Jump to content

Poprawność, trwałość i niezawodność za niską cenę - między bajki ?


AMC
 Share

Recommended Posts

Witam Szanownych Kolegów Modelarzy !

 

Kłopoty pojawiły się niespodziewanie. Dotychczas Hitec był więcej niż zadowalający, a tu nagle Zonk. Kilka padło, kupiłem nowe i lipa - niespokojne w spoczynku bez obciążenia poza modelem. Kupiłem inne, większe, rozmiaru standard - to samo. Sprawdzałem na różne sposoby, inne starsze serwa Hiteca i nie-Hiteca są spokojne w miejscu tych szarpiwałków. Rozbebeszyłem, pomierzyłem, zbadałem każdy elemencik - to nie potencjometry tym razem, wszystko wskazuje na przetwornik - w scalaczku, nie do naprawy. Wydałem w sumie ponad "górala" i nie mam nic. Zapamiętałem, że obecne serwa Hiteca to utajone samo zło.

 

Przeczytałem wszystkie wpisy w temacie serwomechanizmów na tym i dwóch innych forach. Nadal niewiele zyskałem, bo opinie są zwykle sprzeczne i już właściwie nieaktualne, sprzed roku, dwóch i więcej. Rynek szybko się zmienia. Zgrubsza odłowiłem jednak najczęściej kupowane typy mini i standard z dolnego i środkowego przedziału cenowego i ich najczęstsze przypadłości. Czy sytuacja jest rzeczywiście niewesoła, czy to tylko mnie spadły różowe okulary ? 

 

Chciałbym spróbować dowiedzieć się od Was, jak jest aktualnie w tym temacie. Zamówiłem na początek do rozpoznania, tzn. do rozbiórki i wzięcia pod lupę serwa Tower Pro MG 92 B Digital,  MG 995R i MG 996R (zrelacjonuję tu w szczegółach i z obrazkami "od podszewki"). To dość popularne typy jak sądzę, czy moglibyście o nich słów kilka ? Jak z trwałością, awariami (dobrze byłoby, gdyby dało się nakreślić okoliczności), poprawnością pracy tych typów serw ? Oczywiście nie tylko tych, jeżeli macie lubiane lub nielubiane z jakichś powodów inne typy innych wytwórców, to pożytecznie byłoby napisać słówko.

 

Czekam na Wasze opinie - dziękuję z góry za wypowiedzi  :)

Link to comment
Share on other sites

Możesz przy okazji ogarnąć serwa SG-90 i SG-50 (czasem pod nazwa HXT500 i HXT900)?

Przemieliłem tej tanizny na kilogramy, nie są wprawdzie najbardziej precyzyjne ze wszystkich serw jakie znam, ale nigdy nie miałem awarii która wynikała nie z mojej winy.

O wielu droższych serwach (których miałem znacznie mniej) nie mogę tego powiedzieć.

 

 

Za to jak jesteśmy przy TowerPro.

Ostatnio przybiło mi doświadczeń z TowerPro MG16R. Wpadło mi kilka w ręce i wylądowały w skrzydełku z EPP i Twinstarze. Z początku bardzo mi się podobały - solidne w środku, wszystkie tryby metalowe.

Niestety - w locie skrzydełko zaczęło reagować bardzo dziwnie. Po lądowaniu okazało się, że jedno serwo działa, ale jakby nie do końca, straciło siłę, a pod obciążeniem silnik kręcił non stop.

Po rozebraniu okazało się, że koło zębate, znajdujące się na silniku serwa, jest jedynie klejone na ośkę i zwyczajnie klej puścił. Stąd spadek siły, siły tarcia jednak jakoś napędzały przekładnie.

Link to comment
Share on other sites

Ja uwywalem dwóch rodziai serw tp standardy 5010 i sg90. Żadne nigdy nie zawiodły. Nigdy uszkodzenia z mojej winy. Szczerze mówiąc w mojej karierze jeszcze żadne serwo mi nie padło. Czy to tanie chinczyki czy hs cyfrowe

Link to comment
Share on other sites

Możesz przy okazji ogarnąć serwa SG-90 i SG-50 (czasem pod nazwa HXT500 i HXT900)?

Przemieliłem tej tanizny na kilogramy, nie są wprawdzie najbardziej precyzyjne ze wszystkich serw jakie znam, ale nigdy nie miałem awarii która wynikała nie z mojej winy.

O wielu droższych serwach (których miałem znacznie mniej) nie mogę tego powiedzieć.

 

 

Za to jak jesteśmy przy TowerPro.

