-
Postów
3 224 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
20
Treść opublikowana przez samolocik
-
..."Lepiej niech przyjadą na MP i sobie popatrzą i pogadają."... ja już byłem rok temu w Koczargach i nawet Czaro się odniósł do tego w swoim poście. Miło, że ciągle pamięta Dlatego, wiem czego mi brakuje żeby ew. zacząć startować. Czekam z niecierpliwością na opinie Czarka i otwarte zawody organizowane przez Konrada. Ponoć są niedługo zawody w Krakowie, więc może sobie podjadę potrenować w przerwach. [Edit] - w ESA jest więcej zawodników ponieważ lata się w zespołach (eskadrach). Mamy też kasyfikację zespołów a nie tylko osób indywidualnych stąd presja zespołu na jego członków, żeby zawsze ktoś z zespołu pojechał na zawody jest większa. No i często zespół stanowi zgraną grupę osób, więc wszystko organizuje się łatwiej, wysyiłek często rozkłada się na parę osób. Więc może kluczem jest tworzenie lokalnych zespołów?
-
Propozycja organizacji multi zawodów F5J/F3K/F3B
samolocik odpowiedział(a) na Konrad_P temat w Imprezy szybowcowe - miejsca do latania
Czemu nie, moge przyjechać na zawody. -
No to analogicznie do teorii praw rynku zrobimy sobie mniej lub bardziej rzeczywistą listę barier wejścia na rynek, czyli barier dołączenia do grupy latających zawodników: - wysoki koszt rozpoczęcia działalności - tutaj cena modeli ponieważ brak na rynku modelu spełniającego rolę szkoleniową - w dużym szybownictwie są tańsze konstrukcje do szkoleń adeptów, nawet raz był chyba rozpisany konkurs na takową, - brak wiedzy potrzebnej do startu w konkurencjach - tutaj potrzebne byłoby szkolenie w dowolnej formie ze strony środowiska i chęć nauki ze strony kandydatów. Wiedzą można by podzielić na tą związaną ze startem (regulamin, i inne) oraz praktyczną związaną z ustawianiem modeli i ich kierowaniem aby maksymalnie wykorzystać warunki w ramach zadania, - brak zasobów finansowych na bieżący start w zawodach - tutaj jedyne co może pomóc to łączenie się w grupy aby było taniej dojechać i planowanie uczestnictwa w zawodach do których możemy pojechać i wrócić z co najwyżej 1-ym noclegiem. Dodatkowo po prostu dorabianie sobie aby wspomóc własny fundusz na starty - to musi być osobny budżet choćby trzymany w lubianej "śwince" :-), - bariery w umiejętnościach manualnych - musimy złożyć nowy model lub rozbiliśmy model i trzeba go naprawić tak aby nie zepsuć go jeszcze bardziej. Wiele osób włącznie ze mną targa obawa, że coś spierniczymy. W praktyce okazuje się, że najgorzej jest zacząć, potem już jakoś leci. Ale są osoby, które niewiele zrobiły własnymi rękoma i w tym przypadku obawa pzred zepsuciem jest uzasadniona. Trzeba jednak od czasu do czasu coś sobie w domu pomajsterkować aby się obyć z klejami, cięciem, itp. - bariery formalne - potrzeba ruszenia głowy i tyłka aby załatwić formalności związane z przynależnością do AO lub Towarzystwa i z licencją. Tego nikt za na s nie załatwi. - bariera czasu - brak czasu na wyjazdy całodniowe. Jeżeli ktoś ma rodzinę i małe dzieci to oczywista sprawa, że nie poświęci całego dnia na wyjaza. Czasem może uda się kogoś zorganizować 1-2 razy w roku do pomocy i wyrwać na zawody. Iny powód to praca, opieka nad kimś itp. Tutaj brak tzw. "recepty" To tak na szybko.
