Skocz do zawartości


Zawartość z najwyższą reputacją


#391329 Gosia Adamus / niki / kat. "SENIOR" - Jermołajew Jer-2

Napisane przez niki w 10 June 2012 - 21:50

Na koniec plener i podsumowanie B)
Całe szczęście pogoda nie pokrzyżowała nam planów i udało się jeszcze polatać i powalczyć - wrażeń sporo jak na jeden dzień!!

Jer-2 na pole walki przybył ze starszym kolegą P-38 ;)

Dołączona grafika

potem Jer się troszeczkę rozgrzał... w solowym locie...

Dołączona grafika

Dołączona grafika

Dołączona grafika

Dołączona grafika

Dołączona grafika

i tak sobie latał przez chwilę przy wtórze kościelnych dzwonów...

http://www.youtube.com/watch?v=mTtLMS7Q3rg&feature=youtu.be

znów chwila odpoczynku... i pozowanie do zdjęć...

Dołączona grafika

Dołączona grafika

Dołączona grafika

a na koniec walka... tutaj Jer-2 krąży po niebie z samolotem Jak-3

Dołączona grafika

Dołączona grafika

Dołączona grafika

Dołączona grafika

Dołączona grafika

Dołączona grafika

A tutaj już zadowolona pilotka wraca ze swoją maszyną...

Dołączona grafika

Model spisuje się w powietrzu znakomicie :D. Lata bardzo przewidywalnie, nie sprawia problemów w pilotażu. Nadal mi się nogi trzęsą po dniu dzisiejszym ;)
Jeśli ktoś postanowi kiedyś mieć takie cudo - gorąco polecam... To kawał dobrej maszyny.

Jeszcze trochę cyferek celem podsumowania:
waga: 567g
rozpiętość skrzydeł: 98cm
długość lotu na pakiecie 1300 mAh: 5min25sec

Czyli wszystko w zgodzie z regulaminem ^_^

Na koniec moje latanie z innej perspektywy :)

http://www.youtube.com/watch?v=9bXWrIfN-MU

Dziękuję wszystkim za uwagę... Jeśli się komuś spodobała moja relacja to proponuję kliknąć "Lubię to" :D :D :D
  • 28


#664997 Piper J3C konstrukcja z rurek

Napisane przez widar123 w 19 April 2017 - 17:17

Przyszła pora na zajęcia praktyczne  :)

1. Wybór i przygotowanie detalu do anodowania.

Do tego procesu najlepiej nadają się gatunki alu jak: PA 7, PA9, PA11 i popularny PA38 gorzej jest z PA6, ale daje się ale nie tak intensywnie. Przed przystąpieniem do trawienia i później anodowania dobrze jest wstępnie oczyścić, a bardziej chodzi o wyrównanie struktury powierzchni. Na przedstawionym poniżej detalu jedna z powierzchni została przeszlifowana (ta po prawej) a to po to, żeby pokazać efekt końcowy jaki wychodzi na obu powierzchniach. Szlifowanie alu to też efekt doświadczenia, aby dostać równomierną strukturę szczotkowanej powierzchni, zawsze szlifuję na desce z papierem ściernym pod bieżącą wodą (nie wystarczy na mokro). Woda wypłukuje z papieru resztki alu, co nie powoduje przyklejania się drobinek i tym samym nie zmienia gradacji papieru, dając równomiernie porysowaną powierzchnię. Oczywiście wybór gradacji jest w zależności jak głęboką strukturę chce się uzyskać. Do mojego detalu użyłem papieru o gradacji 180. 

 

anoda14a.jpg

 

2. Zawieszki, opisałem je w poprzednim poście, tu przedstawiam tylko możliwy wariant jej realizacji, zwykle wewnętrzne otwory są niewidoczne, dlatego warto tam właśnie umieszczać dobrze przylegające powierzchnie zawieszki. Zwinięty w spiralę pasek blachy tworzy sprężystą część zawieszki, dając pewny kontakt elektryczny.

 

anoda15a.jpg

 

3. Proces trawienia w NaOH. Przygotowany przedmiot wraz z zawieszką zanurzamy w roztworze wodorotlenku sodu na ok 15 min. To pozwoli na dokładne oczyszczenie przedmiotu z resztek tłuszczu, co zdecydowanie ma znaczenie podczas anodowania. Pod koniec trawienia na powierzchni alu może się pojawić szary osad, co pokazuje 3 fotka z serii. Nie trzeba go usuwać mechanicznie, wystarczy opłukać pod bieżącą wodą, zniknie w pierwszej minucie anodowania ;) . Ważne jest aby nie dotykać przedmiotu palcami.

W trakcie wytrawiania wydzielają się gazy bardzo drażniące układ oddechowy, dlatego cały proces wykonywać należy w wentylowanym pomieszczeniu lub przy otwartym oknie i nie nachylać się bezpośrednio nad pojemnikiem.  

 

anoda16a.jpg

 

4. Po wytrawieniu i lekkim przesuszeniu tak właśnie wygląda przedmiot z ciemnym osadem.

 

anoda22.jpg

 

5. I pierwszy moment zanurzenia w elektrolicie do anodowania. Po włączeniu zasilacza intensywnie zachodzący proces anodowania powoduje bardzo duży przepływ prądu, stąd ważne jest aby go ograniczyć. Ja nastawiłem ogranicznik do 1 A. W początkowej fazie widać było, że układ pobrałby zdecydowanie większy prąd, bo napięcie, z racji ograniczenia prądu, siadło do 5 V. Jednak już po minucie ustabilizowało się to na poziomie 0,7 A i pełne 15 V. W trakcie tej pierwszej minuty znika, bądź też zostaje usunięty ciemny osad z powierzchni alu i dalej powoli powstaje już tylko oczekiwana warstwa tlenku.

 

anoda23.jpg

 

6. Również tutaj przez cały proces wydzielają się szkodliwe opary gazów, więc kolejne ostrzeżenie o sprawnej wentylacji. Poniżej widać intensywne wydzielanie pęcherzyków gazu.

 

anoda17a.jpg

 

anoda18a.jpg

 

7. Po około 45 min. odłączamy prąd, przedmiot wyciągamy z kąpieli i trzymając tylko za zawieszkę płuczemy pod bieżącą wodą. Nie dotykając przedmiotu odstawiamy do przesuszenia. Po odparowaniu wody powierzchnia alu powinna być matowa (brak charakterystycznego metalicznego blasku) to świadczy, że uzyskaliśmy warstwę tlenku, która pozwoli na zabarwienie.

 

anoda19a.jpg

 

8. Tak przygotowany przedmiot można już zanurzyć w kąpieli barwiącej. Na tej samej zawieszce przedmiot umieścić tak, aby nie dotykał on ścianek naczynia, ani nie przylegał do dna. Mój pojemnik z barwnikiem umieściłem na elektrycznym grzejniku, aby temperatura roztworu było w okolicach 40-50 st C (o czym pisałem wcześniej). Przedmiot w zależności od intensywności barwienia można pozostawić od 5-60 min. W przedstawionym przykładzie było to 40 min.

 

anoda20a.jpg

 

9. Po wyjęciu i opłukaniu przedmiotu możemy się cieszyć kolorowym aluminium  :D

 

anoda21a.jpg

 

10. Do zakończenia całej procedury jest jeszcze jedna czynność, która pozwoli na zachowanie uzyskanej barwy. Otóż podczas anodowania powstały na powierzchni tlenek ma strukturę powiedzmy gęstego lasu, to pozwala wniknąć cząsteczkom barwnika w jego pory, ale jeśli to tak zostawimy, to z czasem barwnik może się wypłukać tak samo jak wcześniej wniknął. Dlatego procesem zamykającym pory tlenku, jest zwykłe gotowanie przedmiotu w wodzie przez ok 15 min. Bardzo łatwo się o tym przekonać, biorąc w palce przedmiot przed uszczelnieniem, jest jakby szorstki klejący się do palców. Po uszczelnieniu powierzchnia staje się śliska i bardziej twarda.

 

To chyba wszystko co jest potrzebne aby pokolorować sobie "amelinium" w domu  :D , mam nadzieję, że nie jest to zbyt skomplikowane i każdy jest w stanie takie kolorowanki sobie zrobić.


  • 19


#645660 Zdarzenie w centrum miasta .

Napisane przez wojcio69 w 26 November 2016 - 10:13

Miałem nie pisać ale...

SZEŚĆ stron pierdolenia co kto powinien, co wolno a czego nie wolno, OC pokryje czy nie pokryje, winny - nie winny itd.

Gremium jasnowidzów i rzeczoznawców pokoju Antoniego M. (uogólniam a nie personalizuję)

Poza informacją, że doszło do zdarzenia takiego do jakiego doszło nic więcej nie wiemy, a specjaliści się już wypowiedzieli.

A może Jurek podczas oblotu zasłabł i dlatego model uciekł? Może jakiś owad go ugryzł i stracił koncentrację i kontrolę nad modelem? Może zawiodła aparatura lub jej zasilanie bez wiedzy i winy Jurka?

Takich może można mnożyć bez końca.

Zastanowiliście się jak czuje się Jurek po przeczytaniu tych 6 stron? Zapewne bardzo wsparty i podtrzymany na duchu.

W jednym miejscu pojawiła się wzmianka o ewentualnej pomocy ale też z grubej rury (zrzuta na prawnika), jakby Jurkowi groziło przynajmniej 12 lat bezwzględnego pozbawienia wolności.

Póki co jeżeli ULC wprowadzi jakiekolwiek ograniczenia dla modelarzy, to z treści tego wątku wynika, że będzie to przez Jurka.  :unsure:

 

Jurku takie sytuacje się zdarzają, http://www.gloswielk...jecia,id,t.html ,nie jest to przyjemne ale nie słyszałam o jakiś skrajnych karach z tego tytułu. Prawdopodobnie skończy się na pokryciu kosztów naprawy samochodów. Być może weźmie to na siebie Twój ubezpieczyciel.

O odpowiedzialności karnej z art. 288 KK możemy mówić tylko i wyłącznie wówczas, jeżeli uszkodzenie mienia miało charakter umyślny.

Trzymam kciuki za pomyślne i łagodne załatwienie sprawy i rób dalej swoje, bo wiesz co robisz, a robisz to dobrze ;)


  • 17


#568333 Cessna 185 1300 mm - budowa i oblot "Jakotakolotu"

Napisane przez Motylasty w 29 May 2015 - 14:56

Liczyłem na wypisanie błędów i elementów które można poprawić aby fachowo przedstawić je osobom świeżym w temacie

 

Mówisz , masz, zacznę od początku, Twoje słowa zaznaczyłem na czerwono, gdyż silnik forum nie przyjmuje tylu cyctatów.

 

Chciałbym zaznaczyć że przy tej wielkości modelach dokładność nie jest priorytetem a o ile trzymamy się z grubsza sprawdzonego planu, model musi polecieć - nie ważne czy trenerek czy funbat - mniej spiny więcej latania.

 

- dokładna bzdura, dokładność jest w modelarstwie,  każdym modelarstwie ŚWIĘTYM GRALEM

 

Założenia były następujące:

- model jak największy do masy około 700-800 gram (silnik teoretycznie uciągnie 900 a dla początkujących najlepszy jest rozkład masa /ciąg 1-1)

- z podwoziem

- górnopłat z pełnym kadłubem

- z klapami - bo tak

- do wykorzystania podkłady pod panele 6 mm i 3 mm oraz w małych ilościach bo drogie 5mm EPP

- zrobić szybko, byleby latał

 

- byleby latał, rzucenie modelu z balkonu 3 piętra też jest formą lotu

 

Nie przeciągając po przydługim wstępie wydrukowałem i wyciąłem oraz posklejałem razem niektóre elementy po czym nałożyłem do zaznaczenia krawędzi.

 

- fotografia pod tym tekstem jasno pokazuje, ze nawet czynność tak prosta, jak sklejenie ze sobą dwóch kartek papieru z planami już jest wyzwaniem, mówię o tym uskoku.

 

W odrysowaniu przydatna jest długa linijka

 

- po co ? jak wszystko wycinasz krzywo i tej linijki nie używasz

 

Po wycięciu symetrycznych części (pamiętamy aby w obu przypadkach gładkim na zewnątrz) nierówności niwelujemy nożem lub papierem ściernym aby części z grubsza były do siebie podobne.

 

- z grubsza to pies podobny jest do konia, tylko trochę mniejszy

 

Nie musi być idealnie, w końcu na to pójdzie klej na ciepło który i tak przytopi nam krawędzie

 

- musi być maksymalnie idealnie jak tylko potrafisz, jak zrobiłeś nie idealnie, wywal i rób na nowo

 

Klej na ciepło oprócz tego, że można się nim poparzyć ma jeszcze jedną wadę, topi depron - dlatego w miejscach strategicznych doklejamy wzmocnienia, większa powierzchnia styku da mniejsze odkształcenia zachowując wytrzymałość

 

- osłabiasz konstrukcję świadomie klejem, po to, by później te miejsca osłabione wzmacniać dodatkowym materiałem i z zastosowaniem tego samego kleju - coś jak perpetum mobile

 

Oczywiście wklejamy też przy użyciu tego kleju - komu się chce czekać aż wyschnie UHU ?