Ostatnio przybiło mi doświadczeń z TowerPro MG16R. Wpadło mi kilka w ręce i wylądowały w skrzydełku z EPP i Twinstarze. Z początku bardzo mi się podobały - solidne w środku, wszystkie tryby metalowe.

Niestety - w locie skrzydełko zaczęło reagować bardzo dziwnie. Po lądowaniu okazało się, że jedno serwo działa, ale jakby nie do końca, straciło siłę, a pod obciążeniem silnik kręcił non stop.

Po rozebraniu okazało się, że koło zębate, znajdujące się na silniku serwa, jest jedynie klejone na ośkę i zwyczajnie klej puścił. Stąd spadek siły, siły tarcia jednak jakoś napędzały przekładnie.

Zamieściłem ogłoszenie na Naszej giełdzie o chęci zakupu zajeżdżonych serw ze sprawną lub prawie sprawną elektroniką, z przeznaczeniem do tej zabawy w elektrodetektywa właśnie. SG 90 ująłem, SG 50 i HXT 500 / 900 zaraz uzupełnię zatem. Dzięki Patryk za cenne info, spotkałem się z podobnym przypadkiem w trakcie lektury setek wpisów w dziale o serwach. Czyli coś jednak sknocili, sam kleję podobne rzeczy Loctite 648, jak prawidłowo skleić, to mowy nie ma o rozłączeniu (tylko termicznie, 120...150*C). Przy małych średnicach wałka, fi 2,0 i mniejszych, walcowa powierzchnia spoiny jest też mała i trzeba się starannie przyłożyć do odtłuszczenia i doboru wielkości szczeliny, żeby to dobrze wyszło.

 

Zajrzałem niedawno do wnętrza mocno zmęczonego, ale nadal sprawnego TP MG 995R. Pierwsze wrażenia wzrokowe bardzo dobre : dobrze wykonana metalowa przekładnia, dwa łożyska kulkowe na wałku wyjściowym, mosiężne wtopki osadzenia osi przekładni w obudowie z dość dobrego tworzywa (pierwotne, nie z przemiału). Elektronika też nie wygląda żle, mocarne V-mosfety w kluczu mocy silnika dużo mogą wytrzymać, jeśli są poprawnie sterowane to nawet zwarcie wydolnego BEC-a ich nie przestraszy. Tę poprawność sterowania zamierzam także zbadać, bo Koledze BJackowi sypnęły się podobne w Hitec-u właśnie.

 

Marcin, dzięki - "do wczoraj" też tak miałem, z różnymi serwami, ale właśnie ten Zonk z Hitec-ami przerwał tę błogość beztroski, więc wiesz jak to jest z kubłem zimnej wody...

Link to comment
Share on other sites

Ja natomiast mam bardzo zle doswiadczenia z SG90 - sa marnej jakosci w porownaniu do HXT mimo ze to prawie to samo. Z HXT nie mialem nigdy zadnego problemu, natomiast z SG90 trafila mi sie raz partia, w ktorej serwo za kazdym wlaczeniem mialo inna pozycje zerowa i nie dalo sie tego ogarnac. Serwa wybebeszylem jako potencjalnych dawcow zebatek, ale elektronika jest do d...

Link to comment
Share on other sites

Panowie może coś w tym jest, bo piszecie o nowych sg90. Ja mam takie z przed 5lat i z nimi nie mam problemów. Pamiętam że kupowałem je w cenie ok 30zl. Dziś w tej cenie da się kupić 3szt... Tak ze moze w tym jest sęk by marketing zataczal mniejsze koło...

Link to comment
Share on other sites

Ja natomiast mam bardzo zle doswiadczenia z SG90 - sa marnej jakosci w porownaniu do HXT mimo ze to prawie to samo. Z HXT nie mialem nigdy zadnego problemu, natomiast z SG90 trafila mi sie raz partia, w ktorej serwo za kazdym wlaczeniem mialo inna pozycje zerowa i nie dalo sie tego ogarnac. Serwa wybebeszylem jako potencjalnych dawcow zebatek, ale elektronika jest do d...

Dzięki, Przemek, zanotowałem w kajecie  ;).

Tymczasem napocząłem pracę nad zadaniem. Będę starał się jakoś tak to układać, żeby początkujący i potomni też mogli coś nadkąsić.

