Skocz do zawartości

zbjanik

Modelarz
  • Postów

    1 536
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    48

Treść opublikowana przez zbjanik

  1. Arku- Jarek pewnie lepiej, naukowo, uzasadni swoją słuszną opinię o Wildze, ale wtrącę też swoje 3 grosze: Wilga nie jest samolotem trudnym w pilotażu. Jednym z jej minusów była "ceglasta" doskonałość w locie bez napędu- w sytuacji awaryjnej, np. brak paliwa to duży kłopot. A trzeba wiedzieć, że miała też wadę konstrukcyjną układu paliwowego, polegającą na tym, że wskaźnik napełnienia zbiorników potrafił, oszukiwać, tzn. wskazywał że "spoko, jeszcze masz dużo paliwa", a nie było to prawdą. Już kiedyś opisywałem to na naszym forum, więc teraz powtórzę tylko skrótowo: zatankowaliśmy z kolegą Wilgę pod holowanie szybowców po korek, tak nam się wydawało przynajmniej, tak też pokazał wskaźnik. Wilga była faktycznie wydajnym holownikiem, hol trwał za zwyczaj 4 minuty, ale też pożeraczem benzyny w takim zadaniu. Pilot holujący w trakcie któregoś z kolei wylotu zgłosił zatrzymanie silnika gdzieś nad gliwickim rynkiem, Pirat się rozsądnie i szybko wyczepił. Wilga nie dala rady dolecieć do lotniska, pilot musiał zaryzykować lądowanie na tyłach ulicy Lotników, jakoś prześlizgnął się nad dachami i przyziemił kilka metrów za płotem ogródków- ślady kół w zbożu były niewiarygodnie blisko płotu. Dziś by się to nie udało- wszystko "zurbanizowane". "Gawron by skapotował", ktoś powiedział, pamiętam. "Ale Gawron by doleciał do lotniska", odpowiedział ktoś inny. To nie było jedyne zdarzenie tego typu, wiem o co najmniej jeszcze jednym, kiedy to samolot wylądował, też szczęśliwie, między blokami. Pokazuje to też jednak zalety tego typu- dobą sterowność przy małych prędkościach na przykład. Na Wildze zginęli też (w tym samym locie) moi dwaj instruktorzy- ale to przy starcie, i to też nie był jedyny taki przypadek. Wilga, jak zresztą wszystko, ma swoje "zady i walety". Ale była "nasza", oswojona, i dało się na niej latać, a i wygląd miała niepospolity.
  2. Ja sugeruję wznios oryginalny, np. zmierzony w rzutach samolotu, którymi się pewnie posługujesz. Robienie większego wzniosu też nie ma sensu, no chyba, że będziesz latał bez lotek, wtedy tak. Wznios oryginału spowoduje, że własności modelu pod względem stateczności poprzecznej będą zbliżone do prawdziwej Wilgi. Zdolności akrobacyjne tego samolotu są mocno ograniczone, nie taki był cel jego powstania, choć oczywiście znajdowali się różni śmiałkowie, próbujący a to pętli, beczek czy zawrotów. W sumie się udawało, ale to nie samolot do tego...
  3. Ten jeden stopień niewiele zmieni, akrobatem labilno-neutralnym nigdy nie będzie, a Wiga na plecach i tak będzie dziwnie wyglądać. Ze wzniosem da się latać na plecach- popatrz na wszystkie Zliny serii ...26 chociażby.
  4. Popieram Arka- zrobiła się moda na Wilgi z zerowym wzniosem z jakichś powodów. Z tego co widać idziesz dość mocno za wiernym odwzorowaniem kształtu, taka prosta decha nie jest prawdziwa, lepiej byłoby dać oryginalny, niewielki przecież wzniosik.
  5. Skyboy już po naprawie i drobnej kosmetyce. Na zdjęciu pilot jeszcze nie ma nowych okularów- poprzednie stracił w akcji, to też już zostało uzupełnione. Wykonuje loty jak przed kraksą, ale przypomniała mi ona, że nie można lekceważyć żadnych, nawet drobnych niedociągnięć, czy sygnałów i latać na "jakoś to będzie", bo to się mści brutalnie.
  6. zbjanik