 

- proponuje przeczytać "instrukcję" Uhu Pora

 

 Zaznaczcie środek, to pomoże zachować jako taką symetrię

 

- symetria jest albo jej nie ma, nie istnieje coś takiego jak "jako taka symetria"

 

Oj tam trochę nie równo, to się potem przeszlifuje :)

 

- trochę w tym przypadku jest pojęciem bardzo wględnym

 

Jak damy za dużo kleju to się nam od temperatury zrobi dziura, wklejamy tam kawałek depronu tak żeby wystawał a potem szlifujemy 

 

- proponuję kleić tym hot glutem w lodówce, a najlepiej w zamrażarce

 

A tak z wzmocnieniami wg uznania, istotne jest solidne wzmocnienie części kadłuba nad którą znajdą się skrzydła bo tuż po dziobie a przed ogonem jest to element na który działają największe siły - szczególnie podczas nieudanych lądowań.

 

- według uznania to można "dziewkę w Czworakach zbrzuchacić", proponuję W.Schier "Miniaturowe Lotnictwo" rozdziały 4 i 5

 

Docelowo wkleiłem więcej wzmocnienia ale dla dobrych pilotów tyle wystarczy

 

- błędne rozumowanie

 

Drugą część zaczniemy od wycięcia elementów tylnego steru wysokości, za wczas wspomnę - nie widać tego na zdjęciach ale później powiększyłem powierzchnię wszystkich sterów o około 1/3, pewnie jakby użyć innych serw i mocować można by zostać przy mniejszych

 

- od kiedy to wielkość ( powierzchnia ) usterzenia jest zależna od typu serw - bzdura totalna - proponuję J.Staszek "Aerodynamika modeli latających"  - rozdziały 1 ( podstawy ) 11 ( opływ usterzenia poziomego )

 

Oraz szlifujemy krawędzie

 

- poczytaj jednak o tej aerodynamice

 

Patrzymy czy równo

 

- nie równo, ten model w jakimkolwiek miejscu nie jest równy

 

Trzeba przygotować wręgi, jak widać tniemy koszty tnąc citabrię

 

- a na fotografii nie wręgi a dźwigary, wcześniej coś pisałeś o linijce, te dźwigary nawet nie leżały obok niej.

 

Montujemy środek pamiętając o podparciu skrzydła aby uzyskać odpowiedni skos (choć zapewne inaczej się to nazywa)

 

- co to jest skos, a może chodzi o wznios ?, mylisz podstawowe pojęcia 

 

Montujemy klapy i drugie skrzydło, docelowo serwo klap przeniosłem na środek aby siły rozkładały się równomiernie ale też możecie po prostu zastosować dwa serwa.

 

- a od kiedy to równomierne rozkładanie sił zależne jest od położenia serwa ?

 

Jakoś to wygląda :)

 

- słowo "jakoś" jest tu kluczem, zostawiam bez komentarza

 

Oczywiście wkleiłem krzywo więc skorygowałem nieco wychyleniem steru kierunku

 

- a dlaczego od razu nie wkleiłeś prosto ?

 

I teraz kolejna istotna zmiana w stosunku do projektu, nie rozumiem przyzwyczajenia do tych dziwnych gumek do łączenia skrzydeł z kadłubem, ja to wolę solidnie na śruby zważywszy że ważą tyle samo co te gumki, nie widać tego na zdjęciu ale pod otworami zostały wklejone nakrętki

 

- depron, strzęp balsy, hot glut i ......... nakrętki :)

 

Ważne aby nie szczędzić kleju i mocno wzmocnić ten element, w skrzydle natomiast wkleiłem podkładki dzięki czemu po wkręceniu śrub wszystko trzyma się mocno ale i w miarę elastycznie - w sumie to lepszym określeniem jest sprężyście

 

- zagadnienia z tak zwanej mechaniki technicznej - jest taka książka W.Siuta "Mechanika Techniczna"

 

i wkleiłem w przedniej części dbając o skłon i wykłon, robiłem na oko ale wyszedł prawidłowo za pierwszym razem, do tego wkleiłem owiewkę

 

- na oko stwierdzasz, Że wyszedł prawidło, istnieje coś takiego jak kątomierz, na oko to możesz cukier do herbaty wsypywać.

 

Niestety trafiłem na wietrzną pogodę i po krótkim locie złamało się skrzydło, skleiłem je pół na pół UHU i klejem na ciepło ( w przypadku takich napraw UHU się przydaje bo nie topi depronu) i okleiłem cały model taśmą pakowną.

 

- i w cale mnie to nie dziwi, że się złamało

 

Jeśli chodzi o awarie dotychczas na około 10 wyrzutów były trzy, skrzydło i właśnie ster kierunku przed oklejeniem a po oklejeniu wręga kadłuba tuż za skrzydłem, ale to dlatego że kolega wyrzucający model za mocno go ścisnął akurat w miejscu wręgi - to i tak lepiej niż inny który złamał mi kiedyś w funbacie skrzydło samym zbyt dynamicznym i mało liniowym wyrzutem.

 

- trzy awarie na dziesięć lotów, dobry wynik, szklanka może być od połowy pusta, lub do połowy pełna.

 

"Trzymaj się z grubsza planu - bez obaw poleci, jak go już rozwalisz to i łatwo naprawisz, jak się nauczysz latać dopiero zrób ładny. Robić/kupować na początek ładny model szkoda - i tak go kret nie ominie."

 

- "Trzymaj się z grubsza planu " sorry ale to największy debilizm jaki mogłeś napisać

 

Ale to kolejny przykład potwierdzający że model poleci nawet jeśli takie błędy się popełnia.

 

- kolejny totalny debilizm

 

I chciałbym wspomnieć, że nie chcę namawiać do byle jakiego sklejania tylko zaznaczyć, że nie trzeba się bać, że jak się sklei byle jak to model nie poleci - te konstrukcje są odporne na błędy.

 

- a czym jest ta "relacja" jak nie namawianiem do bylejakości ?

 

Pamiętam jak za młodu sklejałem pierwsze modele i jak nieporadnie były wykonane

 

- o ku....... chciałbym zobaczyć w takim razie, a zapewne inni koledzy też, jak wyglądały te nieporadnie wykonane modele, bo rozumiem że ten jest "poradny"

 

Przy okazji wytrzymały model o rozpiętości 1,3m i wadze 800 gram to chyba nie tak dużo

 

- no to jest on wytrzymały czy nie, bo wcześniej pisałeś że na 10 lotów trzy razy się .......

 

Trzeba zachęcać do budowy i kreatywności, w mojej relacji widzą jak model może wyglądać jak się postarają a jak może wyglądać jak będą chcieli iść na skróty, co nie oznacza że zaraz komuś rozwalą samochód albo nabiorą nawyków których później się nie pozbędą.

 

 

- w modelarstwie, a zwłaszcza lotniczym RC NIE MA DRÓG NA SKRÓTY

 

MODELARSTWO TO SZTUKA, GŁÓWNIE SZTUKA ....... MYŚLENIA, 


  • 17


#639847 Modelarze z Rudy Śląskiej

Napisane przez Ana w 07 October 2016 - 18:23

No to w końcu uporałam się z filmem ze spotkania Ruda Śląska - Kosorowice :D To był bardzo udany dzień! Nie spodziewaliśmy się takiej gościny :o Super ekipa modelarzy, przesmaczne jedzenie, trunki :P, grill pachniał chyba na całą okolicę ;) lotnisko pełne super modeli - bardzo dużo lotów, Brzydal zreperowany w pół godziny, model Adama jeszcze jest na stole operacyjnym, ale będzie latać ;) Chłopakiii... trzeba to powtórzyć! Na kolejne spotkanie bieremy pod pacha co tu u nas najbardziej polecane, rezerwujemy czas do późnego wieczora i fruu ;) Jeszcze raz: Kosorowice - DZIĘ-KU-JE-MY za wszytko! Szkoda, że nie wszystkim udało się załapać na zdjęcie grupowe, ale na filmie mam nadzieję udało się wszystkich ująć :) No to zapraszam do oglądania pamiątkowego filmiku ze spotkania Kosorowice - Ruda Śląska  :D

 


  • 14


#560466 Niecodzienne samoloty na naszych lotniskach

Napisane przez Gość w 13 April 2015 - 18:22

Czasami na naszych pobliskich lotniskach przylatują nietypowe samoloty. Wczoraj w Bydgoszczy gościł na lotnisku Boeing C-17 Globemaster III. Udało się mi zrobić na płycie postojowej w porcie lotniczym kilka zdjęć tej ciekawej maszynie. Zdjęcia udało się zrobić dzięki uprzejmości i informacji od kolegi Piotra K zaangażowanego mocno w zdjęcia spoterskie i nie tylko ale  zawsze bardzo piękne. Dzięki Piotr . :D

 

Samolot  który był na naszym bydgoskim lotnisku oznaczony jako SAC PAPA 02  brał udział w misji przywiezienia ciał ofiar katastrofy prezydenckiego samolotu rozbitego w kwietniu 2010 r. pod Smoleńskiem

Więcej informacji tu: http://www.polot.net/?p=a245

 

Może ktoś będzie miał ochotę na wstawienie zdjęć i informacji o niecodziennych gościach na lotniskach to zapraszam do zabawy. :)

 

DSC_9375_zpsa1rsamql.jpg

DSC_9356_zpspg31fvp2.jpg
DSC_9354_zpsewvvtnis.jpg
DSC_9349_zpsyqr5mh3x.jpg
DSC_9348_zpsqimrcqf8.jpg

  • 14


#641059 Mechanika lotu modelu samolotu

Napisane przez jarek_aviatik w 17 October 2016 - 18:13

Witam

Chciałem kontynuować wątek „Tajemnice lotu”, widać, że temat jest „chodliwy” – ponad 3000 wyświetleń, ale niestety jest zamknięty i nie można go kontynuować.

Postanowiłem założyć własny wątek.

 

Polecam książkę:

Zrzut ekranu 2016-10-17 o 18.49.20.png

 

Jest naprawdę dobra.

Będę cytował niektóre jej fragmenty (zwłaszcza wykresy). Mam nadzieję, że nie oskarży mnie nikt o łamanie praw autorskich.

 

Patryk wyjaśnił dość obszernie podstawowe zagadnienia aerodynamiki (wielki szacun dla niego) – zajmijmy się mechaniką lotu.

 

Zaczynamy  

(część tego co opisał Patryk muszę powtórzyć)

 

Teoretycznie aby samolot leciał poziomo muszą być spełnione dwa równania:

Pz= Q, oraz

Px = T

Gdzie:

Pz – siła nośna

Q – ciężar samolotu

Px – siła oporu

T – siła ciągu

 

Zajmijmy się najpierw siłą nośną – jak mamy model gotowy, to wiemy ile waży, a jeśli go projektujemy, to zakładamy i/lub wyliczamy.

 

Wzór na siłę nośną wygląda jak poniżej:

 

Pz= 0,5 * ρ * V2 * S * Cz

ρ – gęstość powietrza;

V – prędkość (przyjmijmy, że lotu)

S – powierzchnia nośnia (powierzchnia rzutu pionowego np. skrzydła)

Cz - współczynnik siły nośnej (w programie XFLR5 - oznaczany jako CL)

 

Przykładowy wykres współczynnika siły nośnej od kąta natarcia

 

Zrzut ekranu 2016-10-17 o 17.46.40.png

 

Na wykresie zaznaczyłem krytyczny kąt natarcia. (mnie uczono aby jako kąt krytyczny przyjmować pierwsze zakrzywienie). Po przekroczeniu tego kąta może i najczęściej następuje oderwanie warstwy przyściennej i przeciągnięcie.

Kiedy to może nastąpić:

  • najczęściej przy lądowaniu. Przy lądowaniu podchodzimy na dużych kątach natarcia. Dlaczego – wyjaśni to rysunek poniżej;
  • przy figurach akrobacyjnych;
  • jeśli się zagapimy i nie pilnujemy prędkości

 

Zajmijmy się lądowaniem. Wyjaśnijmy najpierw, że lądowanie to nie to samo co zniżanie.

Dlaczego przy lądowaniu mamy duże kąty natarcia:

Zrzut ekranu 2016-10-17 o 17.59.04.png

 

Kąt natarcia to kąt pomiędzy cięciwą profilu a kierunkiem wektora prędkości powierza. W tym wypadku kierunek  wypadkowej prędkości. Rysunek jest przesadzony celowo oby uzmysłowić zagadnienie.

 

Jak już jesteśmy przy lądowaniu, to omówmy mechanizację skrzydła pomagającą przy lądowaniu. Prawie wszyscy wiedzą, że przy lądowaniu duże samoloty wypuszczają klapy,  po co, głownie po to aby zminimalizować prędkość lądowania (aby wystarczyło pasa na dobieg)

We wzorze na siłę nośną prędkość jest w kwadracie, czyli jej zmiana znacznie zmienia siłę nośną.