 

Tak wygląda standardowy przebieg na wyjściu jednego z kanałów odbiornika (pomiędzy przewodem sygnałowym a masą, czyli żółtym a czarnym) sterowanego modulacją PPM 8, czyli obsługującą 8 kanałów, przy środkowej pozycji drążka tego kanału w nadajniku :

 

post-18335-0-69536400-1478353358_thumb.jpg

 

Na oscylogramie widoczne są trzy kolejne z non-stop emitowanych impulsów prostokątnych. Pionowe odcinki są prawie niewidoczne wskutek bardzo dużej stromości narastania napięcia od zera do tych ca. 3,12 V - czas tej zmiany napięcia jest tak krótki, że ekran na tym odcinku świeci słabiej i na zdjęciu tego prawie nie widać, trzeba sobie uzupełnić wyobrażnią.

Przeszkadzające trochę krzyżyki - ukośny i prosty - to kursory zgrubnego pomiaru, można je przesuwać dowolnie z klawiatury oscyloskopu. Odległość pomiędzy nimi w pionie to napięcie, w poziomie - czas / częstotliwość (sprzęt sam przelicza wg. polecenia). Wynik jest widoczny na górze ekranu. Liczby na dole to aktualna skala dla jednej kratki tła : pionowo to teraz 2 V , poziomo to 5 milisekund.

Od początku impulsu do początku następnego jest niecałe 4,5 kratki - niespełna 22,5 ms , dokładnie jest 22,2 ms. Impulsy dla jednego serwa są powtarzane około 45 razy na sekundę.

Długość tych krótkich poziomych odcinków to czas trwania jednego impulsu. To on decyduje (reprezentuje sobą) o pozycji zadanej serwa.

 

post-18335-0-91856800-1478374983_thumb.jpg

 

A tak to wygląda w jednej ze skrajnych pozycji drążka tego kanału (tu : elevator, drąg na max do siebie). Najkrótsze impulsy.

 

post-18335-0-14235500-1478375170_thumb.jpg

 

Teraz drążek na max od siebie - najdłuższe impulsy.

 

c.d. o sygnałach i ich znaczeniu nastąpi dla zachowania porządku w edycji tego wpisu

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Serwo Tower Pro MG 995 R , produkcja prawdopodobnie styczeń 2012 r , zakupione w kraju jako nowe w listopadzie 2016 r.

 

Pozwolę sobie przybliżyć konstrukcję tego serwomechanizmu, uzupełniając fotki drobnymi spostrzeżeniami i nie roszcząc sobie żadnych praw do bezwzględnej ich słuszności.

 

Serwo pracuje dość głośno, wytwarzając brzęczenie typowe dla lużnej lub niedosmarowanej wielostopniowej metalowej przekładni. Orczyk wędruje za drążkiem dość wiernie, choć zdarzyło się jedno ewidentne opóżnienie w skrajnej pozycji, tak jakby chwilowe zacięcie. Nie udało się tego efektu sprowokować powtórnie. 

Siła trzymania pozycji zadanej jest bardzo duża, porównywalna chyba z wytrzymałością przeciętnego cięgła bowdena fi 2, zaczepionego na r 15 mm. Sworzeń orczyka mógłby go rozerwać lub przeciąć - takie mam wrażenie.

 

Przy kontrolowanym napięciu zasilania 5,00 V prąd utrzymania obciążnika 5000 gramów, zaczepionego na promieniu 17 mm (drugi, licząc od osi obrotu otwór fi 1,50 mm w orczyku z fabrycznego wyposażenia dołączonego do nabytku) wynosił średnio 650 mA po spokojnym zwiększaniu siły aż do zupełnego uwolnienia (puszczenia w zwis swobodny) ciężaru i spadał do 470 mA po chwilowym odciążeniu obciążnika, a rósł do ok. 950 mA po chwilowym dociążeniu siłą palca. Prąd podnoszenia tak zawieszonego ciężarka przy nagłym sterowaniu wynosił przeciętnie 2870 mA i nie był dokładnie powtarzalny w kolejnych kilkunastu cyklach, pewnie z powodu prymitywnego cięgła z drutu fi 1,3 mm i nieregularnego tarcia tego drutu w otworze orczyka. Najwyższy zaobserwowany wynik : 2920mA . Serwo pracowało z trudem i wyrażnie wolniej (tak gdzieś połowa prędkości swobodnego ruchu), będąc w sposób widoczny blisko granicy swoich możliwości. Napięcie wskutek spadku na przewodach 0,35 mm2 i złączach tradycyjnych JR wynosiło tuż przy serwie 4,82 +/- 0,02 V (pomiar igłami wprost na przewodach), moment obrotowy był nie mniejszy niż 8,5 kGcm (ok. 0,85 Nm) ; z uwagi na wspomniane tarcie był z pewnością nieco wyższy.

