Skocz do zawartości

Vesla

Modelarz
  • Postów

    1 749
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    14

Treść opublikowana przez Vesla

  1. Faktycznie, z tym wycinaniem blach to trochę pojechałeś :-) Część dolna ramy straciła sztywność. Ja swojego trymowałem tak, że ma lekki dryf do przodu. Jeszcze muszę powalczyć z dryfem w bok. Masę będę redukował w kolejnych krokach. Trzeba popracować nad flybarem i chłodzeniem silnika na ogonie. Wskaźnik napięcia jest tymczasowo, bardziej służy jako alarm stanu baterii. Ostatnio latałem z nową baterią i wyraźnie dłużej mogłem polatać. Dzięki za poradę.
  2. Ostatnie dwa dni przerabiałem swojego V912. Na pierwszy etap poszła bateria proponowana przez Romana. Trochę lutowania i wycinania plastiku i udało się baterię obsadzić. Założenie kabiny to inna para kaloszy i tutaj przydaje się łyżka do butów i większy młotek. Niestety tak precyzyjnego wyposażenia nie posiadam. Jakoś udało się zamknąć obudowę. Baterię łączę na zewnątrz. Jest jeszcze włącznik ale planuję zrezygnować z niego i zewrzeć miejsce na płycie na stałe. Włącznik jest tu słabym elementem. Po przeciwnej stronie zamocowany jest wyświetlacz stanu baterii z alarmem :-) Romku, możesz podesłać jeszcze raz te fotki które zamieszczałeś? Hosting je wykasował. Zwłaszcza te dotyczące statecznika i ogona helika. No i flybar. :-) I jeszcze jedna sprawa. Po przebudowie przesunął się środek ciężkości i śmigłowiec dryfuje mocno do przodu. Romku, jak regulowałeś swoją V912? Dodawałeś masę na ogonie czy może zmieniałeś długości popychaczy na serwach? Znalazłem na sieci rozwiązanie polegające na zamontowaniu baterii nad płytą PCB. Ale to jest dobre tylko dla oryginalnej baterii która jest mniejsza niż 1300mAh.
  3. Vesla

    Modelarze w UK

    Ta p.....a angielska pogoda :-) Ostatnimi dniami nie wiało to trochę polatałem, na dzisiaj miałem w planach kolejne loty a tu deszcz :-( Jak nie urok to przemarsz wojsk. Byłem na przełomie lipca i sierpnia w Polsce to latałem ile mogłem. Bezwietrznie i bezdeszczowo. Co do miejsca to mam tutaj taki duże common field. Zapomniane przez mieszkańców i odwiedzane przez miłośników psów i domorosłych piłkarzy. Miejsca dużo i można polatać "na dziko" ale ubezpieczenie w BMFA mam wykupione.
  4. Urlop spędziłem w naszym kochanym kraju nad Wisła (Odrą), zabrałem ze sobą V911 i V912. Wieczorne powietrze było jak masełko no to miałem kilka pakietów przyjemnego latania bez wiatru.
  5. Jak dla mnie to luźna wariacja n/t samolotów z Wielkiej wojny. Skrzydłami i kadłubem podobny do Eindeckera i Bleriota (brak poszycia w tylnej części), sterem kierunku przypomina Morane Sauliner typ N. Maska silnika i przód kadłuba to juz inna bajka i nijak do niczego nie pasuje :-)
  6. Chodziło mi raczej o ile będą dłuższe od 150mAh. Będą wtedy dalej wystawać i przmieszczać środek ciężkości ku tyłowi. Myślę jednak, że nie masz się o co martwić.
  7. Vesla

    Junkers JU 52 w 3D

    Moje modele nie pączkują, tzn jeden osatnio przywalił w ziemię i rozmnożył się przez pozdiał ;-) ale nie poprawiło to jego właściwości lotnych. Muszę go odbudować.
  8. Vesla

    Junkers JU 52 w 3D

    No suuuper to wychodzi! W przeciwieństwie do nas, budujących modele "w realu", ty masz wspaniałą możliwość "pączkowania" modelu i zmiany wersji. Też bym tak chciał :-) Tutaj kilka linków, może się przydadzą: http://axis.classicwings.com/Luftwaffe/relics/Relics%20Junkers.htm https://www.flickr.com/photos/46261662@N02/14116459625/
  9. Co do V911-1 to masz w opisie czy się różni od V911. Aluminowa rama i mocniejsze łopaty. Wybór V911 na początek to moim zdaniem dobre rozwiązanie, pozwala zaznajomić się z heli i załapać podstawy. Sama V911 jak pisałem we wcześniejszych postach, jest bardzo kreto-odporna. Co prawda kupilem zestaw części zamniennych, ale jak narazie przyszło mi tylko wymienić śmigło ogonowe i kosz silnika od śmigła ogonowego. Zakup dodatkowych baterii to jak najbardziej dobry pomysł, ja kupiłem pięć sztuk. Jak zaczynam latać to z małymi przerwami na ochłodzenie silników, mogę latać prawie godzinę. Inna sprawa, że ja mam baterie 150mAh, te które chcesz kupić to 200mAh. Będziesz latał dłużej. Nie wiem jak z ich masą i czy helik nie będzie lekko sciągał na tył, ale spoko poradzisz sobie. Polecam.
  10. I kolejna "ciekawostka" w tym samym temacie tym razem z Kanady. http://wolnemedia.net/prawo/amatorskie-drony-przeszkodzily-w-gaszeniu-pozaru/ Podobno w Kanadzie to już plaga.
  11. Vesla