Co zatem możemy zrobić?

  1. Zwiększyć Cz – jak? Ano np. przez wychylenie klap, i/lub wysunięcie slotów (dawniej mówiło się skrzela)
  2. Zwiększyć powierzchnie – podobnie, przez wychylenie klap, i/lub wysunięcie slotów

flaps_kk.jpg

 

Widać na rysunku jak zwiększa się powierzchnia nośna.

 

Zajmijmy się najpierw klapami. Jakie zmiany powodują wysunięte klapy?

 

Jak je wysuwają, to zwiększają współczynnik siły nośnej – prawda, ale wychylone klapy powodują też efekt niepożądany a mianowicie zmniejszają krytyczny kąt natarcia (w większości przypadków).

W książce, której okładkę pokazałem jest taki wykres:

 

Zrzut ekranu 2016-10-17 o 18.23.35.png

 

A tak można zobaczyć to w XFLR5

 

Zrzut ekranu 2016-10-17 o 18.26.28.png

 

Jest to symulacja dla profilu często stosowanego w tzw. Warbird’ach: NACA 2415 dla Re = 100000

Zielony – klapy 0

Żółty – klapy 10o

Czerwony – klapy 20o

Klapy – 25% cięciwy, zawias w połowie grubości profilu.

 

Widać, że krytyczny kąt natarcia dla profilu bez klapy to ok. 8-9 stopni, a dla klap 20 to już ok. 6 stopni.

Celowo dałem dwa wykresy – drugi zmiana współczynnika momentu pochylającego przy wychylaniu klap. Widać, że się zwiększa, czyli wychylenie klap trzeba kompensować sterem wysokości (w tym wypadku podnosimy nos)

 

Stosowanie klap w modelach:

  1. Małe i wolne modele – nie ma sensu;
  2. Duże i szybkie modele – tak;
  3. Makiety – chcemy aby wyglądał jak najbliżej oryginału.

 

Klapy wychylamy do startu i do lądowania.

Start – zależy nam aby zwiększyć siłę nośną, aby model jak najszybciej wzbił się w powietrze,  ale nie chcemy zwiększać oporu – dlatego nie wychylać klap do startu na duże kąt – max. 10o.

 

Klapy do lądowania – na pewno więcej, ale pamiętajmy o zmniejszaniu się krytycznego kąta natarcia.

 

Na dziś koniec. Następna część będzie dalej o klapach tylnych np. o ich rodzajach i wysuwaniu a nie wychylaniu (niektórzy może zauważyli, że stosuję to naprzemiennie). O wysuwaniu klap pisałem już krótko w poście Tomka (TeBe) odnośnie Piaggio.

 

Potem będą; sloty (skrzela), różne rodzaje skrzydeł, stateczność, statecznik poziomy (różne jego wariacje), środek ciężkości a pochylenie silnika.

 

EDIT

Kontynuując temat klap. Warto powiedzieć coś o rodzaju klap i o tym jak wpływają na zmianę współczynnika siły nośnej i kąta natarcia.

Wg http://www.cheffers.co.uk/cl1des.html

 

cheffers_flaps1.GIF

 

A tak to widać na wykresach wg http://www.ballyshan...oaflapbias.html

 

bally_flaps_aoaliftgraph.jpg

 

Wg powyższych widać, że największy efekt wzrostu współczynnika siły nośnej mają klapy szczelinowe lub typu Fowler’a,

Jednoszczelinowa nie jest trudna do wykonania w modelu, gorzej z klapą Fowler’a. Dość dobrze spisuje się klapa krokodylowa (split), stosowana dość powszechnie w Warbird’ach.

 

Klapa jednoszczelinowa w modelach:

Flap Hinge.gif

 

Teraz trochę o wysuwaniu/wychylaniu klap.

Pisałem, że przy starcie zależy nam na zwiększeniu siły nośnej, ale nie chcemy zwiększać mocno oporu. Dlatego np. samolotach dużych do startu klapy bardziej są wysuwane niż wychylane. (zwiększają powierzchnię nośną, i w małym stopniu współczynnik siły nośnej, ale i w bardzo małym stopniu współczynnik siły oporu)

 

maxresdefault.jpg

 

To samolot B737-400

 

Zrzut ekranu 2016-10-17 o 21.57.53.png

 

To Piaggio - samolot o układzie 3SLSC, ze skrzydłem o dużym wydłużeniu (o wydłużeniu skrzydła będzie później)

 

W modelach takie mechanizmy nie są proste do wykonania.

 

Teraz trochę o klapach przednich.

Najczęściej spotykane to klapy Krugera – można zobaczyć w Internecie jak wyglądają.

Ja chciałbym pokazać, jak można w modelu zrobić prostą klapę przednią i jak ona wpływa na charakterystykę profilu.

Dla znanego profilu CLARK Y – symulacja w XFLR5

Symuluję jak widać

Zrzut ekranu 2016-10-17 o 22.07.07.png

Zrzut ekranu 2016-10-17 o 22.47.13.png

Kolor obrysu profilu nie odpowiada kolorom wykresów!

 

Otrzymujemy wykresy współczynnik siły nośnej od kąta natarcia:

 

Zrzut ekranu 2016-10-17 o 22.17.38.png

  • żółty – „czysty” profil
  • fioletowy – tylna klapa 10o w dół – widać, że alfa kr maleje
  • niebieski – przednia klapa 25o w dół, widać mały wzrost współczynnika siły nośnej i mały wzrost alfa kr
  • zielony – obie klapy wychylone o kąty jak powyżej, znaczny wzrost współczynnika siły nośnej i niewielki wzrost alfa kr w stosunku do „czystego” profilu.

Zrzut ekranu 2016-10-17 o 22.17.17.png

 

wszystkie wykresy

 

Zrzut ekranu 2016-10-17 o 22.16.13.png

 

 

Tak można zrobić klapę przednią w modelu

Zrzut ekranu 2016-10-17 o 22.44.54.png

 

 

Czasem można się pokusić o zrobienie czegoś takiego w gigancie na kawałku rozpiętości, najlepiej na takim samym jak klapy tylne.

 

 

Sloty (skrzela)

Nie wiem czy w XFLR5 można zasymulować skrzela – ja nie potrafię, dlatego pokażę tylko co piszą w literaturze:

Wg „Technika lotnicza i kosmonautyczna”

Zrzut ekranu 2016-10-17 o 23.01.49.png

 

Slot w modelu – wg rekomendowanej przeze mnie książki 

Zrzut ekranu 2016-10-17 o 23.03.34.png

 

O tym, że sloty pomagają niech świadczy fakt automatycznego wysuwania samych slotów w samolocie B737. W konfiguracji do startu, klapy tylne są wysunięte (mało wychylone) a sloty w położeniu pośrednim (extend) – w przypadku wyłączenia się jednego z silników podczas startu, automat wysuwa sloty do położenia w pełni wysunięte (full extend). Jest to układ awaryjny zabezpieczający samolot przed przeciągnięciem.

Są tacy, którzy twierdzą, że porównywanie modeli z dużymi samolotami jest nie na miejscu - ale przecież niektórzy modelarze budują makiety, chcą je zrobić jak najbardziej wiernie. Poza tym nie wszystko robimy w modelach, a może są osoby ciekawe - po co to?

 

Tyle o klapach i slotach, następne będą różne rodzaje skrzydeł i zagadnienia z tym związane.

 

EDIT (przerwa w pracy  :) )

Rada praktyczna jak ustawiać miksery serw.

Ruch serwa wychylenia klap ustawiamy na bardzo wolny. Miksy ze sterem wysokości opisane są w internecie dość dobrze)

Można też tak jak proponuje kolega Vesla w wątku http://pfmrc.eu/inde...e-8#entry639618

Mając wychylenie klap na pokrętle, możemy trymować model podczas wychylania klap, a potem ustawić własny mikser.


  • 12


#639137 Modelarze z Rudy Śląskiej

Napisane przez mooseman w 28 September 2016 - 21:35

No to w końcu filmik z naszych niedzielnych odwiedzin lotniska w Gliwicach  :) Główny punkt programu - oblot "Komara"  ;) Atrakcji nie brakowało. Zapraszam!  :D

 


  • 12


#664931 Piper J3C konstrukcja z rurek

Napisane przez widar123 w 18 April 2017 - 23:39

Jak widać temat barwienia alu wzbudził dość duże zainteresowanie, więc postanowiłem podzielić się tą technologią.

Na początek przygotowałem zdjęcia z potrzebnych materiałów i narzędzi, które do tej pory służą mi bezproblemowo.

 

1. Ramka do wieszania przedmiotów w czasie anodowania. Jako że bedziemy mieli do czynienia z substancjami żrącymi (tu zachować szczególną ostrożność), najlepszym rozwiązaniem będzie wykonanie jej z aluminium (dobrze przewodzi prąd i nie koroduje). U mnie została zrobiona z prętów kwadratowych zkręconych śrubami. Każdy z prętów (tu na zdjęciu poziome) mają na jednym końcu podkładki z tworzywa, aby oddzielić je galwanicznie (anoda i katoda), tylko jeden pręt poziomy łączy się galwanicznie z jednym pionowym.

 

anoda03.jpg

 

Tu widać podkładki na jednym z prętów

 

anoda02.jpg

 

Do elektrody (-) katoda przykręcona jest blacha również z alu (zalecane jest podobno ołowiana, ale nie miałem i jak się okazuje ta alu również spełnia swoje zadanie)

W moim przypadku jest to blacha z gatunku PA6 o grubości 3 mm

 

anoda04.jpg

 

2. Nizbędnym środkiem do usuwania wszelkich zabrudzeń i jednocześnie nadania wstępnej porowatości jest NaOH (również substancja bardzo żrąca UWAGA!!!), prawdopodobnie popularny kret do udrażniania rur kanalizacyjnych to to samo. Ja bardzo dawno kupiłem czysty NaOH w sklepie chemicznym i do tej pory jeszcze nie zużyłem.

 

anoda05.jpg

 

3. Środkiem w którym będziemy anodować jest kwas siarkowy H2SO4. Oczywiście obecnie dostępny na rynku jest tylko w postaci elektrolitu do akumulatorów (czysty stężony tylko na specjalne zamówienie) ale to w zupełności wystarczy, zwłaszcza że i tak będzie rozcieńczany.

 

anoda06.jpg

 

4. Pojemnik najlepiej z tworzywa (nie grozi pęknieciem w przypadku szklanego) do elektrolitu. W moim przypadku jest to 5 litrowy zbiornik do którego wlałem 1l kwasu pokazanego na zdjęciu wyżej i dopełniłem to 4l wody (najlepiej destylowanej). Tu trochę uwagi, przy anodowaniu niewielkich przedmiotów takich jak moje felgi, taka ilość elektrolitu nie jest przesadą. W mniejszej ilości np 1l całości proces może nie zachodzić tak jak byśmy sobie tego chcieli, a to za sprawą wydzielanego ciepła podczas przepływu prądu, co jest zjawiskiem nie kożystnym przy anodowaniu. Temperatura podczas anodowania nie powinna przekraczać 18 st C, a najlepiej utrzymać ją w okolicach 15. Dlatego przy większych przedmiotach dobrze jest całą wannę z elektrolitem zanurzyć w dodatkowym zbiorniku wypełnionym wodą z ciągłą wymianą. Do zastosowań modelarskich, gdzie większość przedmiotów jest niewielka, takie rozwiązanie jak na zdjęciu w zupełności wystarczy.

 

anoda07.jpg

 

5. Dodatkowy pojemnik do wytrawiania w wodorotlenku sodu. Kąpiel sporządzam z 1 l wody + ok 1 łyżka stołowa granulek NaOH. Poniżej pojemnik z roztwórem nieco już przepracowany, stąd trochę osadu na dnie, ale nie przeszkadza to w dalszym użytkowaniu.

 

anoda08.jpg

 

6. Zawieszki na których będzie można zawiesić przedmioty do anodowania, w zależności od kształtu przedmiotu musimy sobie dobrać odpowiednio kształtem tak, aby w trakcie procesu zapewnić maksymalnie pewny kontakt elektryczny, a jednocześnie pamiętać o tym że w miejscu kontaktu warstwa tlenku bedzie minimalna, dlatego miejsce kontaktu wybieramy tam gdzie powierzchnia do barwienia będzie mało widoczna ( u mnie np. do wewnętrznej części felgi posłużyły zawieszki te po lewej stronie z pierścieniami sprężyście osadzonymi w otworze na łożyska). Materiałem na zawieszki jest również alu, ale raczej z gatunku PA38 (bardzo popularnego dostępnego w Castoramie), daje się łatwo formować i jednocześnie ma pewną sprężystość wystarczającą do klinowania zawieszki w przedmiocie. 