-
W ESA czytasz jasny regulamin dostępny na stronie www, wykonujesz tani model przy pomocy instrukcji Mirka (mirolek) dostępnych na youtube, zabierasz 30pln wpisowego i jedziesz na zawody startując w jednym zadaniu (walka). W F3K czytasz regulamin, czytasz zadania do wykonania w trakcie zawodów i ich nie rozumiesz do końca, komend puszczanych w trakcie zawodów z odtwarzacza i wydawanych w szybkim tempie w j. EN też nie do końca rozumiesz. Do tego bujasz się z załatwieniem formalności typu stowarzyszenie i licencja wpadając w stałe opłaty roczne niezależnie od tego, czy Ci się spodoba latanie w F3K, czy też nie. Kupujesz używany, przeważnie połatany po kraksach w zawodach model za 1.200pln i cieszysz się, że to była okazyjna cena. Nadal brak na rynku rozsądnych dobrze latających modeli w rozsądnej cenie, wyjątkiem był VIRGOS a teraz kandydatem mógłby być SPINACZ, gdyby ktoś zrobił nim wyniki na zawodach. Jednodniowe szkolenie zorganizowane na początku i na końcu sezonu mogłoby pomóc w decyzji latać/nie latać lub możliwość startowania w zawodach bez posiadania licencji na zasadzie startujesz ale Twoje punkty nie liczą się, tj. nie jesteś klasyfikowany w oficjalnej punktacji. Czyli startujesz, zdobywasz doświadczenie a jak je już masz i Ci się podoba to występujesz o licencję i latasz dalej będąc punktowany.
-
Gdyby nikt u nas nie kradł to fajne miejsca powstawałyby jak grzyby po deszczu i nie tylko nasze lotniska mam na myśli. A wracając do siatki. Może gdyby jakieś stare słupki osadzić i do tego stare przęsła z ogrodzenia to nikt by nie zabrał bo stare... Albo wbetonować rurki a słupki i siatkę przywozić ze sobą :-( to musi być coś co nikomu się nie nada ani na bramkę piłkarską, ani jako ogrodzenie :-)
-
Pomimo prób z innymi dostępnymi krajowymi modelami z różnych względów zakończyłem na FB 2 i zamierzam dłużej pozostać. Serwa KST X08
-
O nadajniku T18SZ sport złego słowa nie dam powiedzieć. Ale w jego miejsce kupiłem sobie model Fireblade II z fajnymi serwami Mam jeszcze 8 kanałową Futabę z modulacją TFHSS/SFHSS i odbiornikami o zasięgu 500m (inne z grupy cenowej do 240pln nie wejdą mi do DLG) i pewnie ten zestaw zostanie użyty do pierwszych lotów. Wcześniej testowałem go z Virgosem F3K i dawał radę.
-
Ciężko nie mieć pytań jeżeli się samemu nie używało. Nadajnik nie jest drogi, odbiornik 4 kanałowy do DLG też w znośnej cenie, możliwości oprogramowania ogromne, stąd zainteresowanie.
-
Czy ktoś już używał Taranisa QX 7 z DLG?
-
Każdy z Was ma rację. Jedna osoba ma malutki domek 60-100m2 kryty blachą a druga 200m2 z większą ilością grubszych ścian i dachówką. I okazuje się, że piewrsza płaci za gaz drugie tyle a gaz co ta w większym domu. Jak porozawiają razem to dojdą do tego, że duży, masywny dom wolniej się ogrzewa ale i wolniej schładza więc nie wywiewa z niego ciepło jak jest wietrzna Zima. Okaże się też że właściciele dużego domu wolą chłodniej a w zasadzie to cała rodzina rano wychodzi do pracy/szkoły i wtedy automatycznie piec schodzi z ogrzewaniem np. na 14 stopni a przed przyjściem domowników się nagrzewa do 17-18 st. bo tyle lubią. A w tym samym czasie właściciele pierwszego domu mają małe dziecko, z którym cały czas kotoś siedzi w domu i muszą trzymać temp. 21st na okrągło :-) Gazem zawsze będzie drożej w standardowym domu. W tym docieplonym, gdzie pilnowało się robotników żeby docieplali zgodnie ze sztuką będzie kosztowo znoście i na pewno wygodniej niż w przypadku opalania węglem. Nie znam w swojej okolicy żadnego właściciela starszego domu, który przeszedł na gaz. Wszyscy czekają do ostatniego momentu, w którym będą jeszcze mogli palić węglem, czy też wszystkim co im wpadnie pod rękę. Gazu nie znajdziesz w lesie, czy na ulicy i nie dorzucisz do pieca. W przyadku węglowego zawsze coś można dorzucić. Pomimo wszystko wolałbym aby wszyscy mieli wygodne piece gazowe a ceny gazu, które ponoć maleją stanowiły 90% tego co pojawia się na rachunku. Bo teraz nawet przy malejących cenach gazu rachunek potrafi być taki sam lub wzrosnać bo opłaty przesyłowe, za infrastrukturę i czego tam jeszcze nie wymyślą aby zapewnić sobie stałe zyski. Jak gaz będzie a tani to wzrosną opłaty za przesył i infrastrukturę. Tego możemy być pewni.
