie na wschod.Dzisiaj bedzie wiecej asfaltow, choc odcinki szutru tez sa w planach. Walimy wzdluz brzegu zatoki, co wydluza nam niemal dwukrotnie droge do Stralsund. Cudowne widoki, a po drodze co chwile male siedliska po kilka domow lezace 20 m od brzegu. Totalny spokoj i zadnego ruchu na sciezce. Marek niestety TOTALNIE opadl z sil po wczorajszych 160 (jednak jak sie jezdzi max. 60 km, to takie 160 zostawia slad). Wleczemy sie wiec 18-22 km/h (w zaleznosci od wiatru). W pewnym momencie wyprzedza na Niemiec na szosowce i postanawiam sie do niego podlaczyc (troszke treningu nie zaszkodzi). Pedzi prawie 40, wiec troszke sie zdziwil jak do doszedlem. Pedzilismy sobie tak 3-4 km, ale gdy zblizalismy sie do kolejnej wsi zrownalem sie z nim i wytlumaczylem, ze tutaj koncze i czekam na kolege, ktory w ten sposob NIE jezdzi Niemiec tylko zapytal skad jestesmy, klepnelismy piatke i czekalem na we wsi na marka WIELE minut. Wsie zaczely sie powiekszac i bylo ich coraz wiecej. Bylo to oznaka, ze zblizamy sie do Stralsund. Wjechalismy do miasta (niestety) zla droga (nie przy morzu), bo Marek weszyl juz podstepy, jak tylko chcialem gdzies skrecac Wjazd na rynek i pierwsze piwo dnia.Po piwku Marek znajduje kawiarenke i zaprasza na torcika (wczoraj obchodzil urodziny). Dojezdzamy do wody i kierujemy sie na most na wyspe Rugia. Walimy ostro na Rugie, gdzie Marek zakonczy swoja podroz (chce TYLKO wjechac na wyspe i zawrocic), gdyz musi wracac do Berlina, bo w poniedzialek ma wazne sprawy juz od samego rana. Przez to, ja zmienilem rowniez swoje plany i planuje zdazyc na szybki katamaran do Trelleborga (14.55), ktory odplywa spod Sassnitz (Neu Mukran). Mam 45 km do celu, wiec ukladam sie na kierownicy i robie sobie 10 km czasowke. Niestety wiatr w twarz, wiec trza sie lekko nadwyrezac, zeby cos tam bylo na liczniku. Perfekcyjny asfalt na sciezce, sporadyczne zakrety wiec idzie pelny ogien. Mijam ze 3 wsie, ale knajpy raczej (jeszcze?) pozamykane. Znajduje stacje benzynowa i postanawiam napelnic bidony, a przy okazji walnac browca, ktorego nigdy wczesniej nie widzialem. Po “naplynnieniu” sie, pozostaje mi kilka km do miasteczka Bergen auf Rugen. Postanawiam wjechac do miasta (mam troszke czasu) i nie zaluje! Po pierwsze, ze na rynek prowadzi niezly podjazd (ostatnie 500-700m wzniesienia to bruk), a po drugie miasteczko ma sliczny ryneczek! Staje, NIE wale fotki (nie wiem dlaczego) i zaczynam zjezdzac z z rynku w strone Sassnitz (tez bruk). Pozniej kilkanascie km asfaltami (dosc pofaldowanymi) i dojezdzam do Lietzow. Dawno temu, czesto jezdzilem do Polski przez Niemcy (prom plywal tylko 4 godz, a wolalem jechac, jak siedziec na polskim promie 8 godzin!). Znam wiec doskonale Rugie i zawsze chcialem pojechac sciezka ktora biegnie prawie wzdluz drogi. Po 35 latach spelnilem w koncu swoje “marzenie”. Staje w Lietzow, gdyz jest PRZESLICZNIE polozone, znajduje knajpke i zamawiam browca, ktory doskonale podsumowuje moja wyprawe: STÖRTEBEKER BALTIC-LAGER!!! Siedze i napawam sie cudowna panorama pijac doskonale niemieckie piwko! Zamiast dalej walic asfaltem, znajduje lesna przecinke do miejsca skad odplywaja promy do Trelleborga. Wracam 500m i skrecam w las (wzdluz torow i brzegu). Okazuje sie, ze przecinka ma kilkanascie podjazdow chyba po 20%!!! Czasu jednak mam wiele, a do promu tylko 4 km. W koncu szutry sie wyplaszczaja i po chwili wjezdzam na asfalt widzacw oddali baze promowa. Kontrola biletow, chwilka czekania i wjezdzam na prom. Zamiast planowanych 140km, wyszlo tylko 100, ale wole spac w domu, wiec nie mam zadnych wyrzutow, ze poszlo inaczej jak planowalem. Klade sie na zewnatrz (z tylu) i zazywam slonecznej kapieli przysypiajac sobie chwilami. Podroz mija bardzo szybko i po chwili schodze po rower, dojezdzam do stacji kolejowej. (nie chce mi sie pedalowac do Malmö, bo to moje “codzienne” trasy) , wsiadam do pociagu i po chwili jestem w Malmö. Wrzucam ciuchy do pralki i w tym momencie CUDOWNA wyprawa sie konczy
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.