 

anoda10.jpg

 

7. Pojemnik z barwnikiem, tu pełna dowolność, choć najlepiej jak jest to pojemnik przejrzysty, bo widać co się w środku dzieje ;-). Barwnik rozpuszczamy w wodzie. Intensywność wybarwienia trzeba niestety samemu wypraktykować, bo zależy ona od bardzo wielu czynników ( stopnia wytworzenia warstwy tlenkowej na powierzchni alu, rodzaju barwnika, temperatury barwnika i jego nasycenia, czasu barwienia). Do uzyskania podobnego rezultatu jak w przypadku wspomnianych felg użyłem 0,5 l wody 1 torebkę barwnika i czas ok 30 min. w temperaturze ok 50 st C.

 

anoda11.jpg

 

Barwnikiem jest proszek barwiący f-my ARGUS do tkanin, ale myślę, że inne podobnego typu preparaty barwiące, będą równie dobrze sprawować swoją rolę. Istotą barwienia jest wnikanie drobin barwnika w wytworzone podczas procesu anodowania pory tlenku aluminium.

 

anoda12.jpg

 

8. I na koniec bardzo ważnym elementem całej procedury jest zasilacz z ogranicznikiem lub korzystniej stabilizacją prądu. Zasadą jest ustawienie podczas anodowania napięcia ok 15 V i prąd ok 1 A na każdy dm2 powierzchni przedmiotu. Zwłaszcza w pierwszym momencie kiedy nie ma jeszcze warstwy tlenku, proces anodowania jest bardzo intensywny, co skutkuje przepływem dużego prądu, brak jego ograniczenia może spowodować, że nie doczekamy się oczekiwanej warstwy tlenku, bo intensywnie zachodzący proces elektrolizy powoduje odrywanie początkowo delikatnej warstwy.  Z czasem proces przechodzi etap z intensywnego w bardziej łagodny, co widać po spadku prądu (powstająca warstwa tlenku nie przewodzi prądu) a oznacza to, że mamy właśnie powstającą anodę na naszym przedmiocie.

 

anoda13.jpg

 

To w skrócie o materiałach i oprzyrządowaniu, w kolejnym poście co i jak po kolei. CDN..


  • 11


#647902 Zamykanie tematów "politycznych"

Napisane przez AndrzejC w 17 December 2016 - 12:01

"Temat zamknąłem i zawnioskowałem do Administracji o zakaz wszelkich dyskusji politycznych na naszym forum."

 I to jest słuszna koncepcja.I CHWAŁA Ci za to! Kol. Tomaszu!

Sam miałem to zaproponować. W tym internecie już tyle jest o polityce , że  TU powinna być odskocznia od tego politycznego dziadostwa. I propozycja moim zdaniem jest jak najbardziej słuszna 0 polityki na forum!

A.C.


  • 11


#651111 Hike FPV, czyli pooglądajmy termikę od środka :)

Napisane przez Patryk Sokol w 16 January 2017 - 00:15

Czołgiem Panowie :)

 

Dziś zdecydowaliśmy, aby w końcu pokazać (na co niecierpliwie czekałem od jakiegoś czasu :) ), nasz największy projekt.

 

Najpierw jednak mała historyjka - skąd temat wziął.

 

Otóż - lat temu z 10, kiedy to spędzałem większość letnich dni na lotnisku, usłyszałem o trzech magicznych literkach - FPV.

Wtedy była to dziedzina wręcz mityczna, wydawała się niesamowicie zaawansowana technicznie, bardzo droga i zwyczajnie wzbudzała szacunek. Patrząc z podziwem na wyczyny kolegów, którzy się tym zajmowali, wpadłem na pewien szalony pomysł - żeby latając FPV łapać termikę. I to nie na zasadzie - wiszę w miejscu i czekam, aż mnie termika znajdzie, tylko aktywnie, od noszenia, do noszenia. Może nawet, od chmurki, do chmurki, jak pełnowymiarowy szybowiec :)

 

Ówcześnie - pomysł został dość mocno zbesztany, bo nie da się i koniec - latając FPV termiki nie złapiesz, a ja mimo znaczącej determinacji aby udowodnić, że się da poległem. Zwyczajnie było zbyt drogo dla mnie wtedy.

Teraz, jednak background techniczny się znacząco zmienił, FPV już nie jest drogie. Stało się na tyle tanie, że, całkiem przypadkiem, w moje łapki wpadł pełny zestaw do FPV (Bosscam 5,8GHz). Zestaw podstawowy, brak OSD, anteny koniczynki etc. Całość wmontowałem, w jedną noc, w mojego ulubionego Twinstarka:
twinek1.jpg

Tutaj już na zdjęciu z nową kamerą, która ma sterowanie zoomem (średnio udany eksperyment).

 

Pierwszy lot FPV był przeżyciem dosyć emocjonującym. Wiecie - jak to pójdzie, a jak będę lądował, czyli masa obaw których nie odczuwałem o ładnych kilkunastu lat :)

Ale po pierwszych 10 minutach - już pełen relaks, lata się tak samo, tylko odczucia nieco inne. No i pierwsze lądowanie, stwierdziłem "meh, ląduje w goglach, co się ma stać". No i wylądowałem, ustawiłem się na kierunku do pasa, ustaliłem opadanie na stałą wartość, ziemia się zbliża, ziemia złapała model, gaz zdjęty, chwilę się toczy i zatrzymuje.

Cóż znowu - magii tu nie ma, lądowanie w FPV nie jest tak trudne jak wieść gminna niesie, kwestia odpowiedniej techniki podejścia.

 

Po tym locie stwierdziłem, jednak, że przydałoby się kilka dodatkowych informacji o parametrach lotu i wrzuciłem na pokład vario SkyAssistant.

Na drugi lot wystartowałem już bez obaw, zacząłem robić wysokość i nagle jedno skrzydło poszło w górę, a vario zapikało szybciej :)

Myślę sobie "może i Twinek to krowa, ale wciąż ma opadanie własne mniejsze niż Falcon", więc zdjąłem gaz, zakrążyłem i vario wciąż pika. Kiedy vario zalogowało wysokość 1500m, stwierdziłem, że wystarczy, bo może i jest fajnie, ale bądźmy rozsądni. Wyleciałem więc z noszenia i na drugim końcu lotniska spostrzegłem kawał ptaka drapieżnego w krążeniu, na moje oko - orlika krzykliwego, ustawiłem się więc na przelot, straciłem w przelocie prawie kilometr wysokości (cóż, to w końcu dwusilnikowa krowa, a nie szybowiec), ale do noszenia doleciałem i znów wykręciłem się na 1500m.

Wiadomo - to był jeden z tych pięknych dni, że cegła w termice lata, jednak udowodniłem (głównie sobie), że latanie FPV w termice jest wykonalne.

 

Wtedy padła decyzja - szkoda życia na kręcenie byle czym, trzeba coś wyspecjalizowanego do szybowania w FPV.

Najpierw chciałem coś sobie kopic, bo lato się kończyło, a latać by się chciało, jednak okazało się, że modele do FPV to albo pianki (które nawet jak fajnie się prowadzą, to szybować naprawdę dobrze nie będą), albo autobusy do wożenia ultra ciężkich rzeczy.

Padła więc kolejna decyzja - kupujemy płyty modelowe, trzeba frezować.

 

Najpierw, jednak było konieczne zrobienie projektu :)

Ten się zaczął dla nas trochę nietypowo, bo do tej pory wszystko jednak było podobne- wiecie klasyczne skrzydło, do niego klasyczny kadłub i klasyczne stateczniki.

Teraz jednak rozpisaliśmy pełne założenia:

-Solidne 3m rozpiętości

-Motoszybowiec (bo jednak starty z holu, to już egzotyka)

-Łatwe lądowanie na punkt

-Śmigło nie może zasłaniać obiektywu

-Muszą być klapy, żeby rozszerzyć zakres prędkości

-Neutralna stateczność spiralna,żeby nie pogłębiał, ani nie luzował krążenia

-Musi być w pełni rozkładalny, zarówno do transportu, jak i żeby wymiana pojedynczych części nie była problemem

-Musi posiadać bardzo łagodną charakterystykę przeciągnięcia, bo latając FPV mniej czuć, czy już blisko przeciągnięcia (ma się gorsze czucie prędkości)

 

Po niemałym czasie spędzonym nad projektem, wykrystalizował się on jakoś tak :) :

21.jpg

13.jpg

12.jpg

11.jpg

14.jpg

1R1.jpg

1r2.jpg

1r3.jpg

 

 

Dane techniczne prezentują się zaś tak:
Rozpiętość – 3,2m
Powierzchnia nośna – 75.5dm^2
Długość – 1410mm

Profile - Moje :)

 

Tak się prezentuje nasz podejście do spełnienia założeń.

-Podwójny kadłub ma umożliwić umieszczenie śmigła z tyłu i niezasłanianie kamery.

-Skrzydła ma 4 serwa w sobie, zarówno do klap prędkościowych, jak i do Butterfly'a. Rozmiar klap jest na tyle znaczący, że najpewniej będzie się dało wypuścić butterfly'a i wylądować z wdziękiem spadochronu

-Rozkładalność prezentują rendery. Jeszcze przed nami wymyślenie tego od strony elektrycznej.

-A o charakterystyki lotne dbają moje profile

 

No i tyle teorii i klikania, teraz przyszedł czas żeby ubrudzić nieco ręce :)

Samą robotę rozpoczęliśmy od zamówienia płyt.

Początkowo planowaliśmy zamówić klasykę, czyli Prolab 65, zasięgneliśmy jednak języka, przejrzeliśmy katalogi i ostatecznie padło na 700 Terra, sprzedawane przez Milar z Grodziska Mazowieckiego.

Same płyty są reklamowane, jako odpowiednik Prolabu 65, mają podobne parametry skrawania, podobną gęstość i mają dawać podobne parametry mechaniczne. I to wszystko za kilka setek mniej na płycie (ile - nie pamiętam. Pamiętam, że jedna płyta 700 Terra to 105EUR netto). Płyty przyszły bardzo szybko, mam wrażenie, że więcej czasu zajęło mi wtarganie ich po schodach :)

 

Moment kiedy docierają płyty modelowe, to z reguły moment, kiedy klamka zapada i już się wycofać nie da, bo co się z tym ciężkim badziewiem zrobi :)

Tak było i tym razem, więc nie zostało nic innego niż rzucić płyty na frezarkę i zacząć frezowanie:
Po kilkudziesięciu godzinach rżnięcia, stwierdzeniu, że nie cierpię frezować, a tworzenie trajektorii frezarki to najgorsza praca świata, udało się doprowadzić całość do takiego stanu:

20161123_193434.jpg

DSC_0009(1).jpg

DSC_0009(2).jpg

DSC_0009(3).jpg

(jeśli coś Wam nie pasuje co do ilości/różnych rozmiarów wzorców na płytach, to słusznie, nasze wzorce leżą tu z inną naszą robotą, która niestety dla nas nie jest i o której więcej nie mogę mówić)

 

Po frezowaniu mogę już nieco więcej powiedzieć o wyborze płyt modelowych. Obrabia się toto, na pierwszy rzut oka, identycznie jak Prolab 65. Po pewnym czasie jednak, ze zdziwieniem, odkrywa się, że nowiutki frez węglikowy zaczyna piszczeć, wióry robią się gorące, a wrzeciono pokazuje wyższe obciążenie niż powinno.

Okazuje się, że te płyty, zjadają węglik spiekany jak mój współlokator budyń (momentalnie i na gorąco). Efekt był taki, że pierwsze podejście do frezowania zostało przerwane w pół obróbki wstępnej (z obawy przed blokadą freza, lub starciem się go na tyle, że zacznie frezować nad detalem) i zamówieniem freza z pokryciem DLC. Dopiero takie pokrycie pozwoliło bez obaw frezować.

Efekt dosyć ciekawy, bo na płytach się zaoszczędza, ale narzędzie trzeba użyć już drogie. Przy tylu płytach, jednak było to wciąż znacząco na plus.

 

Myślę, że mogę też nieco ciekawego powiedzieć o technice obróbki jaką obraliśmy. Otóż nie używamy do frezowania frezów kulistych. Sporo czasu poświęciłem na symulację i badania zagadnienia, ale wychodzi, że przy powierzchnia, takich ja skrzydło, zastosowania freza palcowego pozwala uzyskać lepszą tolerancję, dla tego samego czasu obróbki, zapewnia lepszą powierzchnię (bo kula, samym czubkiem, skrawa wręcz okropnie), pozwala wyrobić ostre krawędzie i płaskie powierzchnie. Ważną cechą jest też redukcja częstości zmian narzędzia oraz brak konieczności frezowania kanałów na krawędzi natarcia i spływu (ale kanał w formie ma być, stąd taki eliptyczny wałek, za spływem, został zostawiony).

 

Z, samego efektu frezowania, jestem naprawdę zadowolony, to są absolutnie najlepsze wzorce na jakich będę pracował. Inną sprawą jednak jest, że jak zobaczyłem jakich rozmiarów to będzie bydle, to z wrażenia aż usiadłem :)

Co innego oglądać rendery, a co innego poczuć na żywo ten rozmiar. Podobne odczucie miała zresztą Angelika, druga połowa tego przedsięwzięcia, komentując tylko "O, matko w co my się wj******y" :D

 

Poza tym formy mają podejście jakie u nas wyewoluowało w ostatnich czasach - wąską powierzchnie rozdziału, płytki mały rowek za spływem, tylko kilka kołków, które odznaczają jednocześnie linie podziału skrzydło-lotka i wykonane prowadzenia bagnetów.
 

