-
Postów
1 750 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
14
Treść opublikowana przez Vesla
-
Funky Koval niebawem w kinie ... i na moim polu
Vesla odpowiedział(a) na RobUK temat w Parkflyer, slowflyer,shockflyer
Będzie na przyszły sezon :-) -
Faktycznie, z tym wycinaniem blach to trochę pojechałeś :-) Część dolna ramy straciła sztywność. Ja swojego trymowałem tak, że ma lekki dryf do przodu. Jeszcze muszę powalczyć z dryfem w bok. Masę będę redukował w kolejnych krokach. Trzeba popracować nad flybarem i chłodzeniem silnika na ogonie. Wskaźnik napięcia jest tymczasowo, bardziej służy jako alarm stanu baterii. Ostatnio latałem z nową baterią i wyraźnie dłużej mogłem polatać. Dzięki za poradę.
-
Ostatnie dwa dni przerabiałem swojego V912. Na pierwszy etap poszła bateria proponowana przez Romana. Trochę lutowania i wycinania plastiku i udało się baterię obsadzić. Założenie kabiny to inna para kaloszy i tutaj przydaje się łyżka do butów i większy młotek. Niestety tak precyzyjnego wyposażenia nie posiadam. Jakoś udało się zamknąć obudowę. Baterię łączę na zewnątrz. Jest jeszcze włącznik ale planuję zrezygnować z niego i zewrzeć miejsce na płycie na stałe. Włącznik jest tu słabym elementem. Po przeciwnej stronie zamocowany jest wyświetlacz stanu baterii z alarmem :-) Romku, możesz podesłać jeszcze raz te fotki które zamieszczałeś? Hosting je wykasował. Zwłaszcza te dotyczące statecznika i ogona helika. No i flybar. :-) I jeszcze jedna sprawa. Po przebudowie przesunął się środek ciężkości i śmigłowiec dryfuje mocno do przodu. Romku, jak regulowałeś swoją V912? Dodawałeś masę na ogonie czy może zmieniałeś długości popychaczy na serwach? Znalazłem na sieci rozwiązanie polegające na zamontowaniu baterii nad płytą PCB. Ale to jest dobre tylko dla oryginalnej baterii która jest mniejsza niż 1300mAh.
-
Ta p.....a angielska pogoda :-) Ostatnimi dniami nie wiało to trochę polatałem, na dzisiaj miałem w planach kolejne loty a tu deszcz :-( Jak nie urok to przemarsz wojsk. Byłem na przełomie lipca i sierpnia w Polsce to latałem ile mogłem. Bezwietrznie i bezdeszczowo. Co do miejsca to mam tutaj taki duże common field. Zapomniane przez mieszkańców i odwiedzane przez miłośników psów i domorosłych piłkarzy. Miejsca dużo i można polatać "na dziko" ale ubezpieczenie w BMFA mam wykupione.
-
Urlop spędziłem w naszym kochanym kraju nad Wisła (Odrą), zabrałem ze sobą V911 i V912. Wieczorne powietrze było jak masełko no to miałem kilka pakietów przyjemnego latania bez wiatru.
-
Jak dla mnie to luźna wariacja n/t samolotów z Wielkiej wojny. Skrzydłami i kadłubem podobny do Eindeckera i Bleriota (brak poszycia w tylnej części), sterem kierunku przypomina Morane Sauliner typ N. Maska silnika i przód kadłuba to juz inna bajka i nijak do niczego nie pasuje :-)
-
Chodziło mi raczej o ile będą dłuższe od 150mAh. Będą wtedy dalej wystawać i przmieszczać środek ciężkości ku tyłowi. Myślę jednak, że nie masz się o co martwić.
-
Moje modele nie pączkują, tzn jeden osatnio przywalił w ziemię i rozmnożył się przez pozdiał ;-) ale nie poprawiło to jego właściwości lotnych. Muszę go odbudować.
-
No suuuper to wychodzi! W przeciwieństwie do nas, budujących modele "w realu", ty masz wspaniałą możliwość "pączkowania" modelu i zmiany wersji. Też bym tak chciał :-) Tutaj kilka linków, może się przydadzą: http://axis.classicwings.com/Luftwaffe/relics/Relics%20Junkers.htm https://www.flickr.com/photos/46261662@N02/14116459625/
-
Co do V911-1 to masz w opisie czy się różni od V911. Aluminowa rama i mocniejsze łopaty. Wybór V911 na początek to moim zdaniem dobre rozwiązanie, pozwala zaznajomić się z heli i załapać podstawy. Sama V911 jak pisałem we wcześniejszych postach, jest bardzo kreto-odporna. Co prawda kupilem zestaw części zamniennych, ale jak narazie przyszło mi tylko wymienić śmigło ogonowe i kosz silnika od śmigła ogonowego. Zakup dodatkowych baterii to jak najbardziej dobry pomysł, ja kupiłem pięć sztuk. Jak zaczynam latać to z małymi przerwami na ochłodzenie silników, mogę latać prawie godzinę. Inna sprawa, że ja mam baterie 150mAh, te które chcesz kupić to 200mAh. Będziesz latał dłużej. Nie wiem jak z ich masą i czy helik nie będzie lekko sciągał na tył, ale spoko poradzisz sobie. Polecam.