Po tej ciężkiej próbie serwo zrobiło się ledwo-ledwo cieplejsze po stronie silniczka. Nie zauważyłem błędów pozycjonowania przy dochodzeniu do neutrum z obu kierunków. 

Opisane powyżej orientacyjne, zgrubne pomiary wykonywałem już po ingerencji w serwo, o której niżej.

 

post-18335-0-24086000-1478835068_thumb.jpg

 

post-18335-0-96671700-1478749667_thumb.jpg

 

post-18335-0-65133500-1478835135_thumb.jpg

 

post-18335-0-37435300-1478835235_thumb.jpg

 

post-18335-0-87429100-1478835278_thumb.jpg

 

post-18335-0-63728900-1478836023_thumb.jpg

 

 

Obudowa serwa jest wykonana z dobrej jakości poliamidu z wypełniaczem, niezbyt kruchego i nie nadmiernie elastycznego. Długie wkręty do tworzywa, ściągające trzy części tej obudowy są wkręcone dość płytko w górną część - zaledwie ok. 2,4 mm, ale trzymają dobrze. Mogłyby być o 2 mm dłuższe.

Gniazda osadzenia osi przekładni mają postać mosiężnych tulejek, zatryśniętych w materiale obudowy (wtrysk wysokociśnieniowy, schładzany zupełnie w formie przed wypchnięciem z niej). To duży plus, bo nacisk osi rozłożony jest na większą powierzchnię tworzywa i nie grozi rozbijanie ani pękanie gniazd, jak to się zdarzało w dużo droższych serwach. Jest to dość kosztowne technologicznie rozwiązanie tego problemu, bo trzeba zachować wąską tolerancję otworu w mosiądzu. Tu jest zachowana - osie wchodzą w swoje otwory dość ciasno lub ze znikomym (szac. 2...4um) luzem. Luz poszczególnych zestawów kół zębatych też jest bardzo mały.

Przekładnia jest prawidłowo zaprojektowana i nieżle wykonana, luz końcowy na sucho (po usunięciu smaru z osi i z zębów kół) jest niewielki - ok 0,3...0,4 mm na ramieniu 28 mm. Dużo droższe konstrukcje miewały nieco więcej, przy dobrze smarowanej przekładni taki luz jest niewyczuwalny - bliski zeru (efekt działania smaru). 

Wałek wyjściowy z wielowypustem, tradycyjnie wykonany jako monolityczny z kołem zębatym ze stopu Al, jest podparty na dwóch łożyskach kulkowych fi 6 x fi 10 x 3 mm. To kolejny oczywisty plus dla tego TP. Koło pierwszego stopnia także jest aluminiowe, zaprasowane na niepełnym podtoczeniu stalowego zębnika 2-go stopnia (quasi-wielowypust).

Po otwarciu pokrywy przekładni miałem wrażenie, że ktoś tu na smarze oszczędzał. Zęby ostatniego stopnia (alu/stal) były suche. Łożyska kulkowe jednak wypełnione smarem odpowiednim dla nich, innym niż grafitowy na przekładni :

 

post-18335-0-46848400-1478747270_thumb.jpg 

 

 

Wewnątrz monolitu wałka wyjściowego, pod łożyskiem znajduje się wkładka zabieraka wałka potencjometru. Wykonana z elastycznego, dobrze dobranego  tworzywa. Kolejny plus dla konstruktora i technologa też. Bardzo łatwo wprzęga się przy montażu i nie grozi uszkodzeniem styku centralnego w potencjometrze :

 

post-18335-0-55835800-1478747676_thumb.jpg

 

 

Silniczek napędzający jest solidnie wklejony półelastycznym spoiwem i niełatwo go wyjąć z dobrze dopasowanej kieszonki :

 

post-18335-0-10284400-1478748033_thumb.jpg

 

 

Zwraca uwagę grubo posrebrzony komutator i dość przyzwoite szczotki miedziografitowe na płaskich sprężynkach z brązu. Uzwojenie jest dość starannie wykonane, a przyłącza chorągiewek komutatora otrzymały tarczkę odciążającą, co razem obiecuje żywotność tego silniczka. Zasilany napięciem 5 V rozwija bez obciążenia ok. 12800 obr/min , pobierając przy tym ok. 130...140 mA. Brak śladów operacji wyważania wirnika, ale i bez tego jego praca jest dość spokojna i cicha, łożyska ze spieku porowatego nasycanego olejem nie mają powodów do narzekania :

 

post-18335-0-53461000-1478748242_thumb.jpg

 

 

Dostały po małej kropelce oleju, złożyłem wszystko z powrotem, skróciłem o połowę niepotrzebnie długie , dobrej jakości przewody w silikonowej izolacji (te trzy do potencjometru też są takie) i uzupełniłem fabryczny filtr z kondensatora 100 nF o dwa małe 10 nF SMD od końcówek silnika do jego korpusu - powstał normalny filtr "silnikowy" typu XY : 

 

post-18335-0-64762000-1478749119_thumb.jpg

 

 

(c.d.n.)