Na tę chwilę - szlifujemy wzorce, myślę, że w tym tygodniu będą już woskowane, a pod koniec tygodnia zaczniemy zdejmować z nich formy - trzymajcie kciuki :)

Co do samej konstrukcji - mam duże oczekiwania i ambitne plany co do wykorzystania w locie, ale to jeszcze nie czas o tym mówić. Na razie będziemy mówić o kolejnych etapach wykonania form, a później modelu :)

 

ps. Wybaczcie beznadziejną jakość renderów. To co wrzucam, wygląda uczciwie, forum za to uprawia jakąś dziką kompresję :|


  • 10


#649323 Modelarze z Rudy Śląskiej

Napisane przez Francka w 31 December 2016 - 15:42

Tak w ten Sylestowy dzień chcemy złożyć wszystkim modelarzą  życzenia  Zdrowia Szczęścia i Wysokich lotów w nowym roku , od całej ekipy Klubu Modelarskiego "Gwarek" z Rudy Śląskiej.

 

I coroczne zdjęcie z sylwestrowego spotkania dołączam

image1.JPG


  • 10


#637807 11.09.2016 - IX Międzynarodowy Piknik Modelarski w Raciborzu

Napisane przez Ana w 14 September 2016 - 08:56

No to teraz moja kolej  :) Przegrzana łeb, momentami tyle modeli naraz w powietrzu, że kamerzystka dostawała oczopląsu starając się nadążyć uchwycić te piękne loty :blink: Najważniejsze że szczęśliwa, fajnie że mogłam ten dzień spędzić z Wami, że udało mi się większość sfilmować i mogłam odpłynąć po raz kolejny przy montowaniu pamiątkowego filma :D Było super, niezła frekwencja - oby tak dalej! :) No to odliczamy do jubileuszowego pikniku! Zapraszam do oglądania :)

 

 

Ps: Chłopakii... ja od czasu do czasu zerkam na Wasz fb ;) na pikniki zaczęłam jeździć rok temu, latam w Rudzie Śląskiej, Brawo! mieszkam w Świętochłowicach - tak, latanie mnie rajcuje ;) :P ekhm... resztę przemilczę... :P :lol:


  • 10


#614317 Amatorska budowa samolotu-motoszybowca Straton D8

Napisane przez Artur z kołobrzegu w 23 March 2016 - 22:43

Witam ,w temacie tym będę   przedstawiał  swoją budowę 2 osobowego czeskiego motoszybowca Straton D8.

Od zawsze chciałem, od dziecka marzyłem . Teraz gdy zdobyłem już wykształcenie i zapewniłem sobie godny byt,  mogę w końcu się za to zabrać.

 

Będzie to mój sposób na wzniesienie się w powietrze.

 Nie akceptuję i nie podobają mi się warunki finansowe latania w aeroklubach. Wszechobecna komercja brzydzi mnie a kreowanie lotnictwa i latania jako zajęcia dla najbogatszych uważam za błędne.

Marzy mi się odrodzenie polskiego lotnictwa amatorskiego - tak jak w latach 80 kiedy to ludzie budowali  w domach, stodołach  modelarniach i latali.

Każdy kto odpowiednio mocno chciał latać- dopiął swego.

 

Jeżeli moja praca pokazywana tutaj zainspiruje kogokolwiek i powstanie dzięki temu choć jedna konstrukcja ultralekka zbudowana amatorsko - będę szczęśliwy.

 

Od zawsze wiedziałem, że rozpoczęcie to tylko kwestia czasu- zacząłem.

Chce pokazać w jaki sposób można rozwiązać poszczególne problemy podczas budowy.

 

Zainspirował mnie  Pan Jerzy Gruchalski i jego motoszybowiec Bąk którego to miałem okazję obejrzeć w roku 2012 na pokazach Air Fair Bydgoszcz.

Chce skończyć w ciągu 3 lat.

 


 

2 zdjęcia zapożyczone z sieci aby pokazać Wam jak konstrukcja wygląda

.Straton-D8  MobyDick.jpg

 

 

 

Mobi_Dick_IUN_04.jpg

Budowę rozpocząłem od znalezienia i zakupu dokumentacji technicznej. Nie było łatwo ale udało mi się ją kupić za w przeliczeniu z czeskich koron za 850zł.

Kolejnym warunkiem rozpoczęcia budowy było zdobycie kadłuba-  tutaj sytuacja wyglądała nieco gorzej ale i tym razem po 4 miesiącach poszukiwań  szczęście się do mnie uśmiechnęło

.

 Przywiozłem z Pragi na dachu swojego niewielkiego samochodu  oryginalny kadłub produkcji firmy PRO Fe- dawnego producenta "seryjnego" stratonów.

 

Spotkałem się z niesamowitą życzliwością Czecha o imieniu Zbynek , w zasadzie dostałem kadłub i pół motoszybowca  gratis.  Z kadłubem dostałem błotniki kół , owiewki końcówek skrzydeł , powycinane i zalaminowane piankowe elementy krawędzi natarcia skrzydła i stateczników.

Bardzo miły facet cenę ustaliłem sobie sam. Zbynek dopytywał jeszcze czy to dla mnie aby nie za dużo. Wspaniały człowiek - też pilot w garażu wisiały pod sufitem jego 2 samoloty...

Dostałem, bo oddał mi go w cenie materiału na budowę. Koszt skorupy kadłuba i otrzymanych gratisów  to 980zł

Nie będzie to wątek dynamiczny. Co jakiś czas napiszę kilka słów ot tak dla ideii ;)

DSC_0155.JPG


  • 10


#609014 Jak powstaje siła nośna?

Napisane przez Patryk Sokol w 22 February 2016 - 02:05

Hej ;)

 

Wątek ten jest zebraniem w całości dyskusji z tego: http://pfmrc.eu/inde...y-przeniesione/ wątku, przeredagowaniem całości i uściślenia kilku rzeczy, zapraszam do lektury

 

1. Czym jest siła?

 

Podstawowym wzorem opisującym siłę jest znany ze szkoły gimnazjalnej (podobno, dawniej podstawowej, ale ja tego nie widziałem):

F=ma     (1)

 

gdzie:
 

F- siła
m - masa na którą siła oddziałuje

a - osiągane przyśpieszenie

 

Ten skądinąd banalny wzorek określa nam jak mocno musimy pchać przez 5s szafę, aby osiągnęła prędkość 50m/s (przy założeniu, że nie ma tarcia ;) ).

 

To co jednak nas bardziej interesuje, to inna postać wzoru określająca siłę.

 

F=dp/dt     (2)

 

gdzie:

dp - przyrost pędu

dt - przyrost czasu

 

Teraz załóżmy, że masa tego na co oddziałuje siła jest stała. Założenie to pozwala nam rozwinąć zmianę pędu do następującej postaci:
dp = dv * m

gdzie:

dv - zmiana prędkości

m - masa

 

A składając wzory razem otrzymamy:

F= (dv*m)/dt    (3)

 

To określenie siły pozwala nam zauważyć pewną bardzo ważną rzecz:
Siła jest wynikiem zmiany prędkości obiektu posiadającego masę!

 

2. Czym jest ciśnienie?

 

Aby zrozumieć czym jest w rzeczywistości ciśnienie, musimy uderzyć w stronę termodynamiki statystycznej, na szczęście niezbyt głęboko ;)

Potraktujmy, więc gaz nie jako ośrodek ciągły, a jako zbiór cząsteczek poruszających się w losowych kierunkach, z losową prędkością (jednak tak rozłożoną, że średnia prędkość kinetyczna cząsteczek odpowiada temperaturze gazu). Wygląda to jakoś tak:
chaos.jpg

 

Czyli jest totalny chaos, a nasze cząsteczki latają sobie jak chcą.

 

Ciśnienie, na gruncie termodynamiki fenomenologicznej, opisuje równanie gazu doskonałego:

 

p=nRT/V   (4)

 

Gdzie:
p - ciśnienie

V - objętość w jakiej znajduje się gaz

n - liczba moli gazu

R - stała gazowa

T - Temperatura

 

Wzorek nam pokazuje, że gdy spada objętości, rośnie temperatura i zwiększa się liczba moli gazu na danym obszarze to ciśnienie rośnie.

 

Pochodzenie tej zależności wyjaśnia nam termodynamika statystyczna.

Ciśnienie określa z jaką siła oddziałuje gaz na daną powierzchnie, wróćmy więc do naszych kulek, które teraz jednak znajdą się w czymś:
chaos w pudelku.jpg

 

To co widzimy od razu, to to że z racji tego, że nasze cząsteczki poruszają się chaotycznie, to w końcu muszą uderzyć w ścianki czegoś w czym są.

Kiedy taka cząsteczka uderzy w ściankę dochodzi do sprężystego odbicia cząsteczki od ścianki.

Zastanówmy się teraz co zwiększa nam częstość uderzeń cząsteczek w ścianki:
a. Prędkość cząstek (im więcej w sekundę przebędą, tym szybciej w końcu w ściankę trafią)

b. Zagęszczenia cząstek wewnątrz pudełka.

 

Parametr a. opisuje równanie średniej prędkości cząstek gazu:

<v> = (3kT/m)^0,5    (5)

 

gdzie:

<v> - średnią prędkość cząstki gazu

k- stała Boltzmana

T - temperatura

m - masa cząstki

 

Z równania (5) wnioskujemy, więc że prędkość rośnie wraz z temperatura, a więc częstotliwość zderzeń rośnie wraz z temperaturą

 

Parametr b należy rozumieć jako ścisk panujący w pudełku, a każdy kto jechał autobusem miejskim, wie że ścisk tym większy im ludzi więcej, a mniejszy im większy autobus, stąd wiemy że ścisk rośnie z ilością cząsteczek, a spada ze wzrostem objętości na jakiej są upchane.

Widzimy więc, że wraz ze wzrostem temperatury i liczby moli, a spadkiem objętości rośnie częstość zderzeń.

 

Zastanówmy się, więc nad samym momentem zderzenia - cząstka porusza się w jedną stronę, a nagle zmienia swój kierunek, zmienia się więc kierunek wektora prędkości.

Jak ustaliliśmy wcześniej, każda zmiana prędkości nieodłącznie wiąże się z wystąpieniem siły, wiemy więc, że na cząstkę zadziałała siła przyłożona przez ściankę.

Tutaj do gry wchodzi trzecia zasada dynamiki Newtona - "Oddziaływania ciał są zawsze wzajemne. W inercjalnym układzie odniesienia siły wzajemnego oddziaływania dwóch ciał mają takie same wartości, taki sam kierunek, przeciwne zwroty i różne punkty przyłożenia (każda działa na inne ciało)."

 

W efekcie nie tylko na cząsteczkę zadziałała siła, ale musiała zadziałać również na ściankę! Mamy więc siłę występująca na powierzchni, a więc jest to nasze ciśnienie gazu!

 

Wróćmy teraz do równania gazu doskonałego (4), widzimy w nim że ciśnienie zależy od temperatury, objętości  i liczności cząstek, a więc parametrów które ustaliliśmy wcześniej z gruntu termodynamiki statystycznej - udało nam się powiązać parametry mikroświata (prędkości cząsteczek) z makro parametrami takimi jak temperatura, objętość, liczność - jak mnie o to zapytacie - prostota tego jest piękna :)

 

Widzimy jednak, że pojawia się nam tutaj kwestia trzeciej zasady dynamiki Newtona, co wiąże się z:
 

3. Zasada zachowania pędu

 

Rozpatrzmy poruszające się ciało, pod postacią czerwonej kulki:

 

1.jpg

 

Nasza kulka posiada pewną prędkość, która posiada swoja wartość i kierunek (równoległy do osi x) oraz posiada masę.

Mnożąc te wartości otrzymamy pęd kulki, a rzutując wektor pędu na oś X i oś Y układu otrzymamy pęd wzdłuż osi X (px) i pęd wzdłuż osi Y (py).

 

Nasza kulka zmierza na spotkanie ze ścianką (to może być dolna powierzchnia skrzydła ustawionego pod kątem 45st do opływu):

11.jpg

Ścianka przed zderzeniem posiada zerowy pęd, stąd suma pędów w układzie równa jest pędowi kulki (p), na osi X suma pędów równa jest p, a na osi Y równa jest 0.

 

Kulka w końcu dociera do ścianki:

2.jpg

 

Następuje sprężyste odbicie, w czasie którego kulka odbija się od ścianki, pod kątem równym kątowi padania, zmieniając swój kierunek o 90st, nie zmieniając jednak prędkości.

Warto zauważyć, że pęd nie zmienił swojej wartości, lecz jego kierunek się zmienił. W efekcie zmieniły się wartości pędów na konkretnych osiach. na osi X kulka ma zerowy pęd, zaś na osi Y kulka ma pęd równy -p (dlatego minus,że porusza się w 'dół' osi).