    Mewa z coroplastu

    Mewa mozolnie powstaje dalej. Wykonała nawet dwa loty swobodne, bez sterowania jeszcze, ale za to z kombinerkami jako wyważeniem, dla potwierdzenia położenia SC (użyłem wózka transportowego jako wyważarki). Kadłub ze stydoduru, na tym etapie kojarzy się nieco z jakimś galeonem, czy łódką bardziej.
  7. Że drzewa przyciągają jest już dawno udowodnione, ale ciekawe, że niektóre bardziej. Wczoraj przed zachodem słońca Skyboy zaliczył pierwszą poważniejszą kraksę- zawisł na dębie rosnącym tuż przy płocie sąsiada. Tych drzew jest tam więcej, ale wymieniony dąb się wyróżnia swoim przyciąganiem, bo to już drugi taki przypadek, po modelu Breakfast parę lat temu. Sielanka- bezwietrznie, piękna, soczysta zieleń młodego zboża- aż kiczowata (nawozy podrożały, ale nie aż tak bardzo, czyste niebko)- wszystko super. Po starcie i nabraniu wysokości ok. 60-70 m nad środkiem pola, daleko od zabudowań, rozległa się całkowita cisza, silnik stanął, śmigło się złożyło, stery zero reakcji. Rozłączyło się zasilanie w modelu. Skyboy przeszedł w stabilny, można powiedzieć wzorcowy lot ślizgowy (ciągle się dziwię jego dużą doskonałością, szczególnie to wychodzi przy lądowaniu, a klap niestety- nima!). Tyle, że w czasie szybowania leciutko skręcał w lewo, niestety w stronę wsi. Bezsensownie próbowałem trymować. Wpadł w tego dęba na wysokości, jak to potem obliczyłem ok. 13 metrów. Po lekkim ochłonięciu rozpocząłem akcję ratunkową. Ze starej wędki, rurki plastikowej do wody i listwy na łaty przy pomocy taśmy klejącej zbudowałem wysięgnik o długości 8,5 m, zakończony pętlą z grubej żyłki (jak ludzkość mogła żyć tyle tysięcy lat bez taśmy klejącej?). Do tego rozstawna drabina- ok. 3 m no i moja jakaś tam wysokość. Plan był taki, żeby pętlą złapać kółko ogonowe- powiódł się! Urwałem kółko. Ale udało się model podnieść i wyciągnąć podwozie główne z widełek gałęzi- opadł piętro niżej i znowu zawisł. Ale było do niego bliżej i udało się znowu go podrzucić i w końcu spadł na miękką ziemię. Ma szereg uszkodzeń, ale naprawialnych- będzie latał. Przyczyną było to, że ze względu na niezgodność typów złączek pakietu i regulatora, trzeba stosować adaptrek i ten zawiódł. Ale muszę sprawiedliwie przyznać, że mnie przed startem ostrzegał, bo po pierwszym sygnale dźwiękowym, rozległ się drugi, czyli była przerwa. Zignorowałem to, bo "przecież działa- to lecimy". Za błędy się płaci.
  8. No właśnie, byłoby lekko przewymiarowane. Ale dzięki za sugestię! Bocian fajny- od razu widać, że ogródek modelarza?
  9. zbjanik

    Co to za silnik ?

    Wygląda na Bambino, faktycznie z NRD. W razie co, mam zapasowy kołpaczek, jakby się zgubił...
  10. Dzięki Jarku- jak zawsze jesteś niezawodny. Pozdrawiam, książkę mam i powoli wchłaniam, bo studenckie czasy i możliwości szybkiej percepcji "ze zrozumieniem" dawno za mną ?.
  11. zbjanik