 

MG 996 R nie różni się konstrukcyjnie od MG 995 R. Taka sama przekładnia, taki sam silnik (12800 @ 5V 130...140 mA) , taki sam potencjometr. Różnica parametrów jest pewnie wynikiem trochę wyżej ustawionych progów ograniczenia, programowo w uPC sterującym, któremu profesjonalnie zatarto oznaczenie na obudowie - laserem. Układ elektroniczny jest taki sam.

 

Rzeczą istotną jest w tych serwach ciasno zaprojektowana i złożona przekładnia, co skutkuje znikomymi luzami wałka wyjściowego. Jednak po wyjęciu silnika napędzana od jego strony (orczykiem) przekładnia wykazuje bardzo nierównomierny opór obracania z lekkimi zacięciami na ostatnim i przedostatnim stopniu. Dlatego wskazane byłoby przed założeniem do modelu troszkę ją dotrzeć. Sądzę, że 1000...2000 cykli pełnego skoku pod małym obciążeniem powinno wystarczyć. Obciążyć można aerodynamicznie np. arkuszem cienkiej sklejki 300x500...600 mm przytwierdzonym do orczyka pionowo (równolegle do osi wałka wyj.), symetrycznie lub nie, na podobieństwo wachlarza.

 

Ten ciemnoszary zwinięty pasek obok korpusu silnika to magnes ferroplastyczny. Nie jest kruchy tak jak twardy magnes z prasowanego czy spiekanego ferrytu barowego, nie boi się wibracji i uderzeń. Jest znacznie "słabszy" od wspomnianych (mniejsza remanencja, podobna koercja).

 

Potencjometr jest ulokowany w dopasowanej kieszonce i dociśnięty wkrętem. I tu ujawniła się drobna niedoskonałość : dokręcenie tego wkręta powoduje przekrzywienie potencjometru w kieszonce pod tym jednostronnym naciskiem, deformację jego obudowy i tulejki kieszonki, a przez to zwiększone tarcie wałka potencjometru, który szczytem jest ustalony w elastycznej wkładce zabieraka. To może zakłócać płynność obracania się jego ślizgacza, gdy wałek zacznie się przycierać w jego "łożysku" - tu trą dwa tworzywa termoplastyczne, a takiej pary trącej lepiej nie obciążać dużymi siłami.

Trzy maleńkie kropelki (jak dwie główki szpilki każda) UHU Por w trzy punkty pomiędzy ścianki kieszonki a obudowę potencjometru i nie dociąganie wkrętu rozwiązują ten problem. Wkręt teraz jedynie zabezpiecza potencjometr przed wysunięciem z kieszonki, gdyby klejenie się nie spisało, ale nie wywiera nacisku na niego.

Wydaje mi się, że po tym zabiegu serwo pracuje bardziej płynnie, zmniejszył się również hałas przekładni. Dołożenie smaru na zazębienia i gęstego oleju na osie kół uciszyło ją jeszcze bardziej.

post-18335-0-62503200-1478835344_thumb.jpg

post-18335-0-71973400-1478835625_thumb.jpg

post-18335-0-15385700-1478835878_thumb.jpg

post-18335-0-85620200-1478836098_thumb.jpg

post-18335-0-76756600-1478836128_thumb.jpg

post-18335-0-19216600-1478836175_thumb.jpg

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Savox SC-0251MG nie polecam tego serwa.Na cztery zamontowane w modelu serwa , wymieniłem już trzy! Jako serwo jest niby ok bo i mocne, cena przystępna, w zasadzie dobra przekładnia ale......gówniany silnik! pokusiłem się o rozebranie tego silnika i o zgrozo jak zobaczyłem w jaki sposób są zrobione szczotki to się załamałem. Druciki jeżdżące po komutatorze a nie węglowe szczotki(może takli standard w małych silnikach szczotkowych) . Jakim cudem te "druciki" się "przewijają" na drugą stronę komutatora i się mielą , to ja nie wiem  :) ale badziewie ! Powróciłem do hiteca 5645 bo te oprócz luzu jakoś elektrycznie mnie nie zawiodły a kółka można wymienić. Nic nigdy lepszego nie miałem z serw jak JR! Te serwa są warte każdej ceny. JR 8711 a takich mam najwięcej to "potęga dobroci" nawet nie wiem jak to opisać ale to jest klasa sama w sobie i już.