    Junkers JU 52 w 3D

    Cioteczka Ju zaczyna wyglądać świetnie. Czas na silniki. Planujesz wyposażenie wnętrza?
  12. Dzięki. Masę baterii lutowałeś bezpośrednio do płyty, wtyczka podaje tylko "+". Dobrze widzę na zdjęciach?
  13. Vesla

    Przepis na samobojstwo

    Jak mawiał mój wykładowca: "Statystyka jest jak bikini, zakrywa co ma zakrywać a pokazuje to co chcemy pokazać" I tyle jeżeli chodzi o statystykę :-)
  14. Vesla

    Junkers JU 52 w 3D

    Tylne koło posiada amortyzator hydrauliczny. Dlatego jest to tak rozbudowane.
  15. Dokładnie i ja to zauważyłem, w większości przypadków bezpieczeństwo było zachowane i pilotowi groziła co najwyżej utrata modelu. Czy w takim przypadku można kogoś ganić? Przecież Red Bull Team też lata pod mostami i w innych dziwnych miejscach.
  16. Oj, odkopałeś temat sprzed roku prawie. Do tego czasu sprzedałem Gammę którą widać na zdjęciach, razem z aparaturą i buduję własne modele. Aparaturę kupiłem jeszcze w tamtym roku, Turnigy 9x.
  17. Vesla

    Przepis na samobojstwo

    Egzamin w UK zdajesz na swoim modelu. 80% to teoria i BHP. Reszta to kilka kręgów w/g schematu, aby pokazać, że panujesz nad samolotem. Drugi stopień licencji to akrobacja. Mam materiału szkoleniowe jak ktoś zainteresowany. Język angielski.
  18. Vesla

    Przepis na samobojstwo

    Ja też chciałby to jakoś rozwiązać ale bez pakowania wszystkich do jednego worka.
  19. Vesla

    Przepis na samobojstwo

    Co? Widać mamusia ma ograniczoną wyobraźnie (YouTube pełne jest takich filmików z mamusiami i tatusiami). Na to nic nie poradzę. Brak reakcji innych? widać mają to gdzieś. Pilot powinien zareagować. Jeżeli nie zareaguje to co mu pomoże licencja i szkolenie? Jak wspomniano powyżej o gościu z licencjami i certyfikatami który latał nad tłumem. Powtarzam licencja nie pomoże. Ale wystarczy zrobić coś takiego: amator modele do 1-2kg (np): obowiązkowe ubezpieczenie modele pow 2kg.:licencja + ubezpieczenie zawodnik (starty w zawodach): licencja + ubezpieczenie Tak długo jak będę się bawił parkflyerem to martwię się tylko o ubezpieczenie. Jest to coś na wzór opisanego przeze mnie systemu angielskiego. Czy mi się to podoba? Ja latam park flyerem :-)
  20. Vesla

    Przepis na samobojstwo

    Jeżeli idę po ulicy i widzę quada czy co innego nad głową to staram się wykazać rozsądkiem i odejść dalej aby nie znaleźć się w "zasięgu rażenia" w przypadku awarii. Żadna licencja nie ochroni pilota RC, mnie ani tym bardziej quada, od nieprzewidzianej awarii. A, że takie się zdarzają to wiemy. Zdarzają się nawet w "dużym lotnictwie".
  21. Vesla

    flaybar

    Dokładnie, tak jak pisze Robert. Podręcznik pilotażu podaje wysokość równą dwóch średnic wirnika, jako wysokość bez wypływu ziemi. Dla takiego maluch 0,5m to już starcza.
  22. Vesla

    Przepis na samobojstwo

    No ale zgłaszanie to działanie (jak pisała Bartek) PO FAKCIE (po wypadkach), a jakoś posiadane papiery i szkolenia pozwoliły ma na takie latanie.
  23. Vesla

    Przepis na samobojstwo

    To już ci zostało 3 lata do takich badań. Dołóżmy jeszcze: neurologa, urologa, psychologa, księdza i wziernikowanie odb..., do tego kartę szczepień dla psa, pies też obowiązkowy. :-)
  24. Vesla