-
I kolejna "ciekawostka" w tym samym temacie tym razem z Kanady. http://wolnemedia.net/prawo/amatorskie-drony-przeszkodzily-w-gaszeniu-pozaru/ Podobno w Kanadzie to już plaga.
-
Dzięki. Masę baterii lutowałeś bezpośrednio do płyty, wtyczka podaje tylko "+". Dobrze widzę na zdjęciach?
-
Jak mawiał mój wykładowca: "Statystyka jest jak bikini, zakrywa co ma zakrywać a pokazuje to co chcemy pokazać" I tyle jeżeli chodzi o statystykę :-)
-
Bez ryzyka, nie ma zabawy. No Risk No Fun
Vesla odpowiedział(a) na AndyCopter temat w Filmy modelarskie
Dokładnie i ja to zauważyłem, w większości przypadków bezpieczeństwo było zachowane i pilotowi groziła co najwyżej utrata modelu. Czy w takim przypadku można kogoś ganić? Przecież Red Bull Team też lata pod mostami i w innych dziwnych miejscach.- 17 odpowiedzi
-
- No Risk No Fun
- Crazy Horst
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Oj, odkopałeś temat sprzed roku prawie. Do tego czasu sprzedałem Gammę którą widać na zdjęciach, razem z aparaturą i buduję własne modele. Aparaturę kupiłem jeszcze w tamtym roku, Turnigy 9x.
-
Egzamin w UK zdajesz na swoim modelu. 80% to teoria i BHP. Reszta to kilka kręgów w/g schematu, aby pokazać, że panujesz nad samolotem. Drugi stopień licencji to akrobacja. Mam materiału szkoleniowe jak ktoś zainteresowany. Język angielski.
-
Ja też chciałby to jakoś rozwiązać ale bez pakowania wszystkich do jednego worka.
-
Co? Widać mamusia ma ograniczoną wyobraźnie (YouTube pełne jest takich filmików z mamusiami i tatusiami). Na to nic nie poradzę. Brak reakcji innych? widać mają to gdzieś. Pilot powinien zareagować. Jeżeli nie zareaguje to co mu pomoże licencja i szkolenie? Jak wspomniano powyżej o gościu z licencjami i certyfikatami który latał nad tłumem. Powtarzam licencja nie pomoże. Ale wystarczy zrobić coś takiego: amator modele do 1-2kg (np): obowiązkowe ubezpieczenie modele pow 2kg.:licencja + ubezpieczenie zawodnik (starty w zawodach): licencja + ubezpieczenie Tak długo jak będę się bawił parkflyerem to martwię się tylko o ubezpieczenie. Jest to coś na wzór opisanego przeze mnie systemu angielskiego. Czy mi się to podoba? Ja latam park flyerem :-)
-
Jeżeli idę po ulicy i widzę quada czy co innego nad głową to staram się wykazać rozsądkiem i odejść dalej aby nie znaleźć się w "zasięgu rażenia" w przypadku awarii. Żadna licencja nie ochroni pilota RC, mnie ani tym bardziej quada, od nieprzewidzianej awarii. A, że takie się zdarzają to wiemy. Zdarzają się nawet w "dużym lotnictwie".
-
Dokładnie, tak jak pisze Robert. Podręcznik pilotażu podaje wysokość równą dwóch średnic wirnika, jako wysokość bez wypływu ziemi. Dla takiego maluch 0,5m to już starcza.
-
No ale zgłaszanie to działanie (jak pisała Bartek) PO FAKCIE (po wypadkach), a jakoś posiadane papiery i szkolenia pozwoliły ma na takie latanie.
-
To już ci zostało 3 lata do takich badań. Dołóżmy jeszcze: neurologa, urologa, psychologa, księdza i wziernikowanie odb..., do tego kartę szczepień dla psa, pies też obowiązkowy. :-)
-
Sorki źle to napisałem. Utrudni to młodym zabawę i rozwój. A starym modelarzom skomplikuje życie i zwiększy wydatki na certyfikaty i badania okresowe ich modeli. Taki miał być sens tego zdania. Palce szybsze były od myślenia :-) (I mamy przykład braku myślenia :-D ha, ha )