-
Tego jeszcze nie rozstrzygnąłem po latach. Tj. ciężko spotkać na rynku nadajnik, którego drążkami można wygodnie sterować kciukami. OK, Graupner z serii MZ jest takim oraz po części MPX z tytułu tego tematu. Reszta miała za wysokie drążki aby sterowanie kciukami było wygodne, więc sterowałem palcami. Ale podświadomie bardziej leży mi sterowanie kciukami.
-
Żeby tak bliżej było... Jak poskładam sprzęt to za tydzień latam u siebie. Może Koledzy latający w okolicach też dołączą? Będę na zawodach w Krakowie na razie raczej jako latający w przerwach lub oglądający bo z licencją to juz raczej nie zdążę z resztą trzeba to jeszcze przemyśleć ;-) Gdyby tak sprzedawali licencje jednorazówki na zawody poprzez zakupy online to pewnie byłoby więcej chętnych
-
Przemek, Patryk, dziękuję Wam za odpowiedzi. Jako o opcji B myślałem o Taranisie X9D ale ergonomię ma dużo gorszą niź Multiplex (chodzi o moje osobiste odczucia organoleptyczne). Nie "macałem" jeszcze Taranisa QX7.
-
Cześć, czy Macie może jakieś doświadczenia z nadajnikami o tej modulacji? Pytam ponieważ miałem ten nadajnik w rękach i pasuje mi w nim większość rzeczy, więc zastanawiam się nad jego zakupem. Interesują mnie informacje na temat jakości połączenia oraz szybkości nawiązywania połączenia nadajnik-odbiornik po jego utracie.
-
Nie pchać się w gaz dopóki gmina nie dostarczy dokładnej rozpiski kto za co I ile będzie płacił. Decyzję trzeba podejmować świadomie, czyli mając maksymalną ilość danych jakie uda się uzyskać od gminy i samemu. Gmina powinna dostarczyć informację ile będzie kosztowało ogrzewanie i ciepła woda po wymianie na gaz przy założeniu jakiejś kilku temperatur (np. 18/19/21) w pomieszczeniach przy określoonej kubaturze i średnij temperaturze z ostanich lat w okresie grzewczym. Jak na razie to gmina chce sobie zrobić dobrze. Gaz ma wiele zalet ale trzeba znać koszty na teraz i w przyszłości (ogrzewania, utrzymania i seriwsu okresowego instalacji) żeby świadomie zadecydować.