Link to comment
Share on other sites

TowerPro MG92B

Jedno takie serwo używam w Tricopterze od którego zacząłem zabawę z multikopterami i mimo wielu kretów, połamanych śmigieł i ramion serwo nadal działa bez zauważalnych luzów.

Dwa kolejne pracują w skrzydle FPV49V4 o tutaj http://pfmrc.eu/index.php?/topic/61125-fpv49-v4/ i też jest super  :)

 

Link to comment
Share on other sites

Andrzej mam kilka MG92B działających elektronicznie  i mechanicznie a nie nadających się do użytku (pożar). Mogę Ci gdzieś podrzucić lub wysłać. MG92B poza dużym prądem i słabą rozdzielczością nie są złe. Przyblokowane serwo pobiera 1.5 A.

MG996R - spaliło się w samolocie (klapy DHC-1) - latało 1 sezon - spaliło się na początku 2-giego. Spaliło się serwo, złącze Dsub9 i kable 0.35. Przestawiłem EPA zwiększając wychylenia klapy no i się zablokowało - tak jakby przekładnia się odkształciła (przy ręcznym obracaniu orczyka opór pojawiał się cyklicznie - ile razy nie liczyłem)) . Wymieniłem na takie samo serwo i na razie jest OK. Zasilanie 2xLiFE + dioda. Mechanicznego problemu w samych klapach nie zauważyłem.

Link to comment
Share on other sites

Andrzej mam kilka MG92B działających elektronicznie  i mechanicznie a nie nadających się do użytku (pożar). Mogę Ci gdzieś podrzucić lub wysłać. MG92B poza dużym prądem i słabą rozdzielczością nie są złe. Przyblokowane serwo pobiera 1.5 A.

MG996R - spaliło się w samolocie (klapy DHC-1) - latało 1 sezon - spaliło się na początku 2-giego. Spaliło się serwo, złącze Dsub9 i kable 0.35. Przestawiłem EPA zwiększając wychylenia klapy no i się zablokowało - tak jakby przekładnia się odkształciła (przy ręcznym obracaniu orczyka opór pojawiał się cyklicznie - ile razy nie liczyłem)) . Wymieniłem na takie samo serwo i na razie jest OK. Zasilanie 2xLiFE + dioda. Mechanicznego problemu w samych klapach nie zauważyłem.

Dzięki Paweł, zaraz skrobnę PW  :) .

Bardzo chętnie zaspokoję ciekawość, zajrzawszy do tego spalonego MG996R. Ten typ też jest już na warsztacie, razem z rozpoczętym MG995R. Jak duży skok kątowy orczyka mogło mieć to serwo przed awarią, a jak dużego sobie zażyczyłeś zwiększając wychylenie klap ? Serwo musi tolerować pełny skok, ale to "pełny", mimo jednoznaczności zdefiniowania czasu impulsów sterujących min/max , nie jest jednakowe we wszystkich nadajnikach , niektóre umożliwiają przekroczenie tych granic.  Przypuszczam, że jestem na tropie możliwej przyczyny opisanej przez Ciebie awarii i ew. sposobu zabezpieczenia przed powtórką. Obyło się bez krecika, czy były trudności ? Rozbiorę, popatrzę, pewnie o coś jeszcze zapytam za pozwoleniem  ;).

Czyżbym był nie jedynym zwolennikiem złącz D-sub ?

Prośba : rozwiń dla jasności i potomnych skróty DHC-1 i EPA - dzięki :).  

Link to comment
Share on other sites

EPA to End Point Adjustment a DHC-1 to Chipmunk w tym wypadku 2170 mm.

Serwo pracowało przy wychyleniach ~40%. Mam nadzieję, że jeszcze mam zwłoki.

 

A i udało mi się szczęśliwie wylądować. Dosyć to malowniczo wyglądało. Kabina pełna dymu, kapotaż

Link to comment
Share on other sites

Mam takie serwo, szybkie mocne, tylko że robi sie takie coś że w pewnym momencie zaczyna drgać szybko

 

Takie i podobne drgania to częsta przypadłość różnych serw, tych tanich i tych dużo droższych. Zamierzam temu drażniącemu objawowi poświęcić nieco uwagi. Jedną z możliwych przyczyn jest zanieczyszczenie styków ślizgowych potencjometru : na ścieżce oporowej startym materiałem tej ścieżki (kompozyt węglowy lub inny), a na styku centralnym tlenkami i siarczkami. 