    Mewa z coroplastu

    Przyszedł czas na realizację pomysłu zawieszonego w poczekalni już od kilku lat. Najpierw powstał malutki prototypik wycięty z kartonu, wyważony spinaczem. Okazało się, że lata całkiem, całkiem. Był tak mały, że pan Reynolds go zupełnie nie zauważył. Inaczej z kolejnym, już nieco większym, w skali 1:3 w stosunku do planowanej wersji docelowej, która ma 2 m bez trzech centymetrów. Został zbudowany przede wszystkim w celu dokładniejszego określenia położenia środka ciężkości. Doskonałość w locie ma podobną do mniejszej wersji, ale już potrafi się zwinąć w korek. Tym nie mniej lata, choć jest wrażliwy na "parametry wyrzutu" z ręki. Oceniłem w sumie że sprawa jest rokująca, więc przystąpiłem do realizacji skali 1:1. Materiał na skrzydła to coroplast 2 mm. Ogólnie koncepcja jest podobna do "Małego Modelarza", którego jestem wychowankiem (również autorem)- czyli próbą utworzenia bryły, często z powierzchniami nierozwijalnymi z tworzywa płaskiego, powłoki elastycznej, rozwijalnej (papier w "MM", coroplast w Mewie). Spód profilu płaski, góra wyoblona na piankowych żebrach- to w częściach wewnętrznych. W końcówkach zaś wypełnienie pełne z ręcznie rzeźbionego styroduru (rumuński, dość miękki). Nie ma klasycznego dźwigara, pomijając taki szczątkowy w środku skrzydła, wykonany z naprężonego, ugiętego pręta bambusowego przyklejonego do sklejkowego formownika- celem jest tu bardziej zapewnienie wzniosu centropłata. Końcówki skrzydła niestety nie będą miały idealnie gładkiego profilu- nie udało się zagiąć coroplastu na bardzo małym łuku przy takim kierunku kanalików, jaki akurat tam jest. Jest to pewien kompromis z zagadnieniem wytrzymałości skrzydła, postawiłem bowiem na wykonanie połówki z jednego arkusza właśnie ze względu na wytrzymałość. Z drugiej strony, nie ma to być w zamyśle superorchidea, profil w sumie to taki trochę Clark, trochę KFM, może nawet niedokładności będą turbulatorami, które pomogą zachować stateczność przy dość jednak wąskich końcówkach. Tym bardziej, że jeszcze przecież są tam lotki. Sterowanie: lotki, wysokość i gaz. Ster wysokości na ogonie. Nie będzie powierzchni pionowych. Modele wstępne pokazały, że w locie swobodnym da się bez- mam nadzieję, że w sterowanym też. Jeśli okaże się że jednak latanie bez jest albo niemożliwe lub mocno utrudnione, dołożę jakiś statecznik, na pewno "niewidzialny", czyli przezroczysty i na pewno zrobię to z bólem. Jeśli całość wyjdzie pozytywnie, nie wykluczam budowy wersji doskonalszej, już nie takiej "małomodelarzowej", ale z pełnego bądź płytowego styroduru, z lepszymi profilami i kształtami. Ale czas pokaże, na razie przede mną dokończenie skrzydła, potem kadłub i napęd. Kadłub będzie już teraz bliższy tej całkiem finalnej wersji- właśnie "rzeźba" z pianki z oklejoną papierem czy tkaniną powierzchnią. Napęd- motorek tak do góra 200 W, śmigło składane oczywiście -" w dzióbku". Skrzydło z serwami powinno się zamknąć w wadze poniżej 500 g, na to teraz przynajmniej wygląda.
  12. Mamy przy domu trawnik, tak około 600 m2. Mam kilka kosiarek (elektryczne, ręczne) ale chyba nadszedł czas, żeby przejść na automat. Czy ktoś mający takie urządzenie mógłby podpowiedzieć jaką wybrać. Wydatek jest konkretny, nawet na te najtańsze. Może warto wyłożyć nieco więcej?- ale nie chcę robić tego w ciemno. Wpadłem na pomysł, żeby to gdzieś wypożyczyć i wypróbować. Pomysł dobry, ale nie do realizacji, bo nie znalazłem takiej opcji u żadnego sprzedawcy. Jestem skłonny nawet wprosić się do kogoś kto by mi pokazał i opowiedział, jak to u niego się sprawdza- oczywiście jak to nie będzie na drugim końcu Polski )jestem z północno-wschodniej części opolskiego). Trawnik jest płaski, ale mało regularny- rabaty-"wyspy", "półwyspy" itd.
  13. zbjanik

    OTM SOKÓŁ

    Grzegorz- nic zaskakującego. Jakość wykonania ruskich motorków jest ogólnie znana- marna. Miałem dwa takie sokoły- jeden chodził dobrze, super łatwo zapalał, ale przeżył kilka lotów w uwięziówce i pękł wał. Drugi żył dłużej, ale dlatego, że trudno zapalał, a jak już, to się mocno przegrzewał, nie pomogło przedłużone docieranie. Sam pomysł tej młotkowej farby... no niech już pozostanę jednak przy tych lepszych wspomnieniach, bo mimo wszystko latać było trzeba no i czasem się udawało, nawet z takim napędem.
  14. zbjanik