-
Byłem niedawno osobiście w tym sklepie i to co piszę dotyczy wyłącznie sklepu stacjonarnego a nie sprzedaży realizowanej wysyłkowo, która bardzo sprawna a produkty są często w konkurencyjnych cenach i świetnie zapakowane. Od chyba ponad 2 lat wiedziony reklamami i internetowymi relacjami ze sklepu i organizowanych przez niego festynów pragnąłem pojechać tam i osobiście zaznać przyjemności kupowania lub choćby pooglądania w sklepie prawdziwie modelarskim, świetnie zaopatrzonym i zorganizowanym a po wszystkim napić się kawy w sklepowej kawiarni. No i nadszedł ten dzień kiedy przejeżdżałem niedaleko i udało mi się wyszarpać godzinkę na skok w bok z trasy. SKlep z zewnątrz super, dojazd do sklepu również idealny - zjazd z autostrady, duży parking, nowoczesny budynek, kilka zaparkowanych samochodó klientów. Wszedłem do środka, ukłoniłem się Pani przy kasie i wziąłem koszyk bo nuż coś kupię :-) Pierwsze wrażenie to duuużo miejsca, ale jak już przeszlem kilka alejek to wrażenie że regały nie są dobrze zlokalizowane, że bardziej komuś zależało aby dobrze działał monitoring kamer i ten prowadzony osobiście przez kilku pracowników siedzących przy dedykowanych stoiskach (drony/śmigłowce / samochody / samoloty) niż aby klient był zadowolny i miał wszystko pod ręką. Druga sprawa, ważniejsza to ilość wystawionych artykułów na stronie internetowej a ta wystawiona w sklepie. Po przejściu całego sklepu rzuca się nachalnie w oczy, że firma jest skoncentrowana na sprzedaży internetowej. Twaru na sklepie jest mało a elektronika... co tu dużo mówić. Na stoisku s nadajnikami nie było np. nadajników Futab T14SG, które na stronie www są w promocji, nie było też nadajnika FX22, nie było też innych. A stan tych nadajników, które są wystawione jest dramatyczny. O ile mogę zrozumieć urwaną klapkę zasłaniającą gniazdka lub oderwaną nakładkę antypoślizgową w Futabie to nie zrozumiem tego, że nadajniki sa poprostu ochydnie brudne - kleją się do rąk. Musiałem umyć ręce po wyjściu ze sklepu! Nadajniki - te w "kiepskim" stanie są oczywiście zabezpieczone przed kradzieżą np. mała kłódeczka założona na zaczep nadajnika, gdzie normalnie zaczepia się smycz. Serw nie widziałem na sklepie, ne widziałęm też żadnych lepszych silników, silniki "markowe" elektryczne fm Potenza w szklanych gablotkach. Samolotów też zbyt wiele nie było. Ok, pochodziłem, pomacałem nadajniki bo na tym najbardziej mi zależało a zakupię sobie przez internet bo będzie szybciej i czyściej niż w sklepie stacjonarnym. Przy wychodzeniu ze sklepu chciałem się napiś tej kawy, no ale kawiarna zamknięta chyba do następnego rozpoczęcia sezonu, bo widniała data 1 kwietnia :-) No nic, marzenie spelniłem bo w sklepie byłem. Pozdrawiam Wszystkich i zachęcam do odwiedzin naszych krajowych sklepów.
-
Dziękuję Rafał, zmiany w kadłubie pewnie spowodowane przeniesieniem serw choć więcej rzeczy można załatwić tym skróceniem i wydłużeniem jak domiemywam.
-
Cześć, jaka jest różnica pomiędzy Fireblade a Fireblade 2, który pojawił się na stronie http://gcm-model.com/ ?
-
Do lutowania może i nie pomaga ale do bielenia przewodów cyną tak. Wystarczy porównać różnicę pomiędzy cynowaniem bez polopiryny i z polopiryną. Oczywiście są lepsze środki. Ten z polopiryną jest jeszcze z czasów komuny, gdzie było ciężko o cokolwiek.
-
Polopirynka jako kwas pozwala na dużo łatwiejsze pokrycie cyną miedzianych drucików. Nie znam procesu od strony chemicznej ale tak to działa w praktyce. Warto spróbować. Boguś, zgadzam się z Tobą i poprawię swój wpis w tym temacie. Grot mojej lutownicy już dawno stracił jakąkolwiek warstwę ochronną, więc jemu żadna metoda czyszczenia nie zaszkodzi. Natomiast do transformatorowej używam drutu miedzianego więc i jemu nic się nie dzieje.