 

Rozpatrzmy teraz krajobraz po bitwie:
3.jpg

 

Jak wspomniałem wcześniej, kulka zmieniła swój pęd, jednak ze względu na zachowanie pędu zmienił się również pęd płytki (jak widać wyżej - suma pędów w układzie pozostała stała).

 

W efekcie kulka i ścianka oddziaływały na siebie siła, prowadzać do wzajemnej zmiany pędu.

Jak to się ma do wzoru:
F = dp/dt ?
No więc, dla bryły idealnie sztywnej, przyrost czasu równy jest zero (odbicie następuje momentalnie), więc siła jest nieskończona :D

W rzeczywistości, zawsze mamy do czynienia z pewnym odkształceniem sprężystym, które rozkłada oddziaływanie na siebie w czasie, a siła wartość inną od nieskończonej.

 

To pozwala nam zauważyć, że każda siła nieodłącznie wiąże się z zmianą prędkości czegoś!

 

 

5. Konsekwencje prawa zachowania pędu dla ciśnienia

 

Wróćmy do naszych kulek w pudełku:
chaos w pudelku.jpg

 

Kulki przekazują swój pęd ściankom, jednak ze względu na to, że we wszystkich kierunkach na raz, w sposób całkowicie losowy to zmiany pędu równoważą się, a pudełko nie nabiera energii kinetycznej (za to jest rozciągane na zewnątrz).

 

Zastanówmy się jednak co będzie gdy otworzymy pudełko z jednej strony (zakładamy, że pudełko jest umieszczone w próżni):
otwarte pudelko.jpg

 

W efekcie na ścinkę górną i dolną działające siły się równoważą, ale boczna ścianka jest już niezrównoważona. W efekcie powstaje asymetria ciśnień, a siła wypadkowa kieruje pudełko w stronę prawą, zaś gaz wyskakuje w lewo (przy okazji pokazaliśmy zjawisko odrzutu).

 

Jak widać działanie ciśnienia jest nieodłącznie powiązane ze zmianą prędkości gazu!

 

7. Wpływ ukierunkowanego przepływu gazu - zderzenie czołowe ;)

 

Nabyta wiedza pozwala nam odpowiedzieć na pytanie co się stanie gdy nadamy cząsteczkom gazu pewną prędkość i wyślemy na spotkanie ze ścianą.

Poruszanie się gazu w jednym kierunku pozwala zauważyć, że nagle jeden kierunek staje się uprzywilejowany pod kątem częstości zderzeń. Działa to w ten sposób, że na losowe ruchy termiczne nakładana jest prędkość przepływu, więc w tym kierunku gdzie się nałożyła następują zderzenia proporcjonalnie częściej do przyrostu prędkości.

To zjawisko zna każdy z nas gdy idzie pod wiatr (albo jedzie na rowerze, nie cierpię czołowego wiatru na rowerze).

 

8. Jak działa skrzydło - dolna powierzchnia

 

Zasada działania dolnej powierzchni skrzydła jest prosta. Nasze cząsteczki gazu poruszając się natrafiają na dolną powierzchnie skrzydła.

Chcąc nie chcąc (bo przez skrzydło nie przenikną) - muszą dostosować swój kierunek ruchu do dolnej powierzchni skrzydła.

Przyjmując kierunek, równoległy do dolnej powierzchni skrzydła, zmieniają kierunek swojego ruchu, a więc zwrot swojego pędu, kosztem zmiany pędu powierzchni w którą uderzają.

Tutaj już wygodniej jest rozpatrywać strumień gazu jako ośrodek ciągły - przyjmujemy więc, że w kontakcie z dolną powierzchnia skrzydła pewien wydatek masy zmienia swój pęd o pewien kierunek.

 

Dochodzi nam do niczego innego niż odrzutu - powietrza w dół, kosztem skrzydła do góry.

Najprostszym dowodem działania wklęsłości dolnej powierzchni skrzydła na wzrost siły nośnej jest porównanie profili o takich samych górnych powierzchniach, a coraz bardziej wklęśniętych spodach profilu.

W tym celu przygotowałem takie 3 profile:

 

rozne spody.png

 

Jest to S1223 niemodyfikowany, następnie z płaskim spodem i coś co jest dokładnie w pół drogi (tak wiem, że nieco się różnią, to bez znaczenia dla wniosków, a ja też czasem śpię)

 

Zobaczmy teraz, że zależność współczynnika siły nośnej zmienia się wraz z wysklepieniem profilu:
czvsalpa.png

 

Widać, że im bardziej dolna powierzchnia profilu odchyla strumień powietrza do dołu, tym sił☺a nośna jest większa.

 

Miejsce powstawania dodatkowej siły nośnej jest bardzo łatwo udowodnić.

Skrzydło, zaopatrzone w profil aerodynamiczny, produkuje nie tylko siłę nośną, ale też moment pochylający. Moment pochylający jest wynikiem produkcji siły nośnej w okolicach spływu skrzydła (jest tam duże ramię), więc im bardziej pracuje spływ skrzydła, tym moment pochylający jest więcej (w przypadku S1223 najmocniej powietrze zmienia swój kierunek w okolicach właśnie spływu (duży gradient krzywizny tam jest). Z racji tego, że górna powierzchnia jest identyczna, to jedyna zmiana w pracy spływu wynikać może z kształtu dolnej powierzchni.

cmvsalpha.png

 

Widzimy, że zwiększanie wklęsłości spodu nie tylko zwiększa siłę nośna, ale przesuwa środek jej parcia ku spływowi, tam gdzie profil jest coraz bardziej wcięty.

 

 

9. Jak działa skrzydło - górna powierzchnia

 

Górna powierzchnia robi to samo, co dolna, czyli odchyla strumień ku dołowi ;)

Problem polega na tym, że mechanizm zjawiska jest bardziej skomplikowany.

 

Całość rozbija się o efekt Coanda'y (człowiek nazywał się Coanda, jest samogłoska na końcu, dodajemy więc apostrof, prawda? Jeśli nie prawda, poprawcie mnie jak to się odmienia).

Efekt Coandy wynika z tego, że każdy płyn posiada swoją lepkość (która jest proporcjonalna do zwilżalności danej powierzchni - temat na kolejny długi, nudny post, ktoś chętny - to czemu nie).

Efekt nam znany, choćby z przykładania palca do wody ściekającej z kranu:
coanda_effect.gif

[źródło: http://www.formula1-...anda_effect.gif ]

 

W wyniku lepkości płynu przykleja się on do powierzchni nad którą się porusza.

W efekcie mamy podobny efekt, poruszający się nad naszym skrzydłem gaz, zmienia wektor swojego pędu, zmieniając przy okazji pęd opływanego skrzydła.

 

Najprostszym dowodem, że dochodzi do efektu odchylania się strugi jest nic innego jak wpływ kąta natarcia, na współczynnik siły nośnej.

Zwiększając kąt mamy do czynienia z coraz większą zmianą kierunku strugi, a w efekcie coraz większą zmianą pędu i siłą.

 

Celem pokazania wpływu tego efektu, musiałem się już trochę bardziej wysilić.

W tym celu zgwałciłem CalrkaY (i mnie to bolało bardziej niż jego, szczerze):

gwalcenie clarka.png

 

Celem gwałtu było stworzenie profilu o identycznym spodzie, identycznej długości górnej powierzchni, ale jednak zmieniającego kierunek ruchu strumienia gazu o inny kąt (wyrzuca strumień bardziej płasko).

Taki gwałt oczywiście rodzi problemy z separacja strumienia laminarnego, więc analiza jest dla kosmicznie wysokich Re, aby wyeliminować wpływ możliwej turbulencji.

 

W efekcie otrzymujemy taką zależność współczynnika siły nośnej od kąta natarcia:
efekt gwałtu 1.png

 

Widać, że profil 'zmodyfikowany' wytwarza siły nośnej mniej niż przed 'modyfikacją'.

 

Warto również przeanalizować współczynnik momentu pochylający od kąta natarcia:
efekt gwałtu 2.png

 

Widać, że dla 'zmodyfikowanego' profilu mamy mniejszy moment pochylający, czyli widać, że spływ pracuje znacznie słabiej.

 

Na sam koniec tematu górnej powierzchni skrzydła - jak to oddziałuje z powietrzem nad skrzydłem?

Otóż powietrze, o większym ciśnieniu, chce wejść tam gdzie ciśnienie jest niższe. Jak zwykle siła działa w dwie strony, więc nie tylko warstwa o wyższym ciśnieniu przyciąga tą o niższym, ale również działa to w drugą stronę.

 

10. Bernoulli, do domu?

 

Nie do końca.

 

Efekt Bernoulliego jest konsekwencją prawa zachowania pędu, nie możemy go całkiem wyrzucić.

Jednakże, równanie to jest jedynie pewnym przypadkiem, dla momentu gdy nasz opływ zachowuje się w sposób nieściśliwy, nielepki, struga idealnie przylega i ślad lepki skrzydła jest pomijalnie mały.

W efekcie, używa się go do charakterystyki opływu wokół profilu, ale inaczej niż przyzwyczaiły nasz książki popularnonaukowe.

 

Tj. Można go użyć do modelowania prędkości przepływu wokół profilu. Dzięki znajomości wpływu kształtu profilu, na zmianę pędu strumienia gazu możemy policzyć prędkości z jakimi porusza się strumień.

Nie ma to jednak NIC wspólnego z różnicami dróg na dolnej powierzchni skrzydła i górnej (a i to tylko pod warunkiem nie wystąpienia oderwania).

 

Zastosowanie tej metody nie jest specjalnie szerokie, ale jednak bardzo istotne.

W oparciu o nią powstała metoda odwrotna (ang. Inverse Design).

Polega ona na tym, że zadaje się programowi komputerowemu (XFoil, częściej XFLR5 w tych czasach) rozkład prędkości/ciśnień dla opływu nielepkiego, a komputer jest w stanie za pomocą metody perturbacyjnej stworzyć kształt profilu który zapewni taki rozkład ciśnień jak zadany.

Prezentuje się to tak mniej więcej:
invdesign.png

 

Widać dwie krzywe, modyfikowane profile, historia na inny czas (acz fascynująca)..

 

Z jeszcze innych ważnych rzeczy, warto wspomnieć o tym jak łączy się to prawo z równaniem gazu doskonałego (4). Gdy dochodzi do spowolnienia opływu, mamy do czynienia ze zwiększeniem zagęszczenia cząsteczek, a to zwiększa częstość zderzeń z powierzchnią, a w konsekwencji mamy większe ciśnienie (dla przyśpieszenia tak samo, ale na odwrót).

 

Podkreślę jeszcze raz - użycie prawa Bernoulliego ogranicza się jedynie do modelowania szybkości przepływu nielepkiego (bądź takiego który się przybliża nielepkim), bądź do modelowania prędkości opływu w obszarze gdzie jeszcze nie doszło do istotnego wpływu warstwy przyściennej (czyli przed obszarem separacji laminarnej, więcej niżej) i nie ma nic wspólnego z długością dróg jaką przebyło powietrze!

 

 

11. Kłopoty z kątem natarcia - część 1 - turbulencja atakuje

 

Teraz powinno paść słuszne pytanie  - czemu na kącie natarcia 30st nie można latać, w końcu strumień powinien być odchylany jeszcze mocniej i siły nośnej powinno być więcej?

 

Odpowiedzią na to pytanie jest efekt separacji laminarnej warstwy przyściennej:

image_s.GIF

[źródło: http://www.dept.aoe....t02/image_s.GIF ]

 

Aby zrozumieć co tu działa, musimy sobie przypomnieć o sile odśrodkowej.

W trakcie zmiany pędu powietrze zasysa skrzydło do góry, problem jest jednak taki, że na górnej powierzchni jedyne co trzyma opływ to efekt Coandy, który ma jednak skończoną siłę. W efekcie gdy siły odśrodkowej jest zbyt dużo dochodzi do oderwania opływu i powstania turbulencji, która zwiększa gwałtownie opór (zmniejsza się prędkość ruchu powietrza w płaszczyźnie poziomej, zasada zachowania pędu zaczyna działać na naszą niekorzyść), a jednocześnie spada zmiana pionowa, w efekcie dochodzi do gwałtownego przyrostu oporu i spadku siły nośnej, co widoczne jest na wykresie współczynnika siły nośnej od kąta natarcia w tern sposób:
przeciągnięcie.png

 

 Warto też obejrzeć sobie to zjawisko na wykresie ciśnień na płacie.

Najpierw płat pracujący normalnie:
cisnienia normalnie.png

(zakres ujemny to ciśnienie mniejsze, górna krzywa opisuje górę profilu)

Widzimy ładną, równą charakterystykę zmiany ciśnienia wzdłuż cięciwy.

 

Teraz czas na moment tuż przed przeciągnięciem:

tuż przed przeciągnięciem.png

Widzimy miejsce na górnej powierzchni skrzydła, gdzie dochodzi do nagłego wzrostu ciśnienia, jednakże profil wciąz pracuje sensownie, gdyż większość strumienia odchylana jest do dołu, wzrost ciśnienia obejmuje cześć skrzydła będącą w okolicach największej grubości profilu (czyli tam gdzie strumień łapie prędkość do dołu).