    Wesołych Świąt

    To ja też z życzeniami: zdrowia spokoju i pokoju!
  15. Henryk- najlepiej jak w oryginalnej dokumentacji... Ale już same tylko skrzydła prezentują się znakomicie!
  16. Darek, to gratulacje, ale podepnę się do twojego tematu: mam twardy dysk zewnętrzny ADATA HV620. W pewnym momencie przestał działać, tzn. komputer go nie widzi. Owszem, napęd słychać, widać też diodę podświetlającą, czyli wizualnie niby dobrze. Próbowałem tego programu z początku wątku- bez efektu. Kabel jest OK, sprawdzony na innym dysku. Wyrzucić, czy coś jeszcze się da zrobić?
  17. Konrad- super ten orzeł! I teraz właśnie przydałby się mój wynalazek: łopaty śmigła w "kolorze przezroczystym".
  18. No to dalszy ciąg o kolejnych wcieleniach Wilgi: modelarz z Japonii zbudował ją w wersji z depronu i zastosował się do tamtejszych drakońskich przepisów, dopuszczających wagę jedynie do 99 g. Jeszcze trochę i zaczniemy być zadowoleni z tych 250 g!. Oto link do wątku: https://www.rcgroups.com/forums/showthread.php?4094711-WILGA Ultra-lightweight-scale-plane Rozpięrość 700 mm.
  19. Mirku- inaczej to coroplast, częściej stosowana nazwa. Dla wzmocnienia takiego statecznika można wsunąć w kanaliki patyczki do szaszłyków. Można też dobrać kolor, żeby już nie malować (skala dostępnych barw jest jednak uboga). Nie chcę się tu śmiecić i narzucać ze swoimi wątkami, ale gdybyś chciał poczytać o technologii i modelach (całych) z coroplastu, to poszukaj na naszym forum wątków o Marabucie, CSS-13 i Skyboyu. Jest dużo wskazówek i pomysłów.
  20. OK, ale większa lepiej by latała- 120 cm trochę mało...
  21. Właśnie- Jarku- podaj metody zakupu.
  22. Marku- parę lat temu był na forum co najmniej film, ale chyba też coś więcej, o Antku z depronu o rozpiętości coś jak w twoim podejściu. Nie mogę go znaleźć, ani na forum, ani w szerszej przestrzeni. Model latał fantastycznie- bardzo realistycznie. Można by mieć jakiś punkt odniesienia co do wagi, czy napędu. Ale twój pomysł z pianką- świetny!
  23. zbjanik

    Nowy Spitfire DIY

    Sami zobaczcie: https://www.komputerswiat.pl/aktualnosci/militaria/brytyjczyk-recznie-zbudowal-spitfirea-legenda-ii-wojny-swiatowej-zrekonstruowana-w/q38kzgn?utm_source=www.komputerswiat.pl_viasg_komputerswiat&utm_medium=referal&utm_campaign=leo_automatic&srcc=ucs&utm_v=2
  24. Andrzeju- to jest w domu, w niedawno powstałej przybudówce. Jej powstanie też jest związane z posuwaniem się w wieku. Kupiliśmy stary, ale pod remontowany dom, taki typowy tu na Opolszczyźnie, wąski długi, z sypialnią a na piętrze. Lata lecą, nawet w tym wątku piszemy że jakoś coraz szybciej, do tego kręcone schody- zdecydowaliśmy od razu, że trzeba zbudować sypialnię na stare lata na parterze. Ogólnie preferujemy takie rustykalne klimaty, no i taki jest mniej więcej efekt. Z racji, że Australia uporczywie trwa w błędzie co do tego kiedy jest zima, a kiedy lato ?, zamieszczam specjalnie dla Ciebie dwie wersje fotki z zewnątrz, i do tego jedną z wnętrza.
  25. Właśnie Jacku- już są, tego jakieś pierwsze symptomy, że chyba myślę, że się mylę. Ale zobaczymy- jeszcze mam nadzieję...?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.