Druga możliwa przyczyna to niestabilna lub zbyt krótka "pamięć" serwa analogowego - i to wymaga dłuższego omówienia (już rozpoczętego - oscylogramy poglądowe).

Link to comment
Share on other sites

Witam,

 

dobrze, że jest ktoś (Andrzej) kto ma wiedzę, przyrządy i umiejętności aby pokrążyć temat bardziej. Przyznam, że nie rozumiem 90% tego co piszesz, ale jest na końcu kawałek tekstu dla laików - i tego nie zmieniaj.

 

Problem wg mnie w tanich serwach czy innych podzespołach, że nie można nawet po kilku badaniach stwierdzić, że jakaś marka jest zła a inna dobra. Ma być tanio, więc raczej nie będzie dobrze. Wydaje mi się, że to rola przypadku, serii dostarczonych podzespołów (np. wadliwych), ale chyba szanse rosną jak jest jakieś logo na produkcie. Takie badania trzeba by prowadzić latami, a i tak nie ma żadnej gwarancji. Niestety jedno jest pewne (wg. mnie) im lepszy, droższy mamy model tym lepsze (niestety droższe) powinno być wyposażenie żeby nie cierpieć jak nam się model zwali na glebę bo oszczędziliśmy na serwie.

Link to comment
Share on other sites

Przyznam, że nie rozumiem 90% tego co piszesz, ale jest na końcu kawałek tekstu dla laików - i tego nie zmieniaj.

 

Problem wg mnie w tanich serwach czy innych podzespołach, że nie można nawet po kilku badaniach stwierdzić, że jakaś marka jest zła a inna dobra. Ma być tanio, więc raczej nie będzie dobrze. Wydaje mi się, że to rola przypadku, serii dostarczonych podzespołów (np. wadliwych), ale chyba szanse rosną jak jest jakieś logo na produkcie. Takie badania trzeba by prowadzić latami, a i tak nie ma żadnej gwarancji. Niestety jedno jest pewne (wg. mnie) im lepszy, droższy mamy model tym lepsze (niestety droższe) powinno być wyposażenie żeby nie cierpieć jak nam się model zwali na glebę bo oszczędziliśmy na serwie.

Michale, pisz śmiało czego nie rozumiesz, spróbuję przybliżyć jakoś. Wiem, że rozumiesz trudności z tym związane - poziom techniczny tych urządzeń jest dość wysoki, więc jakieś podstawy do pełnego zrozumienia przydałyby się. Ale i bez nich może coś da się jaśniej  ;).

 

Ten wspomniany poziom skomplikowania skutkuje m.in. tym, że na setki (jeżeli nie tysiące) możliwości wystąpienia małych niedoróbek czy niedopatrzeń wystarczy często jedna, żeby całość poszła na złom, niestety czasem w towarzystwie złomu pokretowego. Popatrz na płytę główną PC-ta czy laptopa : jak coś tam padnie, wystarczy jeden lut czy maleńki oporniczek, to nikt zazwyczaj nie będzie tej usterki poszukiwał, w większości wypadków całość idzie do kosza. A jednak większość tego sprzętu działa długo i niezawodnie i to przy dość niskiej cenie.

Nieprzypadkowo wybrałem na początek te Tower Pro 9xx , potencjalnie reprezentują sobą to, za co inni producenci życzą sobie 3x albo i więcej. Ktoś kiedyś dziwił się, po co w ogóle rozbierać serwo... Może takiego za 300 czy 700 złotych nie trzeba, tego jeszcze nie wiem.

Ale i tak bym rozebrał, bo i takie czasem też zawodzą - jak słusznie zauważyłeś ;).  

Link to comment
Share on other sites

Witaj,

 

może trochę przesadziłem z tym niezrozumieniem, ale nawet nie będę próbował załapać spraw wybitnie elektronicznych. Dzięki za chęć tłumaczenia. Jak mnie coś mocno zaciekawi i stwierdzę że muszę to załapać od A do Z to dam znać.

U mnie serwa to głównie Hitec, ale jednak te najniższe modele. Staram się wypośrodkować. Sporo 65MG i 5065M, 5085MG, 5070MH i 5087MH. Jeszcze nieużywane m.in 5496 MH (praktycznie to samo, co w Twoim drugim wątku). Padło po kilku latach 5065 MG (zero reakcji) i 5085MG (spalenie elektroniki - paskudnie to śmierdzi).

 

Dobry przykład z tymi płytami w kompie.

 

Z innej beczki - kiedyś spytałem Jeti ile mogą "pożyć ich regle". A oni do mnie, że więcej niż 20 lat... Wymiękłem!