 

No i walimy się w korkociąg ;) :

katastrofa.png

 

Wzrost ciśnienia następuje już przed miejscem gdzie profil zaczyna opadać, niżej widać, że tylko dolna część skrzydła produkuje siłę nośną, górna już zrobiła sobie wolne.

Wszyscy znamy to z praktyki - wolniej, wolniej, wolniej, wolniej nie będzie nos w dół (chyba, że latamy Falconem - wtedy korek ;))

 

W tej dziedzinie jest jeszcze parę ciekawostek, ale mają one głównie wpływ na osiągi, są dosyć obszerne i skomplikowane, jeśli kogoś to interesuje, może kiedyś.

 

 

 

12. Kłopoty z kątem natarcia - część 2 - a dolna powierzchnia jest w dół, a profil wciąż produkuje siłę nośną

 

Cóż, szczerze ja tu żadnego problemu nie widzę, ale wiem, gdzie Wy możecie widzieć.

 

Zacznijmy od naszej wcześniejszej ofiary:
-2.png

 

Jak widzimy - faktycznie dolna powierzchnia jest skierowana nieco ku górze.

Przyjrzyjmy się jednak rozkładowi ciśnień, widać, że jednak jest nieco większa powierzchnia pod częścią ujemną wykresu.

Ponadto widać, że owszem dolna powierzchnia odchyla nam strumień ku górze, jednak górna wciąż odchyla ku dołowi. Mamy tu więc do czynienia z pewną przepychanką, aż do kąta natarcia równego -3.5st, wtedy dochodzą do porozumienia i wspólnymi siłami produkują jedynie opór.

 

Bardzo fajnym przykładem jest tu profil symetryczny, dla zerowego kąta natarcia wykresy dolnego i górnego ciśnienia idealnie się pokrywają, a w obie strony zmian kątów natarcia rozłażą się tak samo :)

 

13. Kłopoty z kątem natarcia - część 3 - na dole też się odrywa

 

Trzeba również zauważyć, że separacja opływu nie jest zjawiskiem ekskluzywnym dla górnej powierzchni płata, w pewnych warunkach może zajść też na dolnej.

Pierwszy taki przypadek to oczywiście lot na plecach, wtedy dolna powierzchnia staję się górną i tyle.

 

Ciekawszym przypadkiem są profile mocno wysklepione, tam oderwanie na dolnej powierzchni może zajść dla niskich kątów natarcia, kiedy te profile produkują wciąż dodatnią siłę nośna.

Weźmy na warsztat taki profil:
oderwanie na dole.png

 

Oznaczony strzałką fragment opisuje dolną powierzchnię płata, która produkuje ujemne ciśnienie. Wynika to z tego, że strumień powietrza, w trakcie oderwania, został skierowany do góry, a jednocześnie nie przykleił się na tyle, aby pozostała część spodu, mogła go skierować ku dołowi.

 

14. Klapa w dół, co się dzieje

 

Porównajmy profil dla klapy (lotki) wychylonej w dół i bez tego wychylenia:
klapa w dol.png

 

Obejrzyjmy rozkład ciśnienia dla 4st kąta natarcia bez klapy:
bez klapy.png

 

I ten sam kąt z klapą:
z klapa.png

 

To co widzimy to to, że:
a. Ciśnienie na spodzie wzrosło dwukrotnie w okolicach spływu

b. Na górze najpierw dochodzi do gwałtownego spadku ciśnienia, a później jednak szybko rośnie. Jest to wynik separacji strugi, nie jest się ona w stanie dokleić do górnej powierzchni tak głęboko odchylonej w dół.

 

Obu fenomenów nie da się wyjaśnić na bazie różnic w drodze przepływu.
 

 

15. Podsumowanie

 

Siła nośna to prosta rzecz, da się wyjaśnić na gruncie naprawdę prostej fizyki, nie róbmy z tego wiedzy tajemnej i na pytanie "A dlaczego samolot lata?" nie odpowiadajmy stwierdzeniem "Dzięki prawu Bernoulliego". Nazwanie zjawiska nie powoduje, że je rozumiemy, to takie nasze oszustwo, żeby się poczuć lepiej. Dopiero gdy jesteśmy w stanie zejść do fizycznych podstaw zjawiska, to dopiero wtedy wiemy na czym zjawisko polega. Tak jak ktoś powiedział - świat jest prosty, fizyka wszystkie najbardziej skomplikowane rzeczy rozwija z najprostszych zasad.

 

16. Od autora

 

To co przedstawiłem wyżej to nie jest moja religia, nie opiera się na mojej wierzę, nie opiera się o poglądy, to podstawy fizyczne, a fizyka to nauka.

Dlatego nie wahajcie się pytać, na każde merytoryczne pytanie będę odpowiadał z uporem maniaka (dlaczego? Z szacunku do tych którzy w swoim czasie mi odpowiadali), proszę jednak o okazanie szacunku do mojej pracy, włożonej w ten post i zwyczajne czytanie dokładnie - przed zadaniem pytania.

 

A na sam koniec - Jeśli tu dotarłeś - wisisz mi puszkę Coli Zero, nikt nie mówił że wiedza jest za darmo :P 


  • 10


#573235 Wicherek 10 GAM model hobby

Napisane przez Motylasty w 26 June 2015 - 09:29

ja wogóle uważam że modelarstwo z depronu, to nie modelarstwo, to pujśćcie na łatwizne i tyle

 

A ja uważam, że kto nie zbudował modelu odrzutowca z prawdziwą turbiną, gdzie cała konstrukcja jest  z węgla, aramidu, tytanu i kevlaru, tylko bawi się w jakiejś balsie i sklejce

to szmaciarz, a nie modelarz. To też PUJŚĆCIE na  ŁATWIZNE


  • 10


#539390 Lotnisko Bydgoszcz Fordon

Napisane przez kaszalu w 06 January 2015 - 13:32

Witam Wszystkich !

Dzień powitał nas piękną , słoneczną pogodą  a daleki zew lotniska wzywał cichutko PRZYJEDŹ, PRZYJEDŹ, PRZYJEDŹ .... :P

Więc wszyscy lotniczy schizofrenicy stawili się tłumnie na zew natury aby polatać, pogadać i jaja powyczyniać !!! :D  :D  :D

Dzisiaj święto Trzech Króli, ale zdominowane zostało przez cztery szalone Fun Cuby i ich wspaniałych pilotów - sami zobaczcie co z tego wyszło !! :)  B)

Jedno jest pewne - WSZYSCY mieli masę pozytywnych emocji i akumulatory naładowali !! :)

Pozdrowienia dla Wszystkich .

 

Załączone miniatury

  • 201501062963.jpg
  • 201501062967.jpg
  • 201501062962.jpg
  • 201501062968.jpg
  • 201501062969.jpg
  • 201501062975.jpg
  • 201501062986.jpg
  • 201501062985.jpg
  • 201501062987.jpg
  • 201501062991.jpg
  • 201501062994.jpg
  • 201501062997.jpg
  • 201501063005.jpg
  • 201501063007.jpg
  • 201501063009.jpg
  • 201501063008.jpg
  • 201501063011.jpg
  • 201501063021.jpg
  • 201501063020.jpg
  • 201501063028.jpg
  • 201501063030.jpg
  • 201501063033.jpg
  • 201501063037.jpg
  • 201501063038.jpg
  • 201501063040.jpg
  • 201501062965.jpg

  • 10


#662654 Stabilizator lotu - dlaczego polecam...

Napisane przez Shock w 03 April 2017 - 16:09

Przykry temat... :) 

Szkoda że manualne umiejętności zastępuje się elektroniką...

Teraz kogoś obserwując jak dobrze lata, człowiek myśli też bym tak chciał ,nabiera się szacunku dla tego kogoś bo coś sobą reprezentuje.

Za niedługo będziemy obserwatorami samo startujących ,lądujących ,wykonujących sekwencję zaprogramowanych figur modeli a pilot będzie tylko "słupem" trzymającym radio .I będzie dumny że potrafił to zaprogramować bo latać oczywiście i tak bez tego by nie potrafił....


  • 9


#646203 Zdarzenie w centrum miasta .

Napisane przez Jerzy Markiton w 01 December 2016 - 11:20

Zamierzałem napisać - ale jak będę miał jakieś konkrety. Wczoraj uczestniczyłem w przesłuchaniu na policji. Konkretne decyzje jeszcze nie zapadły ale zmierzają w rozsądnym (moim zdaniem)  kierunku i to jest dla mnie ważne ! Pisanie o szczegółach jest trochę ryzykowne, bo różni "eksperci od katastrofy smoleńskiej" swoją wiedzę czerpią właśnie z takich źródeł - a głębia..... ich przenikliwości poraża mnie !

 

Wszystkim deklarującym pomoc - najserdeczniej dziękuję !!!!  Wszystko wskazuje na to, że poradzę sobie z posprzątaniem po sobie i do pomocy prawników nie trzeba będzie się uciekać. Finansowo - też nie ma tragedii. Trzeba tylko zmienić kilka priorytetów i będzie O.K.

Ale sama chęć pomocy - nie ukrywam - mocno mnie podniosła na duchu ! I za  to jeszcze raz - SERDECZNIE DZIĘKUJĘ !!

----------------------

A teraz - jak było:

- w ubiegły wtorek pogoda jak marzenie więc do południa postanowiłem polatać. Wiatr południowy, z lekką odchyłką do zachodu, całkiem fajny w porywach. Widoczność - nie najgorsza, trochę mgiełek i smogu nad ziemią, w górze - przyzwoicie. To wrażenia z 10.30.... Potem mgiełki stopniowo zanikały, wietrzyk się trochę wzmógł - ale nic, z czym Toxic by sobie nie poradził. Wręcz przeciwnie - warunki właśnie dla niego ! Wcześniej postanowiłem wypróbować takiego malucha (zmniejszony Xiton) - jak sobie poradzi te 550g z takim wiatrem. Zrobiłem kilkadziesiąt wciągów na 3 akumulatorach i z bananem od ucha do ucha wyciągnąłem z auta Toxica.

Aktualnie, od jakichś 2 miesięcy używam Futaby 14 SG. Radio nowe, w komplecie z odbiornikiem 7008 SB, Fast test - czyli standard w którym ostatnio ta Futaba jest sprzedawana. Ten zestaw (nadajnik, odbiornik) przed zastosowaniem w Toxicu był wcześniej przetestowany w mniej cennym modelu. Bez jakichkolwiek wątpliwości w jakości sterowania. Po tych testach został zamontowany do Toxica i wylatał w nim  7 akumulatorów, znów - bez najmniejszych zastrzeżeń czy wątpliwości. W małym Xitonie jest chiński odbiornik z modulacją FHSS.

Dzień wcześniej wylatałem w tym samym miejscu Toxic-iem 2 akumulatory - bez podejrzanych zachowań, na które, jakoś tak jestem ostatnio  szczególnie  wyczulony.

W poniedziałek (dzień wcześniej) sprawdziłem działanie "fail self-u". Model pionowo w górę, włączam silnik i wyłączam nadajnik - silnik wyłącza się, klapy, lotki i wysokość przechodzą do położenia "butterfly". Wyłączam silnik, włączam nadajnik i serwa wracają do położenia neutralnego, czyli zerowego. Jest O.K. !

We wtorek wykonałem 3 loty (jakieś 7 wciągów) - bez uwag ! Doregulowywałem wielkość kontry wysokością w fazie lądowania. Raz za dużo, raz za mało... Miałem jeszcze trochę czasu i postanowiłem trochę rozładować w locie 2-gi akumulator. Po zmianie akumulatora napędowego standardowa (dla mnie) kontrola silnika - O.K., następnie faza lądowania - jeden ruch drążka gazu i wszystkie 6 serw idzie prawidłowo - O.K. Okulary do lotu, idę na start - czyli na środek łąki (tfu... - lotniska modelarskiego). Start na południe, czyli na tory kolejowe linii Rybnik - Niedobczyce. Odległość od torów - jakieś 150- 200m. Nie mierzyłem ale circa about.... gdzieś tak będzie. Za plecami, na północ - miasto w odległości jakieś 500 - 700m.....

Startuję. Model idzie jak po sznurku, czyli normalnie, pod kątem ok. 70 - 80 stopni. Po kilku sekundach mam jakieś 120- 150m wysokości. Starczy ! Wyłączam silnik - i czapka zaczyna podnosić mi się na głowie ! NIE REAGUJE na wyłącznik silnika ! Próbuję wypoziomować lot - brak reakcji. Kilkakrotne włączenie i wyłączenie silnika - brak reakcji. Zaczynam taniec Św. Witta - może nawiążą kontakt.... Nic ! Włączam fazę do lądowania, drąg w dół - nic ! Model sam poziomuje lot  i z włączonym silnikiem zaczyna krążyć nad dzielnicą Zamysłów. Uświadamiam sobie, że właśnie straciłem kolejny model.... Cały czas słyszę silnik i obserwuję krążący model. Galareta w nogach, w rękach i przeciąg w głowie...  Model zataczając kręgi na wysokości jakieś 300m skierowuje się na duży most kolejowy wzdłuż "obwiedni południowej". Dociera do mnie co może się zdarzyć ! Zaczynam mantrę: Panie Boże - tylko nie w ludzi ! Proszę Cię - tylko nie w ludzi !