-
Do pobielenia cyną użyjemy następujących akcesoriów: - lutownica zwykła 40-60W (lub inna) lub transformatorowa, - cyna, - kalafonia, - tabletka aspiryny lub polopiryny lub jakiś zamiennik ;-) - deseczka aby nie przypalić stołu lub skrzydła... Zasada jest taka, że najpierw rozgrzewamy lutownicę a dopiero potem pobielamy cyną/lutujemy elementy. Dlaczego? Dlatego aby jak najkrócej nagrzewać lutowane elementy co zapobiegnie: stopieniu izolacji na lutowanych drutach, skurczeniu się termokurczliwej koszulki nałożonej na drut aby ją później obkurczyć na miejscu łączenia drutów, roztopieniu lub przegrzaniu podzespołów elektronicznych, do których lutujemy przewody. Jedna uwaga przed dalszymi czynnościami. Opisuję lutowanie złączki do serw lotek i wcześniej włożyłem przewody serw do kanału w rdzeniu skrzydła tak aby ich obcięte końcówki wystawały w miejscu mocowania złączki. Jeżeli przylutujemy złączkę do przewodów serwa to nie będzie możliwości wciągnięcia przewodu do skrzydła. No to pobielamy cyną miedziane końcówki przewodów: - skręcamy razem miedziane druciki aby się nie rozchodziły na boki przy pokrywaniu ich cyną, - upewniamy się, że grot lutownicy jest czysty jeżeli nie to czyścimy go zgodnie z instrukcją obsługi lutownicy tak aby nie uszkodzić warstwy ochronnej grotu jeżeli takowa się na nim znajduje,, - rozgrzewamy lutownicę, - przytykamy grot lutownicy do cynowego drutu nabierając mniej niż kropelkę cyny, (tutaj uwaga, nie wdychamy oparów rozpuszczanej polopiryny - są szkodliwe dla zdrowia) - przykładamy końcówkę drutu na tabletkę polopiryny i z góry lekko przykładamy rozgrzany grot aż zacznie się rozpuszczać polopiryna a cyna zacznie przesączać miedziane druciki końcówki przewodu, - to samo powtarzamy dla każdej końcówki otrzymując w efekcie przygotowane druty do dalszych prac. Jako złączek do łączenia przewodów serw lotek biegnących z uszu do centropłatu użyję sprzedawanych przez Arthobby złączy Micro 4B Przed przylutowaniem przewodów do złączek pobielam ich końcówki wyżej opisaną metodą. Następnie na przewody nakładam koszulki termokurczliwe a potem lutuję do złączek. Jak zauważycie na zdjęciu złączka jest przytrzymywana przez kombinerki których rączki są spięte wielokrotnie gumką recepturką czego na zdjęciu nie widać. Gumka zastępuje rękę ściskającą kombinerki i w miarę dobrze się sprawdza w tej roli. Jeżeli Macie inny-pewniejszy przyrząd do przytrzymania złączki na czas lutowania to zastosujcie go. Następnie nasuwamy koszulki na miejsca lutowania przewodów i obkurczamy je np. nad płomieniem gazowej zapalniczki. A tak wygląda lutowana złączka z przewodami w skrzydle. Jak to w życiu bywa zapomniałem odpowiednio wcześniej wyciąć w rdzeniu skrzydła miejsca, w których będą wklejone na żywicę złączki. Dlatego wykonuję je teraz najpierw wyznaczając ołówkiem obrys wycinanego kształtu a potem delikatnie nacinając rdzeń nożykiem a potem wydłubując go zakrzywionym spinaczem biurowym. Ważne aby dolna część wykonanego otworu była dokładnie doczyszczona aż do forniru co zapewni lepsze mocowanie wklejonej złączki. Żeby się nie nudziło przejdziemy do wykonania zawiasów lotek i klap. Producent wlaminował zawiasy w strukturę skrzydła na etapie jego produkcji. Nie zaoszczędzi nam to czasu na wykonanie zawiasów ale z pewnością połączenie będzie trwalsze i mniej podatne na rozciąganie niż zawiasy wykonane za pomocą taśmy klejącej-chirurgicznej firmy 3M, które przez wiele lat były zalecane do modeli ArtHobby przez producenta. Producent zaznaczył kontury lotek i klap na elementach skrzydła, ale tylko na ich jednej powierzchni. Pierwszym etapem wykonania lotek lub klap jest przeniesieni punktu nacięcia skrzydła na jego drugą powierzchnię aby wiedzieć, do