Link to comment
Share on other sites

No dobrze, a co nauka sądzi o serwach Corona MG328/329? To mój podstawowy typ. Nigdy nie miałem z nimi problemów, dlatego nie widzę powodu by szukać czegoś innego. Dobre są? Kiepskie? Jak się mają do tych opisanych powyżej i jak tu w ogóle wygląda hierarchia? WIem że na samym dole są kitowe serwa od piankowców - to jest rozpacz, ale i cena odpowiednia...

Link to comment
Share on other sites

Witaj,

 

może trochę przesadziłem z tym niezrozumieniem, ale nawet nie będę próbował załapać spraw wybitnie elektronicznych. Dzięki za chęć tłumaczenia. Jak mnie coś mocno zaciekawi i stwierdzę że muszę to załapać od A do Z to dam znać.

U mnie serwa to głównie Hitec, ale jednak te najniższe modele. Staram się wypośrodkować. Sporo 65MG i 5065M, 5085MG, 5070MH i 5087MH. Jeszcze nieużywane m.in 5496 MH (praktycznie to samo, co w Twoim drugim wątku). Padło po kilku latach 5065 MG (zero reakcji) i 5085MG (spalenie elektroniki - paskudnie to śmierdzi).

 

Dobry przykład z tymi płytami w kompie.

 

Z innej beczki - kiedyś spytałem Jeti ile mogą "pożyć ich regle". A oni do mnie, że więcej niż 20 lat... Wymiękłem!

Też dotąd używałem tylko Hitec-a, ale po ostatnich awariach, przyjrzeniu im bliżej i zapoznaniu się z całym działem o serwach na forum "urodził się" ten temat.

W regielku nie ma elementów zużywających się, a trwałość przeciętnego półprzewodnika jest szacowana na 105...107 godzin pracy. Jeżeli układ elektroniczny jest poprawnie zaprojektowany, dobrze wykonany i eksploatowany zgodnie ze specyfikacją, to 20 lat nie jest wyczynem, można mówić o 50 latach i więcej. Elektronika do pracy w ciężkich warunkach, np. motoryzacyjna, wykazała nie raz niezawodność 40-to letnią. Tyle, że 40 lat temu była naprawdę dobrze wykonana...

Gdyby Ci te nawalone serwa zawadzały w szufladzie, to skrobnij na PW - dzięki. Zajrzę do nich ciekawie ;)... 

 

No dobrze, a co nauka sądzi o serwach Corona MG328/329? To mój podstawowy typ. Nigdy nie miałem z nimi problemów, dlatego nie widzę powodu by szukać czegoś innego. Dobre są? Kiepskie? Jak się mają do tych opisanych powyżej i jak tu w ogóle wygląda hierarchia? WIem że na samym dole są kitowe serwa od piankowców - to jest rozpacz, ale i cena odpowiednia...

 

Nie mam pojęcia, co sądzi nauka, ale zamierzam mieć pojęcie, co sam będę sądził. Twój wpis o tych serwach w dawnym wątku zapamiętałem i pewnie któregoś dnia także wykręcę z nich śrubki  :). Ostatnio węszyłem za nimi, ale nie trafiłem na trop. Pamiętasz może, gdzie bywały ?

W obecnej dobie zmienności i chwytów marketingowych trudno wyłowić hierarchię w porównywalnych cenach. Ale rozpoznać, czy da się coś samemu zrobić z serwem za 35 złotych tak, aby nie ustępowało takiemu za 150 czy 200 zet, to już warto spróbować. Albo czy w tym za 150 nie kryje się jakaś mina ze zwłoką wybuchu - np. ujawniona przez jednego z Kolegów sprawa pękających gniazd osadzenia osi przekładni, dopiero po jakimś czasie poprawionych przez producenta, ale i tak tanim kosztem i nie najlepiej... A w takim za 35 złotych od razu jest bardzo dobrze to zrobione - wtopki mosiężne (na fotkach wyżej). 

Link to comment
Share on other sites

 

 

Pamiętasz może, gdzie bywały ?

 

HobbyKing:

 

https://hobbyking.com/en_us/corona-ds238mg-digital-metal-gear-servo-4-6kg-0-14sec-22g.html

 

Niekiedy używałem też kupowanych w polskich sklepach serw GO-17:

 

http://www.sklep.modelarnia.pl/index.php?p5683,serwo-go-17mg-one-team

 

też dobrze się sprawdzają. A nie jest to tak że jedna chińska fabryka produkuje wszystkie te modele?

Link to comment
Share on other sites

 Share

×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.