Patrząc na północ widzę, że model krążąc odbija na północny wschód. Z mojego punktu widzenia - pomiędzy komendą policji a dworcem kolejowym. Cały czas słyszę silnik i w powolnym krążeniu (kręgi 100-150m) model zaczyna zmniejszać wysokość. Albo złapał duszenie albo nie zadziałał hamulec silnika i śmigło robi za hamulec ?

Straciłem model z oczu.... Nie byłem w stanie wsiąść do samochodu ! Została mi tylko mantra: Panie Boże - tylko nie w ludzi ! Była godz. 12-12.20......

 

Po kilku (nastu?) minutach wsiadłem w auto i pojechałem szukać modelu. Policja, dworzec PKP, ul. Kościuszki, Chrobrego,  do Tesco, Makro, Świerklańską, powrót do ronda na Chwałowickiej, apiać na Kościuszki, Wyzwolenia, powrót na Plac Wolności. Ruch gęstnieje  i dociera do mnie, że rozglądając się po dachach, drzewach za chwilę spowoduję kolejny wypadek. Postanawiam przerwać i wracam do domu. Odbieram telefon od kolegi z Raciborza - w Rybniku jest jakaś zadyma modelem. Ty miałeś Toxica ? Spadł gdzieś na parking. Zaraz Ci dam nr telefonu do kogoś kto dzwonił w tej sprawie. Oddzwaniam na numer otrzymany SMS-em - Panie Jurku - Jakiś Toxic spadł na parking przy Kauflandzie. To Pana ? Mój !. Tam są rozbite samochody. Jak tylko samochody to pół biedy. Już tam jadę. Z daleka widzę zbiegowisko na parkingu, radiowozy na sygnale....

Podjeżdżam, następuje wymiana uprzejmości....... Nic się nikomu nie stało ? Nie. Panie Boże - DZIĘKUJĘ !!!!!!!!!!.

2  policjantów z prewencji, 2 po cywilu z dochodzeniówki. Jest godzina - po 14. 1 z panów z dochodzeniówki zdaje się sprawę już rozstrzygnął - kto widział w mieście latać dronem ???

Ciśnienie zaczyna opadać i zaczynam analizować. Patrząc na model z miejsca startu - odlatywał na północny wschód. Znalazł się na północnym zachodzie miasta, lekko kilkaset metrów, może kilometr ? w drugą stronę... Ostatnią wysokość oceniam na 100-150m.

Model nadleciał nad parking od strony zachodniej, od obiektu handlowego zwanego umownie Nowym Domusem. Dość płasko potraktował dach Talii (wgniecenie) i ślizgiem uderzył nosem w szybę tylnych drzwi Golfa IV. Akumulator i regulator wyrwane z modelu leżały wewnątrz Golfa. Model musiał się odbić (skrzydła nie weszły do środka) od samochodu i leżał ze 2m przed Golfem, jak to widać na zdjęciach.

----------------------

Mam pilne wezwanie do mamy na drugim końcu miasta i muszę przerwać. Dokończę wieczorem lub jutro.

- Jurek

 

Toxic a sprawa polska - c.d.

Po przekazaniu poszkodowanym i policjantom nr polisy ubezpieczenia - odniosłem wrażenie, że stosunek do mnie uległ wyraźnej poprawie. Przez moment odniosłem wrażenie, że mam być zatrzymany... Zapadła jednak decyzja, że model i ja jesteśmy wolni ! Wrzuciłem wszystko do auta i pojechałem na spóźnioną wizytę lekarską do Tych. Uzgodniłem z policjantami, że mogę spokojnie wyjechać w góry a jak będę potrzebny to się ze mną skontaktują i umówimy się na wizytę w dogodnym terminie.

Po powrocie do modelarni, wieczorem, sprawdziłem tylko akumulator - 15,5 V, cele równiutko po 3,88V ! Szczęka mi opadła ! Jakim prawem ? Przecież  słyszałem silnik kilka minut. Alarm w nadajniku był ustawiony na 2 min i zazwyczaj wtedy miałem 3,76 - 3,77 V/1 celę ..... Akumulator SLS 45C 4s/3000mAh. Zewnętrzna obwoluta rozcięta, lekko pofalowana 1 krawędź blachy pod tą białą termokurczką - reszta O.K. ! Regulator CC 75 Lite wyraźnie zgięta płyta główna, wyrwany przewód ze złączki 3,5mm do silnika, wyrwane na lucie kable do zewnętrznego BEC-a 10A, też CC. Silnik - O.K., kołpak RF 45mm - uszkodzony węglowy kapturek, jarzmo łopat - O.K. Łopatki 18,5x13 RF - trochę pokaleczone, zarysowane, ale (tu znów zdziwka) - postrzępione obie końcówki na odcinku ok. 1-1,5cm. Świadczyłoby to, że śmigło (silnik) pracowało do końca ! Perpetum mobile ? Gdyby nie zadziałał tylko hamulec regulatora - uszkodzona byłaby tylko 1 łopatka.

Podłączyłem regulator do komputera - miałem nadzieję, że zczytam logi i dowiem się, jaka była wartość sygnału z kanału gazu i przebiegi obciążenia.... Pupcia blada - komputer nie widzi regulatora. Widać uszkodzeniu uległa i płytka procesora.

W nadajniku nie miałem włożonej karty SD...... Bawiłem się oprogramowaniem Futaby i zapomniałem włożyć do nadajnika ! Czyli wszystko co powyżej i poniżej - to tylko gdybanie, wolne przypuszczenia. Liznąwszy oprogramowanie Futaby mam wrażenie, że i tak nic by mi to nie dało i nie posunęło w śledztwie ani o mm ! Nie pod tym kątem to było robione !

Fakty:

była włączona telemetria i na ekranie wskazywana była jedyna w tej konfiguracji wartość - napięcie akumulatora (?) zasilania modelu. Pamiętam, że przed wyłączeniem nadajnika wyświetlana była wartość 5,7V. Wyświetlana do końca - po utracie kontaktu wzrokowego z modelem !

Włączony był alarm akustyczny i wibracja po utracie telemetrii - nie zadziałał. Futaba 14 SG nie ma alarmu od utraty linku !  To był powód, że 1-szą,  kupioną w czerwcu oddałem do sklepu. Potem koledzy, znacznie bardziej doświadczeni ode mnie i latający znacznie dalej, przekonali mnie, że nie potrzebowali dotychczas tej informacji i nigdy nie utracili łączności z modelem. Kiedy JR-14 na park-flayerowym odbiorniku zapipał mi na 200m w EPP-owym modelu a z pełnozakresowym  odbiornikiem model szybowca zwalił się w odległości 150m bez ostrzeżenia - wróciłem do Futaby. W moim zasięgu finansowym był to model 14 SG. Do feralnego zdarzenia i po nim - sprawuje się bez zarzutu i nawet dziś nie ma się do czego przyczepić. Polatałem małym Xitonem po zdarzeniu - wszystko O.K.

Jak się pogoda trochę poprawi zmienię odbiornik na 7008 SB z Toxica i sprawdzę te konfigurację. Na stole odbiornik z Toxica działa prawidłowo, fail self też się włącza. Chwilowo - brak pomysłów czego i jak szukać.

Gdyby padł dodatkowy BEC i pozbawił odbiornika zasilania powinienem to dostać na podglądzie w nadajniku i regulator z uwagi na brak sygnału z odbiornika powinien odłączyć silnik. Nie odłączył !

Po utracie zasięgu (obojętnie z jakiego powodu) powinien zadziałać fail self - nie zadziałał !

Jeżeli nie nastąpiło zerwanie linku - dlaczego nie reagował na stery ?

Toxic jest wspaniałym modelem ! Najlepszym, jaki miałem w rękach. Nie jestem (raczej - byłem)  jeszcze w niego tak wlatany, jak CzyNo, ale jestem przekonany, że nie ma aż tyle samostateczności, by utrzymywać przez taki długi czas krążenie bez sterowania ! Tego nie zrobiłby nawet  żaden z moich "Jantarów" ! Jeśli mnie nie słuchał - to kogo ?

W czwartek dostałem informację od jednego z moich byłych chłopaków - panie Jurku, rozmawiałem z B. (B-pracuje w firmie "droniarskiej "). Dostali informację, żeby we wtorek, jeśli to możliwe, powstrzymać się od lotów dronami z uwagi na możliwości wystąpienia  zakłóceń w transmisji oraz działaniu aparatury lotniskowej..... Jeszcze trochę i to, co odkładałem na półkę z literaturą Lema zacznę odgrzebywać.

 

A teraz wisienka na torciku

 

- w piątek, późnym popołudniem dostaję telefon od 1-szego poszkodowanego - Warta odmówiła wypłaty świadczenia ! Moje ubezpieczenie tego nie obejmuje ! Piana na gębie, dzwonię do Ajenta - co jest grane ?

Miałem do ubezpieczenia mieszkania dodatkowo wykupione rozszerzenie o odpowiedzialność cywilną w życiu prywatnym obejmującą m.in. uprawianie sportu, hobby - za wyjątkiem wyczynowego sportu !

Panie Jerzy - to jakieś nieporozumienie ! Oczywiście, że od takiego zdarzenia jest pan ubezpieczony. Jest piątek wieczór i nic już nie zdziałamy ale w poniedziałek rano zwrócę się z tym do dyrektora... O.K. będę czekał na wiadomość.

W poniedziałek rano telefon - panie Jerzy, bardzo mi przykro, nic nie zrobimy... W lutym zmienił się regulamin ubezpieczenia i z ubezpieczenia ogólnego wyłączono modele zdalnie sterowane i wszelkie statki powietrzne.......

Jak to ? Od kilku lat opłacam to ubezpieczenie i przedłużam każdego roku ze spokojem słodkiego idioty. Warta zmienia zakres ubezpieczenia i nie raczy mnie nawet o tym poinformować ??? Przecież to zwykłe oszustwo !!!

--------------------

Skontaktowałem się z poszkodowanymi. Szkodę w Golfie już uregulowałem. Właściciele Thalii czekają na rzeczoznawcę i po ustaleniu wartości szkody zamierzam im to zapłacić.

Ustaliliśmy, że w przypadku gdyby Warta jednak zmieniła zdanie ( w co wątpię) to zwrócą mi pieniądze.

Niezależnie od wszystkiego - Warta więcej ode mnie grosza nie dostanie. Wypowiadam wszystkie 3 ubezpieczenia z datą obowiązywania !

Zmieniać reguły gry w trakcie meczu i nie informować o tym zawodników ? Jeżeli Warcie już nie można zaufać w tym kraju - to w takim razie - komu ?

I tym nieciekawym akcentem myślę, że wyczerpałem temat ?

Dodam jeszcze, że jestem pod wrażeniem tekstu w tvp.24... i jemu podobnych na różnych fejsbukach. Mając zero informacji wysmarować taki grafomański tekst ? To trzeba mieć naprawdę talent ! Skrót "mag" chyba od magik pochodzi ?

Jeżeli pozostałe wiadomości w tym portalu są pisane w podobny sposób to jako odbiorca takich wiadomości, nie znając się w  temacie. wyrabiam sobie fałszywy obraz rzeczywistości. W tym przypadku - potrafię zweryfikować, ale w innych ? A tam, szkoda wątroby. Dobrze, że mam już tyle lat i nie będę obserwował dorosłego życia moich wnuków wychowanych na takiej indokrynacji i odmóżdżeniu.

Jeszcze raz bardzo serdecznie dziękuję wszystkim chętnym do udzielenia mi pomocy !

Pozdrawiam - Jurek


  • 9


#640253 Modelarze z Rudy Śląskiej

Napisane przez Ana w 11 October 2016 - 18:15

W końcu zrobiony zaległy filmik z ostatniej ciepłej, bardzo udanej niedzieli ^_^ Zawitał do nas niespodziewany gość z Raciborskiego lotniska - Giulio ze swoim skrzydłem FPV, którym nieźle odkurzył pola - aż silnik strzelił focha ;) Pogoda dopisała, niebko nieźle wsysało, modeli latało więcej, tylko nie wszystkie sfilmowałam. Co do kamery to może lepiej się wypowie Adam i Wojtek. Mi do ideału brakuje lepszej stabilizacji obrazu, tym bardziej jak się już filmuje 4 godziny i rączka zaczyna drgać  :huh: Na razie zakup nowej kamerki idzie na bok, odpuszczam filmowanie. Pamiątkowe filmy zrobiłam wszystkie jakie miałam w planie i tym to zakończę :ph34r: Zabieram się ostro za latanie :D No to zapraszam na krótki zlepek zaległego filmiku :)

 

 


  • 9