    Przepis na samobojstwo

    Sorki źle to napisałem. Utrudni to młodym zabawę i rozwój. A starym modelarzom skomplikuje życie i zwiększy wydatki na certyfikaty i badania okresowe ich modeli. Taki miał być sens tego zdania. Palce szybsze były od myślenia :-) (I mamy przykład braku myślenia :-D ha, ha )
  25. Vesla

    Przepis na samobojstwo

    Koledzy, wróćmy do podstaw. Wychowanie dzieci i młodzieży i nauczenie ich odpowiedzialności i rozsądku w szkole i domu! Tu jest pies pogrzebany. Certyfikaty, szkolenia, licencje, opłaty, znaczki skarbowe i co tam jeszcze to nabijanie kasy nic nierobiącym urzędnikom z wydziału "bezproduktywnego pierdzenia w stołek". Jak pisałem wcześniej UK to miejsce gdzie konieczność szkoleń i certyfikatów zmierza powoli w stronę całkowitego utrudnienia obywatelowi, normalnego życia. Jakkolwiek nadal jest tu kilka spraw rozwiązanych lepiej i ciekawiej niż w kraju nad Wisłą. Szkolenia na prawo jazdy. W Polsce to jest święty dokument i uzyskanie go wiąże się niejednokrotnie z wieloma wyrzeczeniami i potężnymi łapówkami. UK: Jeżeli mam angielskie prawo jazdy min 5lat (wystarczy wymienić polskie - robię to listownie dokonując opłaty za nowe dokumenty, nigdzie nie łażę), to wykupuję ubezpieczenie dodatkowe. W sklepie za funta kupuję naklejki magnetyczne z dużą czerwona literą L i zapraszam do nauki moją żonę, syna czy kogo tam. Jeździjmy po mieście i poza miastem MOIM AUTEM. Nie można jeździć po autostradzie. Nic w moim aucie nie musi być przystosowywane czy certyfikowane! Jak szkolący czuje się pewnie idzie do ośrodka egzaminacyjnego i podchodzi do egzaminu, może wykupić (lub nie), godzinę lub dwie z instruktorem, on mu opowie jak wygląda egzamin i tyle. Powodzenia na egzaminach. Testy i egzamin są trudne i trzeba się przyłożyć ale jak zaliczysz to zaliczysz za wiedzę i umiejętności a nie łapówkę. I co wam powiem? Jakoś dookoła na ulicach nie widać rozbitych samochodów i ofiar wypadków, mało tego z rzadka usłyszysz żeby ktoś trąbił! Kultura jazdy stoi na poziomie nie do osiągnięcia w Polsce nawet za 50lat. Kolejne ułatwienie życia z tej samej beczki: Kupujesz auto. Jak to wygląda u nas to każdy wie kto kupował. Ile straciliście czasu i nerwów? O opłatach nie wspomnę. Kupiłem auto w UK. Sprzedający dał mi świstek na którym napisał, ze tego dnia i o tej godzinie sprzedał mi auto (sobie zabrał kopię) W dokumentach auta (tutaj jest to papier wielkości A3), wypisał rubryczkę o sprzedaży, z tych dokumentów wydarł (jest perforacja), drugi kwitek dla kupującego (czyli mnie). Ja zabrałem kwitki i online wykupiłem polisę OC+AC. Zabrałem auto, kluczyki, kwitki i do widzenia. Już mogłem sobie jeździć ile chciałem. Sprzedawca wysłał papiery od auta (ten papier formatu A3) do DVLA (biuro zajmujące się rejestracją aut) i DVLA w dwa tygodnie wysłało mi do domu nowe dokumenty auta, na moje nazwisko. I to tyle, nic nie musiałem załatwiać, opłacać i biegać. Jedyne co to pamiętać o Road TAX, przeglądach i OC+AC. To tyle. Tablice rejestracyjne? Tu są przypisane do auta od pierwszej sprzedaży do złomowania i się nie zmieniają. Można bez dodatkowych urzędów, stania w kolejkach, opłat, podań, certyfikatów i zgody mamusi? Można Jak byłem w podstawówce (za strasznej komuny), mieliśmy taki przedmiot ZPT, tam nauczyciel pokazał nam jak wbijać gwoździe, ciąć deski, czy obsługiwać wiertarkę i nie zabić siebie i wszystkich dookoła. Dzisiaj to najwyżej możesz dostać obrazek od katechety. Reasumując: Jestem przeciwnikiem rozrastania się aż do granic absurdu, systemu szkoleń i certyfikatów. Utrudni to młodym zabawę i rozwój a starym skomplikuje życie i zwiększy wydatki.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.