którego punktu mamy ciąć skrzydło celem wykonania powierzchni sterowej (lotka/klapa). Najprostszą metodą jest wbicie na wylot szpilki lub igły. Staramy się to zrobić jak najdokładniej nie przechylając szpilki na boki.. Jak już mamy punkty z obu stron skrzydła to wykonujemy nacięcia lotek piłą o jak najdrobniejszych ząbkach. Nacięcia wykonujemy dla wszystkich lotek i klap, czyli 8 nacięć. Po wykonaniu nacięć przykładamy metalową linijkę do górnej powierzchni skrzydla jednej z klap i przyklejamy ją taśmą malarską. Na zdjęciu widać tylko lewą stronę linijki ale analogicznie przyklejamy drugą stronę. Teraz zaokrąglonym i ostrym nożykiem nacinamy górną powierzchnię skrzydła w miejscu położenia klapy (górną ponieważ zawias klapy znajduje się pod fornirem dolnej powierzchni skrzydła ze względu na fakt, iż klapy wychylają się w dół). Nacinamy najpierw delikatnie starając się przeciąć twardą warstwę lakieru i forniru przy zachowaniu linii prostej cięcia a w następnych przejściach już coraz głębiej aż po kilku wyczujemy że nożyk zaczyna się ślizgać po kewlarowym zawiasie. Poniżej wykonane głębokie nacięcie górnej powierzchni skrzydła aż do zawiasu klapy wlaminowanego pod fornir dolnej powierzchni. Teraz przyklejamy linijkę analogicznie ale do dolnej powierzchni skrzydła w miejscu gdzie będziemy nacinać fornir znajdujący się nad zawiasem. Tym razem nacinamy delikatnie aby przebić się przez lakier i fornir ale nie przeciąć zawiasu. Po wykonaniu cięcia do momentu kiedy nożyk zaczyna się ślizgać po zawiasie odklejamy linijkę i trójkątnym iglakiem wykonujemy rowek do głębokości zawiasu. Pozwoli to na odchylenie się klapy. Teraz staramy się delikatnie odchylić klapę do siebie patrząc, czy odchylenie klapy nie jest blokowane przez nie dociętą boczną część klapy lub nie do końca wykonane głębokie nacięcie itp. o ważne aby przez drobiazg nie uszkodzić klapy. Odchylana klapa patrząc z góry. Takie same czynności powtarzamy dla drugiej klapy. Relacja będzie kontynuowana w wolnym czasie do stanu modelu z działu giełda.
-
7. Bitwa o Bemowo - ESA (2 września 2017)
samolocik odpowiedział(a) na JacekO temat w Zawody i imprezy
Przeczuwaliśmy to, dlatego na zawody nie zgłosiła się pełna obsada Gratulacje dla Kolegów, którzy pomimo niepewności przyjechali i dobrze sie bawili na przekór pogodzie. Za rok będzie lepiej -
Drobna promocja z 300 na 200 EUR. Ładowarka 2x200W AC/DC https://www.lindinger.at/en/supplies-und-misc/clearance/corally-eclips-2400-duo-charger-ac-dc-400w-lcd-screen-2x-1-6-li-xx-1-15-ni-xx?sc_src=email_2043600&sc_lid=124024148&sc_uid=ohlElO1vha&sc_llid=13418&sc_eh=11de3b3f9e6227491
-
Na razie nie mam dostępu do swoich gratów, więc zrobiłem nieudolny rysunek połączeń - widok z gory skrzydła. Czyli od pierwszego serwa 3 kabelki do złącza 4 pinowego zakupionego w ArtHobby (3 pinowych nie mieli na stanie, więc usunę 1 pin) potem od drugiej części złącza okrążę wnękę na serwo i zakryję deseczkami balsowymi jak na jednym z wcześniejszych zdjęć. Trzeba będzie połączyć te dwa z trzech kabelków od serwa lotki z 2 kabelkami plusowym i minusowym serwa klapy oraz dolutować kabelki sygnałowe do 4 żyłowego kabla biegnącego od wnęki poprzez otwór w centropłacie na zewnątrz skrzydła a tam prawdopodobnie jak pisaliście złącze MPX. Nie przepadam za lutowaniem kabelków serw ale chyba nikt za mnie tego nie zrobi...
-
Dźwigar chyba rzeczywiście cały bo "wyszedł" z miejsca klejenia połówek centropłata. Na pewno da się naprawić tylko pomalutku jak pisze Witek :-) I śruby plastikowe to wtedy większe szanse na przeżycie płata bez złamania - ścina śruby przy uderzeniu w skrzydło w osi wkręconych śrub (wiem bo miałem taką kraksę). No chyba, że uderzenie poszło inaczej.
